NIE SKŁAMAŁ
Pewna pani wybierała się samolotem w odwiedziny do córki.
Będąc już na lotnisku w kolejce do kontroli ustawiła się tuż za księdzem.-
Ojcze... - zwróciła się do niego szeptem przed samą kontrolą, miałabym prośbę...-
Tak droga pani? - zachęcił ją ojczulek.
Kupiłam dla mojej córki jedną z tych najnowszych golarek dla kobiet.
Ksiądz rozumie, u nich to majątek kosztuje. Przy tych zaostrzonych przepisach
znajdą to na sto procent przy mnie i zarekwirują.
Nooo więc, jakby ksiądz był taki miły i schował ten drobiazg pod sutanną,
to na pewno nie będą tam u księdza sprawdzać.-
Oczywiście pomogę pani - zadeklarował się ksiądz - ale uprzedzam, że w moim
fachu wielu rzeczy mi nie wolno, na przykład nie wypadami kłamać.-
Jakoś to będzie - stwierdziła optymistycznie kobieta.
Podczas kontroli spytano księdza, czy ma przy sobie coś zabronionego.
Po chwili zastanowienia odpowiedział on spokojnie:
- Od głowy do pasa nie mam przy sobie nic niebezpiecznego...
- A od pasa w dół? - spytał zdziwiony urzędnik celny.
- A tam mam faktycznie coś specjalnego. Ale tylko dla pań.
Przyznam się panu, że jeszcze nie używane.
Na ławce przed akademikiem leży książka. Podchodzi student prawa, przegląda i mówi:
-Żadnych morderstw, żadnych przestępstw. To nie dla mnie.
Podchodzi student matematyki, przegląda i mówi:
-Żadnych wzorów, żadnych działań. To nie dla mnie.
Podchodzi student medycyny, przegląda i mówi:
-Pan Tadeusz. Nie wiem co to jest, ale mogę się tego nauczyć na pamięć.
Przychodzi student do lekarza. Lekarz patrzy na wyniki i mówi:
-Nie mam dla pana dobrych wieści. Został panu miesiąc życia.
-Jeszcze miesiąc przeżyć? Ale za co? - zastanawia się student
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Na ławce przed akademikiem leży książka. Podchodzi student prawa, przegląda i mówi:
-Żadnych morderstw, żadnych przestępstw. To nie dla mnie.
Podchodzi student matematyki, przegląda i mówi:
-Żadnych wzorów, żadnych działań. To nie dla mnie.
Podchodzi student medycyny, przegląda i mówi:
-Pan Tadeusz. Nie wiem co to jest, ale mogę się tego nauczyć na pamięć.
Przychodzi student do lekarza. Lekarz patrzy na wyniki i mówi:
-Nie mam dla pana dobrych wieści. Został panu miesiąc życia.
-Jeszcze miesiąc przeżyć? Ale za co? - zastanawia się student
Jak zwykle lekarze na tapecie...
To może o studentach "niemedycyny" haLaya, hę
Egzamin na Wydziale Radiotechniki. Profesor siedzi i stuka palcami w blat. Studenci piszą coś w skupieniu, tylko jeden nic nie kuma. Nagle dwóch studentów zerwało się, podbiegło, wzięło wpis i wyszło. Potem jeszcze kilku. Potem cała reszta. Na koniec został tylko biedny niekumaty. Profesor mówi do niego:
- Chodź Pan, wpiszę dwóję...
- Ale dlaczego? Nie sprawdził pan mojej pracy, a innym powpisywał od ręki?
- Panie kolego. Wystukiwałem w blat Morsem: "Kto chce piątkę, niech podchodzi... Kto chce czwórkę, niech podchodzi...".
Żona wróciła wcześniej do domu i zastała męża w wyrku z piękną, młodą, seksowną dziewczyną.
- Ty niewierna świnio - wydziera się na całe mieszkanie. - Jak śmiesz to robić MNIE, matce twoich dzieci ?!? Wychodzę, chcę rozwodu!
Mąż woła za nią:
- Poczekaj chwilkę, wyjaśnię ci jak to było...
- Nie wiem w sumie na co mam czekać, ale to będzie ostatnia rzecz jaką od ciebie słyszę, streszczaj się.
- Jadąc do domu z pracy zobaczyłem jak ta młoda kobieta łapie stopa,
zlitowałem się i zabrałem. Już w samochodzie zauważyłem, że jest chuda, obskurnie ubrana i brudna. Wyznała mi, że nie jadła od trzech dni.
Tak się wzruszyłem, że przywiozłem ją do domu i dałem jej twoją wczorajszą kolację, której nie zjadłaś bo się odchudzasz. Biedaczka pochłonęła ją w dosłownie dwie minuty. Popatrzyłem na jej umorusaną twarz i zapytałem, czy nie chce się wykąpać. Kiedy brała prysznic, zauważyłem, że jej ubrania też są brudne i jest w nich pełno dziur więc dałem jej twoje jeansy, których nie nosisz od kilku lat bo w nie wchodzisz. Dałem jej też koszulkę, którą kupiłem ci na imieniny, ale ty jej nie nosisz bo twierdzisz, że "nie mam dobrego gustu". Dałem jej sweter, który dostałaś od mojej siostry na święta a ty go nie nosisz tylko dlatego żeby ją denerwować.
Do kompletu dorzuciłem jeszcze buty, które kupiłem ci w drogim sklepie a ty ich nie nosisz od czasu, jak zauważyłaś, że twoja psiapsiuła ma takie same...
Była mi bardzo wdzięczna i kiedy odprowadzałem ją do drzwi zapytała się ze łzami w oczach: "może ma pan jeszcze coś, czego żona nie używa ? ....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum