Post nr 1, Wysłany: 2007-07-22, 16:44 kilka dowcipów o nauczycielach
1) Dwaj chłopcy podbiegają do policjanta:
- Panie władzo, szybko, nasz nauczyciel!
- Co się stało? Napadli go?
- Nie, on nieprawidłowo zaparkował...
2) Nauczyciel napisał w dzienniczku uczennicy:
- Pańska córka Zosia jest nieznośną gadułą.
Nazajutrz dziewczynka przyniosła dzienniczek z adnotacją ojca:
- To pestka gdyby pan słyszał jej matkę!
3) Nauczyciel napisał na tablicy wzór chemiczny i otworzył dziennik:
- Małgosiu, co to za wzór?
- To jest... No, mam to na końcu języka...
- Dziecko, wypluj to szybko! - mówi nauczyciel. - To kwas siarkowy...
Już życie przedszkolne może być tematem żartów:
1] Przedszkole. Jasio zaczyna zwalać na podłogę wszystkie zabawki z półek. Pani go pyta:
- Co robisz Jasiu?
- Bawię się.
- W co?
- W "cholera, gdzie są klucze do samochodu"
2] W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł !!!
Post nr 3, Wysłany: 2007-07-26, 15:15 nieprzyzwoite
1) Pewnego dnia nauczycielka wchodzi do klasy i spostrzega, że ktoś napisał na tablicy słowo penis bardzo małymi literami. Odwraca się w poszukiwaniu sprawcy, lecz nikogo nie znajduje. Szybko ściera wyraz i rozpoczyna zajęcia. Następnego dnia wchodzi do klasy i tym razem zauważa wyraz penis napisany większymi literami i znów sytuacja się powtarza, nie znajdując winnych rozpoczyna zajęcia. I tak przez około tydzień, zawsze po wejściu do klasy znajdowała to okropne słowo napisane coraz większymi literami. W końcu pewnego dnia, wchodząc do klasy spodziewała się zostać przywitaną tym samym słowem napisanym na tablicy, jednak tym razem zauważyła napis:
- Im więcej go trzesz, tym większy się staje.
Na zakończenie roku szkolnego dyrektor zwraca się do uczniów.
- Życzę wam przyjemnych wakacji, zdrowia i żebyście we wrześniu wrócili mądrzejsi.
- Nawzajem - odpowiada młodzież.
O czym powinni pamiętać nauczyciele wychowania seksualnego?
- Aby nie zadawać prac domowych!
Przedmiot nauczania: j. niemiecki
Wiek: 30 Dołączyła: 30 Lip 2007 Posty: 134
Post nr 6, Wysłany: 2007-08-07, 12:42
He he super te Wasze dowcipy, te matematyczne moim zdaniem najlepsze
Nauczycielka pyta sie dzieci, jakie znają nazwy waluty. Uczniowie wymieniają: złotówka, funt, euro... a Jasiu z końca sali krzyczy razy!
- gdzie jest taka waluta Jasiu? - pytała zdziwiona nauczycielka
- nie wiem - odpowiada Jasiu - ale chyba dobrze stoi, bo siostra przyszła do domu w eleganckim futrze i mówiła, że tylko dwa razy za nie dała
No to ja napiszę dowcip jaki usłyszałam na konferencji, którą prowadził dr Pabich.
(tylko nie wiem czy coś z tym nazwiskiem ministra nie nakręciłam)
"Minister Handke (w czasach gdy już nie był ministrem) wchodzi do piekarni, jak go zobaczył piekarz staje na baczność i mówi:
- Dzień dobry panie ministrze
Na to minister:
- A skąd pan mnie zna?
- Bo ja jestem byłym nauczycielem w-f, ale zrezygnowałem z pracy, założyłem piekarnie i teraz TAKA kasa, mercedesy ..
Wychodzi Handke z piekarni i idzie do sklepu mięsnego, wchodzi i gdy tylko go zauważył sprzedawca zaraz staje na baczność i mówi:
- Dzień dobry panie ministrze.
Na to minister zdziwiony pyta
- A pan skąd mnie zna?
- Byłem nauczycielem historii, ale założyłem ten sklep i teraz TAKA kasa, samochody, TAKA kasa
Minister kupił co chciał i idzie dalej, przechodząc obok kościoła natknął się na mężczyznę, nie za dobrze ubranego, trzęsącego się, z kapeluszem w ręcę.
Jak tylko zobaczył ministra zaraz stanaje na baczność i mówi:
- Dzień dobry pani ministrze
Na to minister, zdziwiony pyta?
- A pan skąd mnie zna, też pan jest byłym nauczycielem?
Na to ten mężczyzna odpowiada:
- Nie, obecnym, właśnie mam okienko."
Tylko, że to trzeba słyszeć jak dr Pabich to opowiada, to jest dopiero. Cała sala śmiała się tak (prawie same nauczycielki matematyki), że omal z krzeseł wszyscy nie pospadali.
Jakby kiedyś ktoś miał okazję uczestniczyć w konferencji organizowanej przez dr Pabicha (ta była o Cabri) to naprawdę polecam.
Przed wizytacją w szkole nauczyciel ustala:
- Jak o coś zapytam, niech zgłaszają się wszyscy. Ci, co wiedzą prawą ręką, ci co nie wiedzą lewą...
*****
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki....
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
Na to dziecko :
-...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach.
*****
- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też?
- Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!
akinomka
Przedmiot nauczania: język polski, oligofrenopedagog
Dołączyła: 13 Kwi 2006 Posty: 278
Post nr 12, Wysłany: 2007-12-11, 17:11
Czym różni się Spartanin od nauczyciela?
Otóż, dawniej Spartanin zastanawiał się nad tym, czy po bitwie wróci do domu z tarczą czy na tarczy? Natomiast nauczyciel zastanawia się co miesiąc czy mu starczy, czy nie starczy?
_________________ Aby zacząć biegać, trzeba najpierw nauczyć się chodzić.
A oto kilka kawałów odemnie. Miłego czytania
PS: Lepiej usiądźcie.
*****
Rozmawia dwóch adminów:
- Wiesz, wczoraj mój kumpel uszkodził w ciągu 5 minut serwer.
- Co ty powiesz?!! Jest hackerem???
- Nie, kretynem!!!
*****
Informatyk prosi swego kumpla, też informatyka:
- Słuchaj stary, pożycz mi 1000 zł.
- OK, albo wiesz co, pożyczę ci 1024 dla równego rachunku.
*****
Na koniec roku szkolnego profesorek mówi do dzieci:
- Życze wam drogie dzieci abyście w te wakacje odpoczęły i po wakacjach były mądrzejsze.
Na to dzieci:
- Na wzajem panie profesorze.
*****
Rozmawia dwóch informatyków:
- Stary wpadnij do mnie, będzie impreza: muzyka, drinki, panienki!
- Muzyka OK, drinki OK, a tych panienek ile będzie?
- Ze 6 GB.
*****
Mąż odwozi do szpitala rodzącą żonę - nauczycielkę polskiego. Ta nazajutrz dzwoni do męża:
- Kochany, jestem taka szczęśliwa! Wyobraź sobie: rodzaj męski, liczba mnoga!
*****
Pijani studenci pytają się taksówkarza:
- Podwiezie nas pan pod uniwersytet za dychę?
- Czyście powariowali? Nie opłaca mi się!
- A za trzy,cztery?
- No dobra wsiadajcie.
Na miejscu jeden ze studentów wstaje i mówi:
- No chłopaki trzy-czte-ry:
- Dziękujemy!
_________________ Bo taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu.
Przedmiot nauczania: język polski, terapia pedagogiczna, bibliotekoznawstwo
Wiek: 28 Dołączyła: 02 Paź 2006 Posty: 3303 Skąd: Górny Śląsk
Post nr 14, Wysłany: 2007-12-29, 18:29
relicher napisał/a:
Mąż odwozi do szpitala rodzącą żonę - nauczycielkę polskiego. Ta nazajutrz dzwoni do męża:
- Kochany, jestem taka szczęśliwa! Wyobraź sobie: rodzaj męski, liczba mnoga!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum