Post nr 1, Wysłany: 2006-04-02, 12:19 przepytywanie ustne
witam
jak sobie z tym radzicie, pytam szczególnie nauczycieli przedmiotów hmanistycznych - jakei kryteria, jakie metody oceniania ....
prosze o rady
akinomka
Przedmiot nauczania: język polski, oligofrenopedagog
Dołączyła: 13 Kwi 2006 Posty: 278
Post nr 2, Wysłany: 2006-04-13, 10:48 Re: przepytywanie ustne
Nosferata napisał/a:
witam
jak sobie z tym radzicie, pytam szczególnie nauczycieli przedmiotów hmanistycznych - jakei kryteria, jakie metody oceniania ....
prosze o rady
Nie wiem czy powinnam się wypowiadać, bo szczerze powiedziwszy zarzuciłam odpytywanka ustne Już tłumaczę dlaczego:
- uczę w gimnazjum. Uczniowie kończą je egzaminem pisemnym, więc pomyślałam, że warto się skupić na pisaniu i czytaniu. Czasami robię więc testy dla grupki osób.
- w poprzednim semestrze odpytywałam z nowego materiału, brałam uczniów rozmawiających, ale teraz się w to nie bawię Oceniam na lekcji bieżącej: pracę, wypowiedzi. Oceniam plusami - minusami, czasem stawiam oceny. Szczególnie gdy uczeń nie robi nic, nie podejmuje trudu odpowiedzi, wtedy bez wahania stawiam ocene niedostateczną. Jeśli uczeń jest bardzo aktywny dostaje 5-4.
- w gimnazjum stawiamy nacisk na umiejętności, w liceum łączy się te umiejętności z wiedzą. Dlatego tez myślę, że odpytywanie na początku każdej lekcji nie jest tak istotne na tym poziomie nauczania. Ja pytam w trakcie lecji, proszę o podzielenie się opinią, o wykorzystanie nabytych umiejętności do analizy wiersza. I to oceniam.
Taki NA RAZIE mam sposób. jak juz wspomniałam jestem dopiero stażystka, więc moje metody mogą być błędne Na razie jednak się sprawdzają.
rzeczywiscie fakt, że uczniowe musza sie przygotować do egzaminu testowego ..jakos tam profiluje sposby weryfiakacji ich wiedzy ....niemnie troche sie tego boje..że przesuniecie uwagi na np. czytanie ze zrozumienniem uszczknie troche z tej fenomenalnej umiejętnosci jaką jest łatwe i plynne mówienie .....
:)
akinomka
Przedmiot nauczania: język polski, oligofrenopedagog
Dołączyła: 13 Kwi 2006 Posty: 278
Post nr 4, Wysłany: 2006-04-14, 13:32
Nosferata napisał/a:
rzeczywiscie fakt, że uczniowe musza sie przygotować do egzaminu testowego ..jakos tam profiluje sposby weryfiakacji ich wiedzy ....niemnie troche sie tego boje..że przesuniecie uwagi na np. czytanie ze zrozumienniem uszczknie troche z tej fenomenalnej umiejętnosci jaką jest łatwe i plynne mówienie .....
:)
Wiesz, ja uczę innego przedmiotu, dlatego odpowiedzi przybrały nieco inną formę. Natomiast, nie wyobrażam sobie lekcji historii bez odpytania na początku...
_________________ Aby zacząć biegać, trzeba najpierw nauczyć się chodzić.
Emka Gość
Post nr 5, Wysłany: 2006-04-18, 22:15
Hmm... ja wiem, że testy to ważna sprawa, nawet bardzo,ale czy mamy tworzyć społeczeństwo, które będzie, tylko poprawnie potrafiło zaznaczyć odpowiedź A, B lub C, a za to nie będzie potrafiło zbudować poprawnie zdania? Czy to nie jest jednak tak, że nauczanie powinno być zintegrowane z rozwojem dziecka? Czy to przypadkiem nie jest tak, że jeśli nie nauczymy go czegoś w odpowiednim czasie, to później nie nadrobimy tego co nam gdzieś po drodze się zgubiło? Odpytywanie ustne nie musi też, przybierać tradycyjnej "odpytywanki" na początku lekcji, możemy przecież dyskutować, dzieciaki to lubią np. w gimnazjum to taki czas gdy oni mają swoje zdanie i wyraźnie to zaznaczają w domu, dlatego np. konflikty z rodzicami, dlaczego więc nie zrobić użytku i nie pozwolić im mówić? A przy tym ocenić, za poprawne budowanie argumentów, wiedzę merytoryczną ?
Pozdrawiam
Pamiętam jeszcze swoje pierwsze szkolne lata. W najmłodszych klasach musieliśmy nie tylko nauczyć się czytać ale również opowiadać przeczytaną czytankę. Rozliczano nas z tego systematycznie. I to procentowało. W klasach starszych wyjątek stanowili uczniowie, którzy nie poitrafili omówić tematu (geografia, historia, biologia). W wyniku ciągłych przemian i reform edukacyjnych ta umiejętność gdzieś zginęła. Uczeń starszych klas szkoły podstawowej nie potrafi w kilkunastu zdaniach opowiedzieć treść przeczytanej książki lub obejrzanego filmu, potrzebuje w tym celu dodatkowych pytań pomocniczych. W gimnazjum jest podobnie. Słownictwo uczniów ubożeje, nie potrafią płynnie zreferować konkretnego zagadnienia. Skutek - narastające problemy z komunikacją werbalną, wyraźnie widoczne w całym naszym społeczeństwie.
Może więc warto wrócić do tych starych odrzuconych metod? Większość nauczycieli klas młodszych tłumaczy się przeładowaniem programu, brakiem czasu, obawami, że nie uda im się przerobić wszystkich tematów z podręcznika. I nie trafiają do niektórych argumenty, że przecież podręcznik to tylko jedna z pomocy dydaktycznych służących realizacji programu i nie trzeba dokładnie przerobić wszystkich tematów w nim zawartych.
Natomiast, nie wyobrażam sobie lekcji historii bez odpytania na początku...
Ja nie pytam. Przynajmniej nie w tym sensie, że uczeń przychodzi do biurka i odpowiada na ocenę. Na początku ktoś zawsze przypomina ostatnią lekcję, a w trakcie zajęć jest zawsze jakaś dyskusja, burza mózgów, komentowanie filmu, omawianie tekstu źródłowego, czy jakiegoś motywu graficznego. Każdy ma okazję do odezwania się:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum