Post nr 1, Wysłany: 2007-09-18, 23:14 Problem oceniania aktywności uczniów
Jestem nauczycielką języka obcego i szczerze mówiąc mam problem jak rozwiązać problem oceniania aktywności uczniów. W naszej szkole wygląda to w ten sposób, że za trzy plusy jest piątka, a za trzy minusy jedynka. Podsumowanie robi się na koniec miesiąca. Zastanawiam się tylko co zrobić w sytuacji, gdy uczeń będzie miał 2 plusy albo jeden. A będą zapewne i tacy, którzy będą mieli po 6 plusów. Wtedy nie starczy mi rubryk na same oceny z aktywności, a co dopiero na pozostałe . Czy ma ktoś może jakiś pomysł, albo sposób na jakieś sensowne wyjście z tej sytuacji. Ocena za aktywność jest przecież bardzo ważna.
spooky27
Przedmiot nauczania: matematyka/informatyka
Wiek: 29 Dołączyła: 04 Wrz 2007 Posty: 29 Skąd: Wielka Polska
Post nr 2, Wysłany: 2007-09-19, 08:41
Witaj! Ja mam nieco inne podejście do tej sprawy. W naszej szkole nie ma ocen, ale punkty. Na aktywność przeznaczamy pięć punktów w ciągu semestru. Dla każdej klasy prowadzę notatki - każdy uczeń ma szansę otrzymać w czasie jednej lekcji jednego plusa. 25 plusów to pięć punktów (takie rozliczenie daje możliwość przeliczenia na punkty przy mniejszej niż 25 ilości na koniec semestru). Jeżeli ktoś ma więcej niż 25 plusów, to przeliczam je na koniec semestru na punkty dodatkowe (na ocenę celującą).
Wtedy pięć plusów to jeden dodatkowy punkt.
POZDR.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 3, Wysłany: 2007-09-19, 18:05
Od nauczyciela zależy, czy i za co stawia plus. Nie musisz stawiać za byle co.
W sumie to świetny pomysł z tymi punktami. U nas jest jednak zapisanie w WSO, że trzy plusy dają piątkę, a podsumowanie należy robić co miesiąc. To znaczy jest to świeży zapis, który wszedł w tym roku. Już teraz jednak zaczynają się z tym problemy, bo jak się tak głębiej zastanowić to na koniec każdego miesiąca jedna osoba mogła by mieć nawet trzy piątki za aktywność, a miesięcy w semestrze jest przecież 5. Pojawia się tu również kwestia ilości godzin danego przedmiotu tygodniowo. Jeśli chodzi o stawianie plusów, to robię to na koniec każdej lekcji i stawiam osobom, które były po prostu całą lekcję aktywne. Ja uczę akurat w gimnazjum i większych problemów z tym nie mam, ale nauczyciele uczący w podstawówce skarżą się , że po każdej lekcji uczniowie robią zebranie przy biurku nauczyciela i jest licytacja o plusy. Wydawałoby się, że jest to błahy temat, ale nie do końca, ponieważ ocena za aktywność ma dosyć znaczącą wagę przy wystawianiu ocen na koniec semestru.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 5, Wysłany: 2007-09-19, 21:04
micrus napisał/a:
ocena za aktywność ma dosyć znaczącą wagę przy wystawianiu ocen na koniec semestru.
Żeby tylko uczniowie nie zaczęli tego systemu wykorzystywać na swój sposób?
Mogą przecież zgłaszać sie często do odpowiedzi, nie zawsze znając poprawną odpowiedź i licząc na to, że akurat zapytasz kogoś innego. Będą twierdzić, że byli bardzo aktywni bo przecież cały czas się zgłaszli.
Może warto najpierw ustalić wspólnie, co bedziecie brać pod uwagę przy ocenie aktywności i uświadomić to uczniom. Też oceniam aktywność uczniow (chociaż nie metodą plusów), co nie oznacza, że po każdej lekcji coś za tę aktywność otrzymują. Muszą się faktycznie czymś wykazać. Czasami jest to rozwiązanie większej ilości zadań niż pozostali uczniowie, podjęcie się wykonania dodatkowej pracy, przygotowanie referatu, kierowanie pracą zespołu uczniów opracowujących jakiś projekt. A ci często zgłaszający sie do odpowiedzi rownież zostają w pewien sposób docenieni, ale dopiero po kilku lekcjach i oczywiście poprawnych odpowiedziach.
_________________
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 7, Wysłany: 2007-09-19, 22:00
micrus napisał/a:
nauczyciele uczący w podstawówce skarżą się, że po każdej lekcji uczniowie robią zebranie przy biurku nauczyciela i jest licytacja o plusy
nauczyciele uczący w podstawówce skarżą się , że po każdej lekcji uczniowie robią zebranie przy biurku nauczyciela i jest licytacja o plusy.
a ja się zastanawiałam skąd uczniowie mają takie nawyki
strasznie mnie to denerwuje kiedy uczniowie wiszą nad nauczycielem i często się zastanawiałam dlaczego oni to robią ( nie widząc w tym nic złego)
u mnie jest to kategorycznie zabronione
_________________
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 9, Wysłany: 2007-09-20, 08:35
Jest to wynik niekonsekwencji nauczyciela i niezdolność do przeciwstawienia się uczniom, ustalenia własnych zasad.
spooky27
Przedmiot nauczania: matematyka/informatyka
Wiek: 29 Dołączyła: 04 Wrz 2007 Posty: 29 Skąd: Wielka Polska
Post nr 10, Wysłany: 2007-09-20, 10:36
Tak będąc szczera to powiem, że obrazek ten przypomina aż za bardzo ich rodziców, którzy pojawiają się dwa razy do roku na zebraniach (w nielicznych przypadkach częściej). Otaczają wtedy nauczyciela i robią wielkie pretensje i/lub zadają mnóstwo pytań (nie zawsze pierwszych lotów) i/lub stoją dla samego stania.
Niestety coraz częściej widzę, że dzieciaki przejmują wiele nawyków od rodziców. A te nie są niestety coraz lepsze, ale coraz gorsze.
pozdr.
A ja zaobserwowałam, że panie w klasach młodszych pozwalają przybiegać dzieciom co chwila do biurka.
Zawsze zaczynając uczyć w klasie IV pierwsze lekcje to nieustanne zwracanie im uwagi na konieczność spokojnego siedzenia w ławce i sygnalizowania chęci powiedzenia czegoś przez podniesienie ręki. Biegną do biurka nawet po przepisaniu jednego przykładu z tablicy. Po tygodniu już zaczynają się przyzwyczajać, że tak nie można.
_________________
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 12, Wysłany: 2007-09-20, 21:53
spooky27 napisał/a:
obrazek ten przypomina aż za bardzo ich rodziców, którzy pojawiają się dwa razy do roku na zebraniach (w nielicznych przypadkach częściej). Otaczają wtedy nauczyciela i robią wielkie pretensje i/lub zadają mnóstwo pytań (nie zawsze pierwszych lotów) i/lub stoją dla samego stania.
Na to jest prosty sposób: ustawić ławki w kwadrat i rozmawiać z rodzicami jakby w kręgu, nie występować ex cathedra.
Przedmiot nauczania: język polski, nauczanie początkowe
Dołączyła: 23 Sie 2007 Posty: 58 Skąd: południe Śląska
Post nr 13, Wysłany: 2007-09-21, 17:24
Malgala ma rację. Taka praktyka wywodzi się z klas I-III, chociaż nie chcę, byście panie z ew się obraziły. Tak jest. U mnie też jest zabronione wieszanie się na biurku. Stoisz krok od biurka i wyprostowany a nie prawie u mnie na kolanach.
moich uczniów od początku uczyłam, że do biurka podchodzi się wtedy, gdy polecę albo ewentualnie gdy jest praca samodzielna po cichu - i podchodzą ci co skończyli albo ewentualnie ci którzy nie radza sobie zupełnie i wymagają wytłumaczenia indywidualnie
dziecko staje obok biurka, obok mnie, ja albo patrzę w książkę, albo odwracam się i patrzę na buzię dziecka, tłumacząc
nie ma opcji "lezenia" na biurku i na mnie
po miesiącu problem zanikł
w czasie pracy w klasie osoba mająca wątpliwości podnosi rękę wtedy podchodzę ja do niej
_________________ "Nigdy nie rezygnuj z tego, co naprawdę chcesz robić.
Człowiek z wielkimi ambicjami i marzeniami jest silniejszy od tego,
który jest tylko realistą."
Żeby wszystkie panie w klasach I-III do tego przyzwyczaiły dzieci nie byłoby problemu. Raz na 4 lata też mi się trafia taka klasa IV, w ktorej dzieci do biurka nie podbiegają. Jak widać można. Większość pań z nauczania u nas jednak na to pozwala twierdząc, że to są przecież jeszcze dzieci i muszą być spontaniczne. A potem nam jest trudno na pierwszych lekcjach opanować klasę, a uczniom trudno się do tego porządku przyzwyczaić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum