Tzn? Dziecko zostało zdiagnozowane przez lekarza, psychologa, oligowca. Dopiero w tym tygodniu spotkam się z nimi, na razie wiem tyle, ile podałam.
_________________
achaa
Przedmiot nauczania: pedagog specjalny - terapeuta osób z autyzmem
Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 13 Skąd: opole
Post nr 4, Wysłany: 2008-02-23, 21:55
dushka napisał/a:
Tzn? Dziecko zostało zdiagnozowane przez lekarza, psychologa, oligowca. Dopiero w tym tygodniu spotkam się z nimi, na razie wiem tyle, ile podałam.
Nie ma szans na skuteczną terapię i edukację dziecka z autyzmem bez szczegółowego poznania profilu jego rozwoju wraz z sferą najbliższego rozwoju oraz szczególnie: funkcjonowaniem sensoryczno motorycznym. Diagnoza kliniczna nie mówi nic o dziecku, poza tym, że ma autyzm i ew. jaki jest zakres objawów kryterialnych.
Znając profil rozwoju, sferę najbliższego rozwoju wiemy jaki jest poziom dysharmonii rozwoju, jakie obszary są szczególnie zaburzone, a które są wiodące. Na czym możemy się oprzeć. Czy wewnątrz danej sfery rozwoju nie ma dysharmonii (tzn. są na przykład umiejętności typowe dla dziecka 5 letniego i "dziury" na poziomie 2, 3 roku życia) itp.
Znając profil sensomotoryczny wiemy, czego musimy unikać, co szczególnie stymulować, jak mówić do dziecka, jak je "czytać", jaką formę komunikacji możemy wybrać. Wiemy, który zmysł jest wiodący, dzięki czemu możemy szczegółowo dopracować formy pracy i pomoce dydaktyczne.
Sama informacja o niepełnosprawności intelektualnej niewiele daje. Z doświadczenia wiem także, że najczęściej wyniki badań psychologicznych dzieci z autyzmem są totalnie niemiarodajne. Przykład: mamy pod opieką chłopca z orzeczeniem o umiarkowanym upośledzeniu umysłowym. Od 1 klasy SP szedł programem szkoły życia, na nauczaniu indywidualnym. To przerażające, ale dzieciak jest w dolnej granicy normy. W dolnej, bo ma już duże zaniedbania edukacyjne. Gdyby nie praca matki (w ciemno, intuicyjna, na czuja, bo wszyscy "specjaliści" z jej PPP i szkoły chłopca "olali" sprawę) chłopak byłby już faktycznie upośledzony. Niestety, państwu specjalistom nie chciało się uwzględnić potężnych, wręcz nieprawdopodobnych zaburzeń sensorycznych i na tym tle lękowych u tego chłopaka. Poza tym - bali się go i chcieli się go jak najszybciej pozbyć (mały jest agresywny werbalnie i "straszy" że użyje agresji fizycznej - straszy bardzo przekonująco;) Ponadto, wobec rodziny bywa agresywny fizycznie). Poradnia orzekła umiarkowaną niepełnosprawność int. a lekarz.... zapisał końskie dawki leków uspokajających, po których oczywiście młody zaczął być jeszcze bardziej agresywny (co u autystów jest praktycznie normalną reakcją na leki uspokajające).
Dlatego proponuję samodzielnie (jeżeli nie masz możliwości zrobić tego zespołowo jak się domyślam) zrobić diagnozę funkcjonalną. Zawsze lepiej zespołowo, ale lepiej samodzielnie niż wcale. Jak będziesz wiedziała sama z kim masz do czynienia, będzie Ci łatwiej planować edukację dziecka.
Co do upośledzenia - dla mnie dziwne wydaje się, że u 5 latka autystycznego tak jasno owo upośledzenie stwierdzili
Zespołowo nie będę miała możliwości zdiagnozowania dziecka. Sama się z tym spróbuję uporać, na szczęście mam koło siebie ludzi, do których będę mogła zwrócić się o pomoc.
Na dzień dzisiejszy nie wiem praktycznie nic - nie wiem nawet, czy chłopiec mówi/w jakikolwiek inny sposób porozumiewa się z otoczeniem.
achaa - a jakiego narzędzia używasz do dokonania diagnozy funkcjonalnej?
achaa
Przedmiot nauczania: pedagog specjalny - terapeuta osób z autyzmem
Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 13 Skąd: opole
Post nr 7, Wysłany: 2008-02-24, 11:01
Osobiście też uważam, że diagnozowanie umiarkowanej niepełnosprawności int. u 5 latka to chora sprawa. Ale już nic mnie nie zdziwi. Od ponad pół roku prowadzę dziecko, które w momencie zgłoszenia do nas mialo 2 lata i 3 miesiące i diagnozę.... "upośledzenie umysłowe w dolnej granicy znacznego/górnej głębokiego"!!!
Ciekawostka - dziecko jest z poważną, sprzężoną niepełnosprawnością (nie ma autyzmu), ale rozwój poznawczy w badaniach wychodzi nieznacznie opóźniony, głównie ze względu na paskudną dyspraksję a co za tym idzie znacznie obniżonymi możliwościami wykonawczymi.
Odkąd zaczęło się intencjonalnie komunikować, właściwie nie ma złudzeń co do tego, że bardzo dobrze funkcjonuje intelektualnie (w stosunku do całokształtu zaburzeń).
miriam napisał/a:
achaa - a jakiego narzędzia używasz do dokonania diagnozy funkcjonalnej?
Używamy zależnie od wieku:
Najlepszy dla maluchów - Profil Osiagnięć Ucznia (J. Kielina), uzupełniam Profilem Wczesnych Kompetencji Komunikacyjnych (moje narzędzie, standaryzowane dla dzieci od 0 do 24 miesiąca lub z głębokimi zaburzeniami rozwoju komunikacji)
dalej jeśli zachodzi potrzeba uzupełniamy Monachijską Funkcjonalną Diagnostyką Rozwojową. Do tego robimy szczegółową obserwację sensomotoryczną w oparciu o Delacato.
Jeżeli jest konieczność, to jeszcze skalę dojrzałości umysłowej Columbia
Dla dzieci nieco starszych - PEP-R, Delacato, Profil Umiejętności Ucznia w młodszym wieku szkolnym (dla dzieci od 6 - 11 r.ż, narzędzie autorskie oparte na Piagecie i Wygotskim).
W razie potrzeby uzupełniamy:
Test do badania techniki czytania głośnego J. Konopnickiego
Skala ryzyka dysleksji Bogdanowicz
Skala Wechslera
Skala Bender-Koppitz
itp.
Jeżeli chodzi o nastolatki sprawne intelektualnie, prowadzimy obserwację skategoryzowaną, dobieramy zadania opierając się na Piagecie oraz indywidualnie na danej osobie. Zawsze Delacato. I ew tradycyjne testy psychologiczne, j.w pod warunkiem, że istnieje sens.
Diagnoza jest zawsze prowadzona zespołowo - pedagodzy, psycholodzy, logopedzi. Dziecko pracuje na sali z jedną osobą, a reszta obserwuje i zapisuje wszystko zza lustra.
Achaa - ja będę miała możliwość obserwacji małego tylko w domu.
_________________
achaa
Przedmiot nauczania: pedagog specjalny - terapeuta osób z autyzmem
Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 13 Skąd: opole
Post nr 9, Wysłany: 2008-02-24, 14:36
dushka napisał/a:
Achaa - ja będę miała możliwość obserwacji małego tylko w domu.
no ja rozumiem, ale jak mówię - lepiej zrobić diagnozę funkcjonalną jakkolwiek, niż wcale. Zrób mu chociaż Profil Kielina, to już bardzo dużo Ci da - pokaże Ci dość dokładnie, nad czym trzeba pracować. No i spróbuj dokładnie się dowiedzieć, jakie mały ma zaburzenia sensoryczne, to Ci powie jakich metod musisz unikać, na jakim zmyśle bazować i co stymulować i dlaczego niekoniecznie polisensorycznie;)
Pierwsze, co mi do głowy przyszło, to po prostu obserwacja - kilka pierwszych zajęć będzie po prostu na tym polegało. No, dużo zależy też od tego, jakie uzyskam wcześniej informacje. Ale dzięki za podsunięcie tego PK
achaa - a czy materiały do zadań testowych PEP-R robiłaś sama czy można je gdzieś kupić?
achaa
Przedmiot nauczania: pedagog specjalny - terapeuta osób z autyzmem
Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 13 Skąd: opole
Post nr 12, Wysłany: 2008-03-16, 12:58
miriam napisał/a:
achaa - a czy materiały do zadań testowych PEP-R robiłaś sama czy można je gdzieś kupić?
Z tego co wiem, nie da się kupić. Wszyscy robią, ile się da sami, a jak się nie da, to się zleca, np. stolarzowi lub często - warsztatom terapii zajęciowej;)
achaa - no właśnie tak się rozglądałam w Polsce i chyba materiały można tylko zakupić "u źródła". No nic bdę "tworzyła" sama, w razie potrzeby zasiegnę porady u Ciebie, dobrze? Mam jeszcze jedno pytanko, z tego o się orientuję PEP-R jest takim testem, który "prawnie" może wykonywać pedagog (większość zarezerwowana jest dla psychologów), tak? Ostatnio doszły mnie słuchy, że aby się nim posługiwać trzeba mieć ukończony kurs w tym kierunku. Czy to prawda? Wiesz może coś na ten temat? Z góry dziękuję za odpowiedź.
achaa
Przedmiot nauczania: pedagog specjalny - terapeuta osób z autyzmem
Dołączyła: 23 Lut 2008 Posty: 13 Skąd: opole
Post nr 14, Wysłany: 2008-03-17, 22:23
miriam napisał/a:
achaa - no właśnie tak się rozglądałam w Polsce i chyba materiały można tylko zakupić "u źródła". No nic bdę "tworzyła" sama, w razie potrzeby zasiegnę porady u Ciebie, dobrze? Mam jeszcze jedno pytanko, z tego o się orientuję PEP-R jest takim testem, który "prawnie" może wykonywać pedagog (większość zarezerwowana jest dla psychologów), tak? Ostatnio doszły mnie słuchy, że aby się nim posługiwać trzeba mieć ukończony kurs w tym kierunku. Czy to prawda? Wiesz może coś na ten temat? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Schopler wyraźnie określił dla kogo jest PEP-R "dla rodziców i specjalistów"!
To, że niektóre grupy zawodowe czują ogromną potrzebę stwierdzania, że tylko one władne są posługiwać się jakimś narzędziem, na szczęście nie powoduje, że tak musi być we wszystkich grupach.
Do PEP-R nie trzeva mieć żadnego kursu, choć wiem, że "firma" prowadząca takie kursy chciałaby bardzo, żeby jakieś takie ograniczenia powstały. Być może dotyczy to programu komputerowego do PEP-R który gdzieś tam jest rozprowadzany i w ten sposób ktoś próbuje zrobić z tego profilu jakąś rzecz niedostępną.
Autorzy wyraźnie i jednoznacznie określają kto może używać PEP-R.
I nie sprawia to, że jest to narzędzie "gorsze" pod jakimkolwiek względem.
Z reszta ciekawostka - Monachijska Funkcjonalna Diagnostyka Rozwojowa TEŻ wg założeń autorów może być wykorzystywana przez różne grupy zawodowe wg podręcznika.
achaa - dziękuję za odpowiedź:) Jesteś tu nieocenioną skarbnicą wiedzy! Swoją drogą - jako pedagog w roli diagnosty czuję się mocno dyskryminowana przez psychologów. Swoją wyższość demonstrowali już w trakcie toku moich studiów "wyśmiewając" chociażby jakościowe metody badań naukowych upowszechnione w pedagogice:/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum