Ciągle ignorujesz fakt, że nawet 48% nieobecności może być wystarczające, by możliwość uzyskania pozytywnej oceny stała pod wielkim znakiem zapytania...
Ale ten uczeń nie pyta o jedynkę, lecz o klasyfikację.
vuem napisał/a:
Usilnie próbujesz udowodnić chyba, że ujawniam mu tu jakieś tajne informacje
Jacie! Nie żadne tajne informacje!
Chyba trzeba jednak babskiej intuicji, by mnie zrozumieć.
Ale ten uczeń nie pyta o jedynkę, lecz o klasyfikację.
No i ma do takiej informacji prawo.
Informacja ta w niczym jego sytuacji nie zmienia...chyba, że zależy Ci, by "przegapił" limit i został zmuszony do prośby o egzamin klasyfikacyjny.
W praktyce niczym ta sytuacja sie nie różni od zdawania poprawkowego.
Jak się to ma do Twojego "zagonienia" do roboty? Nijak. Już prędzej wiedząc, że ma szanse poprawić swój wizerunek w oczach nauczyciela i wykazać się wiedzą zadba o lepsza postawę...chyba, że jesteś przekonana, że wystarczy mu "limitu" nie przekroczyć, a nauczyciel będzie zmuszony dać mu ocenę pozytywną
edzia napisał/a:
Jacie! Nie żadne tajne informacje!
No to w czym problem?
Co takiego złego napisałem w swoich postach? Zadałem Ci to pytanie już co najmniej raz...nie odpowiadasz wprost, tylko bawisz się w gierki słowne.
edzia napisał/a:
Chyba trzeba jednak babskiej intuicji, by mnie zrozumieć.
No chyba tak, no bo skoro - jak typowa baba - sama nie wiesz co chcesz powiedzieć, to jak ja mam to zrozumieć?:mrgreen:
Oj, coś mi się wydaje, że pogoda ma zły wpływ na forumowiczów.
Coraz więcej dąsów, obrażania się nawet (mam na myśli inne wątki), drążenia tematów, które można w dwóch, góra trzech postach załatwić.
Odnoszę wrażenie, że potrzebna nam chyba jakaś forumowa imprezka rozluźniająca.
edzia i vuem, wiem, że świetnie wam idzie ta wymiana poglądów, ale tak zdominowaliście wątek, że pozostali przestali się już odzywać
Edziu, moja babska intuicja też się już trochę pogubiła. Sama zagoniłabym każdego lesera do roboty, ale nie odmówiłabym jednocześnie rzetelnych informacji na temat jego sytuacji i bez znaczenia byłoby dla mnie, czy ta wiedza jest mu do czegoś potrzebna, czy nie. Jeżeli wykorzysta ją właściwie i weźmie się do pracy, to bardzo dobrze. Jeżeli będzie kombinował jak dzięki niej dalej lawirować, to nie ze mną te numery. Nic nie zyska, a wiele stracić może.
A pewnie, że ma prawo wiedzieć. A do czego mu ta wiedza potrzebna?
Nie no rozwalasz mnie takimi tekstami
edzia napisał/a:
Czy jak ktoś ma lepkie ręce, to dopytuje, co kodeks karny na to?
Tak Edziu, zakładam, że za każdym rozglądającym się w markecie krzyczysz "złodziej!".
Niech będzie największym leserem pod słońcem, niechaj będzie i tak, że właśnie kombinuje czy nie sądzisz, że krótkie "spadaj leniu", "weź sie do ro boty", "lepiej nie pytaj o takie rzeczy" przyniesie więcej strat niz korzyści?. Przecież on pójdzie gdzie indziej i w końcu tę wiedzę zdobędzie. Wystarczy, że zajrzy do WSO...no chyba, że sugerujesz, że powinno być ukrywane
Człowiek pyta o informację jawną, o przepis prawa i jest uprawniony, by to wiedzieć. Widzimy, że chłopczyna sobie krzywdę robi? Doradźmy mu co powinien zrobić i już.
...ale kwitować go "weź się do roboty i nie pytaj o takie rzeczy leserze"?
malgala napisał/a:
ale tak zdominowaliście wątek, że pozostali przestali się już odzywać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum