Post nr 1, Wysłany: 2011-01-15, 13:25 Nauczycielka od historii się na mnie uwzięła-co robić?
Wczoraj nauczycielka wystawiała całej klasie oceny z historii na półrocze.Kiedy doszła do mnie powiedziała,że stawia mi 4,ponieważ uważa ,że moje umiejętności są na 4.Nie rozumiem wcale jej decyzji,bo z historii mam następujące oceny:
6-ze sprawdzianu
6-z drugiego sprawdzianu
5-za prace domową
5-też za pracę domową
3-odpowiedź ustna
przecież wychodzi z tego 5!nie wiem co mam zrobić,doradźcie coś-nie pójdę do dyrektorki,bo na pewno będzie bronić nauczycielki,mamie powiedziałam,ale nie przyjdzie porozmawiać z nauczycielką.bo pracuje za granicą,pomocy!
Dodam jeszcze,iż nie chcę żeby ta nauczycielka mnie dopytywała,ponieważ uważam że ta 5 mi się po prostu należy,gdyż w naszej szkole funkcjonuje zasada-,,najważniejsze są sprawdziany''.
Nie zakładaj, że coś Ci się należy na podstawie średniej. W szkole może najwyżej "funkcjonować" taka zasada. To (dla Ciebie niestety) decyzja nauczyciela jaką ocenę i w jaki sposób ustala.
Z drugiej strony patrząc jest to dziwne, że udaje Ci się uzyskiwać bardzo dobre i celujące, a "całokształt" oceniany jest na dobry.
Czy jedna ocena z odpowiedzi ustnej może zaważyć na "obniżeniu" noty? teoretycznie tak. Może Twoja praca podczas zajęć pozostawia coś do życzenia?
Na mój gust to kontrowersyjna decyzja i równie kontrowersyjne uzasadnienie...jeśli tylko tyle zostało faktycznie powiedziane.
Czy masz jakieś podejrzenia co do powodów tego "uwzięcia się" na Ciebie? Czy powiedziałaś wszystko?
Jeśli tak, to sugeruję rozmowę z nauczycielką i prośbę o przeanalizowanie Twojej sytuacji jeszcze raz. Poproś wychowawcę o pomoc.
Nie wyobrażam sobie, by uczeń osiągający sukcesy, aktywny na zajęciach (no bo skąd ten sukces) miałby być oceniany na ocenę tylko dobrą, bo "tak oceniam jego umiejętności".
Albo coś jest na rzeczy o czym nie piszesz albo coś w tym ocenianiu kuleje
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 3, Wysłany: 2011-01-15, 16:20
anonimowaaa napisał/a:
Dodam jeszcze,iż nie chcę żeby ta nauczycielka mnie dopytywała
To dość aroganckie stwierdzenie, nie uważasz?
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Dodam jeszcze,iż nie chcę żeby ta nauczycielka mnie dopytywała
To dość aroganckie stwierdzenie, nie uważasz?
może to tak zabrzmiało,ale ja już po prostu nie wytrzymuje,wychodzi ewidentnie 5,więc po co dopytywać?ja akurat wolę pisać sprawdziany niż odpowiadać ustnie,bo przy odpowiedzi się denerwuję
wychodzi ewidentnie 5,więc po co dopytywać?ja akurat wolę pisać sprawdziany niż odpowiadać ustnie,bo przy odpowiedzi się denerwuję
W ocenianiu nie ma czegoś takiego jak "wychodzi".
Ocenia się całokształt: wiedzę i umiejętności ucznia, jego aktywność i to różne formy tej aktywności, postawę i wiele innych elementów.
Piszesz, że przy odpowiedziach ustnych się denerwujesz i dlatego wolisz pisać sprawdziany. I tu może być przyczyna takiej właśnie oceny.
Historia to nie tylko daty, fakty, przyczyny, przebieg, skutki. Trzeba wykazać się nie tylko ich znajomością, ale również umiejętnością zreferowania danego zagadnienia.
anonimowaaa napisał/a:
Dodam jeszcze,iż nie chcę żeby ta nauczycielka mnie dopytywała
Takie stwierdzenie pozwala podejrzewać, że zarówno sprawdziany jak i prace domowe nie byłe pisane całkowicie samodzielnie.
Uczeń, który rzeczywiście za własną pracę otrzymywałby oceny celujące i bardzo dobre nie obawiałby się odpowiedzi ustnej w każdej chwili, nawet gdyby przy tych odpowiedziach bardzo się stresował.
podepne sie pod temat,ponieważ moja siostra ma podobny problem, ale w tym przypadku chodzi o matematykę, z ocen ze spr 3,4, 1 poprawione na3, 1poprawione na4 , oraz 5 z kartkowki, nauczyciel wystawil mojej siostrze zagrozenie, ale od tego czasu nie miala mozliwosci dostania oceny/byl sprawdzian, który poszedl mojej siostrze bardzo dobrze, ale jak sie pozniej okazalo jest na nowy semsestr/, wiec nauczyciel przepisal niedostateczny. Cały problem tkwi, ze z tym nauczycielem mialam zajecia ja i moja kuzynka, której byl wychowawca, ja mialam dobre oceny, ale moja kuzynka miala u tego nauczyciela problemy, lacznie z poprawka, teraz ten nauczyciel ciagle mowi do mojej siostry imieniem tej kuzynki i robi docinki jej na temat kuzynki. I to jest ewidentne odegranie sie za kuzynke ze strony nauczyciela, przynajmniej ja tak uwazam. Ja powiedzialam rodzicom zeby poszli do dyrekcji z tym bo to nie jest normalne... A co Wy drodzy Nayczyciele o tym sądzicie?? Prosze o pomoc bo boje sie o siostre, poniewaz jest w rozszypce:((
Niech rodzice/siostra poproszą o pomoc wychowawcę. Może razem porozmawiają z nauczycielem i spróbują przekonać do ponownego zastanowienia się nad jej losem.
Na rozmowę z dyrektorem - nawet jeśli są ku temu przyczyny - jest jeszcze czas.
Opisana sytuacja jedynie pokazuje ilość i wysokość ocen. Nie wiadomo, czy wszystkie sprawdziany maja tę samą "wagę". Szansa na ich poprawienie została dana i wykorzystana, więc moim zdaniem sugeruje to, że ocena powinna być pozytywna.
Docinki na temat kuzynki oczywiście (jeśli nie są żartami) oczywiście niewskazane i jej problemy z sytuacją Twojej siostry nie mają nic wspólnego.
myśle, ze to za kuzynke moja siostra ma taka sytuacje vto jest dluzsza historia o co tam chodzilo nie do rozmowy na forum, wiem ze nie powinnam, ale sa osby co maja ze sprawdzianow1 i poprawione na 2 i maja 2 wystawione. Tez dodam, ze siotra byla na wszystkich lekcjach z matematyki
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum