katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 1, Wysłany: 2011-10-21, 14:39 Formy skrócone
Chciałam się z Wami podzielić pewną refleksją. Dzieci w szkole podstawowej od początku, już od pierwszej klasy, poznają zdania w języku angielskim w formie skróconej, co u wielu z nich owocuje w późniejszym czasie tym, że nie wiedzą, kiedy 's to is, kiedy has a kiedy to po prostu dopełniacz saksoński. Co więcej, niektórzy to nieszczęsne 's wpisują gdzie się tylko da, zaś I'm stosują z uporem maniaka jako zaimek osobowy przed czasownikiem i mają opory przed używaniem samego I, które wydaje im się "gołe". Ile by im się nie przypominało, ile by się nie uświadamiało, niektórym weszło to w krew tak, że nie wiem, jak to wyplenić. Skąd się wzięła taka moda na bombardowanie uczniów skróconymi formami? Co Wy o tym sądzicie? Czy to nie jest szkodliwe?
Przedmiot nauczania: muzyka,plastyka,wiedza o kulturze,j.angielski
Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 423
Post nr 2, Wysłany: 2011-10-21, 16:32
Zauważyłem tę tendencję. Dzieciaki na II etapie edukacyjnym często wiedzą, co to znaczy "it isn't", ale nie wiedzą,że jest to forma skrócona od "it is not". Podejrzewam, że małym dzieciom nauczyciele nie chcą robić zamętu w głowie i wprowadzają tylko jedną formę, bardziej praktyczną. Zresztą niektóre podręczniki do nauczania elementarnego nie rozwijają tematu...
Skąd się wzięła taka moda na bombardowanie uczniów skróconymi formami?
A stąd, że są powszechnie używane.
mateoo napisał/a:
Dzieciaki na II etapie edukacyjnym często wiedzą, co to znaczy "it isn't", ale nie wiedzą,że jest to forma skrócona od "it is not".
No bo jak nikt im tego nie wytłumaczył, nie nauczył, nie zmusił do przećwiczenia, to nie wiedzą.
mateoo napisał/a:
Zresztą niektóre podręczniki do nauczania elementarnego nie rozwijają tematu...
A podręcznik jest jednym z narzędzi nauczyciela, a nie nauczycielem.
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 4, Wysłany: 2011-10-22, 07:53
Jeśli mamy się kierować kryterium praktyczności, to można równie dobrze uczyć dzieci od razu pisemnych literek, zamiast rysowania szlaczków i pisania drukowanymi literami, bo przecież to bardziej praktyczne. Jak ja się uczyłam angielskiego, nikt mnie żadnymi it's-ami ani I've got-ami nie bombardował a mimo wszystko ich używam i nie wpłynęło to negatywnie na moją praktyczną znajomość języka. Moim zdaniem dziecko uczone od początku pełnych form, gdy spotka w języku mówionym formy krótkie, dość szybko rozpozna, że chodzi o to samo, w końcu "zjadanie" dźwięków jest popularnym zjawiskiem w każdym języku a znacznie zmniejsza to potem ryzyko tworzenia kwiatków w stylu "I'm always do my homework" czy innego "I'm was born in 1998". Ja się staram do dzieci od samego początku mówić używając pełnych form, piszę na tablicy również pełnymi formami, mimo wszystko czas spędzony na oswajaniu się z formą pełną jest niewspółmierny do czasu spędzonego na oswajaniu się z formą krótką a na dodatek role są nienaturalnie odwrócone, bo w rzeczywistości formy krótkie spotykamy częściej w języku mówionym, niż pisanym a w podręczniku tylko it's i I'm. I nadal pozostaje problem it's-a, który wydaje się dzieciom tym samym it's-em niezależnie od tego, czy to jest tak naprawdę "it is", czy "it has". Na dodatek niektóre dzieci mają czasem tendencję do zjadania literek w słowach i wydaje im się, że jak pominęły jedno "m" w wyrażeniu "I'm" to nic nie szkodzi, bo to przecież tylko jedna literka i dlaczego pani im nie chce tego uznać
Jeśli mamy się kierować kryterium praktyczności, to można równie dobrze uczyć dzieci od razu pisemnych literek, zamiast rysowania szlaczków i pisania drukowanymi literami, bo przecież to bardziej praktyczne.
Nie przesadzaj. Zbytnio "naginasz" analogie.
Formy skrócone pojawiają si,e od początkowego stadium nauki, ale nie jako jedyne. Konsekwentne ćwiczenia przy aktywnym udziale ucznia swoje zrobią.
Poza tym są poważniejsze problemy.
katty napisał/a:
ak ja się uczyłam angielskiego, nikt mnie żadnymi it's-ami ani I've got-ami nie bombardował a mimo wszystko ich używam i nie wpłynęło to negatywnie na moją praktyczną znajomość języka.
Świat się zmienia, zmieniają się też zwyczaje językowe. Zaczynałem naukę kilkanaście lat wcześniej niż Ty, a jakoś pamiętam, że nie używaliśmy ciągle form pełnych.
katty napisał/a:
Moim zdaniem dziecko uczone od początku pełnych form, gdy spotka w języku mówionym formy krótkie, dość szybko rozpozna, że chodzi o to samo, w końcu "zjadanie" dźwięków jest popularnym zjawiskiem w każdym języku a znacznie zmniejsza to potem ryzyko tworzenia kwiatków w stylu "I'm always do my homework" czy innego "I'm was born in 1998".
Nawet jeżeli czasownik "to be" jest częściej używany w pierwszej osobie niż inne, to jednak te inne sa na tyle często używane, by różnicę widzieć i słyszeć.
Konsekwentne ćwiczenia przy aktywnym udziale ucznia kwiatki potrafią wyplewić.
katty napisał/a:
Ja się staram do dzieci od samego początku mówić używając pełnych form, piszę na tablicy również pełnymi formami, mimo wszystko czas spędzony na oswajaniu się z formą pełną jest niewspółmierny do czasu spędzonego na oswajaniu się z formą krótką a na dodatek role są nienaturalnie odwrócone, bo w rzeczywistości formy krótkie spotykamy częściej w języku mówionym, niż pisanym a w podręczniku tylko it's i I'm.
Czyli jesteś zwolenniczką tezy, że na początku nauki lepiej jest ograniczać dostęp dziecka do "autentycznych" form językowych. Masz do tego prawo.
Ja natomiast problemu bym nie demonizował.
Osoby nagminnie używające I'm bez względu na potrzebę są marginesem.
katty napisał/a:
na dodatek role są nienaturalnie odwrócone, bo w rzeczywistości formy krótkie spotykamy częściej w języku mówionym, niż pisanym a w podręczniku tylko it's i I'm.
Bo w tym podręczniku odwzorowano język mówiony, podręcznik "podsuwa" wzorce, które oczekuje sie, że zostana przez dziecko odtworzone ... w formie mówionej.
...wszak dziecko ma mówić i mówić...a nie ślęczeć nad tekstem i w milczeniu go na sto sposobów obrabiać.
katty napisał/a:
I nadal pozostaje problem it's-a, który wydaje się dzieciom tym samym it's-em niezależnie od tego, czy to jest tak naprawdę "it is", czy "it has".
Oczywiście, że odróżnienie tych form wymaga czasu i wysiłku, podobnie jak it's vs. its, ale sukces można osiągnąć.
Możesz równolegle do have got używać formy have, jeśli Cie to mierzwi.
katty napisał/a:
Na dodatek niektóre dzieci mają czasem tendencję do zjadania literek w słowach i wydaje im się, że jak pominęły jedno "m" w wyrażeniu "I'm" to nic nie szkodzi, bo to przecież tylko jedna literka i dlaczego pani im nie chce tego uznać
No ale te dzieci i tak będą zjadać literki i słowa...bo to am takie krótkie i nieistotne
Andulencja napisał/a:
Oh, to I'm to prawdziwy koszmar. Pytam dzieciaka o ja - a on mi mówi I'm. Na klasówkach to samo. I poprawiam, ćwiczymy, a za chwilę znowu: I'm.
Bądx konsekwentna a w końcu ten błąd zaniknie. I póki co ciesz się, że potrafi cokolwiek powiedzieć.
Poza tym nie pytaj o "ja", tylko każ dziecku mówić "I'm happy", "I like sport" itd. Zmuś do kojarzenia pytań i niechaj na nie odpowiada, a potem niechaj samo spróbuje coś od siebie powiedzieć.
Dziecko nie nauczy się mówić po angielsku jeśli będziesz je odpytywać z zaimków, czy odmiany czasownika "to be".
Mam u swojego syna podobne obserwacje, jak @katty. Choć na metodyce języków obcych nie znam się, to wydaje mi się, że na początku edukacji powinno się używać prawie wyłącznie form pełnych. Formy skrócone może tylko w mowie?
Przedmiot nauczania: Język angielski
Dołączyła: 24 Paź 2010 Posty: 43 Skąd: wielkopolskie
Post nr 8, Wysłany: 2011-10-23, 16:25
edzia napisał/a:
na początku edukacji powinno się używać prawie wyłącznie form pełnych.
Ale to z kolei jest nienaturalne... Moim zdaniem, nie ma się co tym za bardzo przejmować. Formy skrócone są zdecydowanie częściej używane i trzeba się cieszyć, że dzieci je znają. Na wszystko przyjdzie czas.
Dokładnie. Trening czyni mistrza, nie można oczekiwać, że uczeń od samego początku będzie na tyle staranny i uważny, by świadomie używać każdej poznawanej konstrukcji bezbłędnie.
edzia napisał/a:
Choć na metodyce języków obcych nie znam się, to wydaje mi się, że na początku edukacji powinno się używać prawie wyłącznie form pełnych. Formy skrócone może tylko w mowie?
Czyli czyta i pisze tylko formy pełne, a mówiąc ewentualnie używa skróconych?
A naprawdę sądzisz, że to możliwe? ... i sensowne?
antie
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Dołączyła: 24 Sie 2009 Posty: 360
Post nr 10, Wysłany: 2011-10-23, 21:19
Zaciekawiła mnie ta dyskusja na temat użyteczności i powszechności form skróconych w j. angielskim, ponieważ sama zaczęłam się uczyć j. angielskiego i jestem dopiero na etapie bardzo początkowym mam pytanie czysto techniczne do anglistów.
Czy poniżej napisane zdanie zawierające formę: "I haven't ..." jest poprawne?:
"I haven't warmed up since someone pulled the fire alarm and we were stuck out in the cold, rain, and wind."
Czy tam nie powinno być: "I haven't got..." lub "I dont have.." - tak mnie przynajmniej uczono na kursie.
Jaka jest różnica między tymi przeczeniami i która forma jest Waszym zdaniem bardziej powszechna?
Gdy sama rozpoczynałam naukę angielskiego (a było to dopiero podczas studiów, niestety), to pamiętam, że przeszkadzały mi te formy skrócone, a bardziej "przejrzyste" i zrozumiałe wydawały się formy pełne.
vuem napisał/a:
Czyli czyta i pisze tylko formy pełne, a mówiąc ewentualnie używa skróconych?
Tu miałam na myśli, iż to raczej nauczyciel używa form skróconych (w mowie), informując oczywiście uczniów o możliwości skracania i pozwalając uczniom na używanie skrótów (także i w piśmie). Ale zasadą powinno być, uważam, używanie form pełnych.
Poza tym, cóż to za skrót w piśmie, że zamiast I am (trzy znaki) piszemy I'm (też trzy znaki)?
Poza tym, cóż to za skrót w piśmie, że zamiast I am (trzy znaki) piszemy I'm (też trzy znaki)?
Że tak się wtrącę trochę bezczelnie. Spróbuj zapisać "I am" i "I'm" odręcznie. Wygodniej pisze się wersję skróconą, bo ręka nie musi schodzić w dół od razu, tylko wystarczy pociągnąć nieco ogonek od "I". Mnie bardziej zastanawiało skracanie tysięcy. Bo tutaj różnice w wygodzie są nieznaczne.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Spróbuj zapisać "I am" i "I'm" odręcznie. Wygodniej pisze się wersję skróconą, bo ręka nie musi schodzić w dół od razu, tylko wystarczy pociągnąć nieco ogonek od "I".
Nie przekonałeś mnie. Dla mnie niezauważalna różnica. A korzyść z przejrzystej nieskróconej formy - wielka.
Przedmiot nauczania: Język angielski
Dołączyła: 24 Paź 2010 Posty: 43 Skąd: wielkopolskie
Post nr 14, Wysłany: 2011-10-23, 22:14
edzia napisał/a:
Gdy sama rozpoczynałam naukę angielskiego (a było to dopiero podczas studiów, niestety), to pamiętam, że przeszkadzały mi te formy skrócone, a bardziej "przejrzyste" i zrozumiałe wydawały się formy pełne.
Pewnie dlatego, że zaczęłaś uczyć się angielskiego jako dorosła osoba, której pomaga analizowanie, rozpisanie krok po kroku, by dobrze zrozumieć. Dzieci oczywiście jeszcze nie "wykształciły" takiej potrzeby.
Spróbuj zapisać "I am" i "I'm" odręcznie. Wygodniej pisze się wersję skróconą, bo ręka nie musi schodzić w dół od razu, tylko wystarczy pociągnąć nieco ogonek od "I".
Nie przekonałeś mnie. Dla mnie niezauważalna różnica. A korzyść z przejrzystej nieskróconej formy - wielka.
Widać to zależy od charakteru pisma. Ja mam tendencję do nieodrywania długopisu od papieru, więc jest mi tak łatwiej. A możliwe, że kiedyś forma I am była dłuższa, więc stanowiło wtedy to jakieś ułatwienie
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum