Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4410
Post nr 16, Wysłany: 2008-02-27, 20:02
Nowicjuszka1977 napisał/a:
Uczę klasę I i trudno mi utrzymać 7 letnie dzieci w ciszy i skupieniu. Jak z nimi postępować? Czy upominać, w jaki sposób nagradzać a jak karać żeby było to skuteczne?
Ten sposób z kwiatuszkową samooceną może być skuteczny.
Owszem, sposób jest skuteczny - u nas po prostu dzieci dostają kropki na ogólnej tablicy, a jeśli dzieic wyjątkowo źle się zachowują, dostają 'wpis' do zeszytu do korespondencji. Problem jest jednak taki, że rodzice najzwyczajniej nie zaglądają do takich zeszytów więc skoro dziecko widzi, że nie ponosi większych konsekwencji swojego zachowania (bo do maluchów nie zawsze dociera, że bedzie miał np. obnizone zachowanie), to dlaczego mają siedzieć grzecznie przez 45 minut?
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4410
Post nr 19, Wysłany: 2008-03-25, 18:35
motylek8 napisał/a:
Problem jest jednak taki, że rodzice najzwyczajniej nie zaglądają do takich zeszytów więc skoro dziecko widzi, że nie ponosi większych konsekwencji swojego zachowania (bo do maluchów nie zawsze dociera, że bedzie miał np. obnizone zachowanie), to dlaczego mają siedzieć grzecznie przez 45 minut?
Ja widzę problem inny: zamiast oglądać się na rodziców (którzy są różni, także nieudolni i nieodpowiedzialni, co jest naturalne), powinniście wyciągać konsekwencje we własnym zakresie, na bieżąco. Ocena zachowania jest konsekwencją zbyt odroczoną w czasie, aby można ją było traktować jako skuteczny instrument wychowawczy.
Uprawnienia wychowawcze szkoły są autonomiczne wobec uprawnień rodzicielskich i naprawdę wolno nauczycielom podejmować w tej materii działania niezależne.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Myśle że zamiast kwiatuszków mozna by było stawiać dziecią literki, jako pewnego rodzaju oceny. jesli dostanie ,,A'' rodzic je pochwali a jesli np. ,,D '' nie będzie zachwycony. i może tym wpłynie na dziecko... a ono bedzie grzeczniejsze na lekcjach. literka ''D'' za zachowanie na lekcji, do podpisu przez rodzica.. grozi karą.... Co o tym myślicie?
Myśle że zamiast kwiatuszków mozna by było stawiać dziecią literki, jako pewnego rodzaju oceny. jesli dostanie ,,A'' rodzic je pochwali a jesli np. ,,D '' nie będzie zachwycony.
Auć... bolało
Ja myślę, że do maluchów bardziej przemawiają kwiatuszki, chmurki czy inne słoneczka.
Pamiętam, że mój brat oceny liczbowe od 1 do 6 (aczkolwiek symbolicznie - tak naprawdę bez większego, poza informacyjnym, znaczenia; tak, żeby dzieciaki poznały te oceny przed IV klasą) miał wprowadzane stopniowo w III klasie
_________________ Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy
Pracuję dwa miesiące i wiem już trochę więcej. Do uczniów podeszłam indywidualnie. Na niektórych z nich działa pochwała i potem się starają Z największym łobuzem zawarłam umowę i on się pilnuje - wystarczy że przypomnę mu "Co z naszą umową?". Przywykłam też chyba do tego, że nie będzie w klasie idealnej ciszy chyba nigdy. Niektórzy z nich (ci najsłabsi), czytają sobie szeptem polecenia, część uczniów pracuje bardzo szybko i potem muszą chwilę czekać na resztę itd. Najgorsze są dwie gaduły w klasie. Buzie im się nie zamykają !! Uwaga pomogana na krótką chwilę.
Ale nie jest źle. Radzę sobie i oni już chyba widzą, że nie mogą nadużywać mojej cierpliwości. Wiem, że są to jeszcze małe dzieci i nie potrafią się do końca kontrolować. Czasy kiedy ja chodziłam do szkoły, już nie wrócą a teraźniejsze realia są zupełnie inne...
Dzięki za pomoc
Pozdrawiam Was wszystkich
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4410
Post nr 23, Wysłany: 2008-04-09, 19:45
Nowicjuszka1977 napisał/a:
Najgorsze są dwie gaduły w klasie. Buzie im się nie zamykają !! Uwaga pomogana na krótką chwilę.
Czy siedzą razem? Jeśli tak, to rozsadź - i może zacznij włączać jakieś konsekwencje? Na przykład wprowadź trzy poziomy dozwolonego hałasu w klasie, oznaczając je kartami w różnych kolorach przypinanymi na tablicy.
Praca w grupach lub w parach - kolor zielony; dozwolone rozmowy swobodne prowadzone normalnym tonem.
Jakieś samodzielne ćwiczenia nie wymagające maksymalnej koncentracji uwagi - kolor żółty; dozwolone uzasadnione rozmowy półgłosem lub szeptem.
Chwile, gdy uwaga musi być maksymalnie skoncentrowana - kolor czerwony; zabronione jakiekolwiek rozmowy oprócz zgłoszenia się i zadania pytania nauczycielowi.
Za odezwanie się na czerwonym stosuj konsekwencje. Pamiętaj, żeby czerwonego nie nadużywać.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4410
Post nr 24, Wysłany: 2008-04-09, 19:54
Przyszły mi do głowy jeszcze sposoby wzmacniania pozytywnego. Można mianowicie zapowiedzieć, że od czasu do czasu będziesz włączać sobie po cichu minutnik na 10-15 minut, obserwując w tym czasie uważnie uczniów i zmieniając być może kolory na tablicy. Ci uczniowie, którzy przez ten czas bezbłędnie będą się stosować do zmian dozwolonego poziomu rozmów otrzymają gratyfikację (kiedy ukryty pod biurkiem minutnik zadzwoni informujesz uczniów, że właśnie minął czas niezapowiedzianej obserwacji i podajesz nazwiska nagrodzonych).
Mam na myśli wyłącznie gratyfikacje niematerialne, typu prawo uroczystego przypięcia znacznika na specjalnej tablicy itp.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Witam!!! Jak myślicie - czy ten sposób z kwiatuszkami uda się w klasie III. W tym roku mam zastępstwo i wiem, że będe miała kilku gagatków. Dzięki za pomoc. Pozdrawiam wszystkich:)
swiezo.upieczona.anglistk
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 26 Dołączyła: 24 Cze 2008 Posty: 120
Post nr 26, Wysłany: 2008-08-25, 19:02
dushka napisał/a:
No wiesz, miwues - nie jestem uszczypliwa konkretnie do założycielki wątku. Tor raczej pytanie ogólne było - sama kończyłam wczesnoszkolną edukację zintegrowaną i uczyłam 7latki (a nawet przedszkolaki). Na studiach miałam zajęcia z kapitalną kobietą - praktykiem która pokazywała nam, podpowiadała, jak zająć się (pod katem wychowania/zachowania) takimi maluchami.
Wiem, że da się to na studiach pokazać, dlatego zastanawia mnie, czemu tak często nauczyciele zadają takie pytanie - JAK?
niestety nie kazdy ma szanse spotkac nauczycieli praktykow, umiejacych dobrze przekazac swoja wedze
swiezo.upieczona.anglistk
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 26 Dołączyła: 24 Cze 2008 Posty: 120
Post nr 27, Wysłany: 2008-08-25, 19:06
sylfiaaa napisał/a:
dushka.... ja jesszcze nie jestem nauczycielem ale koncze studia, jestem na 5 roku. W ciagu 5 lat studiów nie miałam nic na temat w jaki sposób utzrymać porządek w klasie aby dzIeci słuchały a nie zajmowały się czymś innym . Pomimo ż to studia dzienne mało praktyki wg mnie , zreszta jak wszędzie ehhh. Aktualnie jestem na praktyce w szkole. Dzis skonczyłam tygodniowe prowadzie zajęć w I klasie . Nie dziwie się czemu Nowicjuszka1977 zadała takie pytanie. Klasa którą dostałam jak sie okazało to najgrsza spośród możliwych pod względem zachowania. Jak byłam na hospitacji wystraszyłam się tych dzieciakow
Pani, która prowadzi klasę znalazła jednak sposób .
Po każdym dniu następuje podsuwanie swojego zachowania w klasie i w czasie przerwy. Dzieci same się oceniają a nauczyciel zgadza się albo nie.
Dzieci dostają karteczki z konturami kwiatuszków, wklejają na końcu zeszytu w linie np. i maluja kwiatuszki w zależności od swojego zachowania . 20 dni w miesiącu, więc 20 kwiatuszków .Dzieci nad każdym kwiatuszkiem wpisują date/.
Czerwony - wzorowe zachowanie
Zielony- bardzo dobre zachowanie
Brązowy - było jedno upomnienie
Czarny- było duzo upomnień
Musze powiedziec że sposób jest skuteczny. Dzieci które dostaja czarne kwiatuszki na drugi dzien juz są grzeczniejsze. Gdyż rodzice widzą jak zachowywali się w szkole i jest im troche wstyd no i muszą się tłumaczyć ze swojego zachowania a zarazem chcą się poprawić. To naprawde skuteczne
Uwaga!! Wiem że to dzieci które mają dopiero po 7 lat ale dobrze wiedzą że zachowywali się źle i sami malują czasem kwiatuszki na czarno. Szczególnie łobuzy
sposob kapitalny ale wprowadzenia w zycie dla wychowawcy nie dla nauczyciela przedmiotowca
swiezo.upieczona.anglistk
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 26 Dołączyła: 24 Cze 2008 Posty: 120
Post nr 28, Wysłany: 2008-08-25, 19:07
miwues napisał/a:
motylek8 napisał/a:
Problem jest jednak taki, że rodzice najzwyczajniej nie zaglądają do takich zeszytów więc skoro dziecko widzi, że nie ponosi większych konsekwencji swojego zachowania (bo do maluchów nie zawsze dociera, że bedzie miał np. obnizone zachowanie), to dlaczego mają siedzieć grzecznie przez 45 minut?
Ja widzę problem inny: zamiast oglądać się na rodziców (którzy są różni, także nieudolni i nieodpowiedzialni, co jest naturalne), powinniście wyciągać konsekwencje we własnym zakresie, na bieżąco. Ocena zachowania jest konsekwencją zbyt odroczoną w czasie, aby można ją było traktować jako skuteczny instrument wychowawczy.
Uprawnienia wychowawcze szkoły są autonomiczne wobec uprawnień rodzicielskich i naprawdę wolno nauczycielom podejmować w tej materii działania niezależne.
no dobrze ale jak upominac siedmiolatka. dzis juz sie nie stawia dzieci do kata
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4410
Post nr 29, Wysłany: 2008-08-25, 19:11
swiezo.upieczona.anglistk napisał/a:
no dobrze ale jak upominac siedmiolatka. dzis juz sie nie stawia dzieci do kata
Dlaczego?
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Wiek: 16 Dołączyła: 21 Sie 2008 Posty: 300 Skąd: lubelskie
Post nr 30, Wysłany: 2008-08-25, 21:57
swiezo.upieczona.anglistk napisał/a:
no dobrze ale jak upominac siedmiolatka. dzis juz sie nie stawia dzieci do kata
U mnie w klasie parę razy zastosowano taką metodę, lecz chłopcy, niestety, sobie z niej kpili... Także widać, że to mało skuteczne...
_________________ "Nie pluj do wody... kiedyś będziesz musiał się z niej napić..."
Katja
"Idź do przodu, nie do tyłu. Patrz w górę, nie w dół."
Misia Z.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum