Post nr 1, Wysłany: 2011-06-01, 13:18 Przejście warunkowe oraz...
Pierwszą kwestią jaką chciałbym poruszyć w temacie jest tzw. "przejście warunkowe"
Czy jest ono zapisane w ustawie, że każdy uczeń ma prawo do skorzystania z niego raz w jednej szkole?
U mnie w szkole (technikum) nauczyciele nie chętnie odpowiadali na to pytanie - jedni twierdzili, że jest, inni, że nie
Druga kwestia to sprawiedliwość w polskich szkołach. Od małego kształtowano we mnie postawę " uczęszczaj regularnie na zajęcia nawet jak nie umiesz, a zawsze to będą na Ciebie inaczej patrzeć" Niestety czuję się oszukany:
Mam kilka jedynek z pewnego przedmiotu oraz kilka dwójek (jako poprawa tych jedynek). Zaś inny kolega nie miał żadnych ocen, bo po prostu nie chodził na sprawdziany. Teraz nagle przychodzi poprawia 2 prace, nie ma żadnych jedynek i już mu wychodzi 2 na koniec. Mi jednak wciąż nie.. - "średnia pokazuje co innego". No i jak tu wierzyć w sprawiedliwość? Istnieje chyba onatylko w słowniku. Nowa zasada - "Nie chudź to zdasz"
Adriannn
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999 Dołączył: 14 Maj 2011 Posty: 178 Skąd: pomorskie
Post nr 2, Wysłany: 2011-06-02, 08:54
Mnie uczono na kursie nauczycielskim, że ocenia się wiadomości, a nie frekwencję. Więc jeżeli Ty nie masz wiadomości na 2, a Twój kolega je ma, to on zdaje, a Ty nie. Nikogo nie interesuje, że Ty siedziałeś sobie w ławce przez cały rok nic nie rozumiejąc z danego przedmiotu...
A co do sprawiedliwości w szkole, to jeszcze się nie zorientowałeś, że nigdy jej tam nie było i nie będzie, jak wszędzie w życiu?
Tyle że on bie ma żadnej jedynki bo zawsze uciekał jak coś było. Ja mam trochę ale również mam trochę 2 ale nie bo mi że średniej nie wychodzi i koniec. To ja pier taki biznes. Wszyscy mówią żeby chodzić a nie uciekać a na zakończenie coś im sie odmienia ....
Trzeba było się uczyć cały rok. To nie jest uczelnia wyższa, gdzie można sobie bimbać cały semestr i wielki zryw zorganizować w czerwcu.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Adriannn
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999 Dołączył: 14 Maj 2011 Posty: 178 Skąd: pomorskie
Post nr 5, Wysłany: 2011-06-02, 12:54
kamilooo napisał/a:
Tyle że on bie ma żadnej jedynki bo zawsze uciekał jak coś było. Ja mam trochę ale również mam trochę 2 ale nie bo mi że średniej nie wychodzi i koniec. To ja pier taki biznes. Wszyscy mówią żeby chodzić a nie uciekać a na zakończenie coś im sie odmienia ....
Coś Ty myślał chłopie, że za "chodzenie i nieuciekanie" dostaniesz dwójkę? Jak przychodzi do mnie uczeń z takimi pretensjami, to mam ochotę wyrzucić go z hukiem. Co robiłeś cały rok na lekcjach, że marnej dwójki nie możesz zdobyć w technikum? Sytuacja Twojego kolegi nie jest żadnym, ale to żadnym argumentem. Nie opanowałeś wiadomości na 2, no to masz 1 i powtarzasz klasę, albo masz poprawkę, i bardzo dobrze.
Trzeba było się uczyć cały rok. To nie jest uczelnia wyższa, gdzie można sobie bimbać cały semestr i wielki zryw zorganizować w czerwcu.
No właśnie ten chłopak tak zrobił i już, przy niewielkim wysiłku ma 2. A ja chodziłem cały rok, czasem dostawałem 1, ale prawie zawsze starałem się poprawić i co z tego mam? Nic. Teraz wypada mieć pretensję do tych wielkich radców co mi mówili "chudź i się staraj to zdasz"
@Adriannn - czyli rozumiem, że popierasz ucieczki z lekcji? Rozmawiałem z kilkoma nauczycielami i są oni zgodni - jeżeli by mieli wybierać komu postawić 2 to na pewno by wybrali tego co chodzi, a nie tego co leci w przysłowiowego "ch..."...
Adriannn
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999 Dołączył: 14 Maj 2011 Posty: 178 Skąd: pomorskie
Post nr 7, Wysłany: 2011-06-02, 15:34
kamilooo napisał/a:
A ja chodziłem cały rok, czasem dostawałem 1, ale prawie zawsze starałem się poprawić i co z tego mam? Nic.
Zasadnicze pytanie: poprawiałeś czy poprawiłeś?
kamilooo napisał/a:
@Adriannn - czyli rozumiem, że popierasz ucieczki z lekcji?
Tak, jestem ich gorącym zwolennikiem. Zawsze zachęcam uczniów do ucieczek .
Adriannn
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999 Dołączył: 14 Maj 2011 Posty: 178 Skąd: pomorskie
Post nr 9, Wysłany: 2011-06-02, 15:40
kamilooo napisał/a:
Poprawiłem. Dokładnie tyle samo co on.
W takim razie albo:
1. nauczyciel ma inne powody, żeby Cię usadzić, o którym nam nie opowiedziałeś,
2. nauczyciel jest niesprawiedliwy lub niekonsekwentny i nic z tym nie zrobisz oprócz tego, że możesz sobie pomarudzić. Life is brutal.
Następnym razem weź się facet do sumiennej roboty, to nie będziesz na koniec roku miał takich przygód.
W takim razie albo:
1. nauczyciel ma inne powody, żeby Cię usadzić, o którym nam nie opowiedziałeś,
2. nauczyciel jest niesprawiedliwy lub niekonsekwentny i nic z tym nie zrobisz oprócz tego, że możesz sobie pomarudzić. Life is brutal.
Ogólnie rzecz zakładam to samo.
Natomiast możesz kamilooo poprosić nauczyciela o rozważenie jego sytuacji przedstawiając swoje argumenty.
miwues napisał/a:
Nie do końca zgodzę się z tak postawioną tezą.
Myślę, że Adriann użył "skrótu myślowego".
miwues napisał/a:
Mnie by interesowało.
Mnie też.
Mając już człowieka na miejscu nie dopuściłbym do sytuacji, by z lekcji nic zupełnie nie skorzystał i wychodził bez krzty wiedzy.
Adriannn
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 1999 Dołączył: 14 Maj 2011 Posty: 178 Skąd: pomorskie
Post nr 13, Wysłany: 2011-06-02, 23:25
vuem napisał/a:
Mając już człowieka na miejscu nie dopuściłbym do sytuacji, by z lekcji nic zupełnie nie skorzystał i wychodził bez krzty wiedzy.
Vuem, to nie takie proste. Ja mam w technikum delikwentów, którzy nie potrafią odmienić być albo policzyć do 20 po angielsku w wyniku 12 lat wcześniejszych zaniedbań w ich edukacji, a z klasą przerabiam np. first conditional.
To nie takie hop siup zmusić czy zachęcić takiego do pracy:
1. on jest przyzwyczajony do nicnieorobienia bo i tak zawsze dostawał na koniec 2,
2. on nie zna podstawowych podstaw , więc niby jak ma uczestniczyć w lekcji?
Niby można im dać materiały łatwiejsze, ale to zaraz wyleci 10 gałganów, że oni tez nic nie potrafią i tez chcą takie łatwe robić i takie łatwiejsze sprawdziany pisać. Potem przychodzi taki na forum i płacze, że niesprawiedliwość mu się stała.
Vuem, to nie takie proste. Ja mam w technikum delikwentów, którzy nie potrafią odmienić być albo policzyć do 20 po angielsku w wyniku 12 lat wcześniejszych zaniedbań w ich edukacji, a z klasą przerabiam np. first conditional.
Ja nie powiedziałem Adriannie, że z palcem w d.... to zrobię. Nie powiedziałem, że człowiek wchłonie wszystko.
Mam wrażenie, że przyjąłeś założenie, że chłopak - choć często bywał na zajęciach, to niczego się nie nauczył. Musiałby chyba spać, by z nich nie skorzystać.
Rozumiem, mnie też zdarzają się uczniowie, których poziom "odstaje" od grupy. Nie udaje im się zazwyczaj dotrzymać kroku, ale to absolutne minimum muszą osiągnąć.
Co robisz na karcianych godzinach?
Adriannn napisał/a:
on jest przyzwyczajony do nicnieorobienia bo i tak zawsze dostawał na koniec 2,
Mam nadzieję, że starasz się go przekonać, że może być inaczej?
Adriannn napisał/a:
on nie zna podstawowych podstaw , więc niby jak ma uczestniczyć w lekcji?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum