Nie jestem coprawda nauczycielem ale ...mysle że to nie jest forum zamkniete
a chciałabym zapytać Was o zdanie w następujacej kwestii, otóż w jesnej że szkół w moim mieście organizowana jest akcja lalki ...polega na tym że gimazjalista wyporzycza sie na kilka dni lalki, ktore płaczą, wymagają opieki i uwagi ...a potem sprawdza sie jak sie spisali.
Nie uważacie, że to znakomity pomysł,że uczy odpowiedzialnosci ...i co ciekawe chłopcy takzę biorą w tym udział
klara255 Gość
Post nr 2, Wysłany: 2006-03-03, 20:55
Ciekawy pomysł, napewno uczycy samodzielność ale również, taki kontakt z laką ...daje posamk tego czym jest dziecko, opieka nad, jak bardzo angażuje i ile to wymaga wysiłku....i wydaje mi sie, żę możę uświadomo to gimnazjalistą ewentualne konsekwencje jakie wiążą sie z seksem, zbyd wczesnym i nieodpowiedzialnym...............
Uważam, że pomysł wprowadzenia lalek, czyli pisząc poprawnie symulatorów niemowlęcia, do szkół to dobry pomysł Obok nauki odpowiedzialności za swoje czyny, uczniowie uczą się odpowiedzialności za inne osoby - "swoje dzieci". Choć nie wiem jak wyglądałaby ta odpowiedzialność, gdyby nie było identyfikatorów (przypominających zegarki) na rękę, które zabezpieczają pzed ewentualnym podjęciem opieki przez osoby trzecie. Sądze, że taka nauka przez doświadczenie daje więcej niż godziny przesiedzianych lekcji w szkole, nawet jeśli byłyby one najciekawsze.
Wiek: 43 Dołączyła: 21 Mar 2006 Posty: 2 Skąd: Podkarpacie
Post nr 4, Wysłany: 2006-03-21, 17:42
A dla mnie ten pomysł jest jakiś taki nierealny....
_________________ Sylwia
akinomka
Przedmiot nauczania: język polski, oligofrenopedagog
Dołączyła: 13 Kwi 2006 Posty: 278
Post nr 5, Wysłany: 2006-04-13, 11:08
Ja uważam, że pomysł jest conajmniej ciekawy W szkole, w której uczę ta akcja była pzreprowadzana i dzewczynki były bardzo zaangażowane. Ale słyszałam też o przypadku, gdy jedna z dziewczynek miała już dosyć ciągłego płaczu lalki i w nocy, gdy ta nie dawała jej spać, owinęła lalkę kocem i schowała do szafy
ja słyszałem o większości takich przypadków, ...
eksperyment wprowadzono dla gimnazjów więc w wieku, w którym posiadanie dzieci jest sprawą odległą.
prędzej młody człowiek zrazi się do bycia w przyszłości Ojcem / Matką niż pokocha noszenie na rękach lalkę, której noszenie, karmienie będzie przymusem i koniecznością
symulator jest tylko symulatorem i nie zastąpi uczniowi uczucia Ciepła, Radości, Miłości ( z posiadania potomstwa) i tym bardziej że dopiero posiadanie własnego bobasa rodzi Macierzyństwo i Ojcostwo które rekompensuje trudy opieki nad maluchami.
W procesie opieki nad małym dzieckiem (wychowania) mamy 2 rodziców tu taka osoba jest sama i po paru dniach pojawiają się uczucia agresji, złości,
skutki eksperymentu łatwo przewidzieć: niechęć do dzieci i złość na nie
W procesie opieki nad małym dzieckiem (wychowania) mamy 2 rodziców
A nie zgodzę się. Ile jest sytuacji, kiedy tatuś śpi, a mamusia wstaje i zajmuje się dzieckiem? Baaardzo rzadko słyszę, że to ojciec wstaje do dziecka.
Ale tu chyba o to chodzi, aby nastolatki poczuły na sobie ewentualne skutki wczesnej inicjacji seksualnej. Jedno jest pewne, nic tak dobrze nie odstrasza jak żywe dziecko, którego nie da się schować do szafy, jeśli za długo będzie płakało. Mam na myśli dużo młodsze rodzeństwo. Mój syn już mi zapowiedział, że babcią na pewno mnie nie uczyni, ani teraz, ani w przyszłości.
Pomysł ciekawy, a w zasadzie forma. Treść i podmiot (gimnazjaliści) chyba troszkę nietrafiona. Podzielam zdanie arte. Pomysł ten wprowadza gimnazjalistów do roli ojca/ matki jak sami wszyscy tutaj zauważyli. Do skutków wcześniejszej inicjacji seksualnej? Na to są inne dobre metody, formy, na pewno. Gimnazjalista na pewno nie jest kompetentny (mówię raczej z paktycznego odbioru rzeczywistości) do swoich pierwotnych ról, które powinien spełniać w swoim wieku, więc po co mu mieszać w głowie z innymi rolami?
Poukładajmy sobie to. Pewne role przychodzą w pewnym, określonym, specyficznym czasie. Dużo zależy już od rodziców od najmłodszych lat dziecka, potem od nauczycieli. Kompetentność ról dziecka daje efekty w przyszłych rolach, m.in. w roli ojca/ matki. Dlatego inicjowanie tej roli zbyt wcześniej nie jest trafionym pomysłem, bo jeszcze dużo przed nimi (dojrzałość przede wszystkim, która przychodzi mniej więcej w wieku ponadgimnazjalnym), jak również drugi powód, że nie przygotowujemy ich jako pedagogowie do pełnienia innych wcześniejszych ról, a zajmujemu się tymi prawie że ostatnimi? No, nietrafione.
eksperyment wprowadzono dla gimnazjów więc w wieku, w którym posiadanie dzieci jest sprawą odległą.
Czy ja wiem, czy taką odległą... znam przypadek, gdzie taka lalka może by pomogła... a tak dziewczyna, będąc w gimnazjum, urodzi... Oczywiście dziecko wychowa mama. Wiem, wyjątek... ale jednak jest, co dowodzi, że takie lalki by nie zaszkodziły. Może większość chowałaby do szafy... ale potem by się trzy razy zastanowili przed popełnieniem głupstwa.
Ingeborga - masz rację, takie sytuacje się zdarzają, ale to też nie znaczy, że jest to okej. Pociągnijmy jednak tą sytuację, co dalej? Najlepszym wyjściem byłoby jednak podejście indywidualne do takiego gimnazjalisty/gimnazjalistki, żeby własnie pomuc w niestety wczwsnym bardzo życiu macierzyńskim. Jednak nie wrzucajmy przez takie sytuacje wszystkich do jednego wora "potencjalna grupa na przyszłych ojców i matek", a zwalczajmy to. Kłania się tutaj stosunek rodzica do dziecka, stosunek nauczyciela do dziecka, treści tego wychowania w tych relacjach, kształcenia, itd. A to wszystko leży i leży.
I leżeć będzie dalej
Dlatego takie akcje jak lalki mogą być jednym z (ale nie jedynym) sposobem, by uczyć dzieci odpowiedzialności za własne czyny.
Szczerze jednak wątpię, by pod wpływem "opiekowania się" lalką młodzież zaczęła być nagle rozsądna
A wydaje mi się, że może być też taki skutek, o którym pisze arte:
arte napisał/a:
prędzej młody człowiek zrazi się do bycia w przyszłości Ojcem / Matką niż pokocha noszenie na rękach lalkę, której noszenie, karmienie będzie przymusem i koniecznością
symulator jest tylko symulatorem i nie zastąpi uczniowi uczucia Ciepła, Radości, Miłości ( z posiadania potomstwa) i tym bardziej że dopiero posiadanie własnego bobasa rodzi Macierzyństwo i Ojcostwo które rekompensuje trudy opieki nad maluchami.
W procesie opieki nad małym dzieckiem (wychowania) mamy 2 rodziców tu taka osoba jest sama i po paru dniach pojawiają się uczucia agresji, złości,
skutki eksperymentu łatwo przewidzieć: niechęć do dzieci i złość na nie
Dlatego takie akcje jak lalki mogą być jednym z (ale nie jedynym) sposobem, by uczyć dzieci odpowiedzialności za własne czyny.
No, właśnie.
A ja wcale nie zamierzam wrzucać moich rówieśników do worka "potencjalnej grupy przyszłych ojców i matek", tylko uważam, że może wcześniejszy kontakt z taką lalką kazałby się dziewczynie zastanowić. I oczywiście, inne działania też należałoby podjąć, nie tylko te lalki. Zgadzam się:
słonek napisał/a:
Kłania się tutaj stosunek rodzica do dziecka, stosunek nauczyciela do dziecka, treści tego wychowania w tych relacjach, kształcenia, itd. A to wszystko leży i leży.
tak, zazwyczaj się kłania. Dlatego to może, a nawet powinno być działanie jedno z wielu. A pomysł z lalkami mógłby dotyczyć też liceum.
Ingeborga - problem wg mnie polega na tym, że w gimnazjum jest na coś innego czas, są inne cele wychowawcze, gimnazjalista powinien myśleć jeszcze o takich sprawach, które interesują 13, 14, 15 latka. Człowiek w gimnazjum, a na pewno w pierwszych klasach, nie jest jeszcze na tyle dojrzały, żeby zrozumieć wiele rzeczy. Ta dojrzałość (różnie) przychodzi właśnie na przełomie gimnazjum/ponad-gimnazjum. Oczywiście powinna, z pomocą wychowawczą rodziców i nauczycieli, ale to oczywista-oczywistość... w teorii, niestety.
Najkrócej mówiąc... gimnazjalista myśli i powinien myśleć o czymś innym. Ale kto powinien stworzyć takie warunki? No kto? Rodzic, nauczyciele, środowisko, kościół, itp. A to, że stworzyło warunki do tego, żeby myśleli o seksie i niestety w konsekwencji o dziecku, to indywidualne sytuacje, ale seks to już trochę poważniejsza, szersza sprawa. Nie tylko w tym przypadku jestem właśnie zwolennikiem stanowczo i ewidentnie aby po okresie licealnym młodzież przechodziła pewne szkolenia, kursy, warsztaty, czy nauki w ramach do życia w rodzinie. Może być to nawet w ramach nauk przedmałżeńskich, nie takch, które są prowadzone przez niepraktycznych ludzi. Miłość jest ważna, ale jeśli będzie powiela praktycznymi metodami, zastosawaniami, myślami.
Wyobraźcie sobie takie nauki, przychodzisz z partnerem, jest takich jak my trochę więcej, załóżmy 20 osobowa grupa. Ksiądz wprowadza w tajniki miłości w rodzinie, że tak powiem, potem przychodzi specjalista czyli jakiś pedagog opiekuńczo-wychowawczy, ale zarazem doświadczony rodzic. Razem z współpracą księdza potrafi umiejętnie nawiązywac do jego lekcji o miłości, a potem umiejętnie stworzyć warunki na wyobrażenie sobie tego w praktyce przez opowieści, przez zadania grupowe, przez różnorodne formy działań w grupie i różnorodne formy nauczania. Coś pieknego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum