Post nr 1, Wysłany: 2009-07-16, 13:31 w sprawie prezentacji
Witam serdecznie.
Nieubłagalnie zbliża się mój egzamin na nauczyciela mianowanego.
Znalazłam 100 pytań ale bez odpowiedzi ktoś znalazł może odpowiedzi?
Jeszcze jedno pytanko BARDZO WAŻNE: polecono mi zrobienie prezentacji multimedialnej na egzamin i nie za bardzo mam pomysł jak się do tego zabrać, może ktoś robił prezentacje i mógłby się podzielić,
a jeżeli prezentacja nie wypaliłaby to jak się dobrze zaprezentować??
o prezentacji jest w watku o awansie na mianowanego. Przeciętny nauczyciel nie ma problemów z odpowiedzią na te 100 pytań. One wynikają z praktyki zawodowej.
Co do prezentacji multimedialnej to może być ona pomocna, a dla nauczyciela informatyki to chyba nawet mile widziana.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
Daj Ty sobie spokój z tą prezentacja multimedialną. Jaka masz pewność, że komisja egzaminacyjna będzie miała komputer? Będziesz taszczyła laptopa, podłączała i robiła kino? To jest egzamin, chcą pogadać, a nie oglądać coś, co niekoniecznie zrobił nauczyciel, który staje przed komisją. Lepiej przygotuj prezentację ustną, wykaż swoją kompetencję i wiedzę.
jak byłam w kuratorium to powiedzieli
że jest mile widziana
pozdrawiam
przygotuję się ustnie
- trzymać kciuki
dejotka
Przedmiot nauczania: Język niemiecki|*|Język polski
Wiek: 32 Dołączyła: 05 Sie 2009 Posty: 7 Skąd: śląskie
Post nr 6, Wysłany: 2009-08-05, 13:34
Zastanawiałam się czy to napisać, ale napiszę: cholera mnie bierze jak słyszę o szopkach urządzanych przez nauczycieli przed komisjami w czasie rozmów egzaminacyjnych. Ludzie, po co to robicie? Zdajecie sobie sprawę, że szkodzicie reszcie nauczycieli, bo po jakimś czasie takie inscenizacje wejdą w krew i na zasadzie rozpędu nikt nie będzie miał odwagi pójść i po prostu na podstawie doświadczenia powiedzieć parę zdań o sobie!! Nie wyskakujcie przed szereg bo to takie sztuczne i bezcelowe "zawyżanie" poziomu. A po co??????? Mało mamy na głowie?????
Jak se lubi to se może, jak nie umiesz to się naucz.
Owszem przerost formy nad treścią niewskazany, ale szantaż, że nie róbcie, bo jeszcze mi każą jest nie do zaakceptowania.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
dejotka
Przedmiot nauczania: Język niemiecki|*|Język polski
Wiek: 32 Dołączyła: 05 Sie 2009 Posty: 7 Skąd: śląskie
Post nr 8, Wysłany: 2009-08-05, 16:14
Jolly Roger napisał/a:
Jak se lubi to se może, jak nie umiesz to się naucz.
Owszem przerost formy nad treścią niewskazany, ale szantaż, że nie róbcie, bo jeszcze mi każą jest nie do zaakceptowania.
Po pierwsze - czy ja napisałam, że nie umiem?
Po drugie - raczej nikt mi kazać nie może.
Po trzecie - nikogo nie szantażuję, a jedynie zauważam, że akurat w takiej sprawie, jak awans nauczyciela, odstawianie szopki multimedialnej przed komisją nie jest wskazane. Tyle. I niczemu to nie służy, a jedynie niepotrzebnie wprowadza "presję" u innych nauczycieli stojących przed tym krokiem.
dejotka odstawianie szopki multimedialnej może pomóc zdającemu egzamin lepiej wyartykułowac swoje osiagnięcia. Nie kazdy posługuje się barwnym językiem, nie każdy "ma gadane". Dlatego uzupełnienie prezentacji poprzez "obrazki" może być zbawienne, nie tylko dla zdającego, ale i dla komisji.
Natomiast twój głos odebrałem jak głos nauczycieli, którzy zabijają wzrokiem z mottem na czole po co się wychylać.
Pamiętamn gdy pierwszy raz akademie zrobiłe w formie komiksu to starsi koledzy patrzyli jak na wariata. Przecież wystarczy wierszyk-piosenka-wierszyk. Nie po to poszedłem do szkoły by wleźć w buty "starego belfra" i męczyć dzieciaki (siebie przy okazji) skostniałymi standardami.
Owszem nie lubie przerostu formy nad treścią, dlatego nie zrobiłem filmu czy nawet prezentacji multimedialnej (głównie z lenistwa), ale rozumiem, że wielu osobom takie wsparcie moze być przydatne i drażnią mnie słowa
Kod:
Nie wyskakujcie przed szereg bo to takie sztuczne i bezcelowe "zawyżanie" poziomu. A po co??????? Mało mamy na głowie?????
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
dejotka
Przedmiot nauczania: Język niemiecki|*|Język polski
Wiek: 32 Dołączyła: 05 Sie 2009 Posty: 7 Skąd: śląskie
Post nr 11, Wysłany: 2009-08-06, 10:28
Jolly Roger napisał/a:
Natomiast twój głos odebrałem jak głos nauczycieli, którzy zabijają wzrokiem z mottem na czole po co się wychylać.
Odnośnie pracy dydaktycznej jestem takiego samego zdania, co Ty. I też często sama wprowadzam innowacje, które dla wielu mogą wydawać się dziwne. Ale to w szkole, w pracy z młodzieżą, bo po to pracuję, żeby się tam realizować i wykazywać.
Natomiast awans i sama procedura jest dla mnie na tyle żenująca, że nie wydaje mi się, żebym jeszcze przed taką komisją musiała się w jakikolwiek sposób pocić i stresować. Podejście do nauczyciela w trakcie odbywania "ścieżki awansu" po prostu jest dla mnie jakąś wielką pomyłką, choć wiem, że nie mamy na to żadnego wpływu - chcesz więcej zarabiać - rób awans. I w żaden sposób nie motywuje mnie on do lepszej pracy - pracuję z takim samym zaangażowaniem od pierwszego dnia mojej kariery w szkole.
Dlatego uważam, że "podnoszenie poziomu" popisów cyrkowych przed komisją jest szkodzeniem całemu środowisku nauczycielskiemu - dlatego mówiłam o niewychodzeniu przed szereg!
Chyba nie do końca się zrozumieliśmy...
Ja też jestem przeciwna prezentacji (ok, w niektórych przedmiotach może byc pomocna), ale z innego powodu, nie mówie o wychylaniu sie cy wyhodzeniu przed szeger.
Uwazam, że nauczyciel, pracujący w końcu słowem i przemawiajcy kazdego dnia do grupy ludzi, nie powinien miec problemów z wysławianiem się.
Po drugie- prezentacja to wymigiwanie sie jednak od jasnej informacji, od mówienia z głowy z pełna swiadomościa swej fachowosci nauczycielskiej.
Uwazam, że nauczyciel, pracujący w końcu słowem i przemawiajcy kazdego dnia do grupy ludzi, nie powinien miec problemów z wysławianiem się.
Co innego przemawiać do grupy znajomych (podrzędnych), a co innego prezentować się wśród obcych (nadrzędnych) Inne miejsce inna mowa. Rozumiem stres i tremę, bo sam mam z tym problem.
Na bazie własnego egzaminu uważam prezentację multimedialną za zbędną, ale rozumiem i nie potepiam tych którzy jej użyli.
O sensie awansu sie nie wypowiadam, aczkolwiek formalności na tyle zminimalizowano, że nie jest to takie drażniące jak niegdyś.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
Ponieważ sprawy awansu zawodowego mam już za sobą, więc nie ekscytuję się za bardzo tą problematyką, chociaż lubię od czasu do czasu prześledzić znajome fora. Moja opinia na temat " pisaniny stażowej ", prezentacji i in. jest od zawsze jednakowa - oczywiście negatywna! Niemniej jednak, skoro są określone wymogi prawne, to nie ma o czym dyskutować, trzeba wykonać. Prawo to prawo! Jednak to, co niektórzy nauczyciele wymyślają, kombinują, nadskakują itp. jest po prostu czasami śmieszne aż do bólu. Prowadziłam już kilka osób na stażu - i na kontraktowego, i na mianowanego, ale nigdy nie pozwoliłam moim podopiecznym na "wydziwianie". Przygotowywaliśmy zawsze wszystko zgodnie z rozporządzeniami, bez zbędnych ubarwień, rzeczowo, przejrzyście! Kiedy weszlo w życie obecnie obowiązujące rozp. o awansie np. na dyplomowanego, radziłam swoim znajomym wykonać teczkę "szczuplutką", bez wszechobecnych załączników, zaświadczeń, poświadczeń itp. Ci, którzy zastosowali się do mojej rady, usłyszeli od komisji słowa uznania, a ci którzy byli nadgorliwi, zaraz na wstępie spotkali się z zarzutem nieznajomości przepisów. Dlatego - dobra rada - awans to sprawa urzędowa, a skoro tak, to zwięźle, krótko i na temat!
Jednak wszędzie zdarzają się wpadki. Ostatnio na jednym z forów awansowych przeczytałam coś takiego: " Dzisiaj miałam rozmowę, która niestety nie należała do przyjemnych. Otrzymałam jedno pytanie dotyczące wdrożonego programu z techniki. Tylko ja nie uczę tej techniki i mnie tutaj zatkało. Kilka lat temu uczyłam. Powiedziałam, że żadnego takiego programu nie mam opisanego w teczce, ale przytakiwano, że mam. Sięgnęłam po doświadczenie z przed kilku lat i zaczęłam opowiadać jak takie zajęcia i program wdrażałam kiedyś. Otrzymałam pytanie dodatkowe - czy jestem autorem tego programu - więc powiedziałam, że kiedyś pisałam taki program, ale w teczce tego nie ma. Oczywiście zaliczono mi, dostałam potwierdzenie i wtedy okazało się, że to nie z mojej teczki pytanie i nie dla mnie. Uważam, że i tak ładnie obroniłam cudzą teczkę".
Czytałam dwukrotnie, bo nie mogłam uwierzyć, że taki "numer" mógł się zdarzyć! Potem nasunął mi się wniosek: I PO CO TO? Niestety komisje bywają różne, czasami tak niekompetentne, że aż trudno powstrzymać się od komentarza!
dejotka
Przedmiot nauczania: Język niemiecki|*|Język polski
Wiek: 32 Dołączyła: 05 Sie 2009 Posty: 7 Skąd: śląskie
Post nr 15, Wysłany: 2009-08-06, 13:45
krg54 napisał/a:
skoro są określone wymogi prawne, to nie ma o czym dyskutować, trzeba wykonać. Prawo to prawo! Jednak to, co niektórzy nauczyciele wymyślają, kombinują, nadskakują itp. jest po prostu czasami śmieszne aż do bólu!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum