Ponieważ nauczyciel najszybciej wychwyci problem to ma obowiązek jak najszybciej zgłosić dyrekcji (najlepiej na piśmie), że rodzi się kłopot. Na przykład że zrealizował już X godzin, a z założeń wynikało Y i że jeśli nawet do końca roku szkolnego nie przepadnie już ani jedna godzina to nie zmieści się w wymaganym minimum. Jeśli tego nie zrobi to dyrektor ma pełne prawo zakładać, że nauczyciel sobie radzi i podstawę programową zrealizuje.
Jeżeli chodzi o powyższe....
Na tzw. drugi język obcy w gimnazjum ramowy plan nauczania przewiduje 180 godzin. Ja, planując pracę, zaplanowałam po min 60 godzin na każdą klasę w trzyletnim cyklu. Na początku roku szkolnego dowiedziałam się że jednak w klasie III będę mieć jedynie 30 godzin, z czego łatwo można wywnioskować, że mój plan po pierwsze runął a po drugie nie zrealizuje podstawy programowej. Obecnie znajduję się na 124 godzinie, więc zakładam, że liczby 180 nie osiągnę przy tych 30 godzinach.
Dotychczas myślałam, że to dyrektor odpowiada za organizację zajęć i sądziłam, że jest tego świadomy. Jednakże czy w świetle powyższego powinnam zgłosić się do niego z problemem który Wam opisałam? Wszak nie z mojej winy nastąpiła taka zmiana. Co "groziłoby" mi gdybym nie zgłosiła takiego problemu?
Przepraszam, że tak podczepię się pod temat, ale właśnie tydzień temu dowiedziałam się, że będę miec 2 dodatkowych uczniów na "kółku", którzy nie mieli w 4 klasie plastyki i muszą "odrobić" te lekcje do końca 5 klasy. (dzieci doszły do klasy w tym roku, a ich obecna klasa miała niemal cały program historii sztuki zrealizowany właśnie w klasie 4)
Zgodziłam się oczywiście, ale teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się że tak nie powinno być. Nie jestem w stanie prowadzić zajęć kółka i jeszcze realizawać z nimi program kl. 4.
Czy w takiej sytuacji nie powinnam miec dodatkowej godziny dyrektorskiej na prowadzenie indywidualnych zejęć z tymi uczniami?
Na ostatnich zajęciach zapisałam im co mają zrobić, co przeczytać i tyle, jednak czuję się nie w porządku sama ze sobą, bo co to za nauka. Równie dobrze rodzice mogliby im przeczytać podręcznik...
Co robić w takiej sytuacji?
Przedmiot nauczania: muzyka,plastyka,wiedza o kulturze,j.angielski
Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 423
Post nr 18, Wysłany: 2011-11-08, 15:45
A na jakim programie działasz,że historia sztuki, i to jeszcze cała, jest zrealizowana w klasie IV? Z tego co się orientuję w SP wprowadzane są tylko jej elementy, bowiem historię sztuki od co najmniej starożytności do współczesności obejmuje program gimnazjum. Przygotuj im materiały w formie notatek zawierających najważniejsze zagadnienia (cechy sztuki, przykłady dzieł, przedstawicieli), zadaj do nauczania na konkretny termin, a następnie zrób klasówkę. Tymczasem postaw na rozwój umiejętności praktycznych, bo może jest na to ostatnia chwila
A na jakim programie działasz,że historia sztuki, i to jeszcze cała, jest zrealizowana w klasie IV?
ja wróciłam z wychowawczego więc to nie moja praca, może źle powiedziałam; nie cała, ale większa połowa, mocno większa a najciekawsza część moim zdaniem jest właśnie na początku.
A dziewczynki, które będą chodzić są bardzo zdolne, tu nie muszę specjalnie ich nakłaniać do pracy, a jedna już do mnie od początku chodzi na kółko tak nawiasem mówiąc...
WIęc to raczej nie to przyświecało tej decyzji. Bardziej to, że w papierach się nie będzie zgadzać. Tylko wychodzi na to, że ja mam też robić na papierze te lekcje. A jeśli nie, to chyba powinnam miec to w inny sposób zlecone..?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum