Post nr 1, Wysłany: 2008-04-19, 19:25 niekoniecznie dowcip o nauczycielach
1.Tradycyjny kapitalizm: Masz dwie krowy - sprzedajesz jedna i kupujesz byka, stado sie powiększa, rozwijasz biznes, sprzedajesz pogłowie, mleko itp.
2.Korporacja amerykańska- Masz dwie krowy, sprzedajesz jedną i zmuszasz drugą żeby dawała mleko jak cztery krowy, jesteś wielce zdziwiony jak krowa pada martwa
3.Korporacja francuska: Masz dwie krowy, strajkujesz, bo chcesz mieć trzy
4.Korporacja Japońska: Masz dwie krowy, modyfikujesz je genetycznie żeby były 10 razy mniejsze i dawały 20 razy więcej mleka, potem robisz o tym kreskówkę, nazywasz ją Krowkemon i sprzedajesz ja po świecie za chorą kasę
5.Korporacja Niemiecka: Masz dwie krowy, zamieniasz je na mechanicznie perfekcyjnie i twierdzisz, że uzyskane mleko jest w pełnio ekologiczne. Dodajesz oprogramowanie komputerowe - krowy zamieniają się w maszyny do zabijania.
6.Korporacja angielska: Masz dwie krowy, obydwie szalone
7.Korporacja włoska: Masz dwie krowy, nie wiesz gdzie one są, robisz przerwę, żeby odpocząć i cos zjeść
8.Korporacja rosyjska: Masz dwie krowy, liczysz je i orientujesz się, że masz cztery, liczysz jeszcze raz i dochodzisz do wniosku, że masz ich 42, liczysz jeszcze raz i wychodzi, że masz 12, kończysz z liczeniem i otwierasz kolejną flaszkę
9.Korporacja indyjska: Masz dwie krowy - oddajesz im cześć i szacunek
10.Korporacja chińska: Masz dwie krowy i 300 osób, które je doi i hoduje, startujesz do konkursu na najlepsze gospodarstwo, największą wydajność i jakość, aresztujesz fotoreporterów, którzy chcą opublikować zdjęcia wszystkich krów>
11.Korporacja izraelska: Aj waj Rebe, czemu ja tylko dwie krowy mam?
12. Korporacja polska: Masz dwie krowy. Twierdzisz, że masz 20. Dostajesz wsparcie od Unii - musisz zarżnąć 18, żeby przystosować się do norm unijnych. Masz dwie krowy i mercedesa.
Ostatnio zmieniony przez malgala 2010-03-10, 17:58, w całości zmieniany 1 raz
Wynaleziono maszynę przenoszącą podczas porodu część bólu z matki na ojca. Jedna para postanowiła ją wykorzystać. Kobieta rodzi i krzyczy. Lekarz przekręcił pokrętłem i przeniósł 10% bólu na ojca. Patrzy - kobiecie ulżyło, ale ojciec dalej się uśmiecha. No to dał 40% bólu na ojca. Kobieta już prawie rozluźniona, a ojciec dalej się uśmiecha. Zdziwiony lekarz dał 100% bólu na ojca. Kobieta zaczęła się uśmiechać, rozluźniła się już całkiem, zaś ojciec... dalej uśmiechnięty i zadowolony. Poród dalej przebiegał gładko. Po porodzie szczęśliwe małżeństwo wraca do domu. Patrzą, a pod klatką leży martwy listonosz.
_________________ Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy Jacek Kaczmarski
Do lekarza przychodzi baba z garbem, a lekarz się pyta:
-Co pani się tak skrada?
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Ja ostatnio byłam na ślubie córki mojej chyba przyjaciółki i autentyczny dowcip z życia wzięty nie związany wprawdzie z nauczycielami ale autentyczny!
Ksiądz najprawdopodobniej zapomniał jak się nazywa pan młody i po cichu odsuwając mikrofon pyta pana młodego: Jak pan się nazywa? Ale odpowiedzi nie ma!
Ksiądz pyta powtórnie troszkę głośniej szepcząc panu młodemu do ucha: Jak pan się nazywa?
Pan młody chwyta mikrofon i na cały głos odpowiada: Pan nazywa się Jezus Chrystus!
Cały kościół miał ubaw! Czyż życie nie pisze najlepszych dowcipów!?!?
Oczywiście ślub się odbył ale jaki był ubaw! Pozdrawiam!
_________________ Umiesz liczyć, to licz w życiu tylko na siebie!
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie sie, meczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie!
No to je ściągają, mordują sie, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść... Uuuf, weszły! Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki...
Pani niebezpiecznie zwęziły sie oczy. Odczekała i znowu szarpie sie z butami... Zeszły! Na to dziecko:
- ...bo to są buciki mojego brata, ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała az przestana jej sie trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają ..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach !
-Panie doktorze, dziękujemy, za uratowanie życia naszemu synowi.
-Docencie...
-Doceniamy, ależ naturalnie, że doceniamy
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
mskowronska16
Przedmiot nauczania: Geografia
Wiek: 27 Dołączyła: 09 Mar 2010 Posty: 1 Skąd: kujawsko-pomorskie
-Czy pan doktor dziś przyjmuje?
-Pan doktor przyjmuje zawsze. Zawsze i od każdego...
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Na fizyce profesor zadaje takie pytanie:
- W jaki sposób, za pomocą barometru wyznaczyłby pan wysokość budynku?
Student z błyskiem w oku odpowiada:
- Najprościej byłoby wejść na dach, zrzucić barometr, zmierzyć czas swobodnego spadku i następnie - zaniedbując opór powietrza - wyliczyć z ogólnie znanego wzoru drogę przebytą przez barometr ruchem jednostajnie przyspieszonym.
Profesor nie dając nic po sobie poznać pyta:
- Czy to jedyny sposób, jaki przychodzi panu do głowy?
- Ależ skąd! - ekscytuje się student - Można zmierzyć długość barometru, a następnie idąc klatką shodową przykładać barometr pionowo do ściany, tak aby za każdym razem dół brometru znalazł się na tym samym poziomie, co jego góra w poprzednim położeniu. Później wystarczy jedynie przemnożyć długość barometru przez ilość przyłożeń...
Profesor lekko zniecierpliwiony zauwża: - To dosyć pracochłonna metoda. Można łatwiej?
- Naturalnie. Znając długość barometru można ustawić go pionowo na podłożu i zmierzyć długość jego cienia oraz w tej samej chwili długość cienia budynku. Nastepnie z prawa Talesa można szybciutko wyliczyć wysokość budynku.
Można też zawiesić barometr na sznurku, zmierzyć okres wahań otrzymanego w ten sposób wahadła na parterze oraz na dachu, by potem z elementarnych zależności wyznaczyć przyspieszenie ziemskie tu i tam, a w ślad za nim otrzymać szukaną różnicę poziomów.
Można wreszcie pójść do administratora budynku i powiedzieć "Mam tu ładny, nowy barometr. Będzie pański, jeśli powie pan, jaka jest wysokość budynku..."
- Czy naprawdę nie zna pan właściwej odpowiedzi?? - przerywa załamany profesor.
- Znam, ale wydała mi się ona taka nieciekawa...
Dzieci
Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły!
Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki....
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
Na to dziecko :
-...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść,
i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach.
Korkociąg
W pogotowiu ratunkowym dzwoni telefon:
- Panie doktorze, proszę przyjechać, nasz 4- letni synek połknął korkociąg...
- Zaraz będę, a co państwo zrobili do tej pory?
- Wino otworzyliśmy śrubokrętem...
Ofiara
Trzech księży rozmawia o ofiarach. Pierwszy:
- Ja rysuję na podłodze kreskę i staję na niej, rzucam pieniądze otrzymane na ofiarę w powietrze i patrzę - te co spadną na prawo biorę dla siebie, a te co na lewo, dla Boga.
Drugi:
- Ja robię podobnie, ale rysuję koło: co wypadnie poza koło to Boga, co w kole - to moje!
A trzeci:
- Ja to po prostu stoję, rzucam pieniądze w powietrze - i co sobie pan Bóg złapie to jego, co spadnie, to moje!
Kurs jest dwudniowy i obejmuje następujące zagadnienia:
DZIEŃ PIERWSZY
1. JAK WYKONAĆ KOSTKI LODU
Instrukcja krok po kroku wraz z prezentacją.
2. PAPIER TOALETOWY - CZY WYRASTA NA UCHWYTACH?
Dyskusja.
3. RÓŻNICE POMIĘDZY KOSZEM NA PRANIE A PODŁOGĄ
Ćwiczenia praktyczne z pomocą zdjęć i wykresów.
4. NACZYNIA I SZTUĆCE: CZY LEWITUJĄ, SAMODZIELNIE KIERUJĄC SIĘ DO
ZMYWARKI ALBO ZLEWU?
Debata panelowa z udziałem ekspertów.
5. PILOT DO TELEWIZORA - UTRATA PILOTA
Linia pomocy i grupy wsparcia.
6. NAUKA ODNAJDYWANIA RZECZY
Otwarte forum tematyczne - Strategia szukania we właściwych miejscach a
przewracanie domu do góry nogami w takt rytmicznego pokrzykiwania.
7. ZAPAMIĘTYWANIE WAŻNYCH DAT I POWIADAMIANIE W WYPADKU SPÓŹNIENIA
Pamiętaj o zabraniu własnego kalendarza lub telefonu komórkowego.
DZIEŃ DRUGI
1. PUSTE KARTONY I BUTELKI - LODÓWKA CZY KOSZ?
Dyskusja w grupach i ćwiczenia praktyczne
2. ZDROWIE - PRZYNOSZENIE JEJ KWIATÓW NIE JEST GROŹNE DLA ZDROWIA
Prezentacja PowerPoint.
3. PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI PYTAJĄ O KIERUNEK, KIEDY SIĘ ZGUBIĄ.
Wspomnienia tych, którzy przeżyli.
4. CZY MOŻNA SIEDZIEĆ CICHO, GDY ONA PROWADZI
Gra na symulatorze.
5. DOROSŁE ŻYCIE - PODSTAWOWE RÓŻNICE POMIĘDZY TWOJĄ MATKĄ A TWOJĄ
PARTNERKĄ Ćwiczenia praktyczne i odgrywanie ról.
6. JAK BYĆ IDEALNYM PARTNEREM NA ZAKUPACH
Ćwiczenia relaksacyjne, medytacja i techniki oddechowe.
7. TECHNIKI PRZEŻYCIA - JAK ŻYĆ, BĘDĄC CAŁY CZAS W BŁĘDZIE
Dostępni indywidualni psychoterapeuci.
8. CHOINKA - CZY MUSI STAĆ DO WIELKANOCY - telekonferencja z udziałem
Świętego Mikołaja
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum