Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39 Dołączył: 07 Mar 2008 Posty: 641 Skąd: Nowa Ruda
Post nr 31, Wysłany: 2010-02-11, 17:20
z treści wcześniejszych wnoszę, że rodzice przyjęli postawę bierną wobec problemu a problem autorki postu radzą zignorować.
asia90 napisał/a:
Rozmawiałam w tej sprawie z mamą- ta radziła mi bym po prostu nie przejmowała się tym ( bo z nauczycielem się nie wygra:( )
Co do pedagoga - była informacja o zgłaszaniu podobnych zachowań wobec innych uczniów. Najwyraźniej bezskuteczna.
asia90 napisał/a:
Od starszych klas słyszałyśmy z koleżankami,że skargi były na tą panią u pedagoga szkolnego
W kwestii rozmowy z wychowawczynią niech wystarczy sam cytat:
asia90 napisał/a:
Mało tego jest to moja wychowawczyni
Opinii drugiej strony konfliktu prawie na pewno nie poznamy. Muszę zatem opierać swoje zdanie na opisie sytuacji autorki, przyjmując opisaną sytuację za prawdziwą i mogę jedynie poradzić autorce co zrobiłbym na jej miejscu, jeśli opisana sytuacja faktycznie miała miejsce i - co najważniejsze - zaszła w taki właśnie sposób.
A co do Rzeczników - no niech się wykażą. Może to jest sposób, żeby i ich czegoś nauczyć? Taki wykształcony i rozważny, poparty praktyką Rzecznik to cenny sprzymierzeniec ucznia i nauczyciela zarazem. Te "gołowąsy" mają mnóstwo dobrych chęci, choć zero wiedzy i praktyki. Jak wiadomo najskuteczniejszą metodą edukacyjną jest nauka przez działanie. No to niech działają i uczą się. Mam takie skrzywienie zawodowe że próbuję pomagać ludziom, którzy chcą się czegoś nauczyć. Postanowiłem edukować panów Rzeczników, aby w przyszłości choć jeden z nich stał się prawdziwym, mądrym i rozważnym Rzecznikiem.
Panowie Rzecznicy dość opornie, ale jednak dają się cywilizować. Na szczęście można wyczuć u wielu wahanie zanim postawią kolejną karkołomną tezę. Zmuszam ich do poparcia swych tez przepisami prawa, ośmieszam dziwaczne konstrukcje logiczne, a już raz uchroniłem jednego przez popełnieniem błędu, który mógłby zaprowadzić go na salę sądową.
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny
676 rozmawiałam na ten temat z mamą pokazałam jej to forum.Mama w najbliższym możliwym terminie uda się do szkoły.
veum- nie, inni nauczyciele są w porządku co do mojej osoby.Zawsze chwalą mnie i moją prace do rodziców.
Rozumiem,że państwo nie muszą mi wierzyć ale proszę sobie odpowiedzieć co miała bym na celu mówiąc nieprawdę? Zwróciłam się z prośbą o poradę co w takiej sprawie mogę zrobić.Przecież gdyby to była nieprawda co miała bym tym osiągnąć?
malgola - mam czyste sumienie,gdyby było inaczej znała bym powód zachowania swojej wychowawczyni...i nie zakładała bym tego tematu.Wielokrotnie zastanawiałam się co może być powodem takiego zachowania ale tak jak pani pytała; nie pije piwa,nie pale, nie przeklinam,nauczycielka nie ma powodu by się do mnie tak zwracać.
malgala napisał/a:
"dlaczego koleżanka 5 a ja 4", .
Nie była to praca literacka, jest to przedmiot zawodowy gdzie liczy się dokładność,poprawność wykonywanych działań i estetyka...
wszystkie te kryteria spełniłam.
Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39 Dołączył: 07 Mar 2008 Posty: 641 Skąd: Nowa Ruda
Post nr 33, Wysłany: 2010-02-11, 18:58
Dobrze, że choć mama wykazała minimum odwagi cywilnej, choć nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 34, Wysłany: 2010-02-11, 20:04
To nie jest psychologicznie wytłumaczalna reakcja nauczycielki, więc myślę, że coś istotnego pomijasz w swoich opisach sytuacji. Wasz konflikt musi mieć głębsze podłoże.
PS. Bardzo cię proszę, mam alergię na błędy ortograficzne. Nie jako nauczyciel, jako człowiek. Czy mogłabyś korzystać z edytora tekstu, który podkreślałby ci błędy, przynajmniej dopóty, dopóki sama nie nauczysz się pisać?
Nie jest to złośliwość, naprawdę mam alergię.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39 Dołączył: 07 Mar 2008 Posty: 641 Skąd: Nowa Ruda
Post nr 36, Wysłany: 2010-02-11, 22:09
miwues, zakładamy oczywiście, że nauczycielka nie ma problemów natury pozasomatycznej. Bo w końcu nauczyciel - pomimo powszechnie przyjętych opinii - to też człowiek i jego psychika (powiedziałbym: zwłaszcza jego) może legnąć w gruzach.
Niestety znam osobiście kilka przypadków nauczycielskich, które objawiały swoje odstępstwo od normy psychicznej m.in. irracjonalnym zachowaniem czy niewytłumaczalnymi napadami agresji. Kilku popadło w alkoholizm. W większej części przypadków takie incydenty dyrekcja starała się tuszować, koledzy po fachu - nie zauważać lub bagatelizować, a rodzice ignorować. No bo oczywiście to uczeń musi być przyczyną.
Widzę, że myślisz podobnie. Smutne.
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 37, Wysłany: 2010-02-11, 22:43
Witold Telus napisał/a:
No bo oczywiście to uczeń musi być przyczyną.
Widzę, że myślisz podobnie.
Nie, podchodzę do tego tak, jak podchodzę do relacji moich własnych dzieci na temat nauczycieli. Najpierw idę do nauczyciela, żeby się przekonać, czy mogę mieć zaufanie do sposobu, w jaki na tę osobę patrzy moje dziecko.
Dopuszczam myśl, że nauczycielka może mieć problemy natury psychicznej. Ale tego osądu nigdy nie wydam na podstawie relacji dziecka, bo jest to możliwość jednak zbyt mało prawdopodobna. Zazwyczaj istnieją inne, prostsze wyjaśnienia.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39 Dołączył: 07 Mar 2008 Posty: 641 Skąd: Nowa Ruda
Post nr 38, Wysłany: 2010-02-11, 23:48
Obyś miał rację w tym przypadku.
_________________ Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny
To nie jest psychologicznie wytłumaczalna reakcja nauczycielki, więc myślę, że coś istotnego pomijasz w swoich opisach sytuacji. Wasz konflikt musi mieć głębsze podłoże.
No ale miwuesie,
Nawet jeśli ten konflikt ma "głębsze podłoże", nawet jeśli autorka wątku "nagrabiła sobie" jakimś niewłaściwym zachowaniem, nawet jeśli sama wobec tej nauczycielki zachowała się niekulturalnie...to nie jest usprawiedliwieniem dla takiego zachowania, jakie opisuje ta dziewczyna.
Co w ogóle ma zresztą oznaczać konflikt pomiędzy nauczycielem, a uczniem? Okładanie się słowne przy byle okazji? Wojna na złośliwości?
Nie ważne, czy dziewczyna pominęła jakieś fakty, czy nie. Czy podała przyczyny konfliktu, nie istotne jest, czy nauczycielka miała powód źle ją oceniać.
Ważne, czy zgodnie z rzeczywistością opisuje zachowanie nauczycielki.
Nie mam powodu dziewczynie nie wierzyć.
Mnie łatwiej znacznie założyć, że ktoś mówi prawdę, niż z założenia twierdzić, że na pewno coś ukrywa, czy przekręca.
Uważam, że takie zachowania wśród nauczycieli, to margines...ale jednak się zdarzają...sam byłem świadkiem. Więc dla mnie takie opisy nie brzmią nieprawdopodobnie.
Nigdy sam nie byłeś świadkiem "psychologicznie niewytłumaczalnego zachowania" swojej koleżanki lub kolegi po fachu?
Tak więc, moim zdaniem zachowanie takie jakie opisuje Asia, jest po prostu absolutnie godne potępienia...OK dla spokoju sumienia, zakładając, że autorka pisze prawdę.
miwues napisał/a:
Dopuszczam myśl, że nauczycielka może mieć problemy natury psychicznej. Ale tego osądu nigdy nie wydam na podstawie relacji dziecka, bo jest to możliwość jednak zbyt mało prawdopodobna. Zazwyczaj istnieją inne, prostsze wyjaśnienia.
A w ogóle pokusiłbyś się o jakąkolwiek analizę psychologiczna kogokolwiek na podstawie jedynie relacji?
Ciągnie Cię do zawodu policyjnego profilera?
Myślę, że nikt nie oczekuje tu analizy psychologicznej tej nauczycielki, na podstawie krótkiej relacji możemy jedynie odnieść się do zachowania tej osoby opisanego przez dziewczynę.
Pozdrawiam:)
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 40, Wysłany: 2010-02-12, 07:43
vuem napisał/a:
Ważne, czy zgodnie z rzeczywistością opisuje zachowanie nauczycielki.
Nadzwyczaj często spotykam się z nastolatkami, którzy zachowanie nauczyciela opisują na zasadzie: W Moskwie na Placu Czerwonym nauczyciele kradną rowery!
Po rozmowie z nauczycielem okazuje się, że nie w Moskwie, lecz w Petersburgu, nie na Placu Czerwonym, lecz na Newskim Prospekcie, nie rowery, lecz samochody, i nie kradną, lecz rozdają.
Doświadczenie nauczyło mnie krytycyzmu, gdy uczeń opisuje psychologicznie trudno wytłumaczalne zachowania nauczyciela.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 41, Wysłany: 2010-02-12, 07:56
asia90 napisał/a:
Zmierza mnie wzrokiem od góry do dołu patrzy z pod byka...zaczynam bać się tej nauczycielki... koleżanka z ławki nie mogła mnie uspokoić....strasznie ręce mi się trzęsły aż nie mogłam pisać....Nauczycielka to zobaczyła i na całą klasę "Co Aśka za dużo alkoholu?"W klasie zrobiła się cisza a ja siedziałam jak wryta nie wiedziałam jak mam się zachować....i tylko odpowiedziałam że ja nie pije alkoholu...a ta w ironiczny śmiech...nie wytrzymałam i zapytałam dlaczego mi to robi?
a Ta wpadła w furie krzyczała na mnie że jestem nienormalna i niewychowana...
Przecież ta relacja się nie trzyma kupy. Oczywiście wierzę, iż nauczycielka krzyczała, że autorka wątku jest "nienormalna i niewychowana". Wielu nauczycieli często się tak zachowuje, niestety.
Nie wierzę natomiast w to, iż powodem było zupełnie niewinne zdanie wypowiedziane przez uczennicę: Dlaczego mi Pani to robi? A o prawdziwych powodach uczennica nie pisze nam nic.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Nadzwyczaj często spotykam się z nastolatkami, którzy zachowanie nauczyciela opisują na zasadzie: W Moskwie na Placu Czerwonym nauczyciele kradną rowery!
Po rozmowie z nauczycielem okazuje się, że nie w Moskwie, lecz w Petersburgu, nie na Placu Czerwonym, lecz na Newskim Prospekcie, nie rowery, lecz samochody, i nie kradną, lecz rozdają.
Doświadczenie nauczyło mnie krytycyzmu, gdy uczeń opisuje psychologicznie trudno wytłumaczalne zachowania nauczyciela.
Zgadzam się w 100%.
W realnym życiu normalna reakcja byłoby studzenie emocji i wysłuchanie relacji obu stron.
Tu niestety mamy zawsze do czynienia z hipotetycznymi sądami, bo o przedstawieniu wersji drugiej strony możemy zapomnieć.
Więc pozostaje:
a) Założyć, że relacja jest rzetelna i uczciwa - i przy takim założeniu wypowiedzieć wtedy swoje zdanie.
Choćby za zasadzie "co by było, gdyby".
b) Z góry założyć, że autorka wypowiedzi coś ukrywa, mataczy lub po prostu kłamie, a nawet jeśli rzeczona nauczycielka była nieprzyjemna, to na pewno miała powody, by tak się zachować...bo przecież doświadczenie uczy, że uczniowie zawsze kręcą i kłamią.
No cóż, to im się zdarza, to fakt, ale jakoś nie potrafię z założenia podejrzewać każdego kolejnego z nich o taką samą nieuczciwość i z góry zakładać, że przedstawione przez nich "powody są nieprawdziwe".
Tak więc wybieram opcję a).
Pozdrawiam:)
magdaes
Przedmiot nauczania: Inne
Dołączyła: 13 Gru 2008 Posty: 18
Post nr 43, Wysłany: 2010-02-12, 12:41
Po co dziecko w tym wypadku miałoby kłamać? Przecież nie podała swojego nazwiska ani nazwiska nauczycielki?Nie wiadomo kim jest,jest tutaj anonimowo i prosi o poradę.Ja nie widzę powodu by jej nie wierzyć.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4303
Post nr 44, Wysłany: 2010-02-12, 13:54
vuem napisał/a:
Z góry założyć, że autorka wypowiedzi coś ukrywa, mataczy lub po prostu kłamie
Zakładasz umyślność. Ja jej nie zakładałem. Relacje dzieci, nastolatków często niedokładnie oddają rzeczywistość, chociaż dziecku/nastolatkowi wydaje się, że tak jest. Po prostu niezależnie od swojej woli dziecko/nastolatek w swoim oglądzie rzeczywistości wielu spraw nie jest w stanie dostrzec. To prawidłowość rozwojowa.
Takie relacje bywają nieprawdziwe, choć nie są ani kłamstwem, ani matactwem.
vuem napisał/a:
przecież doświadczenie uczy, że uczniowie zawsze kręcą i kłamią
Co do "zawsze" - uwaga na zbyt nisko latające kwantyfikatory.
Co do "krętactw" i "kłamstw" - p. wyjaśnienie wyżej.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Jedno mnie zaciekawiło. Z doświadczenia wiem, że również to, co nauczyciele, ale nie tylko - bo także kierowcy MZA, piekarze, czy aptekarze (żeby nie było, mam po prostu na myśli ludzi dorosłych, tudzież pełnoletnich) - przedstawiają w swoich relacjach, również niejednokrotnie mija się z prawdą i "niedokładnie oddaje rzeczywistość" - np. z ucznia, który został pobity na korytarzu przez bandę wyrostków robi się uczeń, który "brał czynny udział w bójce", albo z ucznia siedzącego cicho (nierzadko wręcz przysypiającego) robi się nagle "gaduła rozbijająca lekcje". Nie raz byłem świadkiem poświadczania podpisem nieprawdy przez nauczycieli w szkolnym dzienniku. Czy to również jest prawidłowość rozwojowa? Czy powinienem w takim razie założyć z góry, że relacje nauczycieli (tudzież innych dorosłych) są relacjami mijającymi się z prawdą, nie będącymi jednak kłamstwem lub matactwem?
Tyle tytułem... luźnej dygresji.
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum