Słowa są ulotne, zapisanie wymagań to konkret dla ucznia.
Te wymagania są zapisane w programie nauczania i systemie oceniania. Nie przesadzajmy...
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 17, Wysłany: 2009-09-02, 18:40
fajnyprofesor napisał/a:
Ale z drugiej strony jest to pewna nasza "podkładka" wobec rodziców
Moim zdaniem nauczyciel powinien wypracować sobie taki autorytet, żeby nie potrzebować podkładek i dupochronów.
fajnyprofesor napisał/a:
rodziców, którzy tłumaczą dzieci z nieobecności, a co za tym idzie nieprzygotowania do lekcji, notorycznego braku zeszytu
Ale jak to tłumaczą? Ty masz mieć swoje własne, sprecyzowane i wiadome wszystkim wymagania oraz konsekwentnie je egzekwować. Nieprzygotowanie do lekcji albo brak zeszytu to jest jedynka i rodzice nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia, co najwyżej mają prawo poprosić o uzasadnienie oceny.
fajnyprofesor napisał/a:
Niektóre dzieci koloryzują wymagania nauczyciela
Z takim problemem radzę rozprawiać się bardzo szybko: wezwać rodziców, szczerze porozmawiać, a dziecko za koloryzowanie dostaje mocną reprymendę (albo karę jak oszukało świadomie).
fajnyprofesor napisał/a:
potem dwója nie wiadomo z czego i za co
Po to jestem w szkole, żeby rodzice ode mnie w takich wypadkach dowiadywali się, z czego zła ocena i za co.
fajnyprofesor napisał/a:
Słowa są ulotne
Zależy czyje. Dąż do tego, żeby Twoje słowo nie było ulotne.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Ale z drugiej strony jest to pewna nasza "podkładka" wobec rodziców, którzy tłumaczą dzieci z nieobecności, a co za tym idzie nieprzygotowania do lekcji, notorycznego braku zeszytu itd. Niektóre dzieci koloryzują wymagania nauczyciela, inne nic nie mówią, a potem dwója nie wiadomo z czego i za co...
Swoje wymagania określam jasno. Są one zrozumiałe i dla uczniów, i dla rodziców. Zapoznaję również z nimi rodziców na zebraniu.
Szkolna rzeczywistość nie da się ująć w ścisłe ramy. To nie przepis na ciasto, który można zapisać w punktach i mieć świadomość, że jak to ciasto robimy, to pominięcie któregoś z punktów przepisu lub dołożenie czegoś końcowy efekt zmienić może.
Czy nie widzicie, że całe to spisywanie kontraktów ogranicza tylko możliwości działań nauczyciela. Uczeń zrobi coś, co wyraźnie w kontrakcie zabronione nie jest i co - nie zareagujecie? A jeżeli zareagujecie, to zawsze znajdzie się cwaniaczek, który powie, że tego w kontrakcie nie było. I jeszcze poparcie rodziców mieć może. Mało tego, dyrekcja twardo wymagająca spisywania takich kontraktów też powie, że skoro nie ma tego w kontrakcie, to nie można za dane zachowanie ucznia ukarać czy też określonej rzeczy od ucznia wymagać.
Szkoły nasze zdominowane są ostatnio przez różne eksperymenty oświatowo-psychologiczne. A to najważniejsze są prawa ucznia i wszystko się wokół nich kręci i bada, czy aby przypadkiem w którejś szkole jakiś nauczyciel dopuszcza się zbrodni nie informowania uczniów o nich. To znów kontrakt z uczniami ma być panaceum na wszystkie problemy wychowawcze i dydaktyczne. Już wątpię, pomimo całego swojego niepoprawnego optymizmu, czy kiedykolwiek zwycięży tak zwany zdrowy rozsądek.
_________________
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 19, Wysłany: 2009-09-02, 18:52
Niekiedy jak czytam posty malgali, to zastanawiam się, czemu nie ja je napisałem. Stuprocentowa niemalże zbieżność poglądów.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum