marcos
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 51 Dołączył: 21 Paź 2008 Posty: 8 Skąd: łódzkie
Post nr 16, Wysłany: 2008-11-17, 16:17
Raczej sobie nie wyobraziłem, wiem jak wygląda edukacja w Polsce, ponieważ pracuję w szkole ponad 20 lat. Wiem również jaka jest inercja szkoły (organizmu żywego) na jakiekolwiek zmiany. Sowieci byli dość dawno, jednak najwięcej czasu zajmują zmiany społeczne. Laptopy, które otrzymają gimnazjaliści nie zmienią sytuacji, tak samo jak pięknie wyposażone pracownie informatyczne, w których odbywają się tylko zajęcia z informatyki. W mojej szkole są już dwie, jedna dla informatyka, a druga ... zamknięta, bo pozostali nauczyciele nie wiedzą w jaki sposób można wykorzystać komputery do pracy na swoim przedmiocie. W materiale nastąpiły zmiany w percepcji informacji. Przyczyną jest zapping i hypertekst, co spowodowało nielinearne kodowanie informacji. Materiał woli kodowanie obrazów i dźwięku, natomiast nie lubi czytać długich tekstów (książka). Nauczyciel i uczeń to obecnie zupełnie inne dwa światy, zawsze tak było, lecz obecnie jest to bardziej wyraźne. Komputer, iPod, telefon komórkowy i Internet są źródłami wiedzy i narzędziami, których obecni uczniowie używają. Uważam, że jeżeli nauczyciel nie będzie wykorzystywał tych samych narzędzi, które tak bardzo fascynują współczesnego ucznia, to przepaść między nauczycielem a uczniem będzie rosła.
marcos w dużej mierze się zgadzam. Świat nam odjeżdża, a władza się zastanawia ile Gombrowicza powinno być. Od ponad dekady słychać o zmianie w metodyce o potrzebie odejścia od metod podających i... potem okazuje się, że dydaktyk na wyższej uczelni pamięta Bieruta, a wizytator z kuratorium za największy problem uważa niezgodność numeru lekcji w dzienniku z numerem lekcji w zeszycie. Do tego negatywna selekcja do zawodu oraz demotywacyjny system awansu w połączeniu z coraz bardziej roszczeniowo nastawionym społeczeństwem i przepełnionymi klasami gdzie uczeń "Ma Prawa" ale już obowiązków mniej i wychodzi, że Armia Czerwona wyjechała z Polski, ale sowiety w edukacji zadomowiły się na dobre.
Druga sprawa to żeby umieć szukać trzeba wiedzieć jeszcze co z czym. Dlatego uczeń powinien ze szkoły wynieść elementarna wiedzę, a ta elementarna wiedza pewnie będzie rózna dla każdego nauczyciela.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
marcos
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 51 Dołączył: 21 Paź 2008 Posty: 8 Skąd: łódzkie
Post nr 18, Wysłany: 2008-11-17, 20:17
Zgadzam się, wizytator uwielbia papierki, bo to jest łatwe do sprawdzenia (chyba też mało zarabiają. U mnie zgadzają się wpisy, ale robię z dzieciakami czasami coś innego. Jest jeszcze jedna osoba, która tak postępuje. Jest nam łatwiej, bo to mała szkoła. Przekonujemy pozostałych, rodzicom się podoba. Jeśli się uda napiszemy własny program i nie będzie potrzeby oszukiwać.
Konstruktywizm w Polsce jest mało znany, czytam o nim w jęz. ang. Obecnie można już trochę znaleźć po polsku. Pozdrawiam.
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 19, Wysłany: 2008-11-30, 07:40
A mi odkąd kazano pisać tematy po polsku, wpisy w dzienniku kompletnie nie pokrywają się z tym, co dzieci mają w zeszytach. I wcale nie dlatego, że jedno jest po angielsku, drugie po polsku. Dzieci dostają jakieś zdanko ilustrujące problem omawiany na lekji jako temat, a w dzienniku niejednokrotnie wpisuję np. informację, że omawialiśmy taki to a taki problem gramatyczny - tłumaczenie temaciku podanego dzieciom wydaje mi się śmieszne. Ciekawe, co na to wizytator
Ciekawe czy sa wizytatorzy, którzy faktycznie sprawdzają zgodność wpisu w dzienniku z wpisem w zaszycie przedmiotowym. Wizytatorzy przeważnie kończą wizytacje na gabinecie dyrektora ewentualnie spacerze po korytarzu szkolnym. chyba, ze jakiś donosik ktoś wysmaruje.
U mnie temat dla dzieci tez nie pokrywa się z tematem w dzienniku.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
Ja najczęściej pokazuję film albo jakąś prezentację. Staram się mówić o rzeczach ważnych w sposób bardziej, że tak to ujmę "młodzieżowy". Jeżeli to nie skutkuje, po prostu na koniec lekcji robię z przerobionego tematu kartkówkę. Albo każdy ma przeczytać jakiś fragment z książki i zreferować go całej klasie. W moim przypadku to skutkuje.
Według mnie, nauczyciel musi umieć nad klasą zapanować. Potem już jest z górki. W moim gimnazjum uczą różni nauczyciele, zarówno silni psychicznie, jak i tacy, którzy do szkoły przychodzą nie z myślą, czego chcą dziś nauczyć, tylko, że tyle dni jeszcze do wypłaty. Jeśli klasa na lekcji jest spokojna, można przetestować wszelkie możliwe sposoby, by zwrócić uwagę uczniów na lekcję. Mój dawny nauczyciel od biologii prowadził lekcję bardzo dynamicznie, dużo żartował. Uwielbiałem lekcje z nim! Największe osły się udzielały, co na innych lekcjach jest nierealne. My mieliśmy z tymże właśnie nauczycielem język angielski, były chyba 2 zagrożenia. Kiedy przestał u nas uczyć i przyszła inna nauczycielka, klasa odpuściła angielski.
Nauczyciel, jeśli dobrze zna materiał, który ma przedstawić na lekcji, nie powinien mieć problemów ze zwróceniem na siebie uwagi. Poza tym, jeśli uczniowie ciągle coś robią (piszą, czytają, robią zadania itp.), chyba nie mają czasu, żeby zajmować się głupotami.
Tyle ode mnie
geekrm
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 24 Dołączył: 07 Mar 2009 Posty: 2 Skąd: dolnośląskie
Post nr 23, Wysłany: 2009-03-07, 10:39
marcos napisał/a:
... W mojej szkole są już dwie, jedna dla informatyka, a druga ... zamknięta, bo pozostali nauczyciele nie wiedzą w jaki sposób można wykorzystać komputery do pracy na swoim przedmiocie. W materiale nastąpiły zmiany w percepcji informacji. Materiał woli kodowanie obrazów i dźwięku, natomiast nie lubi czytać długich tekstów (książka). Nauczyciel i uczeń to obecnie zupełnie inne dwa światy, zawsze tak było, lecz obecnie jest to bardziej wyraźne. Komputer, iPod, telefon komórkowy i Internet są źródłami wiedzy i narzędziami, których obecni uczniowie używają. Uważam, że jeżeli nauczyciel nie będzie wykorzystywał tych samych narzędzi, które tak bardzo fascynują współczesnego ucznia, to przepaść między nauczycielem a uczniem będzie rosła.
W pełni się z tym zgadzam i właśnie dlatego wraz ze znajomym postanowiliśmy zrobić system internetowy, który pozwoli na wykorzystanie tych narzędzi (komputer i internet) do edukacji uczniów w ciekawej dla nich formie, łączącej jednocześnie prostotę obsługi i funkcjonalność. Zajęło to nam ponad pół roku, a teraz system EDUK (bo o nim mowa) jest już gotowy
Bardzo polecam na takie sytuacje dysonans poznawczy Gdy widzę zmęczenie, znudzenie, wyłączenie się uczniów, mówię coś, co jest ewidentną bzdurą. Dzieci natychmiast ożywają, cieszą się tym, że dostrzegły błąd. Wtedy proszę o udowodnienie i zaczyna się intensywna praca: szukają w książkach, kombinują, prześcigają się w wypowiedziach i pomysłach, a co najważniejsze, świetnie zapamiętują wszystko, do czego dotarły.
Witam
Nie jestem nauczycielem, ale jako że z tematyką szkolną jestem dość ściśle związany to postanowiłem przeczytać całość i dodać coś od siebie.
Jako taki dodatek, który na pewno zaciekawi uczniów, proponowałbym wykorzystanie tablic interaktywnych na lekcjach. Jest do nich naprawdę wiele ciekawych narzędzi, mają same w sobie masę funkcji, które można w tym właśnie celu wykorzystać.
Pisałem przed chwilą w inny temacie na temat tablic, jak można je wykorzystać oraz pozyskać, więc może jedynie skopiuję to co było tam:
Cytat:
Witam serdecznie
tak się składa, że pracuję w firmie, która właśnie zajmuje się dystrybucją tablic interaktywnych. Nastawiamy się obecnie na szkoły. Proponujemy kompleksowe rozwiązanie, czyli nauczyciel o nic praktycznie nie musi się martwić. Już tłumaczę o co chodzi: gdy szkoła zamawia od nas zestaw (czyli tablica+projektor) jest to montowane przez naszą firmę. Oczywiście nie pozostawiamy nauczycieli po sprzedaży zdanych tylko na siebie. Prowadzimy także szkolenie, na którym uczymy praktycznego użycia tych właśnie tablic.
To oczywiście nie koniec, w swojej ofercie mamy także oprogramowanie przystosowane do tablic interaktywnych, przy zakupie pakietowym są to naprawdę groszowe sprawy, tak że żaden dyrektor nie będzie nosem kręcił.
Jesteśmy obecnie w trakcie realizacji bardzo ciekawego projektu. Chodzi właśnie o finansowanie tablic ze środków unijnych. Jeżeli wszystko wypali, szkoła będzie musiała jedynie wypełnić ankietę, a resztą formalności zajmujemy się już my.
Tak jak ktoś wcześniej pisał, środki na tablice przekazywane są właśnie przez urząd nadzorujący, tzn urząd miasta, starostwo itp w zależności od szkoły.
Na koniec jeszcze kilka takich słów ogólnych o wykorzystaniu tablic interaktywnych w szkołach. Jestem tak samo jak i państwo przekonany, że jest to jedynie dodatek do prowadzonych zajęć, większość i tak nadal zależy od umiejętności nauczyciela. My wychodzimy z założenia, że uczniów trzeba jakoś zainteresować aby sami zaczęli się interesować przedmiotem i koncentrować na tym co się dzieje na lekcji. Tablica w tym na pewno bardzo pomaga. Sam miałem okazję już niejednokrotnie obserwować reakcję uczniów na tego typu tablice i muszę przyznać, że byłem naprawdę pozytywnie zaskoczony.
Chętnie odpowiem na wszystkie pytania, ponieważ mam naprawdę duże rozeznanie w tej kwestii. Proszę pisać tutaj lub na maila pawel.kalupa@riset.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum