Post nr 1, Wysłany: 2008-12-07, 21:04 minimalna powierzchnia na ucznia.
mam pytanie - czy gdzieś znajduje się przepis mówiący o minimalnej powierzchni przypadającej na ucznia w czasie zajęc wychowania fizycznego. w mojej szkole plan tak ułożono, że w czasie jednej lekcji na sali bywa 4 a i czasem 5 grup ćwiczebnych. wypada po nieco 2m2 na głowę. czy można w takich warunkach pracować bezpiecznie? dodam, że jest to spowodowane złym ułożeniem planu. żadne argumenty do dyrekcji nie trafiają. obawiam się ,że w momencie jakiegoś poważnego wypadku wypną się na nauczycieli wf.
Post nr 2, Wysłany: 2008-12-09, 18:13 Re: minimalna powierzchnia na ucznia.
romika napisał/a:
mam pytanie - czy gdzieś znajduje się przepis mówiący o minimalnej powierzchni przypadającej na ucznia w czasie zajęc wychowania fizycznego. w mojej szkole plan tak ułożono, że w czasie jednej lekcji na sali bywa 4 a i czasem 5 grup ćwiczebnych. wypada po nieco 2m2 na głowę. czy można w takich warunkach pracować bezpiecznie? dodam, że jest to spowodowane złym ułożeniem planu. żadne argumenty do dyrekcji nie trafiają. obawiam się ,że w momencie jakiegoś poważnego wypadku wypną się na nauczycieli wf.
Nie spotkałem się z regulacja prawną dotyczącą tej kwestii. Jest sporo szkół, które nie mają hali i sobie świetnie radzą. Musisz tak zorganizować sobię prace, żeby na lekcji było bezpiecznie. Nie mamy lekko na WF, ale mało kto rozumie specyfikę takiej pracy. Nie wspomnę o przyborach, przyrządach itp.
Dzieki za odzew. wiem jak wygląda praca bez sali, boiska i sprzętu. Ale, dlaczego mamy ciągle godzić się na podłe warunki pracy. Jednocześnie pozwalamy na "ograbianie" dzieci-naszych uczniów z możliwości korzystania z tego co im się należy. Dlaczego nikomu nie przyjdzie do głowy umieścić dwóch nauczycieli przedmiotowców w jednej sali lekcyjnej, albo dwóch urzędników przy jednym biurku. Byłoby to niedopuszczalne.
Staramy się oczywiście tak organizować sobie pracę,żeby było bezpiecznie i jakoś ta lekcja wyglądała. Ale mój sprzeciw budzi fakt, że sala nie jest wykorzystana racjonalnie. Do godz. 14 tłum a po 14 luzik. Żadne argumenty nie trafiają do dyrekcji, że plan jest źle ułożony. One wiedzą swoje. Twierdzą, że młodsze klasy korzystają po południu z sali. Tylko , że nie całkiem jest zgodne z prawdą. KL. 1-3 wchodzą na salę dwa dni i to po jednej godz. Już nie wiemy jak można wytłumaczyć ,że jest to nie w porządku. Wychodzą chyba z założenia ,że szef ma zawsze rację. Obawiamy się tylko, że w momencie gdy stanie się coś poważnego, nikt nie stanie po stronie wf-isty i stąd nasze obawy. Dodam, że pracuję już długo i trudne warunki nie są mi obce. Szukamy jakiegoś aktu prawnego, przepisu, czegokolwiek co można wykorzystać jako argument, ponieważ jedynie taki argument może przekonać dyrekcję do zmiany podejścia do wf.
W szkole w której ucze też nie ma lekko. Czasem na sali bywają nawet 6 grup [ podczas jakiegos zastępstwa np. ]
Gdy jest gimnastyka to pół biedy bo każda 4 dostanie jakiś tam materac i się zmienia ; ]
Natomiast sytuacja jest o tyle dobra ze mamy rówiez ping-ponga i siłownie na korytarzu i w lecie boisko ; ]
Gdy jest naprawde duzy tłok na sali a np. jest 6 grup co żadko sie zdarza to jedna nauczycielka idzie na silownie
druga bierze ping-ponga
trzecia robi areobik na korytarzu
w lecie boisko i przy tym rozwiązaniu 2 lub 3 [ w zimie ] grupy na sali [ gramy wtedy np. w siatkówkę, lub kosza na 1 polowie ] Innego rozwiązania nie widze ; ] cóź trzeba sobie radzic ;d
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum