Post nr 1, Wysłany: 2009-10-20, 18:24 Nauczyciel chemii
Witam
Jestem studentem chemii i niedawno zaproponowano mi na uczelni zrobienie dodatkowej specjalizacji - specjalizacji pedagogicznej (czyli, że mógłbym pracować jako nauczyciel).
Specjalizacja ta trwa 3 semestry, zaczyna się na 4 roku, kończąc na w połowie 5 roku. Koszt wszystkiego to 1300zł. Miałbym ją wpsaną w dyplomie jako suplement.
I tu się nie mogę zdecydować na nią, bo w sumie większość mojego roku zapisała się na to, ale nie wiem po co.
Z pracą po chemii bywa różnie, ale większość moich znajomych pracuje w zawodzie (w laboratoriach).
Należę do najmocniejszych zawodników na roku i raczej widzę siebie w jakieś branży farmaceutycznej w Polsce bądź zagranicą, ale wiadomo różnie bywa, młody jeszcze jestem i różnie się może życie potoczyć.
A nauczyciel ma jednak spokojne życie, no i te 2 miechy wakacji.
Chciałbym, żeby ktoś napisał, czy warto jednak tą specjalizację robić?
Jeśli bym się zapisał, to musiałbym odbyć 150h praktyk, da się to jakoś w byłej szkole skrócić bądź na lewo załatwić, bywały u was takie przypadki?
Może ktoś wie ile kosztują studia podyplomowe, żeby uzyskać uprawnienia nauczycielskie po studiach ( jak bym się teraz nie zdecydował, a potem chciał)?
Jakie są zarobki nauczycieli, wiem że są niskie, ale się zdarzają też zarobki 2500-3500zł netto, tylko z czego one wynikaja, czy to w jakiś szkołach prywatnych ci nauczyciele pracują czy coś?
Do osób uczących chemii, dlaczego wybraliście karierę nauczyciela?
Skatman, nie znam Cię , jednak po przeczytaniu Twojego postu dam Ci radę - praca jako nauczyciel to nie dla ciebie
pewnie zaraz się oburzysz - jak tak mogę
jeden post a tak wiele może powiedzieć zwróciłam uwagę na następujące fragmenty Twojej wypowiedzi:
Skatman napisał/a:
A nauczyciel ma jednak spokojne życie, no i te 2 miechy wakacji.
Skatman napisał/a:
da się to jakoś w byłej szkole skrócić bądź na lewo załatwić,
Skatman napisał/a:
Jakie są zarobki nauczycieli, wiem że są niskie,
Skatman napisał/a:
w sumie większość mojego roku zapisała się na to, ale nie wiem po co.
Wiem, że są trudne szkoły i nieraz nauczyciel ma ciężko, ale są szkoły z dobra młodzieżą, która lubi się uczyć i tam nauczyciel ma dobrze.
Nauczyciel pracuje zwykle na etacie 18 x 45min w tygodniu, a gdzie indziej zwykle się robi 40h i to jest ciężka według mnie praca, gdzie w dodadku jest mniejszy urlop.
Oczywiście nauczyciel musi się dodatkowo przygotowywać do lekcji i rady te sprawy, no ale to już taka luźna robota przecież.
Jeżeli chodzi o praktyki to chciałbym je bardzo odbyć, ale nie miałbym możliwości, wrzesień mam zajęty, a w roku akademickim będe od pon-piąt na pracowni magisterskiej po 8-10h dziennie. Chce sobie je opcjonalnie jakoś załatwić bądź skrócić.
Na praktykach bym sobie napewno poradził, bo mam trochę doświadczenia, np. udzielanie korepetycji, własne wykłady, opiekun rodzin dzieci z rodzin patologicznych, promowanie uczelni w szkołąch.
Tak jak wcześniej chyba napisałem, chcę sobie tak na wszelki wypadek zrobić te uprawnienia nauczycielskie.
Nauczyciel pracuje zwykle na etacie 18 x 45min w tygodniu, a gdzie indziej zwykle się robi 40h i to jest ciężka według mnie praca, gdzie w dodadku jest mniejszy urlop.
Oczywiście nauczyciel musi się dodatkowo przygotowywać do lekcji i rady te sprawy, no ale to już taka luźna robota przecież.
Stereotypowe masz wyobrażenie o pracy nauczyciela. Zderzenie z rzeczywistością szkolną mogłoby okazać się bolesne.
Skatman napisał/a:
Jeżeli chodzi o praktyki to chciałbym je bardzo odbyć, ale nie miałbym możliwości, wrzesień mam zajęty, a w roku akademickim będe od pon-piąt na pracowni magisterskiej po 8-10h dziennie. Chce sobie je opcjonalnie jakoś załatwić bądź skrócić.
Moi podopieczni praktykanci dość gruntownie specyfikę pracy szkoły poznać musieli.
Praktyki to nie tylko lekcje, do których porządnie musieli się przygotować. Poznawali uroki dyżuru, opieki nad uczniami podczas imprez i uroczystości szkolnych, zapoznawali się z dokumentacją. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby czas odbywania tych praktyk można było skrócić, bo i tak jest on krótki.
Skatman napisał/a:
Na praktykach bym sobie napewno poradził, bo mam trochę doświadczenia, np. udzielanie korepetycji, własne wykłady, opiekun rodzin dzieci z rodzin patologicznych, promowanie uczelni w szkołąch.
To nie to samo, co przeprowadzenie lekcji w klasie.
Skatman napisał/a:
Chciałbym, żeby ktoś napisał, czy warto jednak tą specjalizację robić?
To zależy.
Twoja wypowiedź nie wskazuje na to, że poważnie myślisz o pracy w szkole. Raczej chcesz mieć uprawnienia pedagogiczne tak na wszelki wypadek. W takiej sytuacji raczej nie warto.
Chociaż z drugiej strony mogłoby to być bardzo cenne doświadczenie, a w takim razie warto swoją wiedzę poszerzać, nowe umiejętności zdobywać, weryfikować dotychczasowe poglądy.
A może podczas praktyk nie zniechęcisz się i złapiesz tego bakcyla?
Nigdy nic nie wiadomo na 100%.
Stereotypowe masz wyobrażenie o pracy nauczyciela. Zderzenie z rzeczywistością szkolną mogłoby okazać się bolesne.
Chyba jednak nie, mam mamę i siostrę nauczycielkę.
Siostra pracuję w tym zawodzie od niedawna, ma dwa etaty, solidnie przygowowuje się do lekcji i nie narzeka, nie jest przepracowana, zmęczona czy coś. Ma ponad 3000zł netto i ma mieć wkrótce 7% podwyżki.
To taka praca to w sumie mi odpowiadałaby, bo w połączeniu z korkami to już życie na bogato.
Tylko że, nie tak łatwo będzie pewnie znaleźć dwa etaty w jednym miejscu i z tego co patrzyłem to nie brakuje chyba nauczycieli chemii.
W innym wypadku to raczej nie wyobrażam sobie, siebie jako nauczyciela.
Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39 Dołączył: 07 Mar 2008 Posty: 641 Skąd: Nowa Ruda
Post nr 8, Wysłany: 2009-10-26, 19:49
Uprawnienia nauczycielskie zrobiłem jak wszyscy na roku "bo kto wie". Praca chemika-nauczyciela spadła na mnie "przypadkiem". Pod koniec praktyki w LO przyszedł do mnie Dyrektor i powiedział, że szuka chemika z uprawnieniami, bo mu nie ma kto chemii uczyć. Od słowa do słowa zrobiło się miejsce dla mnie.
Pracę zacząłem 1996r., więc teraz to już 13 lat.
Powiem Ci tak - kokosów w edukacji nie zrobisz. Wielkie pieniądze to tu nie płyną. Ale płyną spokojnie i bez obaw o pracę na następny kwartał. Czasem skapnie jakaś nagroda, ale to raczej niewielkie pieniądze. Zarabiasz na początek mało jako stażysta, potem w miarę awansu więcej.
Nauczyciel chemik musi mieć pasję i umieć opowiadać o chemii. Nie ma nic gorszego niż chemik z przymusu. Jak nie czujesz, że tego chcesz to sobie odpuść. Nie dasz rady.
Przygotuj się na szkoły bez pracowni, z dwoma probówkami i jakimś słoikiem z niewiadomo czym. Przygotuj się na ludzi, których nauczono, że chemia to samo zło i zdechła nuda. Przygotuj się na ciężką harówę, ale nie chodzi o papierki czy słynne już "przygotowanie do lekcji" - u chemika to raczej zbędne. Harówą będzie zrobienie czegoś z niczego i pokonanie "oporu materii" w postaci grupy ludzi, dla których chemia to jakieś wzorki i masa głupot. Przygotuj się na Dyrekcję, która będzie na każdym kroku pokazywać Ci, że chemia to takie "konieczne głupoty" i że lepiej żeby te godziny poszły na angielski albo matematykę, bo to się zdaje na maturze.
Przygotuj się na cierpliwe przecedzanie tysięcy twarzy, aby odłowić prawdziwy rarytas - innego pasjonata chemii. Uważaj na tabuny piromanów, którzy każdą lekcję zaczną od pytania co dziś Pan wysadzi i kiedy będą wybuchy.
Przygotuj się na rolę twardziela, który wymaga i nie okazuje litości. Będziesz stawiał mnóstwo pał. Chemii nikt prawie nie lubi. To trudny i niewdzięczny fach.
Jeśli jesteś twardziel, ale masz serce i cierpliwość dla prawdziwych poszukiwaczy prawdy to dobrze trafisz. Jeżeli tylko chcesz łatwych pieniędzy i spokojnej pracy to się przejedziesz.
To nie jest tylko 18x45 i do domu. To jest naprawdę 40 zegarowych. Będziesz stał na dyżurach, prowadził koła zainteresowań, opiekował się na wycieczkach, siedział na konkursach, czyścił pracowicie zdobyte probówki i palniki, opisywał słoiki z niewiadomo czym, pucował i ustawiał w strachu przed kolejną wizytą SanEpidu. Będziesz siedział na setkach różnych Rad i szkoleń. Będziesz czekał godzinami na rodziców. Będziesz wisiał na telefonie i czekał na rozmowę z tysiącami ludzi z branży. Będziesz jeździł na konferencje i czekał na innego pasjonata, z którym zbudujesz jakąś koalicję, bo szybko się przekonasz, że chemii to najczęściej uczy ktoś, kto musi i "zrobił uprawnienia", a nie ktoś z powołaniem. I przekonasz się, że chemików wokół Ciebie jest kilku, a może sam będziesz. Przez lata będziesz się uczył trudnej sztuki belfrowania.
Będziesz szukał "godzin" po innych szkołach i będziesz jeździł po kilkanaście kilometrów dziennie ucząc to tu, to tam. Będzie ciężko znaleźć uczniów na korepetycje, bo chemia nie jest popularna.
Po 10 latach zdobędziesz cenne doświadczenie i dystans do uczniów. Pojawią się pierwsze sukcesy i uznanie. Wtedy Cię zauważą i docenią. Może wtedy ktoś wyciągnie rękę i da Ci szansę zmiany zawodu.
Przemyśl to i zastanów się. Żebyś nie musiał żałować.
Ale jak polubisz młodzież i chemię w szkole to będzie Ci to bardzo pasowało. Zaręczam. Uczenie chemii może być pasjonujące. Ale to musi robić ktoś "z powołania", a nie z łapanki.
ja też mam pytanie dotyczące nauczania chemii. obecnie kończę studia biologiczne po których prawdopodobnie zrobię podyplomową chemię. na studiach miałam bardzo dużo godzin chemii więc czy na dzień dzisiejszy mogłabym podjąć pracę w szkole jako nauczyciel chemii? czy dopiero po tej podyplomówce? czy jest jakieś rozporządzenie w tej sprawie??
Przedmiot nauczania: muzyka,plastyka,wiedza o kulturze,j.angielski
Dołączył: 12 Mar 2009 Posty: 402
Post nr 11, Wysłany: 2011-02-15, 22:23
Generalnie liczy się to, co masz napisane na dyplomie. Szkoda, że nie wybrałaś biologii z chemią byłoby z głowy. Tymczasem chyba nie ma innej drogi niż studia podyplomowe. Miałem analogiczną sytuację- na studiach z muzyki miałem godziny ze sztuk plastycznych, integracji sztuk, wiedzy o kulturze, historii sztuki chyba też przez 2 semestry. Przez 5 lat w różnych szkołach, w których pracowałem oprócz muzyki dostawałem plastykę i było dobrze. W tym roku zatrudniono plastyka z pełnymi kwalifikacjami; natomiast wiedzy o kulturze nadal uczę w liceum. Zbytnio mi ta plastyka nie potrzebna, ale planuję zmienić pracę więc wiadomo, że lepiej mieć więcej
no niestety na dyplomie nie mam uprawnień do nauczania chemii ale słyszałam że jeśli jest zapotrzebowanie to dyrektor może przyjąć do pracy ( ze względu na to że tych godzin z chemii miałam dużo na studiach więc w temacie się orientuję) pod warunkiem że zrobię podyplomówkę z tej chemii, czy to prawda?? czy musi być jakieś pismo w tej sprawie do kuratorium? czy może muszę być w trakcie takich studiów podyplomowych i wtedy starać się o pracę??
ok. dzięki za odpowiedź, ale jeszcze mam jedno pytanie: bo Ty miałeś taką sytuację że uczyłeś w szkole muzyki i dodatkowo dyrektor przydzielił Ci plastykę, ale ja niestety jeszcze nie pracuje w tej szkole więc czy mimo to mogłabym zostać zatrudniona jako nauczyciel chemii? czy może takie przydzielanie dodatkowych przedmiotów (bez kwalifikacji jak w moim przypadku) jest tylko dla nauczycieli którzy uczą już jakiegoś przedmiotu w danej szkole?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum