Wiek: 19 Dołączyła: 25 Mar 2008 Posty: 746 Skąd: lubelskie
Post nr 38, Wysłany: 2008-07-15, 18:40
Moja chemiczka, kiedy tłumaczyła nam coś na jednej z lekcji, co było ogólnie zrozumiałym tematem przynajmniej tyle pamiętam, że to było łatwe. Zwróciła mi i koleżance uwagę, my nic w zasadzie nie robiłyśmy oprócz tego, że sidziałyśmy z założonymi rękami i śledziłyśmy jej każdy krok. Na co ona odrzekła "Chłopaki mnie nie słuchają, tamci się nudzą, ci słuchają a dziewczynki patrzą na mnie jak bym po chińsku mówiła."
Moja relacja napewno nie oddaje całego komizmu tej sytuacji, ale w momencie kiedy się działa cała klasa mało nie popłakała się ze śmiechu, również ze mnie i z koleżanki a konkretnie z naszych min.
_________________ Cała natura jest chemią, a ród ludzki akademią:
Całe twe życie w tej szkole, rozpędzaj w ciężkim mozole...
Wiek: 16 Dołączyła: 21 Sie 2008 Posty: 307 Skąd: lubelskie
Post nr 39, Wysłany: 2008-08-21, 23:36
Na lekcji informatyki nauczyciel do ucznia...
- Przypominam, iż jest to przypomnienie.
Kiedyś na sprawdzianie z przyrody...
Test był kserowany, więc obrazki były nienajlepszej jakości, a tak się złożyło, że było zadanie, aby dopasować części ciała do ptaka... Ja się zdenerwowałam, bo niewyraźne było, zaznaczyłam na chybił-trafił i dopisałam na marginesie sprawdzianu: "Ten rysunek jest niewyraźny!"
Na następny dzień otrzymuję swój sprawdzian i patrzę, a tam koło mojej inna notka, napisana czerwonym długopisem: "Przyjęłam do wiadomości!"
Na polskim... Przerabialiśmy akurat "Antka" i kolega z ławki obok znalazł w tekście słowo "rucha". Było to w kontekście modlitwy, niemniej, bardzo go to rozśmieszyło... Nasza nauczycielka zauważyła, że coś się dzieje i się spytała, z czego to się tak chichra... On jej pokazał to słowo, ona przeczytała całe zdanie, no i gdy dotarła do tego słowa, cała klasa w śmiech, a ona z taką dziwną miną...
- A wy z czego się śmiejecie? A w "Panu Tadeuszu" jest kutas!
Klasa w jeszcze głośniejszy śmiech.
_________________ "Nie pluj do wody... kiedyś będziesz musiał się z niej napić..."
Katja
"Idź do przodu, nie do tyłu. Patrz w górę, nie w dół."
Misia Z.
Na polskim... Przerabialiśmy akurat "Antka" i kolega z ławki obok znalazł w tekście słowo "rucha". Było to w kontekście modlitwy, niemniej, bardzo go to rozśmieszyło... Nasza nauczycielka zauważyła, że coś się dzieje i się spytała, z czego to się tak chichra... On jej pokazał to słowo, ona przeczytała całe zdanie, no i gdy dotarła do tego słowa, cała klasa w śmiech, a ona z taką dziwną miną...
- A wy z czego się śmiejecie? A w "Panu Tadeuszu" jest kutas!
Klasa w jeszcze głośniejszy śmiech.
O, u mnie była podobna sytuacja... na polskim mieiśmy pracę ze słownikiem j. polskiego... chłopcy oczywiście szukali nie tego, co trzeba
wikipedia napisał/a:
Kutas — w XVII–XVIII-wiecznej Polsce chwost na końcu sznura, przypinanego do pasa jako element dekoracyjny (także do szlafmycy). Jest to także określenie odnoszące się do współczesnych pomponów.
Znaleźli podobny tekst w słowniku... reakcji chyba nie muszę opisywać ...polonistka na początku nie mogła zrozumieć, o co chodzi, dopóki nie położyli nacisku na pewne słowa
_________________ ...
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 41, Wysłany: 2008-08-23, 22:06
Ingeborga napisał/a:
polonistka na początku nie mogła zrozumieć, o co chodzi
Udawała greka
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Wiek: 16 Dołączyła: 21 Sie 2008 Posty: 307 Skąd: lubelskie
Post nr 42, Wysłany: 2008-08-23, 22:17
miwues napisał/a:
Udawała greka
Bo musiała, w końcu nauczycielce nie wypada publicznie się z tego śmiać
_________________ "Nie pluj do wody... kiedyś będziesz musiał się z niej napić..."
Katja
"Idź do przodu, nie do tyłu. Patrz w górę, nie w dół."
Misia Z.
Chyba nie... była, że tak powiem "wyrwana ze swojego wątku" ich chichotem... coś tłumaczy, tłumaczy, a tu nagle radość wśród chłopaków...
A właściwie można tak to interpretować - wiedziała, ale jak dokładnie wytłumaczyli, już nie mogła mówić, że nie rozumie. Mnie raczej chodziło o to, że ona w tej definicji nie widziała nic śmiesznego, dopóki nie pokazali tych dwóch słów. Pewnie poczuli się dowartościowani
Nie odnotowałem ciekawszych tekstów w wypowiedziach nauczycieli z mojej szkoły, ale za to udało mi się zaobserwować ciekawe zjawisko. Pewna nauczycielka z mojej szkoły, konsekwentnie mówi o sobie w trzeciej osobie liczby pojedynczej. Zastanawiam sie, czy aż tak lubi swoje nazwisko, czy chciała się poczuć ważna.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum