Jedliński
Przedmiot nauczania: Inne
Wiek: 29 Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 374 Skąd: Polska
Post nr 1, Wysłany: 2008-10-25, 16:36 Zgubienie rzeczy ważnych dla uczniów,szkoły
Czy zdarzyło się Wam zgubić jakieś rzeczy ważne dla uczniów np.kartkówki czy może dziennik ?
Piszę bo jestem ciekaw czy takie rzeczy się zdarzają (ja zgubiłem jakieś średnio ważne kartki ,ale żałuję i teraz jestem mądry po szkodzie,żeby takie rzeczy lepiej pilnować) ?
_________________ "-Dlaczego rzuciłaś szkołę ?
-Ograniczała moją wolność osobistą. "
Czy zdarzyło się Wam zgubić jakieś rzeczy ważne dla uczniów np.kartkówki czy może dziennik ?
Myślę, że niektórzy uczniowie bardzo by się z tego ucieszyli.
Nie zgubiłam, najwyżej zapomniałam sprawdzić, a obiecałam na przykład w poniedziałek sprawdziany oddać
Pewnego razu sprawdziany "pojechały" na następny przystanek autobusowy.
Miałam szczęście, że to mało uczęszczana trasa (o 8 rano jadą nauczyciele do szkoły, czsami jakiś pasażer) i autobus wracał za pół godziny.
Byłam zdenerwowana i niecierpliwie czekałam na przystanku.
Zguba jednak "wróciła" pilnowana przez spostrzegawczego kierowcę
Sprawdzianów jeszcze na szczęście nie zgubiłem, ale zdarzyło mi się o dziwo kilka zeszytów.
Jak można zgubić dziennik skoro nie wolno go wynosić ze szkoły??
Za to notorycznie gubię pieniądze z jakichś zbiórek. Dwa lata temu zgubiłem w sklepie 800,- pln zbierane na wycieczkę. Zgubiłem je w kasie płacąc za łóżko dla dziecka. Na szczęście kilka dni później był pierwszy i mogłem oddać zgubę.
Kiedyś, pod koniec roku szk. zawieruszył mi się w torebce klucz do jednej sali. Przebywał tam sobie przez całe wakacje i pół września W międzyczasie sala otwierana była kluczem, którym dysponują panie woźne, co było bardzo uciążliwe. Oczywiście, nieświadoma niczego, równo z innymi psioczyłam na tego, kto zgubił klucz.
Raz mi córka, gdy była jeszcze malutka pocięła nożyczkami sprawdzian. Od tej pory nie dotyka moich rzeczy.
Mojej polonistce kiedyś na nasze zeszytaty wylała się jakaś rybia woda. I 20 zeszytów schło 4 dni...
Każdy jest człowiekiem... ale niekażdy wice-dyrektorką
_________________ Bo taki jest człowiek, jakie myśli w jego sercu.
Gdy chodziłam do podstawówki, moja pani od matematyki (pozdrawiam serdecznie panią Marię, która była wspaniałą matematyczką, choć nieco roztargnioną) oddała nam sprawdziany - każdy z tłustą, wielką plamą (własciwie to całe były jadna wielką plamą) - albowiem idąc do szkoły, kupiła kilogram smalcu (wspominane z rozżewnieniem czasy komunistyczne - przypominam)
A jeśłi chodiz o mnie - to owszem - zdarzyło mi sie zgubić coś uczniów (raz rysunek, dwa razy pojednyncze sprawdziany). A propos klucza natomiast - to tez dwa razy zabrałam ze sobą do domu.
Ale już od dawna takie rzeczy mi sie nie przydarzają
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 34 Dołączyła: 13 Sie 2008 Posty: 460
Post nr 10, Wysłany: 2009-05-15, 19:55
Mój wychowanek oddał Pani od chemii pendrive (?) z prezentacją (na życzenie pani) i teraz okazało się, że koleżanka nie ma urządzenia - ona twierdzi że nie dostała, klasa twierdzi, że był oddany. I to im wierzę. Co zrobić w takiej sytuacji?
_________________
marakuja
Przedmiot nauczania: Przyroda
Dołączyła: 18 Sty 2009 Posty: 202 Skąd: ja to znam?
Post nr 11, Wysłany: 2009-05-16, 14:59
Niech odkupi pendriva- nie jest to teraz zbyt duży koszt, a pozwoli zachować twarz. Na drugi raz niech prezentację bierze na płytce.
Sprawdziany da się przeżyć - znaczy ich pogubienie
zgubiłam kiedyś NAJWAŻNIEJSZĄ rzecz w sekretariacie: czajnik bezprzewodowy - dwie lekcje dyrekcja, sekretarka i pedagog szukali
znalazł się w szafie pancernej - do dziś nie wiem, czemu go tam postawiłam...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum