Matematyczka tłumaczy uczniom:
Pamiętajcie, nie ma większej i mniejszej połowy! Połowa jest zawsze taka sama! Ale i tak wydaje mi się, że większa połowa klasy tego nie zrozumie...
Egzamin na wydziale radiotechniki. Profesor siedzi i stuka palcami w blat, studenci piszą coś w skupieniu, tylko jeden nic nie kuma. Nagle dwóch studentów zerwało się, podbiegło, wzięło wpisy i wyszło. Potem jeszcze kilku. Potem cała reszta. Na koniec został tylko biedny niekumaty. Profesor mówi do niego:
- Chodź pan, wpiszę dwóję...
- Ale dlaczego? Nie sprawdził pan mojej pracy, a innym pan powpisywał od ręki...
- Panie kolego. Wystukiwałem w blat Morsem: "Kto chce piątkę niech podchodzi... Kto chce czwórkę niech podchodzi..."
Egzamin ustny. Biedna studentka plącze się w odpowiedziach, nie może wybrnąć - wreszcie płaczliwym glosem stwierdza, że ona to wszystko się uczyła, umiała, a teraz z powodu wielkich nerwów zapomniała. Na to Profesor spokojnym głosem każe jej na głos liczyć do 10. Ta przekonana, że to jakaś terapia na uspokojenie, posłusznie wykonuje polecenie. Kiedy skończyła - profesor prosi o indeks i wpisując 2 mówi: "kiedy coś się umie, to i nerwy nie przeszkadzają...
- Jak państwo wiecie, w językach słowiańskich jest nie tylko pojedyncze zaprzeczenie. Jest też podwójne zaprzeczenie. A nawet podwójne zaprzeczenie jako potwierdzenie. Nie ma natomiast podwójnego potwierdzenia jako zaprzeczenia.
Na to głos z ostatniej ławki:
- Doooobra, doooobra...
Podchodzi informatyk do fortepianu i ogląda wnikliwie:
- Hmm, tylko 84 klawisze, z czego 1/3 funkcyjnych, wszystkie nie opisane, chociaż... shift naciskany nogą. Oryginalnie.
_________________ Bo taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu.
Egzamin ustny. Biedna studentka plącze się w odpowiedziach, nie może wybrnąć - wreszcie płaczliwym glosem stwierdza, że ona to wszystko się uczyła, umiała, a teraz z powodu wielkich nerwów zapomniała. Na to Profesor spokojnym głosem każe jej na głos liczyć do 10. Ta przekonana, że to jakaś terapia na uspokojenie, posłusznie wykonuje polecenie. Kiedy skończyła - profesor prosi o indeks i wpisując 2 mówi: "kiedy coś się umie, to i nerwy nie przeszkadzają...
Dowcip przedni, ale niestety na studiach ocena 2 to niedostateczny
Hmmm, skąd takie gloryfikowanie matematyków ? Fizyk zna matematykę i fizykę, natomiast matematyk - jedynie matematykę.
Jeżeli idziemy przez most, to nie zastanawiamy się, czy most wytrzyma, bo przecież inżynier opierał swoją konstrukcję na planie. Plan wykonał architekt, który swe wyliczenia opierał na prawach fizyki, Fizycy formułując swoje prawa posługiwali się matematyką.
Matematycy swoje teorie wysnuwają na podstawie aksjomatów, które niekoniecznie mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.
To skąd wiemy, że most wytrzyma?
Juz wiadomo skąd?
_________________ Żyj tak, abyś nie musiał się czerwienić, zwłaszcza przez samym sobą.
Trzy pary nowożeńców zatrzymały się na swój miesiąc miodowy w tym samym hotelu. Wszystkie trzy były obsługiwane przez tego samego boya hotelowego o imieniu Dave.
Pierwszy mężczyzna poślubił pielęgniarkę. Dave pokazał parze pokój i pomyślał: "Co za szczęściarz. Pielęgniarki to bardzo gorące kobiety."
Następny facet ożenił się z konsultantką telefoniczną. "Następny szczęściarz - pomyślał Dave - te kobiety mają takie seksowne glosy, muszą być wspaniale w łóżku!"
Trzeci mężczyzna wziął sobie za żonę nauczycielkę. Tym razem Dave poczuł litość. "Co za biedny facet! Nauczycielki są takie oziębłe..." - pomyślał.
Następnego dnia Dave stawił się w pracy jak zwykle o 5.30. Był pewien, że pierwszym, który poprosi o śniadanie będzie mąż nauczycielki, bo tylko on musiał spać przez całą noc.
O 6.00 zadzwonił telefon. "Szczęściarz" od pielęgniarki zażyczył śniadanie. Kiedy boy stanął przed drzwiami zobaczył uczesanego, wypoczętego gościa w w ogóle nie pomiętej piżamie.
- Co się stało? Przecież poślubił pan pielęgniarkę...?
- Chłopcze, nigdy nie żeń się z pielęgniarką. Jedyne co usłyszysz w nocy to: "nie jesteś sterylny, nie jesteś sterylny!".
O 6.30 o śniadanie poprosił mąż konsultantki. Znowu Dave stanął przed drzwiami i znowu zobaczył doskonale wypoczętego mężczyznę.
- Co się stało? - zapytał znowu - Przecież pana żona ma taki seksowny głos?
- Synu, nigdy nie żeń się z konsultantką telefoniczną! Wczoraj w nocy usłyszałem tylko "Czas przeznaczony dla ciebie upłynął. Spróbuj jutro".
Dave wrócił do swojego pomieszczenia i czekał na telefon od męża nauczycielki. W końcu o godzinie 16.00 facet zadzwonił z prośbą o śniadanie. Tym razem zdziwienie Dave a było jeszcze większe. W drzwiach ujrzał rozczochranego, zaspanego mężczyznę,
ubranego tylko w bokserki. Na ramionach i nogach miał ślady zadrapań.
- Co się stało? - zapytał Dave. - Czy doszło do jakiejś sprzeczki?
Facet uśmiechnął się i odpowiedział:
- Chłopcze. Najlepsza rzecz jaką możesz zrobić, to ożenić się z nauczycielką. Przez całą noc powtarzała mi: "Będziemy to robić tak długo, aż się nauczysz!"
Świeżo upieczony profesor matematyki udał się do urzędu zatrudnienia, by znaleźć sobie robotę.
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Jestem profesorem matematyki.
- Umysłowy... jeszcze profesor... no przykro mi, nie ma roboty dla profesorów... Polska się buduje, rąk do pracy trzeba, a dla profesorów... no cóż, pracy nie ma...
I tak co miesiąc. W końcu profesor puknął się w czoło, poszedł do innego urzędu:
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Niepełne podstawowe.
- Ooo... to wie pan, będzie dla pana robota, tylko... niepełne podstawowe, to tak nieładnie wygląda. Na kurs pana poślemy.
I tak się stało. Profesor wchodzi niepewnie do sali, w ławkach siedzą sami "dojrzalsi" ludzie. Siada niepewnie w ławce. Po chwili wszedł belfer, zaczął coś tam tłumaczyć... obaczył nowego i do tablicy.
- Proszę mi napisać wzór na pole koła.
- Eeee....
- Pole koła.... pole koła... ojejku, kiedy to profesor używał tak trywialnych wzorów... pole koła... no matko... to szło.... no ale nic, jestem profesorem, wyprowadzę sobie... - myśli profesor, bierze kredę i liczy... jedna tablica wyliczeń, druga, trzecia, czwarta, piąta.... minus Pi r kwadrat. - No nie, skąd ten minus, gdzieś jest źle....
W tym momencie cała sala szepce:
- Zamień granicę całkowania...
Znam ten dowcip w wersji z kursem dla hydraulików Ale i tak jest świetny
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
NAUCZYCIEL: Krzysiek, twoje wypracowanie na temat "Mój pies" jest dokładnie takie samo jak twojego brata. Czy skopiowałeś je od niego?
KRZYŚ: Nie, panie profesorze, to jest ten sam pies!
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Korytarzem szkolnym zmierza na zajęcia dwóch nauczycieli akademickich. Jeden, młody dźwiga pod pachami pomoce naukowe, książki, konspekty, a drugi - starszy już, doktorant idzie tylko z małym notesem w dłoni... Młody podsumowuje tę sytuację:
- Kolega to ma dobrze, Kolega to wszystko ma już w głowie!
Na to odpowiada ten drugi:
- Znacznie niżej drogi kolego, znacznie niżej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum