Dzisiaj na historii Jedna koleżanka została wzięta do opowiedzi. Akurat zaczynamy Jagiellonów, unię polsko-litewską itp. Pani prosi o pokazanie Wielkiego Księstwa Litewsiego na mapie. Zadanie proste (moim zdaniem), bo Litwa zajmuje dobre pół mapy i w dodatku jest na środku. Dzewczyna biedna patrzy i patrzy tępo na mapę, i znaleźć nie może.
- Orange, orange! - podpowiadają głośnym szeptem dziewczyny (chyba myślały, że p. nie zna angielskiego ).
W końcu znalazła... to miała do kompletu tereny zajmowane przez Zakon Krzyżacki pokazać. Też nie mogła odnaleźć...
- Blue, blue! - tym razem to pani powiedziała...
Uczniowie gimnazjum zdewastowali posterunek policyjny w Dłutowie. Obrzucili go cegłami i kamieniami, celując w ścianę frontową z godłem państwowym, tablicą informacyjną i daszkiem nad wejściem.
Cytat:
Pani dyrektor nie wie jeszcze, jak ukarze uczniów. Na pewno nie wyrzuci ich z gimnazjum, bo wtedy musiałaby znaleźć dla nich nową szkołę. Decyzję podejmie razem z radą pedagogiczną. Najpewniej uczniowie będą mieli obniżoną ocenę ze sprawowania, co - jak uważa Joanna Malinowska - będzie dla nich dotkliwą karą.
ja zadławiłem się ze śmiechu.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
zicherka
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 32 Dołączyła: 07 Cze 2009 Posty: 20 Skąd: mazowieckie
Post nr 114, Wysłany: 2009-06-11, 17:37
hej,
Asica: myślę, że polonistka pochodziła ze Śląska. U nas "poszłeś" to jest poprawnie, co jej oczywiście nie usprawiedliwia. Teraz nie używam gwary bo mieszkam pod Warszawą, ale czasem mi się zdarzy wtrącić słowo po śląsku.
Piszecie o wpadkach, ja napiszę czego się obawiam, często zwracam się do uczniów: Use your pencils (wypełniajcie ćwiczenia ołówkiem) strasznie się boję, że kiedyś powiem: Use your penises
Ja nie mogę zapomnieć tekstu mojej pani od chemii
"No to teraz wszyscy przestajemy uważać"
Albo moja polonistka zawsze w podstawówce na dzień dobry mówiła nam :
"Dzień dobry moje perełki"
A jeden chłopak powiedział ze nie chce być perełką to go biedroneczką nazywała
a jak robiła nam wykład to było tak:
"jesteś naganny nieodpowiedni cyniczny wykolejony sadysta...' i jeszcze dużo dużo...
Hehe, myślałam, że to tylko w mojej szkole nauczyciele mają takie poczucie humoru .
Pozwole sobie dorzucić swoje trzy grosze .
Ostatnia lekcja fizyki przed radą.
* No to, 7 i 19 po bardzo dobrym, a reszta sierpień?
# Nieeee, no proszę paniiii.
* No to co? To zapraszam po kolei, jedynka do mnie.
* Trzecia zasada dynamiki Newtona
# No... Nie pamiętam.
* Eh, a która kolwiek zasada dynamiki Newtona?
# No niestety, wyleciało mi z głowy.
* No to ruch jednostajny prostoliniowy.
# No to ciało.... ciało.... rusza się...
* Chłopie, bo nas tu noc zastanie !
#No... zapomniałem...
* Chłopie co Ty robisz w drugiej klasie? Co Ty miałeś na koniec I klasy?
# Dwójkę.
* Dwójkę? To chyba jakaś promocja była ! U mnie, to czeka Cię sierpien!
# Nie no, proszę pani, no litości, mama mnie z domu wywali...
* Zeszyt przedmiotowy.
* ( pani ogląda coś, co przypomina zeszyt...) Coś ten zeszyt też jakiś taki lichutki... Przeciez tu nawet połowy nie masz... W zeszycie od polskiego też tak bazgrzesz?
Ja Ci za to dopuszczającej nie dam....
# No proszę pani, no litości, to ja mogę na następną lekcję przepisać...
* Kiedy jak dziś po lekcjach jest rada? Chłopie, masz tu podręcznik, jak przepiszesz mi estetycznie tą ramkę i przerysujesz ten wykres to dostaniesz dopuszczający.
W taki sposób, można u nas mieć 2 z fizyki .
Pani od niemieckiego, ma za to kilka ciekawych zwrotów: nie machaj tymi ręcami, jak szłeś, nie musicie kupywać, kartka nie wisi w celach ozdobniczych...
Geografia:
# Proszę pana, mogę do toalety ?
* Nie.
# Czemu?
* Bo wrócisz 5 min przed dzwonkiem, albo w ogóle.
# Proszę pana, ale mi się chce siku !
* Siku? czekaj.... O masz butelkę .
Historyk omawiający wypracowania maturalne:
"Słuchajcie, z tymi błędami jest tak, że lepiej ich nie popełniać, niż je popełniać"
Historyk podczas dyktowania pytań na kartkówce:
"Zapiszcie sobie: Kiedy i dlaczego..." W tym momencie nauczyciel zamyka oczy, opiera się o ścianę i próbuje wymyślić pytanie. Trwa to około dwóch minut.
Głos z klasy: "Może przełóżmy tę kartkówkę?".
Nauczyciel: "Nie, zapiszcie: Kiedy i dlaczego... albo nie, inaczej: Kiedy i dlaczego..."
Na razie tyle mi się przypomniało z najnudniejszych zajęć, w których było mi dane uczestniczyć w liceum
MATEMATYKA:
Omawianie funkcji liniowej y=0, kiedy x przyjmuje różne wartości. Chłopak przy tablicy nie potrafił narysować tej funkcji. Matematyczka go przegnała, naszkicowała wykres i na osi x zaznaczyła 5 punktów o współrzędnych (x;0). Punkty miały przykładowo takie współrzędne:
F=(-7;0)
A=(-3;0)
C=(0;0)
E=(2;0)
T=(6;0)
I pyta - kiedy FACET jest 0?
W klasie cisza.
- Zawsze!
HISTORIA:
- Wyłącz opcję gg!
- Siadajcie! Aaa... wszyscy siedzą.
- I tak jestem głucha na strzały z nikąd, chyba że padnę.
- Każdy jest na innej orbicie okołoziemskiej.
- Moja teczka! Moja teczka! Nie ruszaj mojej teczki, tam jest ważny sprzęt - moja teczka!
- Ja tu na żadne strzały nie reaguję... dopóki nie padnę.
- To jest hit na maturze! Normalnie hicior historii!
- Patrzysz się na mnie jakbym była kosmitką, urwała się nie wiadomo skąd i spadła na ziemię.
- Chcesz ze mną pomówić tak face 2 face?
- Proszę pani, a pojedziemy do kina?
- Może byśmy pojechali, ale jeśli już, to powinno być coś, co wam się przyda...
(...)
- Nie wiem, czy to się będzie dla was nadawać, ale niedawno wkroczył do kin taki film... "Galerianki" bodajże...
- A wie pani, że autorka tego filmu jest z naszych okolic?
Czytając pochylone można dojść do ciekawych wniosków
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum