marakuja
Przedmiot nauczania: Przyroda
Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 202 Skąd: ja to znam?
Post nr 16, Wysłany: 2009-03-15, 11:02
Uczyłam w liceum, gdzie nie było zwyczaju mówienia do nauczyciela "panie profesorze", ale niektórzy uczniowie tak sami z siebie do mnie mówili, bo twierdzili, że im się tak bardziej podoba. Nie ma tutaj reguły i nie widzę powodu, żeby robić z tego problem.
Niekiedy zapędzony uczeń mowi do mnie "proszę księdza" i to też mi nie przeszkadza
W liceum używaliśmy formy "panie profesorze", gdy zwracaliśmy się do nauczycieli. Początkowo śmieszyło mnie to, (przecież ci ludzie byli magistrami a nie profesorami), potem przywykłam. W szkole, w której pracuję, uczniowie zwracają się do nauczycieli "proszę pana/pani". Tak jest lepiej, choć na początku wydawało mi się to nienaturalne.
Każda szkoła ma swoje tradycje. Co za różnica Przede wszystkim liczy się szacunek, grzeczność a nie formułka.
W "panie profesorze" nie widze nic smiesznego. jest to nawiazanie do wielu lat tradycji i nadaje inna range kontaktów uczeń - nauczyciel. Niestety polskie liceum mocno straciło na wartości, a autorytet nauczyciela padł na pysk, więc dzisiaj "panie profesor" może wyglądac karykaturalnie zwłaszcza w placówkach o niskiej reputacji. Sadzę, ze w bardziej elitarnych liceach jest to jak najbardziej na miejscu.
To "you" na zachodnich uczelniach oznacza formę grzecznosciową, a nie bezpośredni zwrot TY. Stawiając pytanie czy to będzie kumpel Kazio czy premier Anglii będzie występować You, bo inaczej się nie da.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
akinomka
Przedmiot nauczania: język polski, oligofrenopedagog
Dołączyła: 13 Kwi 2006 Posty: 278
Post nr 19, Wysłany: 2009-03-16, 14:15
Jolly Roger napisał/a:
To "you" na zachodnich uczelniach oznacza formę grzecznosciową, a nie bezpośredni zwrot TY. Stawiając pytanie czy to będzie kumpel Kazio czy premier Anglii będzie występować You, bo inaczej się nie da.
Zgadza się, to tak jak w Rosji "Wy", kiedyś (na kresach wschodnich, gdzie akurat mieszkam) używało się tego nawet w stosunku do rodziców i dziadków.
_________________ Aby zacząć biegać, trzeba najpierw nauczyć się chodzić.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 20, Wysłany: 2009-03-16, 20:06
Akinomka, gdzieś się podziewała tyle czasu?
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
U mnie mówi się "pani/panie profesorze". I nauczyciele z wieloletnim stażem wręcz wymagają, aby tak do nich mówić. Ja proszę moich uczniów, aby mówili do mnie normalnie "proszę pani". Jestem magisterem, a profesorem pewnie nie będę nigdy:)
_________________ Oliwia- mamusia Zuzinka (17.01.2005) i żona Darka
Nauczyciel, jeszcze nie narzekający na pracę
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 26, Wysłany: 2009-04-03, 17:48
oliweczkaS napisał/a:
Jestem magisterem, a profesorem pewnie nie będę nigdy:)
Ale profesor to w liceum tytuł zwyczajowy.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Przedmiot nauczania: muzyka,plastyka,wiedza o kulturze,j.angielski
Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 402
Post nr 27, Wysłany: 2009-04-03, 19:31
Ja do moich "kolegów i koleżanek" z pracy (napisałem w cudzysłowie, bo z połową jestem na pan/pani i są to starsi n-le) też nie mówię "Panie profesorze albo "pani profesor", chociaż te same liceum kończyłem i slyszalem, ze niektorzy pedagodzy tak się do siebie zwracają Po prostu "proszę pana/pani", jeśli z kimś znam się lepiej "pani aniu, ewo, romanie" a z resztą na Ty
_________________ Sztuka jest pokarmem duszy.
abilidian
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączył: 19 Sty 2010 Posty: 28 Skąd: dolnośląskie
Post nr 28, Wysłany: 2010-01-19, 22:04
dushka napisał/a:
Dlaczego śmieszne?
Dla mnie bardziej żałosne, niby dlaczego do nauczycieli z podstawówki mówi się "proszę pani"?
Pamiętam taką sytuację, jak byłem na praktykach to uczeń do mnie powiedział "panie profesorze". Urządziłem pogadankę kilkuminutową (pomimo wyższego wykształcenia).
Jedna ze znajomych nauczycielek na zebraniu z rodzicami rozdawała wizytówki:
mgr AAAAAAAA DDDDDDDDDDD
nauczyciel dyplomowany
egzaminator OKE w XXXXXX
I co ty malgala na to? Prawda, że sama ręka się podnosi do walnięcia kogoś takiego?
niezly pomysl lece robic wizytowki ...nowe wizytowki , wpisze tam wszystkie swoje studia i tytuly
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 415 Skąd: mazowieckie
Post nr 30, Wysłany: 2010-01-20, 16:20
Mi tam to całe profesorowanie nie przeszkadzało a nawet ładne się wydawało. W języku hiszpańskim nauczycielka to 'profesora' Na uczelniach też wielu ludzi tytułuje się profesorem, choć są profesorem tylko tak długo, jak długo pracują na tej konkretnej uczelni Całkiem niedawno jednak miałam sytuację, w którym zwrócenie się per "pani profesor" do nauczyciela stało się jakieś takie.. niezręczne. Otóż w liceum zawsze w ten sposób się zwracaliśmy do nauczycieli. Teraz sama uczę, w pokoju nauczycielskim raczej mówimy do siebie na Ty i czy rozmawiam z osobą w moim wieku, czy w wieku moich dziadków, mówimy do siebie po imieniu. Już przywykłam. Aż tu nagle dane mi było spotkać kilkoro nauczycieli z mojego dawnego liceum. Stary nawyk aż cisnął na usta "dzień dobry, Pani profesor, dzień dobry, Panie profesorze", a z drugiej strony pomyślałam sobie.. kurczę.. przecież w pewnym sensie jestem "jedną z nich". Dziwnie by było mówić na Ty do nauczycielki starszej stażem niż ja życiem, a na "Pani profesor" do nauczycielki, która zaczynała karierę jak ja zaczynałam liceum
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum