Próbowałam z nim rozmawiać "po ludzku", na osobności. Ale on nie chce się nikomu zwierzać, tym bardziej, że sam nie wie dlaczego tak się zachowuje...
Ale ja się domyślam.. Rodzice mają go gdzieś, z nauką mu nie idzie odnośnie każdego przedmiotu, więc nie ma kto z nim przysiąść ani go przypilnować...
Na innych lekcjach rozrabia, ale na angielskim jest zawsze apogeum jego błazenady i nieodpowiedniego zachowania, ponieważ jak się domyślam angielski jest zawsze jego ostatnią lekcją (za czym idzie już maxymalne skumulowanie jego negatywnych nastawień, emocji itd). On zapewne tak odreagowuje wtedy... na co oczywiście nie mogę przymrużać oczu. I tego też nie robię. Dlatego po ostatnich zachowaniach zwróciłam sie dzisiaj do pedagoga szkolnego. Przedstawiłam sprawę, swoje obserwacje itd. Miał godzinną pogadankę. Zobaczymy jaki będzie rezultat....
_________________ "..I przyszedł Pan , spojrzał na pracę naszą i był zadowolony...
A gdy spytał o zarobki nasze - usiadł i zapłakał.."
Co to da: każ mu usiąść, trzeba go posadzić i dopilnować, aby siedział...nie wypuszczaj, każ mu pisać, musi napisać jeszcze raz...ma pozbierać i wrócić...postaw jedynkę...
Ten uczeń to o l e w a!
Otóż to...
koma napisał/a:
Selena! Niedopuszczalne jest, aby szkoła nie miała kontaktu z opiekunami ucznia.
Gdzieś przecież w szkole jest adres zamieszkania chłopaka i jego dziadków. Rodzice też przecież gdzieś żyją.
W dzienniku jest rubryka, w której powinien być zapisany adres opiekunów - jeśli nie ma danych, to coś tu nie gra.
Wyślij listem poleconym, z pieczątką szkoły, zaproszenie do babki - podaj konkretna datę spotkania w szkole.
To nie ważne, czy/że u innych nauczycieli siedzi spokojnie i pracuje - na Twojej lekcji tak nie jest i masz prawo rozmawiać o tym z opiekunami.
Koniecznie zgłos sprawę wychowawczyni, a nawet dyrekcji (jezeli wychowawca sprawy nie załatwi).
W dzienniku widnieje jedynie adres zamieszkania. Masz rację, trzeba będzie sięgnąc po takie środki o których piszesz. Dziękuję.
_________________ "..I przyszedł Pan , spojrzał na pracę naszą i był zadowolony...
A gdy spytał o zarobki nasze - usiadł i zapłakał.."
synapsa
Wiek: 35 Dołączyła: 31 Mar 2009 Posty: 234
Post nr 18, Wysłany: 2011-10-19, 16:26
seleno mamy tzw. godziny karciane zaproponuj mu lub przymuś go jak będzie potrzeba do indywidualnych spotkań z Tobą. Pomóż mu indywidualnie. Właśnie niech to będzie na zasadzie pomocy, a nie kary. Sprawdź czy zadziała. Oczywiście potrzeba czasu bo jednorazowe spotkanie nic nie da. Znajdź dla niego czas skoro już wiesz, że nikt go dla niego nie ma. Tym bardziej, że u Ciebie osiąga apogeum swoich możliwości błaznowania. To taka zasłona dymna by ukryć swoje braki. Twoja cierpliwość, stanowczość i zainteresowanie mogą pomóc. Trzeba szukać rozwiązania. Szkoda, że nie możesz liczyć zbytnio na pomoc współpracowników.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum