Post nr 1, Wysłany: 2009-09-14, 19:02 Upośledzenie lekkie - następstwa dla dalszego życia
Bardzo proszę o wszelkie możliwe informacje na powyższy temat. I życiowe, i prawne. Muszę przekonać rodzica, że wydanie takiego orzeczenia to jedyne wyjście z sytuacji, przy czym dziecko jest upośledzone lekko i w niektórych sferach umiarkowanie. Nie jest to mój wymysł, są potwierdzające badania. Problem w tym, że poradnia nagadała rodzicowi, że jestem niedouczona, głupia i "chyba sama nienormalna". Rodzic rozumie moje racje, ale też - poradnia, jak sam mówi, zrobiła mu pranie mózgu i nie wie, kogo słuchać. Ręce opadają.
Upośledzenie lekkie nie determinuje ostatecznie życia człowieka. Odkrywszy schemat destruktywnych zachowań dziecka rodzice i nauczyciele mogą się temu przeciwstawić i zacząć działać.
Samo orzeczenie wg mnie nic nie pomoże. Trzeba po prostu więcej czasu poświęcić dziecku w domu i w szkole.
Postawa rodziców mnie nie dziwi, może obawiają się stygmatyzacji dziecka czy to w rodzinie, czy klasie, czy w środowisku lokalnym.
Zaznaczam, że i w domu, i w szkole praca jest OGROMNA. Więcej czasu poświęcić się nie da - piszę to z pełnym przekonaniem. Poza tym -jakie zachowania destruktywne, skądżeś to wytrzasnął? Nie w tym przypadku. Tu śmiem twierdzić, że więcej ani rodzice, ani ja, ani inni pracujący z dzieckiem nie są w stanie więcej zrobić - jedynie podtrzymywać nabyte umiejętności. Raczej interesują mnie fakty, a nie przypuszczenia i rady, JAK pracować -to wiem
Poza tym -jakie zachowania destruktywne, skądżeś to wytrzasnął? Nie w tym przypadku.
Możliwe, że ich w tym przypadku nie ma. Rozważamy kwestię teoretycznie, a takie zachowania w lekkim uu bywają.Stąd też to wziąłem
dushka napisał/a:
Tu śmiem twierdzić, że więcej ani rodzice, ani ja, ani inni pracujący z dzieckiem nie są w stanie więcej zrobić - jedynie podtrzymywać nabyte umiejętności.
Bo badania wykazały upośledzenie lekkie/umiarkowane, a mimo wszystko - przy najbardziej pracujących rodzicach i nauczycielach bez orzeczenia dziecko nie będzie pisało łatwiejszego sprawdzianu 6 klasisty, nie może mieć dostosowanego programu nauczania do siebie itd. Teoretycznie - powinnam wymagać od niego tego, co od całej klasy, prawda? Nierealne.
Ale widzisz - wg prawa bez orzeczenia uczeń powinien robić to, co cała klasa. Szkopuł w tym , że nie jest w stanie, więc siłą rzeczy - zacznie dostawać koszmarne oceny, będzie musiał sprostać wymaganiom przekraczającym jego możliwości. Po co? Dzieciak bardzo chętny do pracy, chce się uczyć, lubi to - a stawianie wymagań nierealnych to prosta droga, by dziecko znienawidziło szkołę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum