Awans zawodowy, publikacje nauczycieli, nauczyciele
Strona głównaForumSklep
 
   
 
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Punktowy system oceniania zachowania
Autor Wiadomość
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 1, Wysłany: 2011-05-13, 19:52   Punktowy system oceniania zachowania

Przychodzi parę dni temu córka ze szkoły i oznajmia mi, że zaproponowano ją do pocztu sztandarowego szkoły jako asysta pocztu, na okres jednego roku szk. Do rozważenia i przemyślenia oraz wyrażenia zgody. Widzę błysk w jej oku, więc tłumaczę, że to zaszczyt, że jestem dumna, że i ona powinna być dumna itd. Bo szczerze byłam dumna. Wszelkie trudy z tym związane da się znieść. Dziś dowiedziała się przypadkowo, że zaproponowano jej dlatego, żeby miała możliwość zdobyć jakieś punkty dodatnie potrzebne do oceny zachowania, bo „zawsze jej kilku brakuje” (to cytat wychowawczyni). Pewnie to nie jedyny powód. Ale i tak czar prysł.
Co o tym myślicie?

I abstrahując już od powyższej sytuacji, czy da się jakoś obalić powszechny mit, iż punktowy system oceniania daje poczucie sprawiedliwości, przedstawia jasne kryteria, że wspaniale wspomaga bieżącą pracę wychowawczą i ułatwia wychowawcy ustalenie oceny zachowania?

Moim zdaniem punktowy system oceniania zachowania to złudna i pozorna sprawiedliwość, usypiacz prawdziwych oddziaływań wychowawczych, pętla na rękach swobodnych działań wychowawczych i dodatkowa niepotrzebna praca dla całej szkoły. Jest on też bezprawny, ale trudno to udowodnić. Jak można zgodzić się na taką głupotę w swojej szkole?

A jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie?

Można pisać oczywiście i o zaletach takiego rozwiązania, ale uprzedzam, będę się bić. ;)
 
 
malgala 
Administracja
matematyk-optymista


Przedmiot nauczania: matematyka
Wiek: 61
Dołączyła: 30 Lip 2007
Posty: 6212
Skąd: łódzkie
Post nr 2, Wysłany: 2011-05-13, 20:31   

edzia napisał/a:
Moim zdaniem punktowy system oceniania zachowania to złudna i pozorna sprawiedliwość, usypiacz prawdziwych oddziaływań wychowawczych, pętla na rękach swobodnych działań wychowawczych i dodatkowa niepotrzebna praca dla całej szkoły.

Całkowicie się z tym zgadzam.
Kiedyś, pod wpływem chyba jakiegoś impulsu lub zachwalania tego systemu, przymierzaliśmy się do wprowadzenia go w naszej szkole.
Było wiele głosów zachwytu, szczególnie ze strony tych, którzy uważali, że samo wprowadzenie tego systemu odwali za nich całą pracę wychowawczą.
Nie lubię działać w ciemno i dlatego poszperałam i znalazłam różne opracowania systemów punktowych.
Przeanalizowałam je wszystkie dokładnie. Wypisałam ich wady i zalety. Swoje spostrzeżenia i przemyślenia przedstawiłam RP.
Przeważały wady. Na szczęście pozostali nauczyciele zgodzili się ze mną.

Nawet najlepiej opracowany system punktowy nie jest w stanie uwzględnić wszystkiego. Uczeń to nie zaprogramowana maszyna. Często bywa w swym działaniu nieprzewidywalny. Nawet, gdyby stworzyć system przewidujący większość zachowań ucznia w różnych sytuacjach, to byłby on rozbudowany do granic absurdu.

Moim zdaniem system ten pozbawia ocenę jej aspektu wychowawczego.
Ocena zachowania, która powinna być wyrazem opinii o zachowaniu ucznia, sprowadza się w tym systemie do zwykłej arytmetyki i końcowego wyniku punktowego przełożenia na ocenę.
Uczeń nie ma, przy tak wystawionej ocenie, żadnej informacji zwrotnej. Nie wie, które kryteria na daną ocenę spełnił i w jakim stopniu, brakuje mu informacji, co może i powinien zrobić (czego nie robić), aby w przyszłości uzyskać ocenę wyższą.
Uczy się jedynie kalkulować, co by tu zrobić, żeby zdobyć dodatkowe punkty.
W przypadku złapania punktów ujemnych myśli co zrobić, aby wpadły mu jakieś dodatnie, żeby bilans wyszedł na 0. Nie ma tu miejsca na zastanowienie się nad swym złym uczynkiem, na pracę nad tym, aby go nie powtórzyć, na zrekompensowanie sprawionej komuś przykrości, naprawienie szkody. Ważne staje się dla niego tylko to, ile musi teraz zdobyć punktów, aby w ogólnym rozrachunku otrzymać pozytywną ocenę.
I w ten sposób utwierdza się w przekonaniu, że może na przykład dokuczać koledze, ale przyniesie do klasy kwiatki, zrobi gazetkę i wszystko się wyrówna.

Dla mnie jest to system antywychowawczy.
_________________

 
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 3, Wysłany: 2011-05-13, 21:31   

Malgala, dzięki za odzew. :) Na komentarze miwuesa poczekam. :)

malgala napisał/a:
Wypisałam ich wady i zalety. (...) Przeważały wady.
To były jakieś zalety? ;)

malgala napisał/a:
Uczeń nie ma, przy tak wystawionej ocenie, żadnej informacji zwrotnej.
Hmm... tak szczerze, to nie ma i jej przy niepunktowym, jak wychowawca nie uzasadni oceny. Nawet powiedziałabym, że przy punktowym jakąś tam informację uzyskuje - otrzymując punkty dodatnie i punkty ujemne.

malgala napisał/a:
Nie wie, które kryteria na daną ocenę spełnił i w jakim stopniu, brakuje mu informacji, co może i powinien zrobić (czego nie robić), aby w przyszłości uzyskać ocenę wyższą.
Jak wyżej. :(

malgala napisał/a:
Uczy się jedynie kalkulować, co by tu zrobić, żeby zdobyć dodatkowe punkty.
Są zawsze w klasach osoby mniej przebojowe i one nigdy nie będą kombinować, jak zdobyć dodatkowe punkty. Uważam, że choćby pod tym wzgledem system jest niesprawiedliwy, bo chyba nie tędy droga do wzorowego zachowania?

No tak, ale w szkole, o której mówię, mają na to argument, że podczas ustalania oceny wychowawca ma możliwość swobodnie przyznać ileś tam (chyba maksymalnie 10) punktów takim uczniom (ależ swoboda! ;) ). No i gadaj tu z takimi.

malgala napisał/a:
W przypadku złapania punktów ujemnych myśli co zrobić, aby wpadły mu jakieś dodatnie, żeby bilans wyszedł na 0.
I na to też mają "lekarstwo" - przy iluś tam punktach ujemnych ocena nie może być wyższa niż poprawne, przy iluś nieodpowiednie itd. Nie przetłumaczysz. Są bardzo zachwyceni tym sytemem.
malgala napisał/a:
Nie ma tu miejsca na zastanowienie się nad swym złym uczynkiem, na pracę nad tym, aby go nie powtórzyć, na zrekompensowanie sprawionej komuś przykrości, naprawienie szkody.
Ano nie ma. Nauczyciel wpisze ujemne punkty i zadowolony, że wykonał kawał dobrej roboty, przestaje zajmować się sprawą, nie monitoruje, czy uczeń zadośćuczynił, czy przeprosił, jak przeprosił, czy zachowanie się powtarza, czy był to incydent itd. A uważam, że w przypadkach pojedynczego incydentu, gdy uczeń szczerze wyraził skruchę i rzeczywiście zachowanie uległo potem trwałej poprawie, nie powinien mieć już tych punktów ujemnych (albo nie powinny mieć one już wpływu na ocenę zachowania), a w systemie punktowym nie ma, zdaje się, instytucji "czystego konta".

malgala napisał/a:
Dla mnie jest to system antywychowawczy.
Dla mnie też.
 
 
malgala 
Administracja
matematyk-optymista


Przedmiot nauczania: matematyka
Wiek: 61
Dołączyła: 30 Lip 2007
Posty: 6212
Skąd: łódzkie
Post nr 4, Wysłany: 2011-05-13, 21:50   

edzia napisał/a:
To były jakieś zalety?

Owszem. Jedna.
Wychowawca nie musi zastanawiać się nad ocenę, nie musi rozważać zachowania ucznia w kategorii zachowań powtarzających się czy też sporadycznych incydentów, nie musi analizować,czy zachowanie ucznia w określonej sferze poprawiło się, czy też nie.
Załatwia to wszystko ustalony przedział punktowy :wink:
edzia napisał/a:
malgala napisał/a:
Uczeń nie ma, przy tak wystawionej ocenie, żadnej informacji zwrotnej.
Hmm... tak szczerze, to nie ma i jej przy niepunktowym, jak wychowawca nie uzasadni oceny. Nawet powiedziałabym, że przy punktowym jakąś tam informację uzyskuje - otrzymując punkty dodatnie i punkty ujemne.

Zakładam, że wychowawca nie tylko ocenę uzasadnia, ale również reaguje na bieżąco na wszystkie działania ucznia - te niewłaściwe i te właściwe również.
Stosując system punktowy bardzo łatwo o ograniczenie się jedynie do wpisania konkretnej liczby punktów, a uczeń po pewnym czasie nie będzie nawet pamiętał za co je otrzymał. Nie jest to więc żadna informacja zwrotna, która mogłaby przynieść pozytywny efekt. Jest to działanie doraźne, które i bez systemu punktowego nauczyciel podejmuje reagując na bieżąco na zachowanie ucznia.
_________________

 
 
 
Andulencja 


Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 37
Dołączyła: 13 Sie 2008
Posty: 638
Post nr 5, Wysłany: 2011-05-14, 06:16   

Nienawidzę punktów!
Obowiązują u mnie w szkole - niestety :x
Mimo szczegółowego opracowania innego systemu - nie punkty nie przeszły :evil:
Niektórzy wychowawcy są wygodni. A każdą kłótnię o oceny z zachowania dyrekcja kwituje - i tak ocenę wystawia wychowawca :ble:
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 6, Wysłany: 2011-05-14, 06:24   

edzia napisał/a:
To były jakieś zalety? ;)


Jeśli tylko nie jesteś bliska depresji, to łatwo znajdziesz pozytywy we wszystkim. :wink:

Ja zakładam, że tu jednak królować będzie problem choćby tej durnej "wychowawczyni" dbającej o zarobienie przez wychowanków odpowiedniej liczby punktów.

System punktowy może pomóc pamiętać niemal każde przewinienie i jego wagę, czy też zasługę ucznia. Mnie to nie potrzebne, ale rozumiem sklerotyków.
Jednak nie wyobrażam sobie, by wychowawca patrzył na swego wychowanka przez pryzmat puli punktów, czy oceniając go mechanicznie wrzucał dorobek do tabeli.
Również z punktu widzenia ucznia, trudniej będzie w nim wykształcić postawę np. chęci niesienia pomocy nie dla punktów (oceny), a ze zwykłej ludzkiej solidarności.

Chyba nie muszę pisać co sądzę o wspomnianych przesłankach przydzielenia Edziównie roli poczcianki sztandarowej :wink:
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 7, Wysłany: 2011-05-14, 07:31   

malgala napisał/a:
Załatwia to wszystko ustalony przedział punktowy
No to dla nauczycieli-kalkulatorów to rzeczywiście ułatwienie i zaleta. Jak pisze @Andulencja - wygodnictwo. Ale to moim zdaniem wypacza sens pracy wychowawcy i w ogóle nauczania i wychowywania. Uczeń podstawiony do wzoru.

Andulencja napisał/a:
A każdą kłótnię o oceny z zachowania dyrekcja kwituje - i tak ocenę wystawia wychowawca
W sumie to mądry ten dyrektor, bo tak rzeczywiście jest. Tylko w takim razie po co punkty? Jeśli hasło ocenę ustala wychowawca rozumieć tak, iż mimo systemu punktowego ma on pełną swobodę w ustalaniu tej oceny, nie jest związany punktami, nikt go nie rozlicza z tego, czy zastosował wzór czy nie, nikt nie porównuje wystawionych przez niego ocen do ocen wystawionych "według wzoru" i nikt nie marudzi, że zawyżył czy zaniżył ocenę, to w porządku. Ale znów: po co w takim razie te punkty? I jeśli są one jedynie podpowiedzią dla wychowawcy, wstępem do ustalenia oceny, a ostateczna ocena jest autonomiczną oceną wychowawcy, to też byłoby w porządku. Ale po raz kolejny: po co te punkty? Jeśli już w szkole są, to znając mentalność belfrów, muszą być one stosowane z wszystkimi konsekwencjami. Bo taki system powoduje, że ludzie liczą i porównują. I ma być sprawiedliwie, czyli zgodnie z "wzorem". Coś jak z ustaleniem oceny z zajęć na podstawie średniej czy średniej ważonej. Nie daj Boże, naciągnij komuś ocenę za ogólnie dobrą postawę wobec oczekiwań i obowiązków, a już ktoś rozlicza, że on miał przecież taką samą średnią. ;)

Ale jeśli hasło ocenę ustala wychowaca rozumie się tak, że to on liczy te punkty, on podstawia do wzoru i własną ręką wpisuje do dziennika, to współczuję. I dzieciom, i temu wychowawcy.

vuem napisał/a:
Jeśli tylko nie jesteś bliska depresji, to łatwo znajdziesz pozytywy we wszystkim.
Mimo desperackiego poszukiwania zalet w tym systemie, nie znalazłam ich. ;)

vuem napisał/a:
Ja zakładam, że tu jednak królować będzie problem choćby tej durnej "wychowawczyni" dbającej o zarobienie przez wychowanków odpowiedniej liczby punktów.
E, bez przesady, to był tylko wstęp do rozpoczęcia dyskusji.

Chodzi mi o to, że wychowawczyni uważa, że ktoś zasługuje na jakąś tam ocenę zachowania (nie wiem, chyba chodzi o wzorową lub bardzo dobrą), ale nie może jej wystawić, bo "brakuje punktów". No to zasługuje, czy nie? No zasługuje, ale brakuje punktów, a musi być sprawiedliwie, bo inni będą porównywać. No to widocznie nie zasługuje. Zasługuje, ale punkty muszą się zgadzać. ;) I jak tu dziecku wytłumaczyć, że świat taki... pokręcony?

vuem napisał/a:
System punktowy może pomóc pamiętać niemal każde przewinienie i jego wagę, czy też zasługę ucznia.
Gdyby tak jeszcze skleroza nie przeszkadzała w zapisywaniu tych wszystkich przewinień i zasług... Bo tam jest jeszcze taki problem, że nauczyciele obiecują za coś punkty, a potem zapominają. Ta mówi, że nie wypada jej się upominać, bo to takie poniżające.

A z tą "wagą" to też nie do końca racja. Bo, jak pisałam wcześniej, system nie uwzględnia raczej motywów, jakimi kieruje się uczeń, nie uwzględnia jego reakcji po odnotowaniu punktów, nie uwzględnia zasady czystego konta, nie uwzglednia więc tych wszystkich niemierzalnych aspektów zachowania ucznia i roli, jaką ocena zachowania powinna pełnić.

I oczywiście powoduje, że nauczyciele, zapisawszy punkty, czują się zwolnieni z dalszego rozliczania ucznia z przewinień i z oddziaływań wychowawczych. Zapiszą punkty i są szczęśliwi, że w końcu "ukarali" ucznia. ;)
vuem napisał/a:
Jednak nie wyobrażam sobie, by wychowawca patrzył na swego wychowanka przez pryzmat puli punktów, czy oceniając go mechanicznie wrzucał dorobek do tabeli.
Ale tak chyba jest w tych szkołach, w których jest ten system punktowy.

vuem napisał/a:
Również z punktu widzenia ucznia, trudniej będzie w nim wykształcić postawę np. chęci niesienia pomocy nie dla punktów (oceny), a ze zwykłej ludzkiej solidarności.
Oczywiście!

vuem napisał/a:
Chyba nie muszę pisać co sądzę o wspomnianych przesłankach przydzielenia Edziównie roli poczcianki sztandarowej
Rozważa zrezygnować z roli poczcianki.
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3321
Post nr 8, Wysłany: 2011-05-14, 20:01   

edzia napisał/a:
Chodzi mi o to, że wychowawczyni uważa


No właśnie o tym pisałem. :wink:

edzia napisał/a:
Zapiszą punkty i są szczęśliwi, że w końcu "ukarali" ucznia.


Oj słusznie, umknęło mi to...

edzia napisał/a:
Rozważa zrezygnować z roli poczcianki.


Nauka Twoja nie idzie w las...tak trzymać :D
 
 
jarko 

Przedmiot nauczania: Historia|*|Informatyka
Wiek: 54
Dołączył: 18 Wrz 2010
Posty: 222
Post nr 9, Wysłany: 2011-05-15, 10:56   

Akurat uczę w szkole gdzie jest punktowy system oceniania. Mimo, że się nie sprawdza kierownictwo tego nie chce zauważyć, ponieważ mentalnie jest nastawione na super pseudosprawiedliwość uzasadnianą paragrafami, aneksami etc.
Z rozbawieniem patrzę jak co roku się majstruje przy zmianie regulaminu oceniania z zachowowania, oczywiście w imię pełnej sprawiedliwości. Życie jest bogatsze niż regulaminy i zawsze się znajdą takie przypadki, ktore powodują zmianę regulaminu, żeby w następnym roku było jeszcze bardziej sprawiedliwie...
Punktowy system oceniania sprzyja wyrachowaniu a nie wychowaniu
A teraz kwiatki.
Są tacy nauczyciele co w czasie jednej lekcji są w stanie wpisać tyle punktów ujemnych, że delikwent do końca semestru może otrzymać tylko ocenę poprawną bo ustalono, że jakaś tam liczba punktów ujemnych dyskwalifikuje, nie opłaca się mieć w nadmiarze punktów dodatnich kiedy nie pomogą mieć wyższej oceny.
Na taką ewentualnośc wymyślono, że kto wpisuje jednorazowo większą liczbę punktow to musi uzasadnić, ominięcie jest proste, gnoi się dzieciaka systematycznie mniejszą ilością jednorazowo.
Corocznie następuje inflacja punktów, znaczą coraz mniej ponieważ nauczyciel jak chce, żeby dzieciak coś zrobił podbija stawkę i na końću okazuje się, że ten co powinien mieć naganne albo nieodpowiednie to uzbierał punkty coś tam robiąc albo przynosząc, jednego razu ktoś przywiózł wóz makulatury innym razem przyczepę stłuczki szklanej :)
Na inflację punktów metoda jest prosta, podnoszenie progów punktowych. Liczby punktów sięgają już tysiąca. Najniźszą stawką jest 10 punktów w praktyce chociaż regulaminowo można dostać za coś tam jeden punkt.
W pewnym momencie nikt nie jest w stanie powiedzieć jaka komu ocena może wyjść ponieważ samo liczenie dla jednego ucznia zajmuje sporo czasu nie mówiąc o klasie. Niektórzy uczniowie liczą skrupulatnie i kiedy osiągają próg plus rezerwa to już sie nie starają a wręcz pozwalają sobie na wybryki bo cóż im można zrobić, próg mają, na więcej nie mają szans.
Zdarzają się spokojne, grzeczne i wychwane dzieci, które jednak nie są przebojowe, nie proszą się o punkty czy o zrobienie czegoś za co punkty są wstawiane, jeśli wychowawca nie zauważy i działa jak mechaniczne zimne liczydło wtedy dochodzi do paradoksów, że dranie mają to samo zachowanie co ciche myszki. Ale w punktach jest sprawiedliwie.
Wymyślono dla nauczycieli dodatkowe punkty, ktore może postawić wychowawca raz na koniec semestru. Czasami ich brakuje, niekórzy wychowawcy dopisują więcej, niektorzy skreślają, tępi potrafią z braku kilku punktów ocenę wyznaczyć tylko na podstawie liczby ....
O spójnej polityce wychowawczej można pomarzyć
Sam nie stosuję punktow ujemnych. Byłby to dla mnie dyshonor gdybym wychowywał punktami. Bo te ujemne to takie punkty bezradności, przyznawanie się do porażki
_________________
Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 10, Wysłany: 2011-05-15, 16:52   

jarko, dzięki za celne uwagi. A ta coroczna inflacja punktów jest... bombowa, super! :)

Właśnie to udoskonalanie systemu punktowego utwierdza nauczycieli w przekonaniu, że system jest dobry, bo ewaluuje, bo się go udoskonala, bo coraz precyzyjniej można wyznaczyć ocenę, podstawiając ucznia do wzoru.

I coraz bardziej grzebią, poprawiają, liczą... A uczniowie są dzięki temu coraz grzeczniejsi, coraz bardziej zdyscyplinowani, coraz lepiej wychowani...

A świstak siedzi i zawija w te sreberka...
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4421
Post nr 11, Wysłany: 2011-05-15, 17:42   

edzia napisał/a:
A świstak siedzi i zawija w te sreberka...
No to już wszyscy napisali wszystko, co chciałem napisać, tylko dużo ładniej :)
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
jarko 

Przedmiot nauczania: Historia|*|Informatyka
Wiek: 54
Dołączył: 18 Wrz 2010
Posty: 222
Post nr 12, Wysłany: 2011-05-15, 17:43   

Taaa, i jaka duma szefostwa, nie mamy byle jakiego systemu oceniania, mamy super system punktowy, ktory ciągle udoskonalamy (czytaj: psujemy).
Co powinni robić, którym nie pododba się ten system? Wstawiać punkty trudniej szybkoliczalne np.po 4, 6, 12, 7.( nie piątki i 10) kto lubi będzie z lubością liczył i cieszył się ile się napracował nad wychowaniem młodzieży, kto nie lubi może wreszcie ruszy po rozum do głowy.
Dotknięci chorobą supersprawiedliwości są nieuleczalni, niestety
Tych punktów nikt nie sprawdza czy zgadza się liczba z wyliczeniem. Mądry wychowawca tak liczy i dodaje aby ocena miała jakieś znaczenie. Od ujemnych niech są inni nawiedzeni. Jedni się przyznają, że tak robią inni nie ale rację mają wychowawcy ponieważ oni mają czuwać nad całością. Inaczej jeden nie radzący sobie nauczyciel rozwali pracę wychowawczą nadmiernym karaniem za byle co.
Andulencja napisał/a:
Nienawidzę punktów!
Obowiązują u mnie w szkole - niestety :x
Mimo szczegółowego opracowania innego systemu - nie punkty nie przeszły :evil:

Zwracam uwagę na słowo szczegółowo. To jest ta choroba supersprawiedliwości. Im więcej stron liczy regulamin tym lepszy co jest bzdurą na resorach. Im dłuższy regulamin tym mniej czytelny a ocena bardziej przypadkowa. Z bardzo prostego powodu. Nikt nie przeprowadza symulacji co się stanie gdy i potem wychodzą oceny-potworki, które zmienia się poprawianiem regulaminu etc. Systemy prostsze są skuteczniejsze.
_________________
Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo
 
 
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 13, Wysłany: 2011-05-15, 19:23   

U mnie w szkole jest taki system i jest to do bani... Gówniarz napyskuje, zdewastuje coś, albo odwali coś na przerwie, ja mu wpiszę -20, a ten za chwilę pójdzie zrobić zdjęcie do gazetki szkolnej (zamiast iść na lekcje!) i dostanie za to +10, pomoże koledze niby w lekcjach i drugie tyle... Teraz ma czyste konto i znowu może powiedzieć nauczycielowi, że ten jest "popie*dolony".

Na koniec wychodzi im z tych punktów ocena naganna co niektórym, ale i tak mają najniżej poprawne, bo tak nieładnie na świadectwie wygląda.
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4122
Post nr 14, Wysłany: 2011-05-16, 00:20   

jarko napisał/a:
kto lubi będzie z lubością liczył i cieszył się ile się napracował nad wychowaniem młodzieży
Właśnie.
jarko napisał/a:
Mądry wychowawca tak liczy i dodaje aby ocena miała jakieś znaczenie.
Bo normalny nauczyciel czuje w sobie naturalny bunt przeciwko temu systemowi, gdy z wzoru wychodzi zachowanie dobre, a uczeń w jego mniemaniu zasługuje na nieodpowiednie czy wzorowe. Bo właśnie ocena ma mieć jakieś znaczenie, a nie być tylko pierwiastkiem z sumy zasług i przewinień podniesionych do kwadratu.

Kolejny argument, by dokopać systemowi punktowemu, to idiocenie nauczycieli. Bo już o własnym rozumie (bez taryfikatora zasług i przewinień) nie są oni w stanie ustalić uczniom obiektywnych ocen zachowania, jakby kwalifikacji nie mieli, czy doświadczenia. Uwstecznienie, w dodatku na własne życzenie.

Adriannn napisał/a:
Teraz ma czyste konto i znowu może powiedzieć nauczycielowi, że ten jest "popie*dolony".
Czekaj, czekaj, i u was w szkole pójdą niedługo po rozum do głowy i ewaluują system - znaczy "ubezpieczą się" od uczniów robiących ich w balona, i wpiszą, że pewnych wykroczeń nie można wykupić uczynkami miłosiernymi. Zobaczysz, jacy będą szczęśliwi, że zażegnali już wszystkie problemy wychowawcze. Teraz to już taki cwaniaczek nie odważy się nauczycielowi powiedzieć, że ten jest pop...XXX ;) A mnie kaktus już zaczyna na dłoni wyrastać...
Adriannn napisał/a:
Na koniec wychodzi im z tych punktów ocena naganna co niektórym, ale i tak mają najniżej poprawne, bo tak nieładnie na świadectwie wygląda.
A z ciekawości, ile mniej więcej ocen nagannych na półrocze ustalono w waszej szkole (przy ilu uczniach)?
 
 
Adriannn 

Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999
Dołączył: 14 Maj 2011
Posty: 178
Skąd: pomorskie
Post nr 15, Wysłany: 2011-05-16, 17:37   

edzia napisał/a:
A z ciekawości, ile mniej więcej ocen nagannych na półrocze ustalono w waszej szkole (przy ilu uczniach)?

Nie jestem w stanie powiedzieć...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



login
hasło
 
   Program druk świadectw

Druki szkolne: świadectwa, gilosze, druki, dzienniki


Zdobądź zaświadczenie do dokumentacji składanej w komisji kwalifikacyjnej.

Zaświadczenie o umiejętności posługiwania się technologią komputerową i informacyjną

Zbiory testów: polski, angielski, matematyka, niemiecki
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Skocz na górę

 
Ministerstwo Edukacji Narodowej Centrum Edukacji Szkolnej European Schoolnet
Copyright © 1995-2009 Centrum Edukacji Szkolnej