Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 16, Wysłany: 2011-10-07, 18:14
Peonia napisał/a:
kara powinna być wymierzona zaraz po przewinieniu
Mam wrażenie, że pomyliłaś grupę wiekową. Porady dotyczące wychowania kilkulatka nie bardzo są adekwatne w przypadku nastolatka.
Peonia napisał/a:
Taka przedawniona kara nie odnosi skutku lecz rodzi bunt
Bunt to rodzi kara nie przedawniona, ale nieobjaśniona i nieomówiona z dzieckiem. I właśnie z brakiem tego przekonującego uzasadnienia kary przez nauczyciela mamy tu raczej do czynienia.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Autorka wątku zadała pytanie coś tu bardzo kręcąc.
Nie uwierzą, że ma napisać karny referat z tego powodu, że 20 czerwca nie było jej w szkole i że koleżanki otrzymały w tym roku szkolnym nagany za nieobecności ubiegłoroczne.
Moim zdaniem sprawa referatu ciągnie się od ubiegłego roku. Pewnie miał on być napisany właśnie na 20 czerwca.
Też bym nie odpuściła uczniowi. To, że mamy nowy rok szkolny nie oznacza, że ubiegłoroczne zaległości idą do lamusa. Ucznia nie było w szkole w dniu oddania referatu. Załóżmy, że z ważnego powodu. Nie zwalnia go to jednak z wywiązania się ze swoich obowiązków.
W tym przypadku rozumiem, że nieobecność została wyjaśniona. Praca, która miała być wykonana do nauczyciela jednak nie wpłynęła, chociaż powinna.
asieek09 napisał/a:
20 czerwca ubiegłego roku szkolnego nie było mnie w szkole z powodu problemów rodzinnych, po zajęciach przyszłam i wytłumaczyłam to wychowawcy.
Rozumiem, że wychowawca nie jest tym właśnie nauczycielem.
Skoro mogłaś przyjść po zajęciach do szkoły i wytłumaczyć nieobecność wychowawcy, to należało wytłumaczyć ją również nauczycielowi i oddać pracę czy co tam innego miałaś zrobić.
Sprawa nieobecności koleżanek i ich nagan z tego powodu jest jakoś bardzo grubo naciągana. Tu nie same nieobecności są ich powodem.
Wniosek nasuwa mi się jeden.
Po radzie klasyfikacyjnej towarzystwo sobie odpuściło szkołę. No to teraz ponoszą konsekwencje.
i nie piszcie mi tu o kredytach zaufanie, nowym koncie i innych tego typu usprawiedliwieniach, bo wyciąganie ich w nowym roku szkolnym budzi bunt. Pozostawienie takich sytuacji bez konsekwencji dla ucznia jest działaniem antywychowawczym.
Bunt to rodzi kara nie przedawniona, ale nieobjaśniona i nieomówiona z dzieckiem. I właśnie z brakiem tego przekonującego uzasadnienia kary przez nauczyciela mamy tu raczej do czynienia.
No właśnie - przedawniona przez to, że nieobjaśniona i nieomówiona,i kara nie wymierzona albo nierozliczona w odpowiednim czasie. Tak mi się wydaje. Przypuszczam, że uczeń tu piszący nie fantazjuje, ale zawsze można się mylić...
Jestem nauczycielem, ale muszę powiedzieć, że w szkołach różni ludzie pracują i nie zawsze postępują jak przystało na nauczycieli/pedagogów. Sama walczyłam w szkole średniej z wychowawcą córki, który uważał, że sprzątanie sali lekcyjnej należy do obowiązków uczniów. Mnie się wydaje, że jednak do pani woźnej. Sprawdzał codziennie kurze, zaglądał w kąty sali i jeśli rano było brudno, to przyznawał ujemne punkty i wpisywał uczniom nagany. Żeby było smieszniej, to tą wożną była nauczyciela mama. Pewnego roku szkoła czyniła malowanie ścian, remont przeciągnął się na wrzesień. Aby uczniowie mieli gdzie się uczyć, dyrekcja poprosiła uczniów o pomoc. Wszyscy uczniowie klasy się zgodzili i pracowali z wielkim zapałem. Do momentu, aż podczas wynoszenia z sali wielkich szaf, dźwiczki od górnej półki urwały się i dotkliwie poraniły głowę jednego chłopca. Wychowawca zamiast współczuć uczniowi, skrzyczał młodzież i wszystkim uczniom klasy za ten incydent wstawił punkty ujemne uzasadniając, że to ich wina, bo pewnie odkręcili śruby, aby wziąć je sobie do domu, bo przecież młodzież już taka jest. Rodzice byli zbulwersowani i oburzeni, bo ich zdaniem uczniowie nie powinni nosić mebli, a jedynie uczestniczyć w pracach porządkowych. A kto im kazał? - wychowawca i na dodatek pozostawił ich bez nadzoru. O tym nauczycielu można ksiażkę napisać... Nie dziwi mnie, że mozna również wstawiać nagany w nowym roku szkolnym za opuszczone dni w roku poprzednim.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 19, Wysłany: 2011-10-07, 20:35
Mnie jest bliżej do malgali. Jej zdrowy osąd sytuacji zawsze do mnie przemawia.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
No właśnie - przedawniona przez to, że nieobjaśniona i nieomówiona,i kara nie wymierzona albo nierozliczona w odpowiednim czasie.
Ale młodzież w szkole średniej radzi sobie z pamiętaniem sytuacji sprzed wakacji i potrafi prawidłowo skojarzyć fakty - brak jakiejś wymaganej pracy czy nieobecność i konsekwencje. To nie maluszki siedmioletnie, u których wyciąganie takich spraw sprzed wakacji mija się z celem. Ty uczysz takie małe dzieci, my uczymy starsze, zaufaj nam, znamy ich. I ta nasza młodzież doskonale zniesie omówienie i objaśnienie takiej zaszłej sprawy po dwóch miesiącach. Trzeba tylko chcieć rozliczać takie sprawy. A z tym już widzę gorzej.
Peonia napisał/a:
Jestem nauczycielem, ale muszę powiedzieć, że w szkołach różni ludzie pracują i nie zawsze postępują jak przystało na nauczycieli/pedagogów.
Poza tym, @Peonio, ten mrożący krew w żyłach przykład z wynoszeniem mebli przez uczniów, nijak się ma do podejmowanego tu problemu. Nie można przez pryzmat jednej czy dwóch patologicznych sytuacji oceniać wszystkich metod pracy nauczyciela. I z obawy przed patologią asekuracyjnie rezygnować niemal z wszystkich metod wychowawczych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum