Post nr 1, Wysłany: 2011-03-10, 16:42 ocena ze sprawdzianu
Miałam 22,5 pkt na 30 ze sprawdzianu i dostałam ocenę 3.W statucie szkoły pisze,że 4 jest od 75 % a ja mam 74,999 %.Czy powinnam iść do nauczycielki i powiedzieć czy nie postawi mi 4- lub 3+?Co wy o tym myślicie?
.W statucie szkoły pisze,że 4 jest od 75 % a ja mam 74,999 %.Czy powinnam iść do nauczycielki i powiedzieć czy nie postawi mi 4- lub 3+?Co wy o tym myślicie?
Myślę, że skoro w statucie jest napisane, że "4 jest od 75%" i nauczyciele zgodnie z tym zapisem oceniają, to 74,999% znajduje się w przedziale oceny dostatecznej i taką dostałaś.
A tak na marginesie, to 22,5 punktu na 30 możliwych daje równo 75%.
Pamiętaj jednak, że nauczyciel ma prawo zastosować swoją własną skalę ocen dostosowaną do stopnia trudności sprawdzianu, która nie musi zgadzać się ze skalą zapisaną w statucie.
Pewnie nauczyciel ma prawo zrobić wszystko. Tylko w szkole gdy Ci brakuje 0,0000001% można zostać tak bezwzględnie potraktowanym. Dziwne, że do tego jeszcze nie przywykłaś...
Zresztą raz mieliśmy sytuację na lekcji PP. W statucie szkoły stoi napisane, że 4 jest od 71%. Dużo osób dostało 5/7 pkt i dostało ocenę dostateczną. Podobnie było z innymi stopniami. Nauczycielka zaczęła bardzo pokrętnie tłumaczyć swoje "zasady", co dało nam zresztą mocno do zrozumienia, że chyba obijała się strasznie na lekcjach matematyki. Poszliśmy z wątpliwościami do vce dyrektor, która uznała naszą skargę. No, ale nauczycielska duma pani od PP nie pozwoliła wpisać takich ocen jakie powinny być. Dwoiła się i troiła przez tydzień jak tu zmienić sposób punktowania zadań itd, żeby wszystkim koniecznie wyszły takie oceny jak pierwotnie wpisała.
Ech o tych szkolnych patologiach można by książki pisać. Całe szczęście, że jest jakieś 10% normalnych nauczycieli dla których brak 1-2% nie decyduje o gorszej ocenie czy nie zdaniu do następnej klasy. Gdyby chociaż tak uczciwe i twarde zasady obowiązywały obie strony... ale przeważnie regulaminy szkolne są przestrzegane tylko w relacji nauczyciel -> uczeń ale odwrotnie już nie .
Pewnie nauczyciel ma prawo zrobić wszystko. Tylko w szkole gdy Ci brakuje 0,0000001% można zostać tak bezwzględnie potraktowanym. Dziwne, że do tego jeszcze nie przywykłaś...
Ustalenie wartości oceny jest autonomiczną decyzją nauczyciela, a nie skutkiem konsensusu pomiędzy uczniem a nauczycielem. Gdy idziesz do lekarza, to też kwestionujesz smak przepisanych ci lekarstw i ich nazwy?
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
To jest nasza autonomiczna decyzja, więc można w ten sposób usprawiedliwiać tego nauczyciela.
Ale - nie dywagując oczywiście na temat osiągnięć Leksa w ogóle, czy w tym tylko teście, czy też rodzaju i wagi błędów - logika i poczucie sprawiedliwości nakazuje, by wyróżnić osobę, której tak niewiele zabrakło, by "wylądować" w przedziale wskazanym przez WSO.
Każda skala ocen jest niedoskonała, ale rozsądny nauczyciel odróżni w taki, czy inny sposób 3 za 50% od 3 za 74.9%
Ocenianie ludzi, to nie jest napieprzanie w klawiaturę kalkulatora. Jeśli jedynym argumentem byłoby to, że zabrakło ileś tam setnych, czy dziesiątych punktu byłoby totalną głupotą moim zdaniem.
Idź i grzecznie poproś o rozważenie Twojej sytuacji.
1. Owszem, nauczyciel jest autonomiczny w ocenianiu, ale jeżeli statut szkoły przewiduje ściśle określone kryteria procentowe, to nauczyciel to musi respektować i stosować. Autonomiczność nie polega na tym, że jest niesprawiedliwy i pozwoli sobie ocenę bezpodstawnie zaniżyć.
2. Wystawiona ocena zgodnie z kryteriami może jednak byc obnizona - jednak to obniżenie powinno być umotywowane, np. podejrzenie o sciąganie, estetyka zapisu, błędy ortograficzne. Być może tutaj tak właśnie się stało, jednak uczeń nie dowiedział sie tego od nauczycielki. Niech idzie zapytać, dlaczego ocena jest niższa. Może ten "plus" do oceny otrzyma.
3. To nie ma znaczenia, ze brakuje tylko ułamka procenta. Przecież gdzieś ta granica musi przebiegać. Ojej, tylko pół/jeden/dwa/...procent - i tak można dojść do piątki.
3. To nie ma znaczenia, ze brakuje tylko ułamka procenta. Przecież gdzieś ta granica musi przebiegać. Ojej, tylko pół/jeden/dwa/...procent - i tak można dojść do piątki.
To ma ogromne znaczenie.
Ta granica gdzieś przebiega, tylko, że wyniki rzeczywiste plasują się tak "ułamkowo", że częstą praktyką są zaokrąglenia.
Zamiast 74, czy 75 procent mamy wynik w wysokości 74-koma-ileś tam.
Zaokrąglenie jest naturalną konsekwencją.
Podczas oceniania jednej pracy maturalnej na poziomie rozszerzonym w 1kryterium (czasem w dwóch) na 4 istniejące takie zaokrąglenie muszę stosować.
Podobnie jest w skali ocen.
Masz dwie opcje:
1. Oznaczasz skalę od 50 do 74; od 75 do 85 - co jeśli otrzymany wynik wynosi 74,6?
2. Oznaczasz skalę od 50 do 75; od 75 do 85 - to jaką ocenę daje 75%
Ja znalazłam wyjście z takiej sytuacji: zamiast dawać 1 pkt, daję 10 pkt.
Po prostu pracuje na większych liczbach i w ten sposób unikam ułamków:))
Testy też układam w taki sposó9b, aby suma punktów nie wprowadzała niejasności .
Zakładając, że granicą górną trójki jest liczba 750, a uczeń uzyskuje 749, znów masz dylemat, czy i w jaki sposób tego ucznia wyróżnić, bo
a) uzyskał znacznie lepszy wynik niż kolega z 500 punktami
b) do oceny dobrej zabrakło raptem nawet nie procentów, a chyba promili.
Dla mnie zaokrąglenie nie jest żadnym problemem.
Również i za właściwe uważam wychodzenie poza schemat pełnych ocen 1-6.
Można użyć plusów i minusów, samych plusów, ba, można nawet ich nie używać, a operować w komentarzach "niemal 4" i brać to pod uwagę, przy ustalaniu oceny np. rocznej.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 10, Wysłany: 2011-03-11, 06:34
leks napisał/a:
Poszliśmy z wątpliwościami do vce dyrektor, która uznała naszą skargę.
A co tu ma pani wicedyrektor do powiedzenia? To nie ona uczy was tego przedmiotu i nie ona ustala oceny.
koma napisał/a:
nauczyciel jest autonomiczny w ocenianiu, ale jeżeli statut szkoły przewiduje ściśle określone kryteria procentowe, to nauczyciel to musi respektować i stosować.
Nieprawda. Bezprawnego przepisu nie trzeba respektować.
PS. Z czysto ludzkiego punktu widzenia ja bym raczej uczniowi zaokrąglił w górę.
No chyba, że jest młodocianym chamem, co to wykłóca się z nauczycielem, a gdy nie umie go przekonać, leci na skargę do pani dyrektor.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
A co tu ma pani wicedyrektor do powiedzenia? To nie ona uczy was tego przedmiotu i nie ona ustala oceny.
Oczywiście, że tak, ale w Polsce od 20 lat mamy demokrację i nie może być tak, że ktoś gdzieś chociażby w szkole nie wypełnia zasad, co do których obie strony jakoś się zobowiązały ( bo my szkolne WSO - każdy z osobna podpisywaliśmy ). Jeśli nauczyciel łamię zasady to jako klasa chyba mamy prawo się co do tego odwołać. No chyba, że preferujesz zasadę "nauczyciel ma zawszę rację" - i może dużo osób na tym forum też, ale myślę, że to nie jest właściwe w normalnym kraju.
Cytat:
Nieprawda. Bezprawnego przepisu nie trzeba respektować.
Bezprawnego? To ciekawe, bo jakoś większość nauczycieli gdy chodzi o ich interes wyciera się zawsze statutami szkolnymi. Gdy to uczeń chce dowieźć swojej racji to nawet w oczywistych sytuacjach bywa z tym problem... Poza tym na jakiej zasadzie stwierdzasz, że to bezprawne?
Cytat:
PS. Z czysto ludzkiego punktu widzenia ja bym raczej uczniowi zaokrąglił w górę.
No chyba, że jest młodocianym chamem, co to wykłóca się z nauczycielem, a gdy nie umie go przekonać, leci na skargę do pani dyrektor.
Bez zbędnych aluzji. To nauczyciel powinien umieć przekonać nas i stosować jasne zasady.
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 12, Wysłany: 2011-03-11, 09:32
Zacznę od tego, że ja osobiście ocenę bym ci zaokrąglił w górę (jeśli jesteś normalnym, kulturalnym człowiekiem), nie trzymając się ściśle litery absurdalnego "prawa".
Bezprawność zapisu w statucie polega na tym, że ocena jest tzw. fachową opinią rzeczoznawczą nauczyciela i żaden statut czy inny akt prawny nie może władczo wpływać na jej treść. O ocenie decyduje wyłącznie nauczyciel, a wszelkie procentowe widełki są i bezprawne, i sprzeczne z zasadami pedagogiki, ponieważ oceniając ucznia, nauczyciel musi brać pod uwagę również kryteria niemierzalne.
Ja się przekonałeś, absurdalne przeregulowanie "prawem" działalności szkoły, z jakim mamy do czynienia obecnie i jakie ma rzekomo być na korzyść uczniów, dając im bezsensowną gwarancję, że ocena będzie do bólu obiektywna i nie będzie zawierać ani krzty subiektywnej opinii nauczyciela o uczniu, jest tak naprawdę na niekorzyść uczniów. Najpewniej gdyby twój nauczyciel miał postawić ci ocenę wg własnego uznania, otrzymałbyś wyższą. Jako że jednak nauczycielom wmówiono, że mają się trzymać procentów zapisanych w statucie, bo to jest rzekomo sprawiedliwe i słuszne, otrzymałeś ocenę niższą.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
A co tu ma pani wicedyrektor do powiedzenia? To nie ona uczy was tego przedmiotu i nie ona ustala oceny.
Oczywiście, że tak, ale w Polsce od 20 lat mamy demokrację
I co w związku z tym? Demokracja nie oznacza, że możesz nauczycielowi wejść na głowę.
leks napisał/a:
i nie może być tak, że ktoś gdzieś chociażby w szkole nie wypełnia zasad, co do których obie strony jakoś się zobowiązały ( bo my szkolne WSO - każdy z osobna podpisywaliśmy ).
Ale on nie musi ich wypełniać. Nauczyciel ustawowo ma prawo do autonomii w zakresie oceniania ucznia. Regulamin, WSO czy inne zarządzenie dyrekcji, nawet podparte poparciem ogółu braci szkolnej nie obowiązują nauczyciela. Nad prawem wewnętrznym organizacji stoi prawo powszechne. I ono ma pierwszeństwo.
leks napisał/a:
Jeśli nauczyciel łamię zasady to jako klasa chyba mamy prawo się co do tego odwołać. No chyba, że preferujesz zasadę "nauczyciel ma zawszę rację" - i może dużo osób na tym forum też, ale myślę, że to nie jest właściwe w normalnym kraju.
Zatem, jeżeli uważasz, że nauczyciel sie myli - udowodnij to. Póki co oczerniasz człowieka.
leks napisał/a:
Cytat:
Nieprawda. Bezprawnego przepisu nie trzeba respektować.
Bezprawnego? To ciekawe, bo jakoś większość nauczycieli gdy chodzi o ich interes wyciera się zawsze statutami szkolnymi. Gdy to uczeń chce dowieźć swojej racji to nawet w oczywistych sytuacjach bywa z tym problem... Poza tym na jakiej zasadzie stwierdzasz, że to bezprawne?
Na zasadzie sprzeczności aktu prawnego z aktem wyższego rzędu. Jeżeli ustawa stwierdza, że nauczyciel jest autonomiczny w ocenianiu, a akt prawa wewnętrznego stwierdza coś innego, to obowiązująca jest ustawa. W Polsce warunkiem wejścia w życie przepisu nie jest społeczny konsensus co do jego treści.
leks napisał/a:
Cytat:
PS. Z czysto ludzkiego punktu widzenia ja bym raczej uczniowi zaokrąglił w górę.
No chyba, że jest młodocianym chamem, co to wykłóca się z nauczycielem, a gdy nie umie go przekonać, leci na skargę do pani dyrektor.
Bez zbędnych aluzji. To nauczyciel powinien umieć przekonać nas i stosować jasne zasady.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Bezprawność zapisu w statucie polega na tym, że ocena jest tzw. fachową opinią rzeczoznawczą nauczyciela i żaden statut czy inny akt prawny nie może władczo wpływać na jej treść. O ocenie decyduje wyłącznie nauczyciel, a wszelkie procentowe widełki są i bezprawne, i sprzeczne z zasadami pedagogiki, ponieważ oceniając ucznia, nauczyciel musi brać pod uwagę również kryteria niemierzalne.
Ale chyba powinieneś brać pod uwagę też to, że zasady muszą być jakoś jasno określone. Nauczyciel też nie jest nieomylny, dlatego uczeń też powinien mieć jakieś narzędzia do tego, by móc dowieść swojej racji gdy ją ma. W przypadku kiedy nauczyciel stosuje niejasne zasady i ocenia "subiektywnie" sam pod sobą dołki kopie, bo uczniowie zaczynają czuć się pokrzywdzeni i niesprawiedliwie traktowani, a efektem jest potem często paraliż wzajemnej relacji...
Cytat:
Ja się przekonałeś, absurdalne przeregulowanie "prawem" działalności szkoły, z jakim mamy do czynienia obecnie i jakie ma rzekomo być na korzyść uczniów, dając im bezsensowną gwarancję, że ocena będzie do bólu obiektywna i nie będzie zawierać ani krzty subiektywnej opinii nauczyciela o uczniu, jest tak naprawdę na niekorzyść uczniów. Najpewniej gdyby twój nauczyciel miał postawić ci ocenę wg własnego uznania, otrzymałbyś wyższą. Jako że jednak nauczycielom wmówiono, że mają się trzymać procentów zapisanych w statucie, bo to jest rzekomo sprawiedliwe i słuszne, otrzymałeś ocenę niższ
Jak wyżej napisałem jakieś prawo musi być i nie mówie, że te zasady jakie mamy w szkołach są w porządku. Jak dla mnie Polska szkoła nadal tkwi w PRL i wymaga głębokiej reformy, której pewnie nikt nie potrafi przeprowadzić.
Zresztą to co mówicie trochę się wyklucza. Nie mam rozległej wiedzy prawniczej. Natomiast swego czasu napisałem do kuratorium list z zapytaniem o to czy np. ocena "0" liczona normalnie w średniej jako 0 jest legalna skoro skala ocen w Polsce to niby 1-6 a nie 0-6 czy 1-10. Otrzymałem odpowiedź, że takie zapisy w WSO są autonomicznymi decyzjami szkół i nikt nie może w to ingerować.
[quote="haLayla"]
I co w związku z tym? Demokracja nie oznacza, że możesz nauczycielowi wejść na głowę.
A co ma piernik do wiatraka. Na jakiej podstawie twierdzisz, że ktoś tu dąży do wejścia komuś na głowę? A demokracja oznacza tyle, że tak samo jak krajem nie rządzi dyktator, który ma zawsze rację, tak samo w szkole nauczyciel nie jest alfą i omegą i nie stoi ponad prawem i zasadami. Chyba się zgodzisz co do tego?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum