Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 33 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 531 Skąd: Polska
Post nr 1, Wysłany: 2010-12-08, 10:14 Czytanie "listów" uczniów
Czasami zdarza się, że uczniowie podczas lekcji przesyłają sobie listy, liściki (jakąś prywatną korespondencję). Spotkałem się z taką opinią, że jak nauczyciel zabierze te pseudo- listy to nie może ich czytać . Z jednej strony to są zwykłe karteczki. Z drugiej strony to jest jednak jakaś prywatna korespondencja między uczniami. Nauczyciel w takiej sytuacji nie może czytać takich listów (nie może zapoznać się z treścią takiej karteczki)?
_________________ W Chinach nauczycieli nazywa się budowniczymi narodu; czas, byśmy naszych nauczycieli nazywali tak samo. Barack Obama
Zakładam kolego Jedliński, że interesuje Cię dyskusja o moralnych aspektach zaglądania do takiej "uczniowskiej korespondencji".
Z praktycznego punktu widzenia, z punktu widzenia nauczyciela prowadzącego lekcję, czy nauczyciela wychowawcy zawartość takiej karteczki nie ma znaczenia. Faktem jest, że się gawiedź zajmowała nie tym co należy i kropka. należy ja bezwzględnie przekonać, że koncentracja podczas zajęć jest konieczna i obowiązkowa.
Jako wychowawcę interesuje mnie to, że mój podopieczny nie wie, jak należy sie w określonych sytuacjach zachować, więc trzeba nad tym popracować.
Przedmiot nauczania: edukacja wcz.
Dołączyła: 16 Maj 2010 Posty: 390
Post nr 3, Wysłany: 2010-12-08, 14:54
Lekcja to nie czas i miejsce na pisemne komunikowanie się, więc chyba nie musimy stosować przywilejów prywatnej korespondencji dla tych "liścików". Wystarczy lojalnie uprzedzić uczniów, że po zabraniu będziemy zapoznawać się z ich treścią.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 4, Wysłany: 2010-12-08, 15:01
Jedliński napisał/a:
uczniowie podczas lekcji przesyłają sobie listy, liściki (jakąś prywatną korespondencję)
Nie wiem, czy można nazwać to "korespondencją". Nie jest to na pewno "zamknięte pismo", więc nie dotyczą tego obostrzenia zawarte w Kodeksie karnym.
Wg mnie każda osoba sprawująca nad dzieckiem opiekę (także nauczyciel) ma prawo wiedzieć, czym konkretnie zajmuje się powierzone jej dziecko zamiast wykonywać to, co opiekun polecił.
Od treści tej "korespondencji" zależeć będą przecież ewentualne konsekwencje dla ucznia.
Oczywiście nie ulega wątpliwości, że nauczyciela obowiązuje dyskrecja i takt pedagogiczny. Jeśli wejdzie w posiadanie informacji, których rozpowszechnienie mogłoby naruszyć dobra osobiste ucznia, to zachowuje je dla siebie.
vuem napisał/a:
Z praktycznego punktu widzenia, z punktu widzenia nauczyciela prowadzącego lekcję, czy nauczyciela wychowawcy zawartość takiej karteczki nie ma znaczenia.
Moim zdaniem ma olbrzymie znaczenie.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Zakładamy, że liścik nie jest adresowany więc to list otwarty. Gdy widnieje na nim napis Jolka, to już korespondencja. Nie wolno nam jej zniszczyć. Można przetrzymać do końca lekcji i oddać nadawcy (gdy znany), lub adresatowi.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 8, Wysłany: 2010-12-08, 18:07
matmanamaksa napisał/a:
Zakładamy, że liścik nie jest adresowany więc to list otwarty
List otwarty to jakby coś innego.
Cytat:
Gdy widnieje na nim napis Jolka, to już korespondencja. Nie wolno nam jej zniszczyć
Jak to jest ściąga dla Jolki, to też nie? A jak jakieś figle lekcyjne typu "Jolka, ktoś cię kocha, zgadnij kto to"?
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
matmanamaksa
Przedmiot nauczania: Matematyka
Dołączył: 13 Wrz 2009 Posty: 386 Skąd: ze szkoły
No trudno. Korespondencja to rzecz święta nawet, jeżeli zawiera kontrowersyjne treści. Inna sprawa, że lekcja to nie czas na korespondencję.
Ale o czym my tu gadamy? Głupoty jakieś.
Ale przecież te liściki to żadna korespondencja! Nie widzisz różnicy pomiedzy listem z Urzędu Skarbowego, a liścikiem pisanym z głupoty na lekcji? Toż tylko tak zwyczajowo te głupotki się nazywa, że to "liściki". Uważam, że z prawdziwą korespondencją nie mają nic wspólnego.
Jakie znaczenie dla podejmowanych przez Ciebie działań (w celu zdyscyplinowania uczniów, by zaniechali zajmowania się innymi sprawami podczas zajęć) ma znajomość treści tego liściku?
Co z tego, że żadne prawo nie zabroni nam tego liściku przeczytać?
Napisałeś, że ta wiedza ma znaczenie, ale ... nie wyjaśniasz jakie.
Autor nie pisał o teście, więc nie ma sensu podejrzewać, że to ściąga. Więc po co czytać?
Z ciekawości?
A może kogoś obrażają? Może to być na przykład jakieś umawianie się klasy na wagary. Nie uważasz, że powinieneś wówczas po przeczytaniu liściku zapobiec?
Ale przecież te liściki to żadna korespondencja! Nie widzisz różnicy pomiedzy listem z Urzędu Skarbowego, a liścikiem pisanym z głupoty na lekcji? Toż tylko tak zwyczajowo te głupotki się nazywa, że to "liściki". Uważam, że z prawdziwą korespondencją nie mają nic wspólnego.
Tu pozwolę sobie się nie zgodzić.
Pomijając kwestię, że to na lekcji, że wbrew regułom szkolnym...nie zakładaj, że moralnie nie mamy prawa do ochrony prywatności tylko dlatego, że list nie jest w kopercie ze znaczkiem, czy już nie daj Boże wychodź z założenia, że chronimy prywatności tylko korespondencji urzędowej.
Rozmowy uczniów też można podsłuchiwać, bo nie niosa znamion ściśle tajnych negocjacji handlowych?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum