Ja bym najpierw spróbował się ułożyć z klasą, jeżeli by to nie poskutkowało, wprowadziłbym terror
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 32, Wysłany: 2008-08-25, 21:09
karaeska napisał/a:
chłopcy, niestety, sobie z niej kpili... Także widać, że to mało skuteczne...
Widać było źle zastosowane. Ze mnie nie kpią.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Wiek: 16 Dołączyła: 21 Sie 2008 Posty: 307 Skąd: lubelskie
Post nr 33, Wysłany: 2008-08-25, 21:34
miwues napisał/a:
Widać było źle zastosowane. Ze mnie nie kpią.
W sumie masz rację. Stosowanie metody "idź do kąta" za chodzenie po klasie i przerzucanie się kredą (w tym jedna trafiła w nauczycielkę), faktycznie, nie jest zbyt dobre.
_________________ "Nie pluj do wody... kiedyś będziesz musiał się z niej napić..."
Katja
"Idź do przodu, nie do tyłu. Patrz w górę, nie w dół."
Misia Z.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 34, Wysłany: 2008-08-25, 22:15
Oczywiście, bo po co, kiedy wystarczy karcące spojrzenie?
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Wiek: 16 Dołączyła: 21 Sie 2008 Posty: 307 Skąd: lubelskie
Post nr 35, Wysłany: 2008-08-25, 22:37
miwues napisał/a:
Oczywiście, bo po co, kiedy wystarczy karcące spojrzenie?
Gdybyś uczył naszą klasę, nie uważałbyś tak...:) Byliśmy najbardziej niegrzeczną klasą w ponad dwudziestoletnich dziejach naszej szkoły... Żadne spojrzenia na nas nie działały... Tym bardziej stawianie do kąta. Wizyta u dyrektora też nie...
_________________ "Nie pluj do wody... kiedyś będziesz musiał się z niej napić..."
Katja
"Idź do przodu, nie do tyłu. Patrz w górę, nie w dół."
Misia Z.
Nauczyciele w większości przypadków tak tylko mówią.
Jeżeli zliczyć by najgorsze klasy w moim liceum, to jest ich tyle ilu nauczycieli w szkole uczy
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 37, Wysłany: 2008-08-25, 23:28
karaeska napisał/a:
Byliśmy najbardziej niegrzeczną klasą w ponad dwudziestoletnich dziejach naszej szkoły... Żadne spojrzenia na nas nie działały...
Trafiłaby kosa na kamień. Chodzilibyście jak w zegarku
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Gdybyś uczył naszą klasę, nie uważałbyś tak...:) Byliśmy najbardziej niegrzeczną klasą w ponad dwudziestoletnich dziejach naszej szkoły... Żadne spojrzenia na nas nie działały... Tym bardziej stawianie do kąta. Wizyta u dyrektora też nie...
I tu chyba tkwi główny problem. Uczniowie każdego nowego nauczyciela chcą wypróbować. Chcą wiedzieć, na ile mogą sobie u niego pozwolić. Jeżeli nauczyciel nie zapanuje sam nad klasą tylko odeśle delikwenta do dyrektora, jest przegrany. Klasa uzna go za słabego i nie on będzie ustalał zasady na lekcji, tylko uczniowie.
Ja pamiętam taką piłę z matematyki w gimnazjum.
Była bardzo miła, nawet wdawała się z nami w dyskusje na lekcjach, rozmawialiśmy o przysłowiowej pupie-marynie, ale gdy przychodziła kartkówka czy sprawdzian, była bezlitosna. Potrafiła olimpijczyka z matematyki wgnieść w ziemię, ukazując mu jego braki w wiedzy, zaś mnie raz ścięła przy samych udach. Jeździliśmy u niej na dwójkach i trójkach, ale egzamin gimnazjalny z matematyki zdałem bardzo dobrze. No i na koniec gimnazjum bardzo dobry u niej dostałem, za całokształt pracy
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
U nas swego czasu stosowałyśmy z koleżanką karną ławkę:D na środku sali...skutkowało do czasu, aż 90 proc.klasy powinno się w takiej znaleźć...
A teraz po prostu w zeszycie informacyjnym dzieci mają wklejoną tabelkę z rubrykami: przeszkaszasz na lekcji, nie uważasz, przeklinasz, plujesz(!tak notorycznie się plują; ) itp.(w zależności od zaobserwowanych negatywnych zachowań...)
Jest też parę rubryk dotyczących dobrych zachowań (choć tych zdecydowanie mniej )..jesteś aktywny, pomagasz słabszym...
I wbijamy cegiełki:) Zarówno rodzic jak i dziecko na bieżąco wiedzą za co kara lub nagroda...
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 41, Wysłany: 2008-09-17, 18:54
Popcia napisał/a:
skutkowało do czasu, aż 90 proc.klasy powinno się w takiej znaleźć...
Coś robiłyście źle, nie ma dwóch zdań
Sprawa druga - po co wam te zeszyty informacyjne? Czy naprawę trzeba rodzicom zajmować uwagę takimi pierdołami, że dziecko pluje? Ja jestem święcie przekonany, że nie. Że jako nauczyciel mam wystarczające uprawnienia i wystarczająco wiary w swoje kompetencje i umiejętności, żeby to była sprawa tylko między mną a uczniem.
Rodziców włączam tylko w wyjątkowych przypadkach - gdy problem jest głębszy, długotrwały, ma swoje źródła w domu (wcale nie jest to takie częste, jak się nam wydaje).
Nie akceptuję sytuacji, że dziecko po zwróceniu uwagi powtarza złe zachowanie. U mnie ono ma prawo splunąć raz - wtedy przyjmuję, że nie wiedziało. Ale kiedy zauważę, zwrócę uwagę i zabronię, to jakże ono może sobie nadal pluć? Notorycznie? Wychowawczo to jakaś nienormalna sytuacja jest przecież. Dziecko musi mnie słuchać, jestem jego nauczycielem.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Po co zeszyty? A no po to żeby na bieżąco informować rodziców o spotkaniach, zebraniach, składkach, zajęciach dodatkowych, a tych jest mnóstwo...W związku z tym, że jest to klasa integracyjna..więc rewalidacja,logopedia,zkk...ciągle sięt o zmienia...
Nie wyobrażam sobie sytuacji, że każdego rodzica z osobna informuję o tym wszystkim.
Zresztą to wymóg w naszej szkole...
Poza tym jest to doskonała podkładka do uzasadnienia choćby negatywnej oceny z zachowania...
A zachowania wyszczególnione,bo tego zażyczyli sobie rodzice...
Coś rzeczywiście zrobiłyśmy źle...dzieci zamiast karnej ławki,odbierały ją jako miejsce do pogaduszek;)
A swoją drogą ciekawa jestem co robisz kiedy dziecko splunie po raz drugi...
Pozdrawiam ...
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 43, Wysłany: 2008-09-17, 19:37
Popcia napisał/a:
Po co zeszyty? A no po to żeby na bieżąco informować rodziców o spotkaniach, zebraniach, składkach, zajęciach dodatkowych, a tych jest mnóstwo...
Nie no, ok. Nie chodziło mi o samą ideę zeszytów, ale o ten szczegółowy rejestr zachowań ucznia.
Cytat:
Poza tym jest to doskonała podkładka do uzasadnienia choćby negatywnej oceny z zachowania...
No mój Boże! Czy mamy jako nauczyciele zamieniać się w inkwizytorów i chodzić za każdym dzieckiem, skrupulatnie notując każdziutkie jego przewinienie, żeby tylko "w razie czego" mieć dupochron? Czy oświata jest jeszcze zdrowym organizmem?
Jak dojdę do wniosku, że dziecko zasługuje na negatywną ocenę zachowania, to mu ją ustalę, uzasadniając ogólnie zaobserwowanymi przeze mnie zachowaniami, ale bez dat przecież i godzin! Nie mam takiego obowiązku po pierwsze, po drugie nie biurokratyzujmy procesu wychowania, wykraczając poza granice absurdu.
Nauczyciel nie musi mieć "dowodów" na rzetelność i trafność swojej oceny. Ocena to jego fachowa opinia.
Cytat:
A zachowania wyszczególnione, bo tego zażyczyli sobie rodzice...
A nie zażyczyli sobie tego przypadkiem wyłącznie z tego powodu, że wy zaczęłyście na wywiadówkach narzekać ciągle na dzieci i powtarzać slogan, że "od wychowania jest dom, a szkoła może tylko wspomagać"?
(Jakkolwiek slogan w ogólności swej prawdziwy, nie powinien być usprawiedliwieniem bezsilności szkoły wobec źle zachowującego się dziecka.)
Cytat:
A swoją drogą ciekawa jestem co robisz kiedy dziecko splunie po raz drugi...
Dokładnie to samo, co wobec własnego dziecka, jeśli okaże mi celowe nieposłuszeństwo.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
...teraz ja czuję się jak uczeń, besztana za każde słowo..
Wydawało mi się że post powstał w celu wymiany doświadczeń,a Pan neguje wszystko...Może i popełniam błędy, może dopiero się uczę... Każdy wypracowuje swoje metody, w jednych warunkach się sprawdzają, w innych nie...
No cóż pogratulować tylko, jak śmiem twierdzić, doskonałej klasy...
W dalszym ciągu nie uzyskalam tylko odpowiedzi na postawione pytanie...
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 45, Wysłany: 2008-09-19, 18:02
Nie było moją intencją besztać, lecz wyłącznie przedstawić odrębny pogląd na pewne zagadnienia. Nie neguję tych metod jako Twoich. Ja raczej neguję system, który zmusza nauczycieli do biurokratyzowania procesu wychowania i karmiąc pseudoprawnymi teoriami, pozbawia ich poczucia bezpieczeństwa prawnego.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum