Awans zawodowy, publikacje nauczycieli, nauczyciele
Strona głównaForumSklep
 
   
 
 

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: malgala
2010-02-03, 15:11
NIESPRAWIEDLIWY NAUCZYCIEL
Autor Wiadomość
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3260
Post nr 46, Wysłany: 2010-02-12, 19:21   

miwues napisał/a:

[...]Takie relacje bywają nieprawdziwe, choć nie są ani kłamstwem, ani matactwem.


Ale tak czy siak zakładamy, że nie przedstawiają rzeczywiste wydarzenia w krzywym zwierciadle.
Coś, choćby przypadkiem, ukrywają.

Być może i masz rację. Nikt z nas nie ma zapisu wideo z tych rozmów.

Mnie jedynie chodzi o to, że zakładając, że sytuacja wyglądała dokładnie tak jak została przedstawiona uważam za słuszne "potępić" postępowanie tej osoby.

Bo by usprawiedliwić słowa i zachowanie tej nauczycielki trzeba by założyć naprawdę chamskie zachowanie "naszej uczennicy" - autorki wątku.

A tego właśnie nie chcę robić.

Jakie drugie dno miałbym widzieć w sytuacji, gdy dziewczę grzecznie pyta dlaczego dostało taka a nie inna ocenę słyszy oskarżenia o bezczelność?
Jakich słów miałaby ta dziewczyna użyć, by zamiast uzasadnienia oceny usłyszeć takie słowa?

miwues napisał/a:
uwaga na zbyt nisko latające kwantyfikatory


Uważam, uważam :wink: To tylko taki przerysowany przykład:)



676 napisał/a:
z ucznia, który został pobity na korytarzu przez bandę wyrostków robi się uczeń, który "brał czynny udział w bójce", albo z ucznia siedzącego cicho (nierzadko wręcz przysypiającego) robi się nagle "gaduła rozbijająca lekcje". Nie raz byłem świadkiem poświadczania podpisem nieprawdy przez nauczycieli w szkolnym dzienniku.


Widzisz, tak to już jest, że podczas internetowych pogaduszek można napisać wszystko i nikt tak na prawdę nie udowodni, że mijamy się z prawdą.

Co do pierwszego przykładu, to sam to obserwuję w brukowcach. Ale sposób ich działania chyba nie pozostawia wątpliwości. Zostawmy szmatławce.

Co do poświadczenia nieprawdy w dzienniku.

Chcesz powiedzieć, że nauczyciel napisał o uczniu, który dosłownie siedzi cicho podczas zajęć, że nagle krzyczy, rozrabia itp?
Nie wierzę.
Po co i dlaczego?

Ile razy byłeś świadkiem takiej sytuacji?

Napisałeś, że nie raz.

Opisz kilka przypadków.

O ile możesz, bo może to tylko taka luźna dygresja...;) bo wiesz ... na tej planecie są i tacy przedstawiciele tego zawodu, którzy mordują swoich uczniów... :mrgreen:

Pozdrawiam:)
 
 
[uczeń]676 

Wiek: 21
Dołączył: 06 Lut 2009
Posty: 416
Skąd: dolnośląskie
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 47, Wysłany: 2010-02-14, 22:35   

Cytat:
Co do pierwszego przykładu, to sam to obserwuję w brukowcach. Ale sposób ich działania chyba nie pozostawia wątpliwości. Zostawmy szmatławce.


Najgorsze, że ja nie mówiłem o brukowcach... ;)

Cytat:
Chcesz powiedzieć, że nauczyciel napisał o uczniu, który dosłownie siedzi cicho podczas zajęć, że nagle krzyczy, rozrabia itp?
Nie wierzę.
Po co i dlaczego?


Sam nie mogłem uwierzyć w to, co widzę i słyszę.

Motywów może być kilka.

- Albo nienawiść, niechęć (którą nauczyciel może obecnie wyładowywać w ten sposób kiedy mu się tylko żywnie podoba wychodząc z założenia, że może wszystko, bo w razie co "nikt gówniarzowi nie uwierzy", a poza tym "tylko spróbuje, to gówniarza usadzę");

- albo ułatwienie sobie pracy (nauczycielowi nie chce się rozglądać po klasie, więc wpisuje uwagę losowej osobie, której nie lubi, bo on tu "nie jest od robienia śledztwa" <- autentyczny zasłyszany cytat, który padł z ust nauczyciela w takiej sytuacji, przy próie jej wyjaśnienia przez Zainteresowanego);

- albo, czego również nie możemy pomijać... poważne, psychiczne zaburzenia - różnej natury i o różnym podłożu.

Ile razy byłem świadkiem takiej sytuacji? Nie powiem Ci. Nie zliczę. To się zdarza nagminnie. Kilka przypadków? Proszę bardzo:

- uczeń mojego gimnazjum został pobity przez bandę trzech wyrostków z tej samej szkoły. Nauczyciel był świadkiem tej sytuacji, nasmarował w dzienniku, że uczeń "brał udział w bójce". Z tego tytułu obniżono mu również zachowanie;

- przypadek sprzed miesiąca. Mój dobry kolega siedzi w ławce za mną, i spokojnie notuje w zeszycie. Wokół rzesza kretynów, którzy nie mają zamiaru zachowywać się przyzwoicie. Nauczyciel sporządził w dzienniku notatkę na jego temat (i tylko jego!) oskarżając go o... rozbijanie (!) lekcji;

- przypadek z podstawówki (!) - na podstawie doniesień o "bójce" na korytarzu wychowawczyni klasy zgaduje (!), że jest to wina "najbardziej niegrzecznego" ucznia, który w tym czasie siedział ze mną w szkolnym sklepiku (!!! - "no bo kto inny? dziewczynki?" - szowinistycznie zaironizowała rzeczona pani). Stanąłem w obronie kolegi mówiąc, że to na pewno nie on, bo w tym czasie robił zupełnie co innego - oberwało się i mi za "podważanie autorytetu nauczyciela", a poza tym to ja "kombinator" jestem i wychowawczyni mi "nie wierzy".

Wymieniłem wyłącznie te co ciekawsze przypadki. Jesteś w stanie coś z nich wywnioskować, czy może mam wypisać kilka kolejnych? :wink: A może mi się po prostu przywidziało, wiesz, taka prawidłowość rozwojowa? ;) Halucynacje, znaczy się? ;)

Lista obecności sprawdzana "na odwal" to też duży problem. Dopiero po miesiącu, dwóch, albo przy podsumowaniu semestru wychodzi na to, że ktoś rzekomo wagaruje sobie. Tak było i w moim przypadku. Nigdy nie opuściłem samowolnie ani jednej godziny zajęć. Natomiast okazało się, że znikałem notorycznie z fizyki i niemieckiego. Sprawę z niemieckim szybko wyjaśniłem, bo była świeża. Pani od fizyki pokazałem kartkówkę, podczas której pisania rzekomo wagarowałem. Ale nie każdy miał tyle szczęścia, co ja. Zdaję sobie sprawę, że byki w liście obecności to rzadko kiedy efekt złośliwości, a częściej niechlujności, niedokładności, olewatorstwa i wynikających z tego pomyłek (dla przykładu - moja rzekoma nieobecność na fizyce wynika z tego, że się pani magister "zlały" rubryczki, osoba nade mną była na zwolnieniu lekarskim). Ale nie umniejsza to wcale powadze problemu. Nie wolno podpisywać w dokumentach bzdur własnym nazwiskiem, choćby w najszczerzej czystych intencjach.
_________________
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3260
Post nr 48, Wysłany: 2010-02-15, 06:27   

Straszliwie traumatyczne masz wspomnienia.

Część z nich kwalifikuje jako złamanie prawa. Głównie molestowanie psychiczne i fałszywe oskarżenia. Zleciłbym też śledztwo przeciwko lekarzowi, który podpisał orzeczenie o zdolności do wykonywania tego zawodu tym świrom.

Proponuję zgłosić się do odpowiednich organów.

Albo daj mi namiary zrobię to sam.

Aha, zmień szkołę, a najlepiej namów rodziców, by załatwili nauczanie indywidualne - te psychole mogą kiedyś zabić.
 
 
[uczeń]676 

Wiek: 21
Dołączył: 06 Lut 2009
Posty: 416
Skąd: dolnośląskie
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 49, Wysłany: 2010-02-15, 17:32   

Ech. Jestem jedyny w Polsce z takim problemem? Z tego, co tu czytam, miałem "wyjątkowego pecha", bo "wszędzie indziej jest normalnie" (pomijając jakieś tam prawidłowości rozwojowe :P ).

Czy to oznacza, że przez moją dzielnicę przebiega jakaś... wielka żyła wodna, każąca pedagogom zachowywać się nieprofesjonalnie? Problem konsekwentnie ciągnął się od podstawówki.

Zmiana szkoły już nie wchodzi w rachubę. Ostatnie pół roku przede mną.

Namiarów Ci nie podam. Przez te wszystkie lata nie zbierałem dowodów, świadkowie pewnie wolą o tym zapomnieć. Jak sprawa wyjdzie na wierzch, a nie zostanie poprowadzona do końca z powodu kiepskiego udokumentowania, będę obawiał się o życie moje i rodziny.

Jeżeli natomiast pojawi się w tym roku szkolnym jakiś przypadek, który udokumentuję (obecnie czynię to nieustannie na bieżąco, od ostatniej aferki w której fałszywie przypisywano mi pewien zarzut), zgłoszę się do Ciebie z prośbą o pomoc, jeśli już takową oferujesz.
_________________
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
 
 
Witold Telus 


Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39
Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 641
Skąd: Nowa Ruda
Post nr 50, Wysłany: 2010-02-15, 21:47   

uważaj, 676. vuem był bardzo sarkastyczny i nie miał zamiaru udzielać Ci pomocy. Zwraca Twoją uwagę na to, co podnosił miwues. Dramatyzujesz i koloryzujesz. Pomyłki (także u nauczycieli) zdarzają się, ale co do ich podłoża - trochę ubarwiasz dodając złośliwość, uprzedzenia, szowinizm i co tam jeszcze. W miażdżącej większości przypadki te da się rozwiązać w 10 minut z pomocą rodzica lub wychowawcy.
_________________
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny
 
 
 
[uczeń]676 

Wiek: 21
Dołączył: 06 Lut 2009
Posty: 416
Skąd: dolnośląskie
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 51, Wysłany: 2010-02-15, 22:42   

Nie bój się, uważam. ;) Nawet bardzo, stąd przecież taka, a nie inna odpowiedź... :twisted:

Co do reszty wypowiedzi... Pomyłki się zdarzają, to prawda, ale kiedy mówimy o notorycznych pomyłkach mogących zrujnować czyjeś życie - jeśli są one nauczycielowi jednoznacznie wskazywane, a mimo to w dalszym ciągu nie są poprawiane to mogą i MUSZĄ - jeśli tylko mamy się za zdrowy organizm państwowy - budzić wątpliwości co do poziomu wyznawanych etycznych wartości, profesjonalizmu zawodowego i faktycznych intencji mylącego się.
_________________
Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3260
Post nr 52, Wysłany: 2010-02-16, 05:37   

676,

Ile takich pomyłek było średnio w ciągu roku, ilu nauczycieli z tej szkoły to dotyczy?

Co masz na myśli mówiąc o rujnowaniu życia?

P.S. Sarkazmu unikam, co najwyżej ironizuję;)
 
 
J23 


Przedmiot nauczania: Biologia
Wiek: 46
Dołączył: 16 Lut 2010
Posty: 4
Skąd: kujawsko-pomorskie
Post nr 53, Wysłany: 2010-02-16, 09:44   

Witam!
W każdej szkole obowiązuje coś takiego jak regulamin oceniania - tam musi być szczegółowo opisane co się dostaje i za co. Ocena musi byś umotywowana - ustnie lub pisemnie - przy czym motywacja nie jest "tak bo tak" tylko - np "nie napisałeś o..., nie ujełaś... itp. Sytuacja wymaga rozmowy z nauczycielem ale najlepiej gdyby to Twoi rodzice na taką się zdecydowali - poproś ich, powiedz, co Ci na sercu leży. Niech na spokojnie, ale stanowczo tę sprawę spróbują wyjaśnić. W regulaminie nauczanie stoi czarne na białym co i jak i tego się trzeba trzymać.
Znam tylko Twoja relację, ale (niestety) jako nauczyciel spotykałem się z podobnymi przypadkami.

Jeszcze raz podkreślę - spokojnie ale stanowczo. Jeśli rozmowa nauczycielką nic nie da pozostaje droga służbowa - dyrektor. Jednak musisz być całkowicie pewna swoich relacji - jeśli coś kombinujesz to lepiej sobie odpuść.
Pozdrawiam.
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4171
Post nr 54, Wysłany: 2010-02-16, 10:55   

J23 napisał/a:
W każdej szkole obowiązuje coś takiego jak regulamin oceniania - tam musi być szczegółowo opisane co się dostaje i za co.
Chyba nie aż na tyle szczegółowo, by było tam opisane, co się dostaje i za co. A już na pewno nie na tyle szczegółowo, by autorka tematu w regulaminie oceniania znalazła odpowiedź na swoje pytanie.
 
 
J23 


Przedmiot nauczania: Biologia
Wiek: 46
Dołączył: 16 Lut 2010
Posty: 4
Skąd: kujawsko-pomorskie
Post nr 55, Wysłany: 2010-02-16, 15:07   

I tu się mylisz - jest regulamin oceniania i są kryteria ocen gdzie dokładnie jest opisane co i za co się dostaje. W mojej szkole np. są nawet wyszczególnione procentowe wartości zdobytych punktów na poszczególne oceny. Te dokumenty są jawne, kazdy ma prawo sie z nimi zapoznać, mało tego - regulamn oceniania co roku odczytuje się uczniom jak i rodzicom. Ci ostani kwitują to w niektorych placówkach podpisem, ale relacja działa w dwie strony tzn. jeśli rodzic prosi o wyszczególnienie co za co i dlaczego jego pociecha dostała , to nie ma lewara - musi to otrzymać.
Pozdrowienia.
 
 
vuem 


Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 3260
Post nr 56, Wysłany: 2010-02-16, 16:40   

Ale to dotyczy w sumie tylko kwestii jaką ocenę otrzymuję za określoną liczbę punktów lub wynik ujęty procentowo.
A nie dlaczego za daną wypowiedź otrzymuje tylko 50% punktów możliwych do zdobycia.

Żadne WSO nie jest w stanie objąć wszystkich możliwych przypadków, a w niektórych przedmiotach nadal pozostaje pewna cząstka oceny odpowiadająca subiektywnemu odczuciu sprawdzającego.
 
 
edzia 

Dołączyła: 05 Lut 2008
Posty: 4171
Post nr 57, Wysłany: 2010-02-16, 20:02   

J23 napisał/a:
I tu się mylisz - jest regulamin oceniania i są kryteria ocen gdzie dokładnie jest opisane co i za co się dostaje.
Jest dokładnie opisane, co i za co się dostaje z każdego przedmiotu, u każdego nauczyciela, z każdego działu programowego, z każdej umiejętności??? I to wszystko w regulaminie oceniania??? No co ty? ;)
J23 napisał/a:
jeśli rodzic prosi o wyszczególnienie co za co i dlaczego jego pociecha dostała , to nie ma lewara - musi to otrzymać.
Nauczyciel na prośbę ucznia lub rodzica musi uzasadnić wystawioną ocenę, ale to nie znaczy, że to uzasadnienie ma wynikać z zapisów w regulaminie oceniania. Żaden regulamin nie jest w stanie uwzględnić wszystkich obszarów aktywności ucznia z każdego przedmiotu, u każdego nauczyciela, nie jest w stanie opisać wszystkich przypadków. Regulamin może tylko ogólnie traktować ocenianie. Dlatego po uzasadnienie oceny trzeba się udać bezpośrednio do nauczyciela przedmiotu, jak radzili przedmówcy, a nie do regulaminu oceniania.

A tak na marginesie: co to jest regulamin oceniania? Masz na myśli statut szkoły?
 
 
Basso profondo 

Wiek: 40
Dołączył: 04 Sie 2007
Posty: 4303
Post nr 58, Wysłany: 2010-02-16, 22:44   

J23 napisał/a:
W mojej szkole np. są nawet wyszczególnione procentowe wartości zdobytych punktów na poszczególne oceny.

Zastanowiłeś się kiedyś, na jakiej podstawie prawnej statut szkoły, akt prawny dość niskiej rangi przecież, ingeruje w treść oceny, która to powinna być autonomiczną opinią nauczyciela? Statut może ewentualnie rozstrzygać jakieś kwestie proceduralne dotyczące oceniania, ale ingerować w treść oceny?

To cię nie oburza?
_________________
Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
 
 
Witold Telus 


Przedmiot nauczania: chemia, przedmioty informatyczne
Wiek: 39
Dołączył: 07 Mar 2008
Posty: 641
Skąd: Nowa Ruda
Post nr 59, Wysłany: 2010-02-17, 21:14   

Wracając do meritum tego wątku. Czy uczniowie zazwyczaj przejaskrawiają fakty, a nauczyciele zazwyczaj nie miewają skrzywionej psychiki.

Dziennik Łódzki
_________________
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto autor zastrzega sobie prawo zmiany poglądów, bez podawania przyczyny
 
 
 
Jolly Roger 


Przedmiot nauczania: polglisz
Dołączył: 15 Gru 2007
Posty: 1739
Skąd: zza biurka
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Post nr 60, Wysłany: 2010-02-18, 10:26   

jeszcze pozostaje kwestia wiarygodności przekazu medialnego. Konfabulacje to nie tylko doemna dzieci. Wystarczy włączyc informacje i dla jednego jest afera, a dla drugiego zdarzenie.
_________________
We gonna ride the sea,
we pray to the wind and the glory
That's why we are raging wild and free
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



login
hasło
 
   Program druk świadectw

Druki szkolne: świadectwa, gilosze, druki, dzienniki


Zdobądź zaświadczenie do dokumentacji składanej w komisji kwalifikacyjnej.

Zaświadczenie o umiejętności posługiwania się technologią komputerową i informacyjną

Zbiory testów: polski, angielski, matematyka, niemiecki
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Skocz na górę

 
Ministerstwo Edukacji Narodowej Centrum Edukacji Szkolnej European Schoolnet
Copyright © 1995-2009 Centrum Edukacji Szkolnej