W tym roku zaczęłam pracę w szkole, niedawno skończyłam staż :jupi :.
Na początku września jedna z uczennic oświadcza:
"Proszę pani, a on mnie wyzywa od mułów bagiennych!"
Myślałam, że padnę ze śmiechu, kiedy to usłyszałam, a trzeba było się opanować
Ostatnio jedna z uczennic klasy V miała pewne nieprzyjemności ze strony swoich kolegów. Obserwowałam ich w czasie lekcji i zauważyłam, że coś tam do niej szepczą. Zapytałam, o czym rozmawiają, a wspomniana wyżej uczennica odpowiada:
"Proszę pani, a on mi się stale pyta, czy zażywam Prostamol Uno!"
I jak tu być poważnym?
[student]Rysiob
Wiek: 22 Dołączył: 10 Kwi 2007 Posty: 34 Skąd: miasto świętej wieży
Post nr 18, Wysłany: 2007-06-10, 16:34
[spokój w sali, uczniowie zajęci pisaniem klasówki, nagle słychać huk i krzyk, nauczyciel podrywa się z krzesła.] "O Boże, myślałam, że szafa na mnie leci."
[o zasłonach w sali biologicznej] "O widzę, że Pan Profesor kupił sobie nowe zasłonki. Chyba ze skrzydeł biedronek." <uczeń zapisuje wypowiedź nauczyciela na ostatniej stronie zeszytu, co zobaczył Profesor] "Albo napisz, że z sierści chomika."
[przy tablicy] "Gumką, gumką, gumką!!!" <zdziwione spojrzenie ucznia> "Ojjj, no gąbką w tym wypadku, przecież wiesz, o czym mówię."
"Teodora była zwykłą kur... <zawieszenie głosu, spojrzenie na klasę> ...tyzaną."
[Nauczyciel wpisuje klasie oceny, słyszymy westchnienie] "Boże, 7 jej wpisałam."
"I co mówimy pospolicie? że hodujemy grzyby!" <śmiech klasy> "No tak, tak, tak. Przestań już mi tam wariować!"
"To jest teoretycznie praktyczne."
"Na dzisiejszej lekcji będziemy wchodzić do mikroświata, w którym wszystko się rusza, wszystko się drga."
"Jak się zgłaszacie to wydaje wam się, Ŝe jesteście mądrzy... Ale tak tylko wam się wydaje."
"Przez 23 lata zakochałam się w swoim głosie, teraz posłucham kogoś innego. Do odpowiedzi poproszę ..."
[Komentując fakt, że uczeń stojący wcześniej pod wejściem do szkoły nie dotarł na lekcje.] "Pewnie zadawał sobie pytanie hamletowskie: Wchodzę? Nie wchodzę ? Oto jest pytanie!"
"Zachowujecie się jak śnięte ryby, ale nie mam zamiaru was dobijać."
"Mnie nie obchodzi, czy to jest C, D, czy NRD! Pisz przykład!"
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 31 Dołączyła: 17 Lut 2007 Posty: 47 Skąd: Opolszczyzna
Post nr 21, Wysłany: 2007-06-20, 21:36
Rysiob napisał/a:
[spokój w sali, uczniowie zajęci pisaniem klasówki, nagle słychać huk i krzyk, nauczyciel podrywa się z krzesła.] "O Boże, myślałam, że szafa na mnie leci."
Ze szkolnych zeszytów:
Harfa jest podobna do łabędzia, tylko gorzej pływa
W wierszu "Piesń o bębnie" bęben gra pierwsze skrzypce
Beethoven byl głuchy, ale przynajmniej widział co komponował Ludzie ginęli z mrozu i innych chorób zakaźnych.
Ludzie pierwotni gdy chcieli rozpalić ogień musieli pocierać krzemieniem o krzemień a pod spod podkładali stare gazety.
Ludzie powinny być życzliwi, a gdy jeden człowiek upadnie, to drugi powinien się przejąć.
Uklad oddechowy przechodzac przez nos i gardlo wpada do zoladka
Bakterie które rozmnażaja sie prze kichanie, prowadza tryb zycia koczowniczy
Wegiel moze byc kamienny i brutalny
Człowiek ma wzrok skierowany do przodu, a nie umieszczony po bokach jak żaba
Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko jeden raz
Post nr 23, Wysłany: 2007-08-09, 21:00 Problematyczny "rodzaj rzeczownika"
Hehe;) W takim razie ja też dołącze coś od siebie... Akcja toczy się w klasie IV szkoły podstawowej specjalnej na lekcji polskiego, ktorego tematem byly "rodzaje rzeczowników" i aby urozmaicić "moim" dzieciom lekcje przygotowałam wcześniej koperty z rzeczownikami pogrupowanymi tematycznie( owoce, warzywa,zabawki, itp).Na tablicy przywiesiłam arkusz szarego papieru z tabelą podzielona na trzy pionowe kolumny ( wiadomo;) r.żenki, męski i nijaki). Jeden z uczniów losuje kopertę "owoców" i wyciąga z niej kartonik z rysunkiem "banana". Pytam go,jaki owoc wylosował? Milczy,więc proszę,aby przyporządkował go do odpowiedniej tabeli. Obrazek banana "ląduje" w tabeli "r. żeński", więc pytam się, dlaczego? Na to uzyskuję odpowiedzieć, że to jest "ta" chicita ;);)
Przedmiot nauczania: język polski
Wiek: 29 Dołączyła: 08 Sie 2007 Posty: 161 Skąd: z południa Polski
Post nr 28, Wysłany: 2007-08-13, 14:19
A oto wypracowanie jednego z uczniów z gimnazjum:
Wizyta w Parku Dzikich Zwierząt
Kupuję bilet. Przechodzę przez ciężką mosiężną bramkę. Bileter przerywa bilet i życzy mi miłego zwiedzania. Wchodzę, przede mną tłok. To nie jest zwyczajny dzień. Oglądam dzikie pawiany, mamuty, osły, konie, psa z wścieklizną. Nagle czuję, że ktoś dotyka mnie po plecach.
- Dzień dobry. Jestem Zbysiu Cieć- przewodnik w parku. Czy chce pan mnie o coś zapytać?
- Skąd pan wiedział?
- Jestem półetatową wróżką.
- Ja natomiast dziennikarzem gazety powstańczej. Czy mogę zadać kilka pytań?
- Oczywiście, chętnie na nie odpowiem.
- Jak dużo jest tutaj zwierząt?
- Dokładnie niewiadomo, ponieważ w pewnych granicach mogą one dowolnie zmieniać miejsce, a nawet wychodzić poza park.
- Cały czas idzie za nami dzik. Czy jest niebezpieczny?
- Owszem, jest. Proszę uciekać.
Dzik rzuca się w pościg za Zbysiem. Przewodnik ucieka ile sił w nogach, a ja idę po podwójnego cheesburgera z serem i niesamowicie ostrym sosem tabasko. Kanapka rozpływa mi się w ustach. Ten smak jest nie do porównania nawet z pizzą z pieczarkami. To jest pyszne. Nagle usłyszałem krzyk malutkiego dziecka. To olbrzymi orangutan porwał je i żąda okupu w postaci banana. Moja ciepła bułeczka ląduje na ziemi. Każa sekunda staje się wiecznością. Moje mięśnie powoli się napinają, rzucam się w kierunku klatki niebezpiecznego zwierzęcia. Wyrywam mu dziecko, rzucam je w kierunku gapiów. Orangutan wbija swoje olbrzymie pazury w moją twarz, gwałtownie wypluwam jeszcze niezmieloną do końca bułeczkę wprost na pawiana. On postanawia się zemścić i rzuca się na mnie. Jestem na brzegu klatki otoczony przez parę krwiożerczych istot pragnących mojej krwi. One rzucają sie na mnie, ja nie tracąc opanowania obezwładniam je i wyjaśniam ich prawa. Dzikie zwierzęta lądują z powrotem w klatkach. To jednak nie jest koniec wrażeń. Słoń ucieka z wybiegu. Nie zastanawiając się długo, wskakuję do ciuchci zoo- autobusu i włączam piąty bieg. Pędzę za słoniem 500 metrów na godzinę. Wskakuję na dach ciuchci, a następnie na grzbiet rozjuszonego słonia. Oswajam go i parkuję nim. Tłum wiwatuje, matki z dziećmi klaszczą, emeryci się śmieją, a renciści skaczą. To ja Tarzan- król dzikich zwierząt.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum