katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 1, Wysłany: 2009-10-28, 16:40 Gdy uczeń nie robi postępów..
Drodzy angliści, zastanawia mnie, czy mieliście kiedyś przypadek ucznia, który ucząc się języka od pierwszej klasy, w piątej lub szóstej praktycznie nic, poza garstką prostych słówek, nie umie? Jeśli tak to z czego to Waszym zdaniem wynikało?
ala.forum
Przedmiot nauczania: Język angielski
Dołączyła: 31 Lip 2009 Posty: 194
1K8
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 30 Dołączyła: 29 Kwi 2008 Posty: 25 Skąd: dolnośląskie
Post nr 3, Wysłany: 2009-10-28, 18:34
dokladnie, z lenistwa i olewatorstwa.
upieczona.anglistk
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 83 Dołączyła: 12 Paź 2008 Posty: 209
Post nr 4, Wysłany: 2009-10-28, 21:32
chyba kazdy nauczyciel mial takie przypadki. z niedopilnowania rodzicow, nie nauczenia go przez rodzicow obowiazkowosci, odrabiania prac domowych, moze nie lubi angielskiego w roznych powodow
kazmirz
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 38 Dołączyła: 02 Wrz 2009 Posty: 40 Skąd: łódzkie
Post nr 5, Wysłany: 2009-10-29, 07:13
Zdarzają się dzieci niewyuczalne, z zaburzonym słuchem fonemowym, z kompletnym brakiem zdolności językowych, które ledwo się wysławiają po polsku, z pogranicza normy intelektualnej itd.., itp... Za malo napisałaś, żeby odrazu stawiać diagnozę. Rozpoznaj rodzinną sytuację ucznia, popatrz na oceny z innych przedmiotów, zwłaszcza j.polskiego i matematyki, sprawdź czy jest opinia z PPP, porozmawiaj z wychowawcą i byłym nauczycielem angielskiego. Miewałam uczniów od I klasy nastawionych negatywnie do języka obcego, bo poprostu był on dla nich tak obcy, że pewne rzeczy były nie do przeskoczenia. Ale to można lepiej lub gorzej rozpracować przy współpracy z domem. W 5 czy 6 klasie też nie jest za późno. Masz duż pole do popisu:)
NanaMaster
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 02 Wrz 2009 Posty: 43 Skąd: warmińsko-mazurskie
Post nr 6, Wysłany: 2009-10-29, 12:28
a wiecie co w takich sytuacjach mówią Ci rodzice, dla których synek bądź córeczka jest najwspanialszy/a i najmądrzejszy/a?? Że to wina nauczyciela - co jest dla mnie po prostu komiczne bo skoro uczeń po otrzymaniu karty pracy od nauczyciela, gniecie ją w ręku na jego oczach to po czyjej stronie leży wina? Przypadek opisałam z własnego doświadczenia oczywiście
ala.forum
Przedmiot nauczania: Język angielski
Dołączyła: 31 Lip 2009 Posty: 194
tez nie trawie ludzi ktorzy o wszystko obwiniaja nauczyciela - o to ze dziecko nic nie umie, o to ze dzieci zle sie zachowują na lekcji- to wszystko sie wynosi z domu- obowiazkowosc, kulturę osobistą...
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 8, Wysłany: 2009-10-29, 14:11
Mnie właśnie interesuje ten drugi przypadek, który nie wynika z kompletnego niechciejstwa i lenistwa, bo to to akurat łatwe do zdiagnozowania. Zastanawiają mnie dzieci, które coś tam wprawdzie pracują, nawet przyjdą na zajęcia wyrównawcze, ale pewne nawet stosunkowo proste rzeczy zdają się po prostu nie wchodzić do głowy (przy jednoczesnych problemach z językiem ojczystym). Czy myślicie, że każdego da się nauczyć języka? Szczególnie w warunkach klasowych? Czy jednak skłanialibyście się ku tezie, że jeśli dziecko po latach nic nie umie to jednak wina nauczyciela?
ala.forum
Przedmiot nauczania: Język angielski
Dołączyła: 31 Lip 2009 Posty: 194
noi jeszcze jedno pytanie- skoro nic nie potrafi to jakim do k... nędzy cudem dostał się az do 5 klasy?? dlaczego przepuszczacie z klasy do klasu osoby ktore nic nie potrafia? potem sami sobie winni jestescie bo macie problem ze ktos nic nie umie...
NanaMaster
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 02 Wrz 2009 Posty: 43 Skąd: warmińsko-mazurskie
Post nr 11, Wysłany: 2009-10-29, 15:26
katty napisał/a:
Mnie właśnie interesuje ten drugi przypadek, który nie wynika z kompletnego niechciejstwa i lenistwa, bo to to akurat łatwe do zdiagnozowania. Zastanawiają mnie dzieci, które coś tam wprawdzie pracują, nawet przyjdą na zajęcia wyrównawcze, ale pewne nawet stosunkowo proste rzeczy zdają się po prostu nie wchodzić do głowy (przy jednoczesnych problemach z językiem ojczystym). Czy myślicie, że każdego da się nauczyć języka? Szczególnie w warunkach klasowych? Czy jednak skłanialibyście się ku tezie, że jeśli dziecko po latach nic nie umie to jednak wina nauczyciela?
Mnie się wydaje, że nie każdy jest w stanie opanować język obcy. Tak jak piszesz katty, jeśli dziecko ma problemy z językiem ojczystym, nie ma możliwości, żeby opanowało na równym bądź czasem nawet na niskim poziomie języka obcego. Trzeba znać podstawy, żeby iść dalej
dokladnie trezba spr wszytskie inne przedmiioty polski matematyka, sytuacja rdzinna, opinie z PPP...mam mnóstwo uczniów ktorzy nawet po Pl nie umieją czytac.. i nie ma jak ich lagodniej potraktować bo ja podaje takim dzieciom na tacy, potrafie nawet im napisac trakskrypcje czytanki i co? Kompletnie nic jak po pl nie umie czytac to czego oczekiwac. Jedyne co takim uczniom dobrze wychodzi to dokyuczanie i klnięcie do kolegów..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum