kub4
pisząc madrzy ludzie mówią dajesz do zrozumienia, że my tu jakieś matołki.
Tymczasem mądrzy ludzie budują teoretyczne domki z kart, a inni mądrzy ludzie budują przeciwstawne teoretyczne domki z kart. Na tym polega naukowe podejście teoretyków.
Dlatego wole porozmawiać z metodykiem, który siedzi w zawodzie kilkanaście lat i juz nie jedną klasę prowadził niż z profesórem co buduje od kilkunastu lat domki z kart nie wychodząc ze swojej uczelnianej pracowni.
Nie bije w czambuł całej metodyki nauczania, bo w dużej mierze to sa konkretne rozwiązania, ale pewne elementy są napiętnowane błędem niedostosowania do warunków nauczania, do przemian społecznych.
To jest jak ze szkoleniami gdzie ekspert opowiada ogólniki, a ja sobie nakładam na te ogólniki mego Jasia i wychodzi na to, że ekspert buja w obłokach albo pochodzi z innej planety.
Cytat:
generalnie - gdy dziecko pyta jak sie cos mowi, to mu mowie i każę powtorzyc pare razy az jakos mu to bedzie wychodzic. I nikt mi nie marudził, ze mam mu napisac 'po polsku'.
generalnie się zgadzamy gdy chodzi o pojedyncze słowa lub frazy. Teraz jednak spróbuj sobie wyobrazić, ze na konkurs wierszyków lub teatrzyków masz grupkę 7-10 latków i z kazdym sobie siedzisz i tak trenujecie wymowę. Ile ci to zajmie? Czy metoda na skróty zmarnuje ich talenty językowe?
Dlaczego książeczki pisane w dwóch językach dla młodszych czytelników gdy mają słowniczki opatrzone są zapisem literowym wymowy, a nie transkrypcją??
_________________ We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączył: 10 Lip 2008 Posty: 6 Skąd: śląskie
Post nr 33, Wysłany: 2009-04-02, 16:56
Jolly Roger napisał/a:
pisząc madrzy ludzie mówią dajesz do zrozumienia, że my tu jakieś matołki.
w żadnym wypadku, mialem nadzieje, ze ironia jest oczywista - chodzilo mi po prostu o metodykow, tych madrych i tych mniej madrych
co do teatrzykow - nie wiem... raczej staram sie, zeby moi uczniowie uzywali slow, ktore znaja i rozumieja, czyli umieja rowniez wymowic. ciezko mi sobie wyobrazic, ze mialbym dac dzieku do nauczenia sie na pamiec takiego tekstu - przypuszczam, ze wryloby polska transkrypcje w ogole nie zwracajac uwagi na tresc. jesli celem jest zrobienie przyjemnosci rodzicom, ktorzy beda to ogladac to ok, ale wiecej pozytku przynioslaby moim zdaniem np. piosenka, ktora moga spiewac razem z tasma, najpierw wszyscy razem, potem samemu - i nie potrzeba zapisu polskiego.
aculatraxas
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 24 Dołączyła: 09 Paź 2010 Posty: 10 Skąd: mazowieckie
Post nr 34, Wysłany: 2011-09-13, 21:41 dylemat z korepetycjami
Witam.
Mam takie pytanie.
Zaczynam udzielać korepetycji chłopcu z 5kl. Zrobiłam mu test na sprawdzenie wiedzy i wyszedł niezadowalająco.
Chciałabym zacząć od najprostszych rzeczy tj. alfabet, dni tygodnia, miesiące... I tu pojawia sie problem.
Co z wymową? czy pisać mu jak dany wyraz się wymawia?
Proszę o pomoc..
Post nr 36, Wysłany: 2011-09-14, 14:20 Re: dylemat z korepetycjami
aculatraxas napisał/a:
Witam.
Mam takie pytanie.
Zaczynam udzielać korepetycji chłopcu z 5kl. Zrobiłam mu test na sprawdzenie wiedzy i wyszedł niezadowalająco.
Chciałabym zacząć od najprostszych rzeczy tj. alfabet, dni tygodnia, miesiące... I tu pojawia sie problem.
Co z wymową? czy pisać mu jak dany wyraz się wymawia?
Proszę o pomoc..
A lekcja różni się metodyką od korepetycji, czy tam odwrotnie? W matematyce nie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum