Awans zawodowy, publikacje nauczycieli, nauczyciele
Strona głównaForumSklep
 
   
 
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Niesforny uczeń - jak to widzicie?
Autor Wiadomość
selena85 

Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lut 2010
Posty: 53
Post nr 1, Wysłany: 2011-10-13, 20:35   Niesforny uczeń - jak to widzicie?

W 6 klasie szkoły podstawowej, na j.angielskim mam ucznia, który notorycznie rozwala mi całą lekcję. Uczeń ten jawnie oświadczył, że nie lubi angielskiego, że nie chce się go uczyć co też udowadnia swoim stosunkiem do tego przedmiotu, do mnie jak i swoimi osiągnięciami (których brak) z tego przedmiotu.
Wielokrotne rozmowy z nim samym, jak i interwencje wychowawcy nie przynoszą skutku. Sytuacja wręcz pogarsza się. W szkole istnieje punktowy system oceniania zachowań uczniów. Nie było lekcji aby uczeń ten nie otrzymał punktów minusowych (np. za rozmowy w czasie lekcji, chodzenie po klasie, aroganckie zachowanie względem nauczyciela tj niegrzeczne odzywki, komentarze nie na miejscu, pakowanie się i wychodzenie z klasy przed końcem lekcji, wyrzucanie rzeczy przez okno, na sprawdzianach oddaje czysta kartkę z głupimi rysunkami itd).
Dodam ze kontakt z rodzicami tego chlopca jest utrudniony gdyż stale przebywaja za granica.
W dzienniku nie ma nawet nr tel do jego dziadków którzy sprawują nad nim opiekę...
Nie robi on na lekcjach kompletnie nic poza przeszkadzaniem i w/w zachowaniami.
Na jego wybryki klasa reaguje śmiechem co także uniemożliwia prowadzenie tych zajęć.
Nie reaguje on ani na oceny niedostateczne, ani na podejście tzw "po dobremu" czy tez krzyk. Zero reakcji, ewentualnie pogarsza to sprawę i staje się on jeszcze bardziej nieznośny i prowokujący.

Czy można takiego ucznia wysłać na testy psychologiczne?
Czy zgłosić dana sprawę do dyrekcji szkoly?
a w najgorszym wypadku czy można wystąpić o przydzielenie innego nauczyciela do nauczania przedmiotu danej klasie ?
_________________
"..I przyszedł Pan , spojrzał na pracę naszą i był zadowolony...
A gdy spytał o zarobki nasze - usiadł i zapłakał.."
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 2, Wysłany: 2011-10-14, 09:18   

selena85 napisał/a:
Nie było lekcji aby uczeń ten nie otrzymał punktów minusowych
Po co natrętnie powtarzać metodę, która nie skutkuje? Po co stosować punkty, jeżeli nie powodują one dla ucznia żadnych realnych konsekwencji?

selena85 napisał/a:
chodzenie po klasie
Trzeba go posadzić i dopilnować, żeby siedział.

selena85 napisał/a:
niegrzeczne odzywki, komentarze nie na miejscu
Trzeba stosować tzw. technikę przecięcia. Zdecydowanie ucinać takie dyskusje i wyciągać konsekwencje, jeżeli uczeń się nie dostosuje do twojego polecenia zamknięcia buzi.

selena85 napisał/a:
pakowanie się i wychodzenie z klasy przed końcem lekcji
Nie należy do tego dopuścić. Kiedy zaczyna się pakować, trzeba mu kazać wyjąć wszystko z powrotem - stojąc w drzwiach i grożąc niewypuszczeniem go na przerwę.

selena85 napisał/a:
wyrzucanie rzeczy przez okno
Ma iść, pozbierać, wrócić. W razie recydywy - dolegliwa kara.

selena85 napisał/a:
na sprawdzianach oddaje czysta kartkę z głupimi rysunkami
Musi zostać w kozie i napisać jeszcze raz.

Nie piszesz nic, jak to dziecko funkcjonuje na innych przedmiotach i czy jego zachowanie było takie od zawsze.
Nie piszesz nic, jak reagowałaś od początku roku na jego zachowania, prawdopodobnie byłaś zbyt liberalna i miękka. Chłopak nie ma rodziców, pewnie jest też rozpuszczany przez dziadków. Tym bardziej potrzebuje stałych granic, które powinnaś mu stanowczo postawić.

Czytaj, dokształcaj się, nie chowaj głowy w piasek:
"Dzieci potrzebuję dyscypliny" Marion Lemper-Pychlau
"Kiedy pozwolić, kiedy zabronić" Robert MacKenzie
"Dobre dziecko. Jak sprawić, by nasze dzieci odróżniały dobro od zła" Brenda Houghton

selena85 napisał/a:
W dzienniku nie ma nawet nr tel do jego dziadków którzy sprawują nad nim opiekę
To chyba jest oczywiste, że dyrekcja powinna wystosować do rodziców w tej sprawie oficjalne pismo. Mają obowiązek podać swój adres do korespondencji i inny kontakt do siebie, muszą też podać kontakt do opiekunów faktycznych, oficjalnie udzielając im pełnomocnictwa do załatwiania w szkole wszystkich spraw zawiązanych nauką dziecka. Przecież musicie komuś przekazywać informacje o ocenach, zachowaniu, wywiadówkach...

selena85 napisał/a:
Czy można takiego ucznia wysłać na testy psychologiczne?
Po pierwsze nie można bez woli rodziców, po drugie dziecko trzeba wychowywać, a nie psychologizować. Nie ulegaj łatwej pokusie, nikt nie zrobi roboty za ciebie.

selena85 napisał/a:
w najgorszym wypadku czy można wystąpić o przydzielenie innego nauczyciela do nauczania przedmiotu danej klasie?
Uważasz, że nie masz wystarczających kompetencji?
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
selena85 

Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lut 2010
Posty: 53
Post nr 3, Wysłany: 2011-10-15, 12:41   

miwues napisał/a:
selena85 napisał/a:
Nie było lekcji aby uczeń ten nie otrzymał punktów minusowych
miwues napisał/a:
Po co natrętnie powtarzać metodę, która nie skutkuje? Po co stosować punkty, jeżeli nie powodują one dla ucznia żadnych realnych konsekwencji?


Punkty uzyskane przez ucznia sa przekladane na koniec semestru na wynik jego oceny z zachowania.

selena85 napisał/a:
chodzenie po klasie
miwues napisał/a:
Trzeba go posadzić i dopilnować, żeby siedział.


Mam stać przy nim lub przywiązać go do krzesła..?

selena85 napisał/a:
niegrzeczne odzywki, komentarze nie na miejscu
Trzeba stosować tzw. technikę przecięcia. Zdecydowanie ucinać takie dyskusje i wyciągać konsekwencje, jeżeli uczeń się nie dostosuje do twojego polecenia zamknięcia buzi.


No właśnie - ale jakie konsekwencje? Postawienie uwagi, ocena niedostateczna, zwrócenie się do wychowawcy nie skutkują. :/

selena85 napisał/a:
pakowanie się i wychodzenie z klasy przed końcem lekcji
miwues napisał/a:
Nie należy do tego dopuścić. Kiedy zaczyna się pakować, trzeba mu kazać wyjąć wszystko z powrotem - stojąc w drzwiach i grożąc niewypuszczeniem go na przerwę.


W jego wydaniu zapewne skończy się to przepychanką ze mną pod tymi drzwiami lub wymyśli coś innego w momencie gdy będę stała przy drzwiach (np. będzie biegał po klasie błaznując czy robiąc inne nie na miejscu rzeczy... :0 :/ . I co wtedy z resztą klasy? Z pod drzwi nie poprowadzę przecież lekcji, tak czy siak pójdzie ona na marne (jak zwykle z resztą) więc co zrobić z pozostałymi uczniami, co oni w tym czasie mają robić? Bo widząc błazenadę swojego kolegi ich wzrok i uwaga skupia się tylko na nim.. na co reagują głośnym śmiechem z resztą nie słuchając mnie zupełnie.....

selena85 napisał/a:
wyrzucanie rzeczy przez okno
miwues napisał/a:
Ma iść, pozbierać, wrócić. W razie recydywy - dolegliwa kara.


Sam nie pójdzie albo jak pójdzie to nie wróci do końca lekcji. A nie będę go przecież ganiać po szkole... To w tym przypadku mam podczas lekcji zejść z nim na zewnątrz w celu `poszukiwania` i pozbierania wyrzuconej kredy? A co wtedy z klasa? Zostawić ich samych?

selena85 napisał/a:
na sprawdzianach oddaje czysta kartkę z głupimi rysunkami
miwues napisał/a:
Musi zostać w kozie i napisać jeszcze raz.


To fakt. Ale tak czy siak nic by nie napisał, bo on po prostunic nie umie.....

miwues napisał/a:
Nie piszesz nic, jak to dziecko funkcjonuje na innych przedmiotach i czy jego zachowanie było takie od zawsze.
Nie piszesz nic, jak reagowałaś od początku roku na jego zachowania, prawdopodobnie byłaś zbyt liberalna i miękka. Chłopak nie ma rodziców, pewnie jest też rozpuszczany przez dziadków. Tym bardziej potrzebuje stałych granic, które powinnaś mu stanowczo postawić.


Próbowałam. On ma to całkowicie w nosie...
Nie pytałam nauczycieli jak on się zachowuje na innych lekcjach. Ale sądząc po braku wpisów w dzienniku uwag, to nie błaznuje tj na znienawidzonym przez niego angielskim.

selena85 napisał/a:
w najgorszym wypadku czy można wystąpić o przydzielenie innego nauczyciela do nauczania przedmiotu danej klasie?
Uważasz, że nie masz wystarczających kompetencji?[/quote]

Kompetencje teoretycznie mam. To jedyny "oryginalny" przypadek ucznia spośród wielu których nauczam. Jednak po tak syzyfowej pracy, człowiek zaczyna już czuć bezsilność i zaczyna się zastanawiać nad tą pracą.. ale zrezygnować jest najłatwiej.
Cały czas myślę co zrobić, żeby ten uczeń w końcu się opamiętał. <?>
_________________
"..I przyszedł Pan , spojrzał na pracę naszą i był zadowolony...
A gdy spytał o zarobki nasze - usiadł i zapłakał.."
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 4, Wysłany: 2011-10-15, 16:42   

selena85 napisał/a:
No właśnie - ale jakie konsekwencje?
A jakie stosujesz wobec własnych dzieci?

selena85 napisał/a:
Spod drzwi nie poprowadzę przecież lekcji
W drzwiach masz stanąć tuż przed dzwonkiem na przerwę. Chłopak ma się z powrotem wypakować i wychodzi z klasy ostatni.

selena85 napisał/a:
Ale tak czy siak nic by nie napisał, bo on po prostunic nie umie
To zostaje w kozie za głupie rysunki. Jak nic nie napisze - jedynka.

selena85 napisał/a:
Sam nie pójdzie albo jak pójdzie to nie wróci do końca lekcji.
Mam wrażenie, że ty po prostu jesteś całościowo bezradna, uczeń to widzi i gra ci na nosie.

Tu trzeba popracować nad sposobem wydawania uczniom poleceń. Masz to robić pewnie, zdecydowanie, stanowczym tonem, po twojej postawie ma być widać, że nie dopuszczasz nawet myśli, że uczeń może zlekceważyć twoje polecenie.

A konsekwencji za wyrzucenie rzeczy przez okno musisz sama się dopracować. Przecież są tysiące sposobów, tysiące wariantów, ty natomiast nie umiesz sobie w głowie ułożyć żadnego scenariusza? Można delikwentowi wstawić jedynkę za brak książek i przyborów, czyli nieprzygotowanie do lekcji. Można zadać dodatkową pracę domową. Po jego rzeczy wysłać osobę zaufaną, a potem zmusić delikwenta, żeby oficjalnie podziękował koledze/koleżance za pomoc... Dużo można.

Twoim problemem jest jednak nie tylko brak twórczych pomysłów na rozwiązywanie trudnych wychowawczo sytuacji, masz kłopot w ogóle z wyegzekwowaniem swoich poleceń. To nad tym musisz pracować. Poczynając, jak wyżej, od sposobu ich wydawania, po obmyślenie sobie zawczasu, co zrobisz, jak uczeń stanie okoniem.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
selena85 

Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lut 2010
Posty: 53
Post nr 5, Wysłany: 2011-10-15, 17:34   

Ok, spróbuję podejść do tego w ten sposób. Dziękuję za poradę.
_________________
"..I przyszedł Pan , spojrzał na pracę naszą i był zadowolony...
A gdy spytał o zarobki nasze - usiadł i zapłakał.."
 
 
selena85 

Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lut 2010
Posty: 53
Post nr 6, Wysłany: 2011-10-17, 16:26   

No i masz ci los....
Zostawilam ucznia po lekcjach poniewaz nie pracowal na zajeciach (nie notowal, przeszkadzal). Musialam zagrodzic mu drzwi i wrecz na sile posadzic po dzwonku spowrotem na miejscu, nawolujac do uzupelnienia notatki z lekcji. Trwalo to 30 min , na co uczen sie zaparl, ze on nie bedzie nic pisal i koniec kropka. I tak przez 0,5 godz. Dalam mu czas do zmiany decyzji i uzupelnienia czego nalezy, wyszlam na minute z klasy w ktorej mial to zrobic, po czym wracam a tam... pusto... uciekł!


Dowiedzialam sie ze sytuacja w domu tego chlopca jest nieciekawa. Rodzice za granica, zostaje on pod opieka babci do ktorej nie ma kontaktu telefonicznego.
Teoretycznie opinia glosi, ze do dyrekcji nalezy zglaszac sie w ostatecznosci, w sytuacjach kryzysowych itd...
Przedstawienie problemu wychowawcy nic nie pomaga...

pomocy
_________________
"..I przyszedł Pan , spojrzał na pracę naszą i był zadowolony...
A gdy spytał o zarobki nasze - usiadł i zapłakał.."
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 7, Wysłany: 2011-10-17, 17:00   

selena85 napisał/a:
wyszlam na minute z klasy w ktorej mial to zrobic
Zawiodła nie metoda, lecz wykonanie.
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
katty 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 428
Skąd: mazowieckie
Post nr 8, Wysłany: 2011-10-18, 17:38   

Metoda z zasady jest bardzo dobra, jednak często w praktyce trudna do wykonania, gdy mamy w tym czasie również inne obowiązki. Pisałam już o tym gdzieś, że raz nie mogłam ucznia zostawić od razu po lekcji, bo miał inne zajęcia i ja również, jednak postawiłam całą szkołę na nogi, znalazłam zastępstwo na dyżurze, od razu po ostatniej lekcji ucznia dopadłam, zaprowadziłam do pokoju pedagoga i siedział tam dokąd się nie złamał (co trwało dobre 3 godziny, więc pół godziny to pikuś). Innym razem nie miałam jednak takiej możliwości, posadziłam ucznia w klasie, jednak w końcu musiałam z tej sali na chwilę wyjść z racji innych obowiązków i myślałam już, że tym razem przegrałam sprawę, na moje szczęście jednak uczeń nie odważył się wyjść i siedzieliśmy sobie razem, aż w końcu przestałam zwracać na niego uwagę, wzięłam się za sprawdzanie testów a że uczeń zdążył się zorientować, że nigdzie mi się nie spieszy, zaś kupka testów do sprawdzenia jest dość pokaźna, więc pewnie prędko nie skończę, złamał się i zrobił co ma do zrobienia. Oczywiście obserwacja była błędna, bo byłam już mocno pod kreską z czasem, miałam umówioną wizytę u lekarza i myślałam, że będę musiała tę wizytę poświęcić, jednak nie dałam tego po sobie poznać i dzięki temu zdążyłam ;)
 
 
koma

Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 1110
Post nr 9, Wysłany: 2011-10-18, 18:39   

Wiesz co, miwues...
Czasem uwielbiam Twoją kompetencję, gdy piszesz o sprawach prawnych, systemowych...

Kiedy jednak zaczynasz dawać rady praktyczne, to widać, ze praktykiem nie jesteś żadnym.
Po prostu nie masz kontaktu z uczniami, nie znasz ich ani ich reakcji.

Co to da: każ mu usiąść, trzeba go posadzić i dopilnować, aby siedział...nie wypuszczaj, każ mu pisać, musi napisać jeszcze raz...ma pozbierać i wrócić...postaw jedynkę...

Ten uczeń to o l e w a!

Selena! Niedopuszczalne jest, aby szkoła nie miała kontaktu z opiekunami ucznia.
Gdzieś przecież w szkole jest adres zamieszkania chłopaka i jego dziadków. Rodzice też przecież gdzieś żyją.
W dzienniku jest rubryka, w której powinien być zapisany adres opiekunów - jeśli nie ma danych, to coś tu nie gra.
Wyślij listem poleconym, z pieczątką szkoły, zaproszenie do babki - podaj konkretna datę spotkania w szkole.
To nie ważne, czy/że u innych nauczycieli siedzi spokojnie i pracuje - na Twojej lekcji tak nie jest i masz prawo rozmawiać o tym z opiekunami.
Koniecznie zgłos sprawę wychowawczyni, a nawet dyrekcji (jezeli wychowawca sprawy nie załatwi).
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 10, Wysłany: 2011-10-18, 20:09   

koma napisał/a:
widać, ze praktykiem nie jesteś żadnym
Gadanie :)

koma napisał/a:
Co to da: każ mu usiąść, trzeba go posadzić i dopilnować, aby siedział...nie wypuszczaj, każ mu pisać, musi napisać jeszcze raz...ma pozbierać i wrócić...
Gadanie :)

Tak jest. Jak każę siadać, to uczeń ma usiąść, jak ma pozbierać, to ma pozbierać. Takiej relacji z uczniami nie osiąga się z dnia na dzień, nie dojdziesz do tego pstryknięciem palca, ważna jest całościowa postawa nauczyciela. Mnie dojście do tego zabrało lata.

Dlatego też co jakiś czas wklejam na forum literaturę. To nie jest tak, że z dnia na dzień ktoś komuś przekaże jakieś cudowne metody, działające w każdych okolicznościach. Trzeba po prostu myśleć o tym, czytać, dumać, czytać, zastanawiać się, próbować - różnych metod i na różnych uczniach. Trzeba spać - a przez sen szukać rozwiązań konkretnych sytuacji. Trzeba tym powoli nasiąkać, nabywać biegłości.

W końcu coś tam zacznie wychodzić. Wtedy doskonalić, pielęgnować nowe umiejętności.

Nie ma takiej opcji, żeby dziecko - do diabła - nie wykonało mojego polecenia! Nie zawsze od razu, nieraz pozornie odpuszczam, ale z uporem dążę do celu. Co to, kurna, żeby mnie uczeń nie słuchał!?
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
koma

Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 1110
Post nr 11, Wysłany: 2011-10-18, 20:42   

miwues napisał/a:
Trzeba tym powoli nasiąkać, nabywać biegłości.

Mnie tego nie musisz mówić...Lata praktyki :wink:
Wiele dzieje się "między ustami a brzegiem pucharu".
Nawet nie wiesz, jak i dlaczego.
Załatwia sie sprawę intuicyjnie, jednym gestem, dotknięciem ramienia...
Uczeń musi wiedzieć, że jesteś zarówno normalnym człowiekiem, takim po prostu "ludzkim", który też ma uczucia - a jednocześnie betonem, którego nic nie ruszy.

Poza tym każdy przypadek jest inny - chociaż objawy mniej więcej takie same.

Ten uczeń wyjątkowo nie cierpi angielskiego - ciekawe, dlaczego... :roll:
Musisz wiedzieć, dlaczego...
No bo on po prostu tęskni za matką, która tam jest...pojawiła sie agresja wobec nauczyciela jezyka obcego...
Możliwe? Możliwe...
Masz przyczynę - to połowa sukcesu.
Weź go teraz na rozmowę indywidualną - taką normalną, bez mądrzenia się, że taki nienormalny, agresywny i w ogóle jak jeszcze raz, to ma wp..eprz.
Pogadaj inaczej, od serca...
Tylko uważaj: masz dać mu do zrozumienia, że rozumiesz co jest przyczyną - a nie wymięknąć
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 12, Wysłany: 2011-10-18, 20:48   

koma napisał/a:
Ten uczeń to o l e w a!


Czyli mamy związane ręce? Nic nie możemy zrobić? Nie warto próbować?
Czy fakt, że uczeń nie reaguje na pierwszą próbę wpłynięcia na jego postępowanie w taki, a nie inny sposób oznacza, że należy próbę porzucić lub sposób odesłać do lamusa?

koma napisał/a:
Selena! Niedopuszczalne jest, aby szkoła nie miała kontaktu z opiekunami ucznia.
Gdzieś przecież w szkole jest adres zamieszkania chłopaka i jego dziadków. Rodzice też przecież gdzieś żyją.
W dzienniku jest rubryka, w której powinien być zapisany adres opiekunów - jeśli nie ma danych, to coś tu nie gra.
Wyślij listem poleconym, z pieczątką szkoły, zaproszenie do babki - podaj konkretna datę spotkania w szkole.
To nie ważne, czy/że u innych nauczycieli siedzi spokojnie i pracuje - na Twojej lekcji tak nie jest i masz prawo rozmawiać o tym z opiekunami.
Koniecznie zgłos sprawę wychowawczyni, a nawet dyrekcji (jezeli wychowawca sprawy nie załatwi).


Kto ma załatwić te sprawę?

Uczeń źle zachowuje sie na mojej lekcji, nie na innych zajęciach, więc mam oczekiwać, że ktoś inny sprawi, że do mnie i moich zajęć będzie podchodził równie dojrzale?

To mój problem i to ja muszę coś zrobić, by to zmienić.

Dziś pytanie, dziś odpowiedź (czytaj: dziś mam problem, Miwues podrzuca radę, więc dziś oczekuję poprawy).
Racje ma Miwues pisząc o długotrwałym okresie pracy, o całościowym podejściu do problemu, a nie o "pstryknięciu palcem" i natychmiastowym uzdrowieniu.

Skoro negujesz jego radę, bo uczeń nieczuły jest na karę, stanowczość itd, to co wg Ciebie należy zrobić?
Nie podsuwasz innego rozwiązania, jedynie sugerujesz kontakt z innymi - dyrekcją, wychowawca rodzicami...ale po co? By poinformować? I co dalej? Rodzic, babcia, dyrektor, czy wychowawca rzeknie słowo i uczeń nagle przestanie to olewać?

Nawet jeśli przed innymi czuje respekt, a jedynie przede mną nie, to chyba właśnie ja powinienem coś zrobić - a nie rodzic, babcia, czy wychowawca, by to się nie powtarzało.

Kontakt ze wspomnianymi jest konieczny - choćby po to, by poznać lepiej problem, by znaleźć wsparcie, ale nikt nas samych nie zastąpi.
 
 
koma

Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 1110
Post nr 13, Wysłany: 2011-10-18, 21:01   

vuem napisał/a:
Czyli mamy związane ręce? Nic nie możemy zrobić? Nie warto próbować?
Czy fakt, że uczeń nie reaguje na pierwszą próbę wpłynięcia na jego postępowanie w taki, a nie inny sposób oznacza, że należy próbę porzucić lub sposób odesłać do lamusa?

Czy ja gdziekolwiek to napisałam, czy tylko Tobie się tak wydaje??
vuem napisał/a:
Uczeń źle zachowuje sie na mojej lekcji, nie na innych zajęciach, więc mam oczekiwać, że ktoś inny sprawi, że do mnie i moich zajęć będzie podchodził równie dojrzale?

Tutaj odniosłam sie tylko do faktu, że szkoła nie ma informacji dot. kontaktu z prawnym opiekunem ucznia - co jest niedopuszczalne! I to nie nauczyciel powinien ten kontakt znaleźć, ale dyrekcja robiąc sprawozdanie sio oraz wychowawca ten kontakt nawiązać, skoro uczeń jest "problematyczny".
vuem napisał/a:
Skoro negujesz jego radę, bo uczeń nieczuły jest na karę, stanowczość itd, to co wg Ciebie należy zrobić?

Pisałam o tym - czytaj uważnie.
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 14, Wysłany: 2011-10-18, 21:23   

koma napisał/a:
Czy ja gdziekolwiek to napisałam, czy tylko Tobie się tak wydaje??


Tak mi się wydaje czytając to co napisał.

Cytat:
Pisałam o tym - czytaj uważnie.


Pisząc odpowiedź widniał jedynie twój post nr 9.

W kolejnym sugerujesz rozmowę, szczerą, co popieram, choć jeśli równie krytycznie i jednoznacznie oceniać, jak i Ty oceniłaś rade Miwuesa, to aż ciśnie się na myśl, że ten uczeń te rozmowę ... olewa! :wink:

Stanowcze egzekwowanie pewnych zasad nie wyklucza ludzkiego podejścia i vice versa.
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 15, Wysłany: 2011-10-19, 07:32   

koma napisał/a:
Wiele dzieje się "między ustami a brzegiem pucharu".
Nawet nie wiesz, jak i dlaczego.
Załatwia sie sprawę intuicyjnie, jednym gestem, dotknięciem ramienia...
Uczeń musi wiedzieć, że jesteś zarówno normalnym człowiekiem, takim po prostu "ludzkim", który też ma uczucia - a jednocześnie betonem, którego nic nie ruszy.

O to, to!
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



login
hasło
 
   Program druk świadectw

Druki szkolne: świadectwa, gilosze, druki, dzienniki


Zdobądź zaświadczenie do dokumentacji składanej w komisji kwalifikacyjnej.

Zaświadczenie o umiejętności posługiwania się technologią komputerową i informacyjną

Zbiory testów: polski, angielski, matematyka, niemiecki
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Skocz na górę

 
Ministerstwo Edukacji Narodowej Centrum Edukacji Szkolnej European Schoolnet
Copyright © 1995-2009 Centrum Edukacji Szkolnej