spoko Yoko
Za kilka lat przyjdzie świeżak i będzie marudził, że jesteś już wypalona i masz dyplom na 4, a on na 5.
Legenda o nietykalności faktycznie istnieje, ale dla chcącego nic trudnego i mianowanego czy dyplomowanego też można zwolnić. Nauczyciele z certyfikatami to już wymierający gatunek, a ci co się utrzymali to są już od lat sprawdzeni fachowcy. Może brakuje im papierka, ale papierek to tylko papierek zwłaszcza tych naszych pożalsięboże uczelni.
Za wynaturzenia w szkole odpowiada dyrektor. Jeśli nie potrafi zdyscyplinować czy zagospodarować nauczyciela to owszem są możliwości na bumelowanie, ale nie sądzę, żeby to się działo bez milczącej zgody dyrekcji.
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
kuuupiec
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 24 Dołączył: 21 Lip 2008 Posty: 66 Skąd: lubelskie
Post nr 32, Wysłany: 2011-02-14, 08:34
A ja pracuję drugi rok po licencjacie łączonym j. niemiecki (specjalność główna) i j. angielski (dodatkowa). Nauczam oczywiście j. angielskiego bo j. niemiecki okazał się totalną pomyłką. W 70-tysięcznym mieście w którym pracuję żaden dyrektor ani Organ Prowadzący nie chce nawet słyszeć słowa "germanista". Sam Dyrektor Wydziału Oświatowego w rozmowie powiedział mi "Proszę Pana dla germanistów nie było, nie ma i nie będzie pracy". I to jest prawda ja mam 12 godzin angielskiego i umowę do końca sierpnia, nie jestem uwzględniany w arkuszu organizacyjnym Zespołu Szkół, po prostu z nadwyżki godzin angielskiego Pani Dyrektor wykazała w sierpniu ubiegłego roku vacat i dostałem te godziny. U mnie w szkole jest już razem ze mną 6 germanistów, z tego ani ja ani jeszcze jedna koleżanka-germanistka nie nauczamy niemieckiego bo nie ma dla nas godzin. Koleżanka przed zwolnieniem uratowała się FCE i uczy maluszki w klasach 1-3. Co sądzicie na ten temat, że zawód nauczyciela jest nieprzyszłościowy? Liczba uczniów w SP, gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych z roku na rok maleje a liczba nauczycieli rośnie. Poza tym co mi z tego, że mam te 900 zł na rękę jak nie mam żadnej stabilizacji na rynku pracy, nie mogę wziąć żadnego kredytu ani nic na raty, żaden bank nie chce ze mną rozmawiać. Jeśli to ma tak wyglądać, że z roku na rok "cykną" mi umowę na rok i to przy tych zarobkach 900 zł (no umówmy się co to jest dzisiaj 900 zł na młodego człowieka na dorobku) to ja dziękuję i nie będę już robić magistra w kierunku nauczycielskim bo to szkoda pieniędzy na to co o tym myślicie?
Faktycznie, dzieci jest coraz mniej i nawet ci nauczyciele, którzy pracują gdzieś na stałe będą mieć mniej godzin.
Skoro zawód nauczyciela wydaje ci się nieprzyszłościowy to o jakiej pracy myślisz??
W jakiejś firmie lub przedsiębiorstwie?? Może własny biznes??
kuuupiec
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 24 Dołączył: 21 Lip 2008 Posty: 66 Skąd: lubelskie
Post nr 34, Wysłany: 2011-02-22, 16:24
Ja myślę teraz o służbach mundurowych a konkretnie o Służbie Celnej, nie chciałbym się pchać do prywaciarza i być eksploatowanym na maxa. Na własny biznes mnie narazie nie stać
Ja myślę teraz o służbach mundurowych a konkretnie o Służbie Celnej, nie chciałbym się pchać do prywaciarza i być eksploatowanym na maxa.
A jaka to konkretnie praca w Służbie Celnej z wykorzystaniem języka?? I czy musisz mieć jakieś dodatkowe umiejętności, czy sam język wystarczy?
kuuupiec
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 24 Dołączył: 21 Lip 2008 Posty: 66 Skąd: lubelskie
Post nr 36, Wysłany: 2011-02-23, 13:53
Minimum szkoła średna potrzebna, ostatnio moja koleżanka startowała po germanistyce i się dostała, jeden nauczyciel WOSu też poszedł na celnika. Wysyłają potem na szkolenie.
nie chciałbym się pchać do prywaciarza i być eksploatowanym na maxa.
U prywaciarzy rzeczywiście może tak być, z tym się w pełni zgadzam. Szkoła państwowa ma tę zaletę, że dostajesz taką samą kasę bez względu na to czy np. są ferie czy nie. Ale
z drugiej strony nie są to też jakieś rewelacyjne pieniądze biorąc pod uwagę, ile nieraz trzeba się użerać nie tylko z samymi dziećmi, ale też z rodzicami, a do tego dochodzi cała ta szkolna otoczka-papiery, akademie, przedstawienia. no ale jak to w życiu wszystko ma swoje plusy i minusy.
Teraz szkoła publiczna to jak prywaciarz. Eksploatują cię na maksa, dokładają ci godzin, troszkę więcej za to zapłacą i wmawiają ci, że to podwyżka...
Też prawda. A jeśli trafisz na opornych na wiedzę uczniów, rodziców, którzy wiecznie o coś maja pretensje do nauczyciela, to efekty Twojej pracy czyli produkowanie wiedzy wcale, albo w małym stopniu nie są zauważalne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum