Post nr 1, Wysłany: 2007-12-08, 18:23 moja klasa ma problem
jestem wychowawca klasy 2 gim ostatnio na godzinie wychowawczej moja klasa poruszyła problem nauczyciela fizyki (jest nim moja przełozona czyli dyrektor szkoły) uczniowe mi się zalili że jej nie ma na lekcja potem wpada i robii kartkówki z lekcji które były miesiąc temu ;( nie wiem co zrobić boję się że jak jej pójde powiedzić to na później odegra się na mojej klasie ale jak nic nie zrobię to moi uczniowe będą mieć do mnie pretensje. Wspomnę jeszcze ze na klasę 26 osobową 15 osób jest zagrożonych z fizyki właśnie. pomóżcie mi nie wiem co robić
1. Porozmawiaj z dyrektorką, ale jako wychowawca zmartwiony sytuacją - niech Ci powie, jakie konkretne braki ma klasa i jakie metody poprawy sytuacji ona proponuje.
2. Porozmawiaj z rodzicami - jak oni widzą sprawę, może oni zdecydują się też porozmawiać z dyrektorką.
Post nr 3, Wysłany: 2007-12-09, 07:41 Re: moja klasa ma problem
Myślę że pomysł jest bardzo dobry....jeśli rodzice wystąpią z pytaniem do dyrekcji to nie bedzie podejrzane. Wiesz jesli połowa klasy jest zagrożona to ewidentnie świadczy że coś jest nie tak z wykładowcą....będzie dobrze:)))
Zmartwiona nauczycielka też powinna zadziałać:)
_________________ Nawet gdyby niebo zmęczyło sie błękitem..Ty nie gaś nigdy światła nadziei- Bob Dylan
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 4, Wysłany: 2007-12-09, 09:04
kingula1002 napisał/a:
robi kartkówki z lekcji które były miesiąc temu
Wiesz, gdy się człowiek czegoś nauczy, po miesiącu nie zapomina. Nie sądzę, aby doświadczony nauczyciel wymagał opanowania materiału, którego przeciętny uczeń nie jest w stanie opanować. Uczniowie bardziej dzisiaj przyzwyczajeni do narzekania niż do roboty.
kingula1002 napisał/a:
jak nic nie zrobię to moi uczniowe będą mieć do mnie pretensje
Nadmierna obawa przed pretensjami ze strony uczniów to typowa pułapka, w którą wpadają młodzi nauczyciele. Pamiętaj, że nastolatki są mistrzami manipulacji, wygrywania na swoją korzyść istniejących między dorosłymi różnic, mistrzami żonglowania półprawdami w celu uniknięcia obowiązków albo odpowiedzialności za własne zaniechania. Dlatego ostrożnie z tą ich wersją. Rozważ dokładnie, którzy uczniowie zgłaszają kłopoty, jakim tonem i w jaki sposób. Co na ten temat sądzą ci, którzy nie są zagrożeni? 11 osób w klasie nie jest zagrożonych - co takiego robią i dlaczego pozostałe tego zrobić nie mogą?
Gdy nie będziesz mogła jednoznacznie rozstrzygnąć, kto ma słuszność, uczniowie czy nauczycielka, pozostaw sprawę jej mądrości, serdecznie radzę. Uczniom powiedz, że nie znasz się na nauczaniu fizyki i nie potrafisz zająć stanowiska. Jeżeli wcześniej dołożysz starań, aby rzetelnie dociekać prawdy, analizując wszystkie opinie, będzie widać Twoje zaangażowanie w rozmowach z uczniami, roztropny namysł nad zagadnieniem, to nawet gdy podejmiesz decyzję, że odmawiasz bycia mediatorem w tej sprawie, uczniowie powinni to zrozumieć, może nawet docenić. Wychowawca klasy to nie chłopiec na posyłki, ma swój rozum i nie waha się go użyć.
Okaż uczniom jednocześnie dwie rzeczy(to bardzo trudne):
1. że nie lekceważysz tej sprawy i masz gotowość, aby wziąć pod uwagę słuszne potrzeby każdego ucznia;
2. że nie spieszysz się, by porozmawiać z nauczycielką, że masz zasadę najpierw rozważnie przeanalizować problem w rozmowach z samymi uczniami, że każde Twoje działanie ma swoją wagę i wartość, więc szanujesz się i nie działasz pochopnie, że podejmiesz się mediacji dopiero wtedy, gdy będziesz absolutnie pewna, że uczniowie są w tej sprawie czyści jak łza i że dzieje im się rzeczywista krzywda.
Pod koniec semestru większość nauczycieli daje uczniom rzeczywiste możliwości poprawy, ufałbym w ciemno, że podobnie zrobi ta fizyczka. Z pewnością te zagrożenia są na wyrost.
Postarać się zrozumieć i sensownie przedstawić uczniom ewentualne racje innego nauczyciela, wspierając go w stawianiu im mądrych wymagań - tego podejścia często brakuje polskim nauczycielom. Nie powielaj tego błędu.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Miwues dał Ci sporo rad. Tak postąpiłby każdy doświadczony wychowawca. Zastosuj się do nich.
Sprawdź jeszcze jak wygląda sytuacja z innych przedmiotów, zwłaszcza matematyka, chemia, biologia. Skoro są problemy z fizyką podejrzewam, że tam też nie jest zbyt różowo, zwłaszcza jeżeli uczą tych przedmiotów doświadczeni, wymagający nauczyciele.
Pamiętaj jeszcze o jednym. Jeżeli uczniowie są zagrożeni ocenami niedostatecznymi, jak najszybciej poinformuj o tym rodziców. Zbierz informacje od wszystkich uczących w tej klasie, żebyś miała rozeznanie kto i z jakiego przedmiotu jest zagrożony, a następnie karteczki do rodziców, od których masz otrzymać informację zwrotną, że zostali poinformowani o grożących jego dziecku ocenach niedostatecznych.
miwues napisał/a:
Nadmierna obawa przed pretensjami ze strony uczniów to typowa pułapka, w którą wpadają młodzi nauczyciele. Pamiętaj, że nastolatki są mistrzami manipulacji, wygrywania na swoją korzyść istniejących między dorosłymi różnic, mistrzami żonglowania półprawdami w celu uniknięcia obowiązków albo odpowiedzialności za własne zaniechania. Dlatego ostrożnie z tą ich wersją. Rozważ dokładnie, którzy uczniowie zgłaszają kłopoty, jakim tonem i w jaki sposób. Co na ten temat sądzą ci, którzy nie są zagrożeni? 11 osób w klasie nie jest zagrożonych - co takiego robią i dlaczego pozostałe tego zrobić nie mogą?
To prawda, nikt z dorosłych chyba nie jest w stanie w tym im dorównać. Spytaj tych zagrożonych wprost co zrobili, aby oceny poprawić. Niech powiedzą przy całej klasie ile czasu poświęcają na naukę fizyki, czy zgłaszali nauczycielowi chęć poprawy oceny ze sprawdzianu, czy prosili kolegów, którym ten przedmiot nie sprawia trudności o pomoc, dodatkowe wyjaśnienie lub umówili się na wspólne odrabianie prac domowych. W przypadku zagrożeń ja właśnie od takich pytań zaczynam. Najczęściej delikwent milczy lub odpowiada półsłówkami, z których jasno wynika, że oceny niedostateczne ma tylko i wyłącznie na własne życzenie. Potem pytam klasę co by mu poradzili w takiej sytuacji. Pierwsze pytanie jakie zadaje mu klasa najczęściej brzmi "czy chcesz poprawić oceny?". Jeżeli jedyną odpowiedzią jest wzruszenie ramion lub krótkie "mogę", dochodzą do wniosku, że nie ma sensu mu pomagać, jeżeli nie chce sobie pomóc sam. Jeżeli natomiast pada odpowiedź zdecydowanie twierdząca zastanawiamy się wspólnie co można zrobić. Zawsze znajdą się chętni do pomocy. Musi być jednak spełniony jeden warunek - zagrożony uczeń musi osobiście porozmawiać z nauczycielem, poprosić o możliwość poprawy i zakres materiału, który musi zaliczyć oraz uzgodnić termin tej poprawy. Nie może zostawiać tego na ostatnią chwilę przed klasyfikacją i czekać aż nauczyciel sam da mu szansę.
Gimnazjaliści chcą, żeby traktować ich jak dorosłych, więc tak robię - muszą poczuć się odpowiedzialni za własne postępowanie i nauczyć w sposób dojrzały załatwiać własne sprawy. A że to są jeszcze dzieci, więc konieczna jest mądra kontrola i dyskretne zasugerowanie pewnych rozwiązań, a czasami nawet zdecydowana interwencja.
zastosowała się do waszych rad i bardzo dziękuje ;* Ale okazało się ze moja klasa jako jedyn jest zagrożona tylko z fizyki moi uczniowe nie mają problemów ani z chemią ani z matematyką (wiem bo ich uczę chemii) Pytałam się też dziewczynke z mojej klasy i one twierdzą ze panii dyrektor nie odpowiada na pytania zadawane przez uczniów tylko ,,Wrzeszczy'' na wszystkich
za tydzien jest zebranie więc porozmawiam z rodzicami, Aha u mnie w klasie nie ma ocen bdb, db najlepsze to dost ale jak się zorientowała to we wszystkich klasach gdzie uczy pani dyrektor są podobne problemy ale jest klasa gdzie uczęszcza córka pani dyrektor i tamta klasa jest wzorowa nie wiem z czego to wynika i naprawdę zaczynam się bać czy coś złego zaczyna się dziać z moją klasą czy sobie nie radzą z przedmiotem. ;(
U mnie w klasie był podobny problem tyle, że 3/4 klasy zagrożonej z j.niemieckiego. W zeszłym roku mieliśmy taką nauczycielkę, która przez pół roku uczyła nas odmieniać czasownik a przez drugie pół uczyła godzin, zresztą na większości lekcji jej nie było. Wszyscy mieli na semestr ładne 4 i 5. Teraz mamy nauczyciela, który kompletnie nie potrafi uspokojić klasy, wszedł na wysoki poziom a my nie możemy nadążyć. Najgorsze jest to, że nauczyciel kompletnie nie widzi problemu. Dziś oddał nam sprawdziany większość klasy dostałą 2 wyjątki 3. Jesteśmy klasą angielską i o ile angielski jest dla nas językiem oczywistym, z niemieckim jest duzy problem. I na dodatek niemiecki to tylko 1 godzina w tygodniu. Niestety nasza wychowawczyni twierdzi, że nie może wchodzić w kompetencje innych nauczycieli. Od tego roku niemiecki zaczął się wliczać do średniej, choć to jest bez sensu bo z tego co tłumaczyli nam nauczyciele jak masz 1 to i tak zdajesz. Na dzień dzisiejszy moja klasa ma prawie same oceny dopuszczające na semestr z języka niemieckiego. Z tego względu zastnawiamy się o napisanie do dyrektora o natychmiastową zmiane nauczyciela j.niemieckiego. Poradźcie co możemy zrobić, czy wogóle jeśli taką prośbę napiszemy to dyrektor bedzie chciał coś zrobić.??
Stary post, ale napiszę, tak dla potomnych
Jeżeli nauczyciel nie widzi problemu, to jeszcze nie znaczy, że trzeba prosić o zmianę nauczyciela. Jeżeli będziecie prosili o zmianę nauczyciela, to zabrzmi tak, jakbyście chcieli znowu kogoś, u kogo nie trzeba się uczyć żeby mieć piątki.
W takich wypadkach lepiej poprosć dyrektora aby porozmawiał z tym nauczycielem, poprosił go o uwzględnienei poziomu klasy. Żadnych sugestii względem zmiany nauczyciela!
Podanie o zmianę nauczyciela warto pisać wtedy, kiedy nauczyciel jest niekompetentny. Mieliśmy taką anglistkę, robiła wiele błędów gramatycznych i mówiła z koszmarnym akcentem. W mojej klasie w grupie niezaawansowanej prawie wszyscy mieli FCE, a w zaawansowanej przygotowywali się do CAE, no, chyba że akurat ktoś był dwujęzyczny Nauczycielka znała angielski gorzej, niż niektórzy z nas. Wreszcie ktoś napisał petycję, podpisaliśmy się, poszło do dyrekcji, teraz pani uczy tylko podstawówkę.
Ostrożnie z proszeniem o zmianę. Nie warto, kiedy nauczyciel poprostu nie rozumie, co dzieje się w klasie, i nie dostosowuje wymagań, wtedy można to załatwić w inny sposób. Ale nie wahajcie się prosić o zmianę, kiedy nauczyciel nie ma odpowiednich kompetencji, by was uczyć.
Porozmawiaj z dyrektorem szkoły żeby osobm zagrożonym dał możliwośc poprawy
Na zebraniu któere odbędzie się w najbliższym terminie porusz tą sprawę i razem z rodzicami omów wszystkie aspekty tej sprawy i razem z grupą rodziców pójdź do pani dyrektor i rozstrzygnij tą sprawę
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 10, Wysłany: 2008-11-02, 13:04
chemik_100 napisał/a:
Porozmawiaj z dyrektorem szkoły żeby osobm zagrożonym dał możliwośc poprawy
Niby dlaczego i niby na jakiej podstawie prawnej dyrektor może coś takiego zrobić? Nie dyrektor uczy tej fizyki przecież
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Post nr 12, Wysłany: 2008-11-04, 13:57 Re: moja klasa ma problem
[quote="kingula1002"]jestem wychowawcostatnio na godzinie wychowawczej moja klasa poruszyła problem nauczyciela fizyki (jest nim moja przełozona czyli dyrektor szkoły)
I jak dyrektor szkoły nie jest nauczycielem fizyki czytaj uwąznie posty na drugi raz
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 13, Wysłany: 2008-11-05, 20:05
Faktycznie
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum