Post nr 1, Wysłany: 2007-10-11, 17:25 Orzekanie o upośledzeniu - błąd poradni PP?
Mam ciężki orzech do zgryzienia.
Jest dziewczynka. Ma ogromne, ogromne problemy intelektualne, orzeczenie dostała już w przedszkolu ze względu na znacznie obniżoną sprawność intelektualną. W klasach 1-3 poczyniła ogromne postępy, ale były to postępy na miarę jej możliwości - w dalszym ciągu jest (obecnie 4 klasa) na bardzo niskim poziomie. W maju 2007 poprosiłam PPP o ponowne jej przebadanie pod kątem upośledzenia umysłowego. I co? Po ciężkich bojach poradnia łąskawie się zgodziła, ale: owszem, okazało sie, że tak jak podejrzewałam mała ma upośledzenie lekkie, tyle, ze mam tylko wyniki badań Wechslerem i Bender Koppitz'em, a na orzeczeniu PPP tego nie napisze, "żeby dziecku drogi nie zamykać"...
Szlag mnie trafia, usłyszałam, że dopiero jak dziecko nie zda, wydadzą orzeczenie o upośledzeniu umysłowym w stopniu lekkim. Ale to właśnie brak tego orzeczenia na piśmie jest zamknięciem drogi! Dziewczynka nawet jak zostanie drugi rok w tej klasie nie zabłyśnie nagle intelektem. Ona po prostu musi być prowadzona zupełnie innym programem, to jest dziecko, które nie zapamiętuje tabliczki mnożenia, prawie nie czyta (jedynie sylaby i proste wyrazy), nie pisze z pamięci (bardzo mocno zaburzony słuch fonematyczny), myślenie przyczynowo-skutkowe w powijakach, grafomotoryka na bardzo niskim poziomie....
Strasznie mi tej małej żal, ona stara się jak może, ale na razie nie ma praktycznie żadnych sukcesów. I nie będzie ich miała, dopóki nie będzie miała obniżonych wymagań. A tego nie mogę zrobić, jeśli nie mam orzeczenia...
I co ja mam zrobić? Czy mogę iść do innej poradni z wynikami badań, i (z rodzicami oczywiście) starać się o orzeczenie o upośledzeniu? Dodam, że rodzice naprawdę w porządku - chciałabym, żeby wszyscy tacy byli Robią dla małej co tylko sie da, rozumiejąc przy tym jej ograniczenia...
Do innej poradni prawdopodobnie nie możesz iść, gdyż poradnie są rejonizowane i nie przyjmują dzieci z nie swoich szkół.
Zgodnie z praktyką, którą znam i stosuję, po ponownym badaniu wieloaspektowym testem inteligencji ogólnej (a test Wechslera jest takim testem), w którym powtórnie wyjdzie upośledzenie rozwoju umysłowego, należy poważnie się zastanowić nad zmianą trybu kształcenia na kształcenie specjalne. Opinia ze szkoły i wola rodzica ma podstawowe znaczenie, gdyż ocena funkcjonowania dokonana w poradni jest siłą rzeczy bardzo ograniczona.
Myślę, że w Twoim przypadku kluczowy jest odstęp czasowy pomiędzy kolejnymi badaniami. Pierwsze badanie, umówmy się, było już dawno temu. W dodatku niekoniecznie musiał to być test jakości skali Wechslera. Tę stosuje się od 6 roku życia, a przypuszczam, że opinia o wczesnym wspomaganiu rozwoju (jak mniemam o taką chodziło) została wydana wcześniej. Prawdopodobnie z tych powodów poradnia dopiero ostatnie badanie uznała za "pierwsze". W przypadku "pierwszego" badania unika się stwierdzania upośledzenia. Ponownie dziecko będzie mogło zostać przebadane za około min. rok. Obecnie, jeżeli sytuacja wygląda tak źle jak piszesz, należy mu się opinia o dostosowaniu wymagań edukacyjnych. Z taką opinią masz szersze pole działania zarówno w zakresie dostosowania wymogów oceniania jak i programu kształcenia.
Tak wygląda to w praktyce. Formalnie rodzic ma prawo złożyć wniosek o kształcenie specjalne (w wybranej formie, niekoniecznie w szkole specjalnej). Będzie musiał dołączyć opinię ze szkoły i zaświadczenie od lekarza. Poradnia, o ile dobrze pamiętam, ma dwa tygodnie od daty złożenia wniosku na jego rozpatrzenie. W przypadku odmowy można się odwoływać aż do Sądu Najwyższego, jako że jest to decyzja administracyjna,.
Nie nie, ona badanie Wechslerem miała rok temu, ponieważ miała dostać orzeczenie o niepełnosprawności i ZUS tego sobie zażyczył - szczegółowego badania psychologiczno-pedagogicznego. Stąd Wechsler I BK.
Opinię o dostosowaniu ma, ale wielka awantura o to była, bo pani psycholog "nie widziała podstaw" by takową wydać już w maju. I niestety - nie mogę obniżyć wymagań, a tylko je dostosować - czyli powiększyć czcionkę, pokazywać więcej obrazków itd. Ale nie mogę prowadzić małej programem dla lekko upośledzonych, a tego ona wymaga. Z niczym nie jest w stanie obecnie sobie poradzić, to jest dramat.
Ale jeśli jest formalna możliwość, to spróbuję tej drogi. Bo mała TERAZ bez takiego orzeczenia ma drogę zamkniętą, i nie wydanie orzeczenia nie jest dla niej otwarciem możliwości, tylko ich zamknięciem.
Opinię o dostosowaniu ma, ale wielka awantura o to była, bo pani psycholog "nie widziała podstaw" by takową wydać już w maju. I niestety - nie mogę obniżyć wymagań, a tylko je dostosować - czyli powiększyć czcionkę, pokazywać więcej obrazków itd.
Dostosowanie wymagań może właśnie polegać na ich obniżeniu. Wymagania dostosowuje się do indywidualnych potrzeb i możliwości psychofizycznych ucznia. Może to być powiększona czcionka w przypadku dostosowania z uwagi na wadę wzroku. Ale dostosowuje się także z uwagi na zaniedbania pedagogiczne czy obniżone możliwości intelektualne. Powinno być to wskazane w opinii. Korzystaj z tego, że jest to ogólna instrukcja i możesz dostosować zarówno program nauczania jak i sposób oceniania.
dushka napisał/a:
Ale jeśli jest formalna możliwość, to spróbuję tej drogi. Bo mała TERAZ bez takiego orzeczenia ma drogę zamkniętą, i nie wydanie orzeczenia nie jest dla niej otwarciem możliwości, tylko ich zamknięciem.
W sytuacji złożenia wniosku poradnia będzie prawdopodobnie zmuszona wydać decyzję w oparciu o już wykonane badania. Podstawą są tu wyniki z Wechslera, którego nie można tak szybko powtórzyć. Test Bender Koppitz nie jest aż tak istotny, stanowi cząstkę diagnozy ogólnej. Decyzję będzie podejmował cały zespół, prawdopodobnie włącznie z dyrektorem poradni. W przypadku decyzji odmownej zespół musi również ją uzasadnić. Ty powinnaś się postarać, by z Twojej opinii jasno wynikało jakie rozwiązanie uważasz za najlepsze.
Widzisz, u mnie dyrekcja i PPP twierdzą, że mogę tylko dostosować wymagania - bo obniżenie to obniżenie, niezgodne z podstawą programową. Oczywiście i tak je obniżam, bo dzieciaki teraz liczą np. w zakresie 1000, a mała ledwo-ledwo do 30 sobie radzi, nie mówię nawet o przekroczeniu progu. I tak ze wszystkim jest. Ale jest to bezpodstawne w świetle szefowej, na razie nauczyciele oko przymykają, ale nie wiem, jak długo. A ja czasem ma obawy, czy ona poradzi sobie z programem szkoły specjalnej dla lekko upośledzonych.
Na razie poprosiłam mamę o rozmowę, zobaczymy w przyszłym tygodniu.
Mam pytanie w zwiazku z orzeczeniami. Pracuje w szkole specjalnej, w której zatrudniony jest również psycholog. Chciałabym dowiedzieć się do czyich obowiązków należy dopilnowanie ważności orzeczeń o niepełnosprawności uczniów. Czy powinien zajmować się tym psycholog, czy wychowawca klasy?
Mam pytanie w zwiazku z orzeczeniami. Pracuje w szkole specjalnej, w której zatrudniony jest również psycholog. Chciałabym dowiedzieć się do czyich obowiązków należy dopilnowanie ważności orzeczeń o niepełnosprawności uczniów. Czy powinien zajmować się tym psycholog, czy wychowawca klasy?
to należy do obowiązków rodzica a szkoła winna ewentualnie poinformować, że ważność orzeczenia uległa przedawnieniu
No tak, ale w szkole specjalnej zdecydowana większość rodziców ma głęboko gdzieś swoje dzieci. Przynajmniej było tak w tej, w której pracowałam. Dlatego takie rzeczy były na głowie wychowawcy. Ale to dopilnowanie to właśnie tylko dopilnowanie ważności terminu - czyli powiadomienie o dacie, a nie załatwianie kolejnego za rodzica. Zresztą - orzeczenie wydaje się wyłącznie na wniosek rodzica! Czy to dla upośledzenia czy dla innej niepełnosprawności, nie tylko w szkole specjalnej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum