Post nr 1, Wysłany: 2011-03-16, 21:23 Czy nauczyciel może... ?
Witam! Na ostatniej kartkówce z matematyki spotkała mnie niemiła "przygoda".
Usiadłem w ławce, nauczycielka podała temat zadania, zacząłem robić.
Bardzo dobrze mi poszło, kartkę oddałem wcześniej.
Znów usiadłem w ławce - czekając jak inni, którzy też już oddali - na swoje oceny, ponieważ nauczyciel poprawiał "na poczekaniu".
Koleżanka siedząca kilka ławek dalej zapytała się mnie jak zacząć robić to zadanie (ona jeszcze to pisała), podpowiedziałem jej że z mnożenia i dosłownie tylko tyle. Nauczycielka to usłyszała i mi "puściła" wykład, że nie lubi być oszukiwana, że wpisuje mi oszustwo i jedynkę za tą kartkówkę. Koleżance zaś nic nie zrobiła...
Przepraszam bardzo, ale jedynka (według mnie) jest za brak znajomości danej wiedzy sprawdzanej na danym sprawdzianie/kartkówce. Ja jednak tą wiedzę posiadałem (i okazało się, że "normalnie" dostałbym piątkę) i nie rozumiem dlaczego dostałem jedynkę. Według mnie ocenę niedostateczną powinna otrzymać koleżanka a ja ewentualnie punkty...
Proszę o porady, czy mogę w jakiś sposób się "bronić", aby ta jedynka "zniknęła" a ja żebym dostał punkty z zachowania? Bardzo zależy mi na ocenie z matematyki ponieważ wybieram sie do LO na profil matem. a jednyka przekreśla moje szanse na 5 ;/.
Proszę o porady nauczycieli i uczniów którzy ew. już coś takiego "przeżyli".
Serdecznie pozdrawiam!
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 2, Wysłany: 2011-03-16, 21:28
Czemu nie pójdziesz najpierw do nauczycielki i nie wyjaśnisz sytuacji jak człowiek z człowiekiem?
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
To prawda, ze się tak wyrażę nie wiem co mnie "podkusiło" żeby jej cos podpowiadać, ale teraz wiem, co źle zrobiłem.
Teraz chciałbym jakoś zaradzić "skutkom" mojego postepowania... i oczekuję od Was pomocy.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 6, Wysłany: 2011-03-16, 21:45
Mikko napisał/a:
Proszę o porady, czy mogę w jakiś sposób się "bronić", aby ta jedynka "zniknęła" a ja żebym dostał punkty z zachowania?
Bez rozmowy z nauczycielką i przekonania jej do zmiany oceny nic nie wskórasz.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Bo podpowiadałeś. A koleżanka nie dostała jedynki, bo podpowiedź tak czy siak nie była skuteczna.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 13, Wysłany: 2011-03-17, 10:52
A czemu jak sprzedawca sprzeda nieletniemu alkohol, to on ponosi konsekwencje, a nieletni już nie? Przecież to nieletni poprosił, sprzedawca tylko spełnił prośbę Takich przykładów w życiu jest wiele. Nauczyciele różnie podchodzą do problemu ściągania, jedni karzą skuteczne działanie, inni podchodzą bardziej kategorycznie do sprawy i każda próba zerknięcia, każde otwarcie ust do kolegi (nie ważne, w jakiej sprawie) - już jest karane. Nauczycielka na pewno Wam wyjaśniła na początku roku, jakie jest jej stanowisko. W tej sytuacji w rachubę wchodzi moim zdaniem jedynie rozmowa i próba wyjaśnienia oraz poprawa oceny.
Nie brońmy nauczycielki.
To, co zrobiła, najmądrzejsze nie było. Ma inne możliwości, aby go za to ukarać.
Może jej się stawiał...pyskował... - co u naszej młodzieży wydaje się być niemal normą.
Zdenerwowała się...
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 15, Wysłany: 2011-03-17, 21:44
Koma, ja nie chcę oceniać. Nie było mnie tam, nie widziałam. Jeśli było dokładnie tak, jak zostało opisane, ja bym w tej sytuacji postąpiła inaczej, ale ludzie są różni. Czysto formalnie nic nie można zrobić poza próbą wyjaśnienia sprawy z nauczycielem. Zwracam jedynie uwagę na fakt, że szkoła jest swoistym preludium do życia a w życiu jak to w życiu - z różnymi sytuacjami przyjdzie nam się spotkać i z różnymi ludźmi współpracować - niejednokrotnie w relacji z serii przełożony-podwładny. Musimy się tego nauczyć. Sprawiedliwość to bardzo skomplikowana sprawa. Oczekuje się od nas, że będziemy zawsze i wszędzie ją siali, znikąd nie otrzymujemy jej jednak w zamian. Uczniowie często oceniają nas niesprawiedliwie, rodzice również, ba, ze strony przepisów mamy do czynienia z jawną niesprawiedliwością. Ja na przykład ubolewam nad tym, że ze względu na pewien absurd (o którym może kiedyś w innym wątku) w pewnych sytuacjach im więcej pracuję, tym mniej pieniędzy dostaję. Życie niestety nie jest sprawiedliwe. Niemniej cały czas zachęcam do rozmowy z nauczycielką i próby wyjaśnienia sytuacji. Nie znam jej, ale domyślam się, że rozmowa przeprowadzona spokojnie, odpowiednim tonem i odpowiednim językiem, z zachowaniem elementarnych zasad dobrego wychowania oraz przy zachowaniu szacunku powinna przynieść pożądane skutki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum