Post nr 1, Wysłany: 2006-09-13, 08:47 "Gdzie się podziali szkolni fizycy...?"
Tak by się chciało wymieniać problemy z bratnimi duszami,a ONI są odporni na taką formę współpracy.Koleżanki i Koledzy!! pozwólcie się zaprosić na pogawędki:"Co łączy fizykę z matematyką,będącą na usługach fizyki,na poziomie nauczania szkolnego??".Wchodzący i czytający Forum mogą być zdziwieni Państwa milczeniem.Piotr (kochsjący matematykę i wielbiący statystykę).
Piotrze, jeżeli zaglądasz jeszcze na to forum, to chętnie pogawędzę.
Ja uczę w gimnazjum i LO i w obu tych szkołach muszę zaczynać od matematyki, bo inaczej nie ma żadnej pracy. Np. uczniowie I klasy LO nie mają pojęcia o funkcjach trygonometryczych i weź tu realizuj program rozszerzony.
Kolega uczący chemii ma dokładnie to samo. Oboje musimy wyprzedzać szkolną matematykę, żeby cokolwiek zrobić.
Nie bardzo zgadzam się z twierdzeniem, że szkolna matematyka jest na usługach fizyki.
Post nr 3, Wysłany: 2007-07-15, 20:46 Re: "Gdzie się podziali szkolni fizycy...?"
Piotr napisał/a:
Tak by się chciało wymieniać problemy z bratnimi duszami,a ONI są odporni na taką formę współpracy.Koleżanki i Koledzy!! pozwólcie się zaprosić na pogawędki:"Co łączy fizykę z matematyką,będącą na usługach fizyki,na poziomie nauczania szkolnego??".Wchodzący i czytający Forum mogą być zdziwieni Państwa milczeniem.Piotr (kochający matematykę i wielbiący statystykę).
[ Dodano: 2007-07-15, 22:12 ]
Chemicy już w gimnazjum winni "dostać" schematy do klas zadań :
[1] do pracy na stężeniach - gdy miesza się roztwory (z jedną niewiadomą);
[2] do obliczania składów procentowych ... ;
...
Fizycy winni mieć wsparcie w :
[a] przekształcaniu wyrażeń;
[b] wyznaczaniu wielkości literowej z danego wzoru ;
...
Biologom przydałoby się teoretyczne wsparcie o relacjach:
= relacje równoważności i klasy abstrakcji (przykłady z biologii: ze świata zwierząt lub ze świata roślin).
W szkole średniej , w profilach mat.-fiz. wcześniej winny być wprowadzone pochodne i całki (dla potrzeb fizyki - precyzyjnie ustalony zakres ) ,które są w zakresie wymagań dla tego profilu.
Uważam , że wystarczy spotkanie zespołu "zainteresowanych" i protokolarne przyjęcie ustaleń,które po zatwierdzeniu i omówieniu z uczniami - zaczną funkcjonować .[UWAGA! wszystkie poczynania spełzną na niczym,jeżeli nie stworzy się "KLIMATU NAUKOWEGO".Potrzebna jest też akceptacja rodziców po prezentacji rzeczowych argumentów.Uczniowie nie mogą tego przyjmować jako temat do kolejnego sprawdzianu i nowy próg trudno dostępny].
Piotr.
Np. uczniowie I klasy LO nie mają pojęcia o funkcjach trygonometryczych i weź tu realizuj program rozszerzony.
A ja się z tym nie zgodzę. Pojęcie mają, tylko zależy w jakim zakresie.
Igo, uczysz w gimnazjum więc chyba bez problemu możesz się zorientować co i w jakim zakresie uczniowie wiedzą.
Moi gimnazjaliści całkiem sporo wiedzą o funkcjach trygonometrycznych. Niektórzy nawet więcej, niż wymaga tego podstawa programowa. Potrafią również przekształcać wzory.
Piotr napisał/a:
Uważam , że wystarczy spotkanie zespołu "zainteresowanych" i protokolarne przyjęcie ustaleń,które po zatwierdzeniu i omówieniu z uczniami - zaczną funkcjonować .[
I tu, przede wszystkim należy szukać przyczyny takiego stanu. Każdy nauczyciel planuje swoją pracę bez porozumienia z innymi. Też długo nie mogłam przekonać do tej idei pozostałych nauczycieli, a skutki były takie, że słyszałam ciągłe uwagi na temat braku umiejętności matematycznych. Odkąd udało nam się porozumieć planujemy pracę tak, aby zagadnienia matematyczne potrzebne na lekcjach fizyki czy chemii realizowane były odpowiednio wcześniej. Nawet w szkole podstawowej dobrze jest pewne rzeczy ustalić z nauczycielem przyrody.
Nie można również pominąć korzyści wynikających z tych ustaleń dla samej matematyki. Najważniejsza z nich to ta, że uczniowie widzą bezpośrednie zastosowanie matematyki w innych dziedzinach wiedzy. Nie traktują wtedy matematyki jako przedmiotu oderwanego od pozostałych, zaczynają dostrzegać ją również na innych lekcjach i uczą się ją stosować.
Proponuję, aby zaraz na początku września zorganizować takie spotkania nauczycieli przedmiotów matematyczno-przyrodniczych i dokonać pewnych ustaleń.
Do pilota Pirxa:
Zgadzam się z tym, że matematyka powinna być na usługach fizyki, ale w wielu szkołach tak nie jest.
Malgalo, jak miło czytać matematyka o Twich poglądach.
U mnie w szkole od kilku lat nauczyciele fizyki i chemii próbują dogadać się z matematykami, niestety, bez skutku.
W efekcie fizycy wprowadzają funkcje trygonometryczne, działania na wektorach, w programie rozszerzonym równanie kwadratowe, pochodne i całki. Chemicy nauczają o logarytmach itp.
Jasne, że najlepiej byłoby się dogadać, bo jednak matematyk na pewno lepiej wprowadzi dane zagadnienie, niż fizyk czy chemik (chociaż tu bywają wyjątki).
Odczułem problem braku wiedzy matematycznej u uczniow podczas praktyk pedagogicznych z fizyki i chemii. Najbardziej porazil mnie fakt, ze w II klasie liceum, na profilu mat-fiz, dzieci nie znaly funkcji trygonometrycznych. Moze jakies 10% potrafilo zdefiniowac funkcje tryg. w oparciu o trojkat prostakatny, ale juz o jedynce trygonometrycznej to nikt nie slyszal. Nie wspomne o braku umiejetnosci przeksztalcania wzorow... Moim zdaniem powinni zrobic jakis dzial w programie nauczania pt. matematyka w fizyce lub cos w tym rodzaju, tak aby oficjalnie bylo na to przeznaczone pare godzin, a nie nagle przerywac lekcje o rzutach i tlumaczyc uczniom funkcje trygonometryczne...
ale chyba tak na dobre funkcje trygonometryczne poznaje się dopiero w II klasie liceum... przynajmniej ja dopiero teraz właśnie w II klasie już miałem z nimi bardzo dokładnie do czynienia... w gimnazjum poznałem wzory funkcji trygonometrycznych w oparciu o trójkąt prostokątny jak i również jedynkę trygonometryczną i tyle..
_________________ "Forgive your enemies but never forget their names" Kennedy
Ja robię w 3 gimnazjum dla kątów ostrych (wartości, wzory trygonometryczne, rozwiązywanie trójkątów prostokątnych). Z rozmów z byłymi uczniami wiem, że bardzo im się ta wiedza dalej przydaje.
Ja dopiero zaczynam pracę w szkole. Od września będę uczyć fizyki w liceum.
Mam dość późny start, studia skończyłam kilka lat temu. Potem poszłam na doktorat.
Od pewnego czasu pracuję w Instytucie Naukowym. Jestem młodym pracownikiem naukowym (doktorem).
W tym roku zaproponowano mi pracę w szkole w miasteczku, w którym mieszkam.
Ciekawa jestem z czym najbardziej przychodzi się w szkole borykać fizykowi?
To, że nie ma sprzętu w niektórych szkołach to już wiem. Na wstępie pani dyrektor mnie poinformowała, że żebym się nie spodziewała, że oni mają jakąkolwiek pracownię.
Generalnie to ona wygląda na dość przestraszoną tym, że będzie zatrudniać doktora. Hmm. zupełnie nie wiem dlaczego.
Dowiedziałam się też, że fizycy są niekomunikatywni (pewnie dlatego tak mało fizyków na forum jest ).
Ja uważam się za osobę komunikatywną, że nie powiedziałabym gadatliwą. Dlatego nie do końca się zgadzam z tą opinią.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum