Post nr 1, Wysłany: 2011-11-07, 16:55 czy to była przemoc fizyczna nauczyciela wobec ucznia?
Uczę w podstawówce w klasach młodszych. W mojej klasie jest uczeń siedmioletni, bardzo ruchliwy i niepokorny, przyzwyczajony, że może decydować sam o sobie... Już drugi rok pracuję nad tym, by dostosował się do panujących w szkole zasad, ale przed nami jeszcze długa droga.
Jedną ze stosowanych przeze mnie konsekwencji złego zachowania podczas przerwy (złego, czyli zagrażającego bezpieczeństwu własnemu lub innych osób) jest spędzanie kolejnej przerwy z nauczycielem.
Pewnego dnia wspomniany uczeń miał ponieść właśnie takie konsekwencje, ale ja podczas przerwy musiałam dyżurować na korytarzu. Uczeń miał więc spacerować ze mną. Niestety oddalał się co chwila i trudno go było upilnować. Ostrzegłam go, że jeśli będzie tak robił dalej, będzie musiał chodzić ze mną za rękę. Uczeń wciąż odbiegał, więc zażądałam chodzenia za rękę. Nie chciał - powiedział, że nie. Chwyciłam go za rękę, ale zaczął się wyrywać. Nie puściłam. Czułam się z tym fatalnie. Trzymałam za nadgarstek, ale nie ściskałam, zrobiłam taką obręcz ze swoich palców - był luz, ale uczeń nie mógł się wyrwać. Na szczęście próbował się wyrwać tylko kilka razy. Potem się uspokoił. Po pewnym czasie umówiliśmy się, że puszczę, go jeśli obieca , że będzie trzymał się blisko mnie. Obiecał i dotrzymał. relacje nasze nie ucierpiały w wyniku tego incydentu, a nawet jakby się poprawiły, ale ja wciąż się zastanawiam:
Czy to była przemoc z mojej strony?
Czy nauczyciel ma prawo tak postępować?
Co o tym myślicie?
Definicja jest zbyt uproszczona, nic nie mówi o CELU, o działaniu w ramach swoich praw i obowiązków.
Łania napisał/a:
Chwyciłam go za rękę, ale zaczął się wyrywać. Nie puściłam. Czułam się z tym fatalnie. Trzymałam za nadgarstek, ale nie ściskałam, zrobiłam taką obręcz ze swoich palców - był luz, ale uczeń nie mógł się wyrwać.
Poza tym dla mnie ten opis nawet i bez tego wyjątku nie kwalifikuje się do przemocy.
A masz jakieś problemy z tego powodu, czy pytasz teoretycznie?
A masz jakieś problemy z tego powodu, czy pytasz teoretycznie?
Nie mam problemów z tego powodu.
Jednak nie daje mi to spokoju. Z zasady nie wchodzę z uczniem w kontakt fizyczny, który może być przez ucznia odbierany jako niemiły. Ponadto spodziewam się, że ten uczeń jeszcze wiele razy nie będzie się chciał podporządkować. Dlatego chcę być pewna, czy mogę w ten sposób reagować.
Sytuacja miała miejsce dwa tygodnie temu, a ja wciąż się zastanawiam, bo mam wewnętrzny dyskomfort. I chyba po prostu następnym razem muszę zareagować inaczej, skoro mi samej z tym źle.
A nie pomyślałaś, że CEL twoich działań był inny - wychowawczy (dyscyplinujący)? To nie była przemoc.
Edzia ma rację. Nic złego nie zrobiłaś.
Dzieci są różnie wychowywane. Ja mam takiego ucznia, z którego zachowaniem borykam sie już czwarty rok (od zerówki). W klasie zerowej rzucał się na podłogę, gryzł mnie, kopał w chwilach zdenerwowania, bo nie potrafił dostosować się do zasad panujących w grupie, w szkole. Nie znał słów "nie, nie wolno". Nic nie potrafił sam zrobić, bo rodzice go nie nauczyli. Miał więc problemy z nauką, czynnościami manualnymi (ołówka i nozyczek nie trzymał wczesniej w ręku) samoobsługą...itd. Taki "dwulatek" w grupie sześciolatków. Chciał robić to, na co miał w danej chwili ochotę. Np. biegać po sali w kółko, bez celu. Albo siedzieć i sobie krzyczeć. Wył wtedy strasznie, no i wołał mamę. Nie mogłam prowadzić zajęć. Na dodatek w chwilach trudnych krzyczał tak, jakby go rozdzierano na strzępy. Ze stoickim spokojem, często na siłę, podnosiłam go z podłogi, sadzałam na krześle i tłumaczyłam bez końca. Też się wtedy zastanawiałam nad tym, czy dobrze postępuję. Dzisiaj wiem, że dobrze, bo jakoś radzi sobie w szkole, jest lubiany przez kolegów i chętnie chodzi do szkoły. Myślę, że każda metoda jest dobra, gdy cel jest szczytny.
Jeśli to jest przemoc, to żyjemy w świecie absurdu.
Z jednej strony wymaga się od nas, byśmy sobie radzili z dziećmi, a z drugiej nie daje środków do egzekwowania dyscypliny. Już nawet maluchy wiedzą, że wszystko na co nas stać to podniesiony głos.
Ale, gdy w wyniku braku dyscypliny dzieciak zrobi sobie krzywdę, to my będziemy za to odpowiadać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum