Przedmiot nauczania: język polski
Wiek: 29 Dołączyła: 10 Wrz 2007 Posty: 48 Skąd: Dolny Śląsk
Post nr 2, Wysłany: 2009-04-16, 19:41
Chodzi Ci o to 'jeśli' czy sformułowanie "przerabiali"?
Bo jeśli o to pierwsze... to co w tym dziwnego? Wcale nie musieli omawiać lektury przed tekstami podręcznikowymi dotyczącymi Dzienników Żeromskiego (bo o ile dobrze pamiętam, przy tym tekście jest ta wzmianka).
Nauczyciel sam decyduje o rozkładzie lektur, ważne, by zdążył ze wszystkim w ciągu trzech lat nauki w gimnazjum. I tyle.
Pozdrowienia.
Przedmiot nauczania: język polski
Wiek: 29 Dołączyła: 10 Wrz 2007 Posty: 48 Skąd: Dolny Śląsk
Post nr 4, Wysłany: 2009-04-17, 18:15
Tu się nie zgodzę z Tobą... wszędzie wokół i nauczyciele poloniści, i inni przedmiotowcy, mówią przeważnie o "przerabianiu" lektury, a nie o jej omawianiu. Tak się przyjęło i w sumie w języku potocznym nikogo to nie razi.
No ale w podręczniku metodycznym... rzeczywiście, takiego sformułowania być nie powinno.
Nie dam się przekonać, że człowiek światły użyje kolokwializmu "przerabiać" lekturę. Jeżeli ktoś jest po studiach filologicznych, to tak ośmieszany zwrot chyba nie powinien wyjść z jego ust. Przecież to niemal z dowcipów. A jeśli tak jest istotnie, to chyba rzeczywiście wszystko zniża loty.
Ja lektur nie "przerabiam" z uczniami. Zostawiamy je w takiej postaci, w jakiej stworzyli je autorzy.
I uczulam ich na to, by nasze rozmowy o literaturze nie nazywali "przerabianiem". Na razie się udaje.
I przyznam, że wszędzie wokół mnie nauczyciele raczej tak nie mówią. Może to zależy od regionu?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum