antie
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Dołączyła: 24 Sie 2009 Posty: 357
Post nr 34, Wysłany: 2009-11-07, 08:23
aga2147 napisał/a:
Pseudo nauczyciele won z tąd!!!!!!!!!
Z powyższej wypowiedzi oraz z wielu postów wypowiadających sie na tym forum uczniów i studentów wyłania się dosyć przerażający obraz.
To faktycznie min. efekt efekt reformy Handkego oraz wszechobecnego liberalizmu władz oświatowych, nie pozwalających skutecznie reagować na przejawy chamstwa i postępującą demoralizację uczniów.
Widzę, jaka młodzież przychodzi obecnie do liceów
Dobre wychowanie i tzw. "kinderstuba" odeszły do lamusa.
Dzisiaj zdać maturę i skończyć studia jest w stanie ktoś, kto kiedyś ledwo zawodówkę by zaliczył
Efekt - bardzo często absolwentami byle jakich studiów są niedouczone prostaki, które nawet poprawnie po polsku pisać nie potrafią.
A co dopiero prowadzić samodzielne badania naukowe, potrzebne do napisania takiej np. pracy magisterskiej?
Za to mniemanie o swoich wyjątkowych walorach intelektualnych mają niesamowicie wybujałe.
Kończyłam studia jakieś 20 lat temu - nie do pomyślenia było wtedy, w tych siermiężnych, socjalistycznych czasach, aby student żądał wręcz pomocy od starszych nauczycieli, a w przypadku braku takowej wyzywał ich od staruchów.
I w dodatku pisał z błędami ortograficznymi .
Za trzy błędy w pracy maturalnej można było nie zdać matury, a teraz?
Ale wtedy absolwentów studiów wyższych było 5 razy mniej i faktycznie była to swego rodzaju elita intelektualna.
Teraz taki niedouczony, marnie wyedukowany młody człowiek trafi taki do szkoły i będzie swoim chamstwem i prostactwem dawał przykład uczniom. I kółeczko się zamknie.
Najgorsze, że nawet nie jest świadomy swoich braków.
Sama widzę, kto trafia do szkół. Niektórych uczyłam i wiem niestety jaki jest ich poziom intelektualny i jaka jest ich kultura osobista.
Niestety, taka jest prawda.
Sama należę do tego starszego pokolenia i zaobserwowałam wiele czynników, mających wpływ na obecne postawy młodych ludzi.
Zachłyśnięcie się "wolnością" po roku 89, zauroczenie zachodem i ślepe przejmowanie stamtąd wszystkich wzorców, moda na bezstresowe wychowanie, wszechobecny nacisk na prawa ucznia z pominięciem ich obowiązków, roszczeniowe postawy rodziców, ...
I nawet teraz, zamiast wyciągnąć wnioski i coś zmienić, jak wygląda sytuacja?
Wszelkie kontrole w szkołach sprawdzają, czy przestrzegane są prawa ucznia. Rozporządzenie o ocenianiu, Ustawa o Systemie Oświaty, statuty szkół nie promują systematycznej pracy. Uczeń może cały rok się obijać, na miesiąc przed klasyfikacją dowiaduje się, że jest zagrożony oceną niedostateczną i ma prawo ją poprawić. Jeżeli jest w miarę zdolny, to na dopuszczający niewiele wysiłku włożyć musi.
Dawna szkoła krytykowana była za dużą ilość wiedzy encyklopedycznej. Jej przeciwnicy twierdzili, że nie uczy myślenia. Z tym się zupełnie nie zgadzam. Maturę zdawałam pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku. Pracowałam w szkole przed rokiem 89. Zarówno szkoła, do której sama chodziłam, jak i ta w której pracowałam, uczyła myśleć. Już wtedy realizowane były projekty edukacyjne (chociaż nikt tego określenia nie używał). Uczniowie przeprowadzali obserwacje, zbierali różne informacje, przygotowywali referaty. Wymagało to od nich znacznego wysiłku i zaangażowania, odwiedzania bibliotek, samodzielnego wyszukiwanie materiałów z książek i czasopism. I radzili sobie z tym.
Teraz wystarczy wpisać w dowolną wyszukiwarkę i znajdują gotowce. nawet nie zadadzą sobie trudu, żeby sprawdzić, czy wszystko pasuje do danego zagadnienia. Kopiuj - wklej i praca gotowa. I jeszcze oburzenie, że nauczyciel ma jakieś uwagi i twierdzi, że praca nie jest samodzielna.
Niestety, są również nauczyciele, którzy coś takiego akceptują. Mało tego, sami proponują pisanie prezentacji maturalnych za odpłatnością (właśnie taki post usunęłam dzisiaj z kącika uczniowskiego).
A sprawy wychowawcze? Niby nauczyciel ma prawo stosować takie metody i podejmować takie działania, jakie uzna za właściwe, ale dociekliwi uczniowie i ich rodzice natychmiast sprawdzają, czy zastosowana wobec ucznia kara nie jest przypadkiem sprzeczna z zapisami w statucie, czy przypadkiem nie narusza jego godności (bo za takie naruszenie uważają nawet obowiązek wykonania prac porządkowych).
Szkoły zatrudniają pedagogów, psychologów. Uczniowie sprawiający pewne trudności wychowawcze często są do nich odsyłani. Obserwuję uczniów zadowolonych po takiej rozmowie. Wychodzą podbudowani, że przecież w gruncie rzeczy, to oni są dobrzy a tylko taki wyskok im się trafił. Skoro tak, to następnym razem też "rozgrzeszenie" otrzymają. Co najwyżej będą musieli jakiś kontrakt podpisać, ale kto by się tam tym przejmował.
No i mamy wychowanie dzieci i młodzieży, a właściwie jego brak. A przecież TAKIE BĘDĄ RZECZYPOSPOLITE, JAKIE ICH MŁODZIEŻY CHOWANIE.
A ja mam pytanie w takim razie. Dlaczego tak odzywająca się osoba ma TYLKO ostrzeżenie? Dlaczego nie jest usunięta? Tym sposobem dajemy niejako przyzwolenie na takie zachowanie. Bo cóż to jest - ostrzeżenie?
[student]Donegal
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 22 Dołączyła: 08 Lis 2009 Posty: 3 Skąd: małopolskie
Post nr 39, Wysłany: 2009-11-08, 19:32 Teorie Naukowe.
Witam , wiem ze pojawił się tu już taki temat ale chciabym zaznaczyc ze nie jestem tą samą osobą która założyła ten : http://www.45minut.pl/for...gice-vt3616.htm - nie mam zamiaru nikogo obrażac ani wypowiadać się w sposob niekulturalny.
jednak prosiłabym o odpowiedz na te same 3 pytania
1.Jakie problemy praktyczne skłoniły Was jako nauczycieli kiedyś do sięgnięcia po teorie naukowe?
2.Jakie to były teorie?
3.Z jakimi teoriami naukowymi zapoznaliście się w procesie studiowania?
i w razie gdy zainteresuje mnie podana przez Was metoda o odesłąnie mnie do konkretnej literatury:)
Z gory dziekuje za wszelka pomoc.
[student]abalawaja
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 23 Dołączyła: 08 Lis 2009 Posty: 3 Skąd: świętokrzyskie
Post nr 40, Wysłany: 2009-11-08, 20:28
Witam
Czyżby moja Przedmówczyni też z Uniwersytetu Pedagogicznego?
Wiem, że te pytania są dla Państwa (zwracam się do Nauczycieli z dłuższym stażem pracy, którzy być może zapomnieli jakie są uroki studiowania przedmiotów pedagogicznych) dosyć dziwne, ale to naprawdę nie nasza wina, że dostaliśmy takie zadanie.
Pytałam już o opinie innych nauczycieli, ale oni po prostu nie potrafili odpowiedzieć na te pytania. Brało się to z tego, iż teoria a praktyka to dwa różne światy i po kilku latach praktycznego nauczania teoria nie jest tak bardzo ważna.
Niemniej jednak bardzo proszę o to, aby się Państwo zastanowili i spróbowali sobie przypomnieć albo w jakiś sposób pomogli nam w napisaniu tego zadania.
Chyba jednak miałam rację, że to ta sama uczelnia i ten sam wykładowca.
Studentom mogę powiedzieć tylko tyle, że żaden nauczyciel. z kilkuletnim doświadczeniem zawodowym, nie będzie w swojej pracy bazował tylko i wyłącznie na teoriach naukowych.
Z wszelkimi teoriami już tak jest, że są one prawdziwe do momentu, w którym nie zostaną obalone przez nowe.
Jeżeli nauczyciel po nie sięga, to nie po to, by szukać w nich konkretnych rozwiązań określonych problemów, ale po to by problem lepiej zrozumieć. Rozwiązanie i tak musi znaleźć sam.
_________________
[student]abalawaja
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 23 Dołączyła: 08 Lis 2009 Posty: 3 Skąd: świętokrzyskie
Post nr 42, Wysłany: 2009-11-08, 21:02
bardzo dziękuję za odpowiedź, choć nie jestem pewna czy takowa spodobałaby się pani profesor.
widzę, że trzeba poszukać w Internecie i po prostu coś wymyślić.
jeszcze raz bardzo dziękuję za zainteresowanie.
pozdrawiam.
1. Żadne. Nie sięgam, mając problem, po teorie. Jak to w życiu bywa, teoria teorią, a życie życiem - każde dziecko jest inne, jak tu cokolwiek teoretyzować?
2. W związku z powyższym - żadna
3. A przykładowo teorie wychowawcze Janusza Korczaka - i jego pedagogika jest chyba tą, która najbardziej mi się podobała
_________________
[student]abalawaja
Przedmiot nauczania: Język polski
Wiek: 23 Dołączyła: 08 Lis 2009 Posty: 3 Skąd: świętokrzyskie
Post nr 44, Wysłany: 2009-11-09, 16:59
Chciałam nawiązać jeszcze do ciągniętego przez nas wątku i zapytać (w celu zaspokojenia swojej ciekawości, nie związanym całkowicie z zadaniem, które wywołało taka burzę ), czy w takim razie wszystkie te teorie o których się uczymy (mam na myśli teorie behawioralną, systemową i humanistyczną) nie mają praktycznego zastosowania?
"teoria teorią a życie życiem..." czyli, gdybym wyciągnęła z tego wniosek, że nauka i wcielanie w życie tych teorii jest bezcelowa, to czy posunęła bym się jednak za daleko?
Bezcelowa pewnie nie, zwłaszcza dla początkującego nauczyciela, ale nigdy nie wcielisz całej teorii w życie, prawda? Korzystasz tu z fragmenciku, tam z fragmenciku.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum