Post nr 1, Wysłany: 2008-01-29, 18:52 Skandaliczna Książka nauczycielki !
Właśnie przeczytałem książkę Małgorzaty Wiśniewskiej - Koszeli "Szkolny start dziecka" wydaną przez wydawnictwo Złote Myśli.
Jestem niestety pod bardzo niemiłym wrażeniem. Autorka - nauczycielka z 24-letnim stażem w sposób szyderczy wyśmiewa nauczycieli. Ukazuje, w jaki sposób pisać na nas skargi. Podważa nasz autorytet.
Cała książka jest utrzymana w tonie prześmiewającym naszą ciężką pracę.
Jest to żenujące, że ktoś ze środowiska w okresie gdy walczymy o podwyżki wyciąga wszelkie brudy związane z naszym środowiskiem. Ale czemu tu się dziwić, nigdy nie byliśmy zgrani. Lekarze swoje wywalczą ale nie piszą o sobie wyszydzających książek.
a miała rację z tym wyszydzaniem czy po prostu przegięła?
Nie czytałem żadnej takiej książki.
Z drugiej strony... kontrowersyjność zawsze była sposobem na zrobienie wokół siebie szumu, i tak właśnie dzieje się i teraz.
Na paru forach pojawi sie informacja, że książka szydzi z nauczycieli a to najlepsza reklama.
I.. za chwilę kupią ją hurtem uczniowie.
Ja na to wszystko spoglądam z pobłażaniem..
Chętnie przeczytałabym ta książkę żeby wyrobic sobie swój własny pogląd, też nie wszystkie rzeczy mi się podobają w oświacie zwłaszcza w zakresie zdobywania kolejnych stopni awansu zawodowego, napisz gdzie mozna ją zdobyć! Fakt nasze środowisko nauczycielskie nigdy nie było zgrane, nie umieliśmy o siebie walczyć, najczęściej tylko wasnie i spory w pokojach nauczycielskich, a to potem to przekłada się na pracę z dziećmi, niestety! Pozdrawiam Ela
_________________ Umiesz liczyć, to licz w życiu tylko na siebie!
Przedmiot nauczania: j. niemiecki
Wiek: 33 Dołączyła: 30 Sty 2008 Posty: 104 Skąd: Wroclaw
Post nr 4, Wysłany: 2008-02-21, 18:30
I ja chetnie przeczytalabym te ksiäzke. Czy ona w niej röwniez szydzi z siebie? Bo zdaje sie, ze przez 24 lata tez byla belfrem? Zdrowa samokrytyka potrafi byc niezwykle konstruktywna.
Ale jak to powiedziano wyżej, konstruktywna krytyka nie jest zła.
W mojej szkole też nie wszystko jest ok i powiem szczerze, że czasem sam chciałbym powiedzieć jednemu z rodziców, jak napisać na innego nauczyciela skargę.. ale i we mnie pokutuje ciągle "no wiesz, to nie wypada:..
Pollina
Przedmiot nauczania: angielski
Dołączyła: 10 Mar 2008 Posty: 1
Post nr 8, Wysłany: 2008-03-10, 19:03
To ciekawe, bo ja przeczytałam tę książkę i nie zauważyłam ani cienia szyderstwa czy kpiny. A już temat nadany temu wątkowi mnie naprawdę rozśmiesza.
Autorka nie staje po stronie rodzica, ani po stronie nauczyciela - staje po stronie dziecka. I to świadczy o tym, że jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu.
I bardzo bym NIE chciała, by moje dzieci uczył ktoś, dla kogo solidarność z innymi nauczycielami stoi na pierwszym miejscu. Żeby zmienić coś w oświacie na lepsze, trzeba zacząć dostrzegać własne błędy i być otwartym na krytykę. Skończyły się czasy, kiedy nauczyciel był niepodważalnym autorytetem, bez względu na to, co umiał i jak się zachowywał.
Czyżby twórca tego wątku miał coś na sumieniu, że tak się boi skarg rodziców? Albo krytyki?
Jestem naprawdę zdumiona taką postawą i dziwi mnie, że wątek był kontynuowany w tym tonie, szczególnie że nikt z pozostałych forumowiczów, którzy się tu wypowiadali, nie przeczytał tej książki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum