Post nr 1, Wysłany: 2010-09-03, 15:30 Pytanie do nauczycieli języka obcego
Witam, jestem uczniem 3 klasy technikum i moja klasa podzielona jest na 2 grupy jezykowe, ja jestem w grupie z kontynuacja jezyka niemieckiego (3h) i podstawowy angielski (1h), jednak praktycznie nic nie umiem z niemieckiego i chciałbym zdawać maturę z angielskiego, czy jest możliwość przepisania się z mojej grupy do grupy z kontynuacja jezyka angielskiego a początkującym niemieckim? doszedlem do wniosku ze po co mam sie uczyc dalej tego niemieckiego jak po tygodniu nic nie pamietam a matury na 100% bym nie zdal, angielski podstawy znam, w mojej grupie bylem raczej najlepsza osoba z angielskiego bo praktycznie wszystko umiem i to co bralismy na lekcji juz wiedzialem..
Pytałem wychowawcy ale zaczął się śmiać i mówił że w ogole papiery moge wybrac ze szkoly i nie chodzic, raczej nie zrozumiał mojej sytuacji...
antie
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Dołączyła: 24 Sie 2009 Posty: 360
Post nr 2, Wysłany: 2010-09-03, 16:40 Re: Pytanie do nauczycieli języka obcego
glorusek napisał/a:
Witam, jestem uczniem 3 klasy technikum i moja klasa podzielona jest na 2 grupy jezykowe, ja jestem w grupie z kontynuacja jezyka niemieckiego (3h) i podstawowy angielski (1h), jednak praktycznie nic nie umiem z niemieckiego i chciałbym zdawać maturę z angielskiego, czy jest możliwość przepisania się z mojej grupy do grupy z kontynuacja jezyka angielskiego a początkującym niemieckim? doszedlem do wniosku ze po co mam sie uczyc dalej tego niemieckiego jak po tygodniu nic nie pamietam a matury na 100% bym nie zdal, angielski podstawy znam, w mojej grupie bylem raczej najlepsza osoba z angielskiego bo praktycznie wszystko umiem i to co bralismy na lekcji juz wiedzialem..
Dziwne pytanie. Jak sobie wyobrażasz, przy kontynuacji - czyli co najmnie 6 -9 -ciu lub więcej latach nauki j. niemieckiego przejść do grupy początkującej ? Pewnie nic nie musiałbyś robić - i pewnie o to Ci chodzi
Raczej jako n-l nie zgodziłabym się na coś takiego.
Czy jesteś na 100 % pewny, że dasz rade ogarnąć materiał z j. angielskiego? Zapewne jest to grupa kontynuacyjna, czyli są w niej ludzie po co najmniej 6- 9 letniej nauce angielskiego w sp. i gimnazjum?
Poza tym wiem z doświadczenia, że to jaki język będą uczniowie zdawać na maturze okazuje się dopiero po podpisaniu przez nich deklaracji maturalnej - a to tez nie na 100 %, bo może im się jeszcze do lutego odwidzieć. Nie wierzę w tej materii uczniom, bo już nieraz mnie okłamali - i to z premedytacją, chcąc w ten sposób "wyprosić" obniżenie wymagań w stosunku do nich. Nie "idę na to"
Poza tym to, że nie będziesz zdawał matury z jakiegoś przedmiotu nie zwalnia Cie z realizacji programu.
Radzę wziąć się porządnie do roboty, a nie kombinować, jakby tu się od nauki tanim kosztem wywinąć.
glorusek napisał/a:
Pytałem wychowawcy ale zaczął się śmiać i mówił że w ogole papiery moge wybrac ze szkoly i nie chodzic, raczej nie zrozumiał mojej sytuacji...
Ale po 9 latach jezyka niemieckiego szczerze nie umiem nic w mojej grupie nie ma osoby ktora umie lepiej od mnie niemiecki, a jednak angielski radze sobie dosyc dobrze bylem nie raz na lekcji tamtje grupy i oni maja ta sama ksiazke robia to samo co my, nie zauwazylem zeby robili cos innego. W dodatku polowa tamtej grupy nie umie powiedziec 2 zdan po angielsku z czego ja ucze sie angielski w szkole dopiero 2 lata a od jakis 6 lat znam angielski i spokojnie sie dogadywalem za granica, ogolnie to moge powiedziec ze dzieki internetowi sie naucyzlem
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 4, Wysłany: 2010-09-03, 18:05
glorusek napisał/a:
Ale po 9 latach jezyka niemieckiego szczerze nie umiem nic
No to weź się do roboty! To nie studia, żebyś sobie dowolnie przedmioty i grupy wybierał, a potem zmieniał wg własnego widzimisie!
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Ale to co juz nikomu nie zalezy na tym zeby uczen uczyl sie tego co mu idzie lepiej? no tka najlepiej dac mu w 1 podstawowce gowniany jezyk i niech sie uczy a innym damy latwiejszy angielski..
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 6, Wysłany: 2010-09-03, 18:29
Uczyłeś się 9 lat niemieckiego, bo taka była wola twoich rodziców.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
@glorusek: w żadnej normalnej szkole nauczyciele języków nie powinni robić z tego tytułu żadnych problemów - w końcu podstawową rolą szkoły jest pomagać uczniowi, nie szkodzić - niestety normalność w Polsce (a zwłaszcza w polskiej szkole) wciąż jest rzeczą dość wyjątkową.
Sam byłem w podobnej sytuacji. Poziom nauki języka niemieckiego, który miałem przez 9 lat, był tak mizerny, że mimo tak długiego czasu nie byłem w stanie w tym języku w ogóle się porozumieć. Co ciekawe - zaledwie półtorej roku niezbyt intensywnej nauki w prywatnym ośrodku wystarczyło, by zdać przygotowany przez anglistkę test pozwalający mi na naukę w grupie kontynuacyjnej... Zabawne. Czyżbyśmy mieli w Polsce kłopoty z germanistami?
Rozmawiałeś na ten temat ze swoimi językowcami? Ja ten temat załatwiłem właśnie z nimi oraz dyrektorem szkoły - nie było żadnego problemu w przeniesieniu mnie do grupy kontynuacyjnej na języku angielskim. Wychowawcy pytałem wcześniej, ale stwierdził, że to nie jego sprawa.
Spróbuj, może się uda!
Swoją drogą - śmiejący się z poważnych spraw wychowawca to nie jest raczej dzisiejszy standard... ale cóż, wciąż wśród nas są nauczyciele, którzy zapomnieli, że nie ma przymusu pracowania w tym ciężkim, odpowiedzialnym i wymagającym choćby minimum taktu zawodzie. Zresztą, widać ich nawet tutaj, na tym forum. Być może nie są świadomi tego, że bezrobocie spadło, a wiele firm gdzie nie trzeba umiejętności kontaktu z młodzieżą wciąż poszukuje rąk do pracy... Nie przejmuj się takimi jednostkami!
Powodzenia.
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
Jeśli jesteś w stanie sobie poradzić w grupie kontynuującej naukę angielskiego, to nie powinno być problemów. W sumie nie ma wg mojej wiedzy prawnych przeciwwskazań, byś jako wiodącego uczył się języka, którego nawet nie miałeś w gimnazjum. Mogłeś uczyć się poza szkołą.
Skoro wychowawca nie stanął na wysokości zadania poproś o pomoc kogoś innego.
676 napisał/a:
Swoją drogą - śmiejący się z poważnych spraw wychowawca to nie jest raczej dzisiejszy standard... ale cóż, wciąż wśród nas są nauczyciele, którzy zapomnieli, że nie ma przymusu pracowania w tym ciężkim, odpowiedzialnym i wymagającym choćby minimum taktu zawodzie.
Łał, przeszedłeś jakąś odnowę duchową? Zgadzam się z Tobą całkowicie Miło czytać sensowne wypowiedzi. Poważnie.
Łał, przeszedłeś jakąś odnowę duchową? Zgadzam się z Tobą całkowicie Miło czytać sensowne wypowiedzi. Poważnie.
Oj, chyba nie ja - biorąc pod uwagę, że to jedna z moich powtarzanych do znudzenia tzw. "standardowych śpiewek", na wałkowanie której tak często reagujecie tutaj "alergicznie".
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
antie
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Dołączyła: 24 Sie 2009 Posty: 360
Post nr 10, Wysłany: 2010-09-04, 21:46
676 napisał/a:
@glorusek: w żadnej normalnej szkole nauczyciele języków nie powinni robić z tego tytułu żadnych problemów - w końcu podstawową rolą szkoły jest pomagać uczniowi, nie szkodzić - niestety normalność w Polsce (a zwłaszcza w polskiej szkole) wciąż jest rzeczą dość wyjątkową.
Jasne - idąc tym tropem, to nauczyciele matematyki np. powinni stworzyć, ze względu na żenujący poziom nauki matematyki w szkole podst. i gimnazjum - poziom dla początkujących. Przecież to zawsze wina szkoły jest, że uczeń czegoś się nie nauczył
Najlepiej niech matematycy w szkole średniej z niektórymi na okrągło wałkują tabliczkę mnożenia - bo przecież nie są oni w stanie przejść nawet tego etapu.
A tu się od nich wymaga stosowania w praktyce wzorów skróconego mnożenia. No skandal po prostu!
W końcu rolą szkoły ponadgimnazjalnej jest uczniom pomagać - skoro nie pomogła podstawówka i gimnazjum, to może chociaż w szkole średniej się biedaczek czegoś tam nauczy.
W ogóle kto to widział, żeby w szkole średniej wymagać od biedaczków, żeby się uczyli aż dwóch języków obcych?
Jak co poniektórzy nawet z językiem ojczystym mają problemy.
676 napisał/a:
Sam byłem w podobnej sytuacji. Poziom nauki języka niemieckiego, który miałem przez 9 lat, był tak mizerny, że mimo tak długiego czasu nie byłem w stanie w tym języku w ogóle się porozumieć.
Śmiem twierdzić, że to raczej Twój poziom żenująco niski jest, skoro po 9 latach nic nie umiesz (nawet przy założeniu, że w ogóle nic samodzielnie w domu nie robiłeś), bo po takim czasie to nawet papuga by się czegoś nauczyła
Jak ja lubię takie, jak mantrę powtarzane przez uczniów I klas zdanie - pani w sp i gimn. to mnie w ogóle nic nie nauczyła
Jak słyszę takie zdanie, to od razu wysypki dostaję - mam uczulenie na leserów.
Najlepiej, jakby się tak dało pootwierać co niektórym leniom łby i oleju na siłę do nich powlewać. Byłoby bez wysiłku - przynajmniej z ich strony.
676 napisał/a:
Co ciekawe - zaledwie półtorej roku niezbyt intensywnej nauki w prywatnym ośrodku wystarczyło, by zdać przygotowany przez anglistkę test pozwalający mi na naukę w grupie kontynuacyjnej... Zabawne. Czyżbyśmy mieli w Polsce kłopoty z germanistami?
Nie - germaniści są zazwyczaj obecnie bardzo dobrze wykształceni - duża konkurencja.
Bez ukończonych pełnych studiów magisterskich w tym zakresie pracy jako germanista w tej chwili nie znajdziesz.
Natomiast z pewnością j. niemiecki jest trudniejszy i wymagający większego wysiłku intelektualnego (gramatyka) i systematyczności niż angielski - przynajmniej w fazie początkowej.
Z doświadczenia wiem, że np. uczniowie bardzo dobrzy z przedmiotów ścisłych raczej nie mieli problemów z opanowaniem tego języka.
Natomiast ci, co chcą łatwo i bez wysiłku, nieprzyzwyczajeni do pracy, to owszem - mają problem.
Ale tacy to problem będą całe życie mieli - przede wszystkim z zaakceptowaniem tej prostej mądrości ludowej: "Bez pracy nie ma kołaczy"
Jasne - idąc tym tropem, to nauczyciele matematyki np. powinni stworzyć, ze względu na żenujący poziom nauki matematyki w szkole podst. i gimnazjum - poziom dla początkujących. Przecież to zawsze wina szkoły jest, że uczeń czegoś się nie nauczył
Nie, to uczeń sobie wybiera: "ha, z matematyki będę asem, a tej wrednej babie od fizyki zrobię psikusa i będę kiepskim uczniem, niech ma za swoje!"
Wiedzy z satelity sobie uczeń do mózgu nie ściągnie, musi zostać tego przez kogoś nauczony. Jak ten element zawiedzie, a w domu nie ma pieniędzy na korepetycje, to po ptokach.
Cytat:
W końcu rolą szkoły ponadgimnazjalnej jest uczniom pomagać - skoro nie pomogła podstawówka i gimnazjum, to może chociaż w szkole średniej się biedaczek czegoś tam nauczy.
A co? Może Twoim zdaniem zadaniem szkoły jest jak najbardziej utrudnić uczniowi naukę i uczynić zdobywaną wiedzę bezsensownie nieprzystępną? W sumie to taka "polska pedagogika odwrócona" by była, innowacja na skalę globu. Jak udowodnisz, że to dobra metoda, masz szansę na co najmniej wzmiankę w Łapu-Capu na Canal+.
A już poważnie i merytorycznie: sytuacja, która próbujesz przyrównać do wspomnianej w temacie - porównania żadnego nie ma. Skoro są dwa języki, których można uczyć się w szkole na różnych poziomach nie ma żadnego racjonalnego i wytłumaczalnego powodu (poza czystą, ludzką złośliwością) dla którego uczeń nie mógłby się przygotowywać do matury z tego, do którego posiada lepsze predyspozycje. Nie mam pojęcia, co ma do tego nauczanie matematyki...
Cytat:
Śmiem twierdzić, że to raczej Twój poziom żenująco niski jest, skoro po 9 latach nic nie umiesz (nawet przy założeniu, że w ogóle nic samodzielnie w domu nie robiłeś), bo po takim czasie to nawet papuga by się czegoś nauczyła
No popatrz, niesamowite, jak to człowiek potrafi być wybiórczo na żenująco niskim poziomie. A może jeszcze sobie wybiorę, że we wtorki, czwartki i piątki jestem dobry z przedmiotów ścisłych, a w poniedziałki, środy i soboty - z humanistycznych? Niedziele sobie zostawię na nauki przyrodnicze, ewentualnie na pedagogikę. I będę niedzielnym nauczycielem, jak masa innych w Polsce.
Zabawne, zabawne...
Cytat:
Nie - germaniści są zazwyczaj obecnie bardzo dobrze wykształceni - duża konkurencja.
Albo nastąpiła zmiana w ciągu ostatnich 12 miesięcy, albo woj. dolnośląskie jest wyjątkiem. Bo nie wierze, że fakt, że na ośmiu uczących mnie w ciągu mego życia germanistów tylko do trzech mało kto miał jakiekolwiek zastrzeżenia, to przypadek. Reszta albo średnio sobie radziła w ogóle z prowadzeniem lekcji, albo stawiała piątki i szóstki kompletnie za nic.
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
antie
Przedmiot nauczania: Język niemiecki
Dołączyła: 24 Sie 2009 Posty: 360
Post nr 12, Wysłany: 2010-09-05, 09:01
676 napisał/a:
Nie, to uczeń sobie wybiera: "ha, z matematyki będę asem, a tej wrednej babie od fizyki zrobię psikusa i będę kiepskim uczniem, niech ma za swoje!"
Gdyby dać uczniom całkowitą dowolność w wyborze poziomu języka w szkole gimnazjalnej i potem ponadgimnazjalnej, to:
1. Uczniowie wybieraliby przede wszystkim pod kątem tego, jakie wymagania stawia dany nauczyciel - czyli - wredna baba od niemieckiego, u której trzeba przychodzić przygotowanym na lekcje i się uczyć niezależnie od tego, czy się zdaje z tego języka maturę, czy nie - więc mimo, że się już miało 6 lat w sp i gimn. ten przedmiot to lepiej wybrać poziom początkujący, bo wtedy zacznie się kolejny raz od " Ja nazywam się ...." - więc będzie można sobie odpuścić i nic nie robić.
A angielski jest łatwiejszy, więc jakoś sobie poradzę. Poza tym ten od angielskiego podobno sie nie czepie i jest mu wszystko jedno, co miałeś już wcześniej w szkole.
Zresztą jak będzie miał połowę grupy początkującej, a połowę zaawansowanej, to i tak będzie musiał zacząć od poziomu poczatkującego. Więc w obu grupach będzie łatwo i przyjemnie, a wiedza? Kto by się tam nią przejmował.
2. Więc po co w ogóle wydawać pieniądze podatników na wcześniejszą naukę języka w sp. i gimn. skoro później i tak trzeba zaczynać od początku?
3. Po co MEN wprowadziło obowiązek kontynuowania języka na poziomie rozszerzonym w gimnazjum w przypadku, gdy się już ten język miało w sp? Pewnie, żeby "złośliwie" utrudnić takim uczniom jak "uczeńglorusek" i "uczeń 676"
4. Jako nauczyciel, który poważnie podchodzi do swojej pracy, nie wyobrażam sobie sytuacji, aby pozwolić uczniowi, którzy przez 6 lat się uczył języka przez następne 3 lata dalej się obijać i zaczynać od odmiany czasownika "być", co powinien umieć już zupełnie automatycznie robić. Po to wprowadza się obowiązek nauki języka obcego już od sp., aby w LO żądać od uczniów wiedzy na odpowiednim poziomie.
I dla mnie nie ma znaczenia czy to jest matematyka, czy j. niemiecki.
Jeśli ktoś sobie nie radzi, to przymusu nauki w LO czy technikum nie ma, niech idzie do szkoły zawodowej, gdzie będzie miał tylko j. angielski.
676 napisał/a:
Wiedzy z satelity sobie uczeń do mózgu nie ściągnie, musi zostać tego przez kogoś nauczony. Jak ten element zawiedzie, a w domu nie ma pieniędzy na korepetycje, to po ptokach.
Jeśli poziom uczniów kontynuujących jest niejednakowy - a tak bywa zawsze, to pierwszy miesiąc przeznaczam na powtórkę i nadrobienie ewentualnych braków. Zawsze wychodzę z ofertą dodatkowych zajęć dla uczniów, którzy mają bardzo duże braki. Ale jeśli uczniowi nie zależy i nie chce się z tej pomocy skorzystać, tylko woli zamiast tego "żądać" przeniesienia do grupy początkującej, to mojej zgody na to nie uzyska. Tym bardziej, gdy się nagle ocknie w III klasie
676 napisał/a:
A co? Może Twoim zdaniem zadaniem szkoły jest jak najbardziej utrudnić uczniowi naukę i uczynić zdobywaną wiedzę bezsensownie nieprzystępną? W sumie to taka "polska pedagogika odwrócona" by była, innowacja na skalę globu. Jak udowodnisz, że to dobra metoda, masz szansę na co najmniej wzmiankę w Łapu-Capu na Canal+.
Nie pisz głupot
Głównym zadaniem szkoły ponadgimnazjalnej, zwłaszcza LO jest przygotować ucznia do matury i do studiów wyższych, więc siłą rzeczy musimy tu bazować na wiedzy zdobytej na niższych etapach edukacyjnych. Jeśli ktoś ma braki z tego zakresu, to albo weźmie się do roboty i te braki nadrobi - szkoła mu w tym zakresie pomoże, albo się do tego typu szkoły nie nadaje, bo jest w jakimś zakresie "niewyuczalny" , albo jest zwyczajnym leserem, któremu sie nie chce. W tych dwóch z trzech wymienionych przypadkach - wybór szkoły okazał się pomyłką.
Gdybym chciała tylko ułatwiać uczniowi naukę ( oczywiście w jego rozumieniu), to musiałabym niczego od niego nie wymagać. Wtedy byłoby dla niego łatwo.
676 napisał/a:
A już poważnie i merytorycznie: sytuacja, która próbujesz przyrównać do wspomnianej w temacie - porównania żadnego nie ma. Skoro są dwa języki, których można uczyć się w szkole na różnych poziomach nie ma żadnego racjonalnego i wytłumaczalnego powodu (poza czystą, ludzką złośliwością) dla którego uczeń nie mógłby się przygotowywać do matury z tego, do którego posiada lepsze predyspozycje. Nie mam pojęcia, co ma do tego nauczanie matematyki...
A niech sie przygotowuje do matury, z czego chce. Nikt nie będzi mu tu nic narzucał, ani utrudniał - szkoła stwarza możliwości do przygotowania się ze wszsytkich przedmiotów.
To, że uczeń wybiera tyko kilka przedmiotów maturalnych nie zwalnia go od obowiązku opanowania wiedzy z innych przedmiotów - i uzyskania z nich przynajmniej oceny dop.
Niezależnie od tego, czy jest to matematyka zdawana obowiązkowo czy też biologia, czy j. niemiecki.
676 napisał/a:
No popatrz, niesamowite, jak to człowiek potrafi być wybiórczo na żenująco niskim poziomie. A może jeszcze sobie wybiorę, że we wtorki, czwartki i piątki jestem dobry z przedmiotów ścisłych, a w poniedziałki, środy i soboty - z humanistycznych? Niedziele sobie zostawię na nauki przyrodnicze, ewentualnie na pedagogikę. I będę niedzielnym nauczycielem, jak masa innych w Polsce.
Czyli jesteś klasycznym przykładem lesera i cwaniaka, który tylko szuka okazji, żeby mignąć się od swoich obowiązków. Takim mówię "stop". Albo zaczną się uczyć, albo - nawet mimo swoich zdolności humanistycznych będą zmuszeni powtarzać klasę z powodu oceny ndst. z j. niemieckiego.
Poza tym - przy takiej postawie wobec swoich obowiązków nie wróżę Tobie sukcesów zawodowych. Zawsze tylko będziesz chciał "robić" swoją działkę i broń Boże wyjść poza nią.
Ciekawe czy na studiach też się będziesz wykłócał, że jakieś tam "michałki" typu filozofia, czy statystyka są ci niepotrzebne?
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 13, Wysłany: 2010-09-05, 12:22
antie napisał/a:
Nie pisz głupot
Nie stawiaj przed nim zadań przekraczających jego możliwości.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Gdyby dać uczniom całkowitą dowolność w wyborze poziomu języka w szkole gimnazjalnej i potem ponadgimnazjalnej, to:
A my nie mówimy o całkowitej dowolności.
Cytat:
2. Więc po co w ogóle wydawać pieniądze podatników na wcześniejszą naukę języka w sp. i gimn. skoro później i tak trzeba zaczynać od początku?
No, ja naukę niemieckiego zaczynałem od początku chyba 3, czy 4 razy. Pierwszy raz w podstawówce, drugi raz w gimnazjum, trzeci raz w liceum.
Cytat:
3. Po co MEN wprowadziło obowiązek kontynuowania języka na poziomie rozszerzonym w gimnazjum w przypadku, gdy się już ten język miało w sp? Pewnie, żeby "złośliwie" utrudnić takim uczniom jak "uczeńglorusek" i "uczeń 676"
Ou, a od kiedy to MEN znów stał się dla Was "mądry"? Przecież tam ponoć wszyscy wiedzą mniej, niż najprzeciętniejszy nawet nauczyciel i na niczym się nie znają, tylko buble prawne produkują... Przynajmniej według niektórych nauczycieli, bywalców tego forum.
Cytat:
Głównym zadaniem szkoły ponadgimnazjalnej, zwłaszcza LO jest przygotować ucznia do matury i do studiów wyższych
Aaa, i robi się to maksymalnie i całkowicie bezsensownie rzucając kłody pod nogi, tak?
Cytat:
więc siłą rzeczy musimy tu bazować na wiedzy zdobytej na niższych etapach edukacyjnych
Skoro więc ktoś posiada zdobytą wcześniej wiedzę z języka angielską wymaganą do rozpoczęcia nauki na poziomie kontynuacyjnym i tę naukę swobodnie umożliwiającą, to co za problem? Aaa, bo papierki się nie zgadzają? No tak. Wykształcenie powinno być przede wszystkim papierowe. Papier jest papier. Mamy masę papierowych inżynierów i magistrów, trzeba to rozszerzyć koniecznie na licea i gimnazja!
Cytat:
Gdybym chciała tylko ułatwiać uczniowi naukę ( oczywiście w jego rozumieniu), to musiałabym niczego od niego nie wymagać. Wtedy byłoby dla niego łatwo.
Nikt tu nie mówi o obniżeniu wymagań, a jedynie o umożliwieniu wyboru nauki języka, którego naprawdę ma się szansę nauczyć. Jakiekolwiek niebyły by tam wymagania.
Cytat:
Czyli jesteś klasycznym przykładem lesera i cwaniaka, który tylko szuka okazji, żeby mignąć się od swoich obowiązków. Takim mówię "stop". Albo zaczną się uczyć, albo - nawet mimo swoich zdolności humanistycznych będą zmuszeni powtarzać klasę z powodu oceny ndst. z j. niemieckiego.
Ech... Chyba nie do końca zrozumiałaś, co do Ciebie napisałem...
Reasumując: jak zwykle - uczeń zły, uczeń paskudny, uczeń niedobry, uczeń cham i leser, a nauczyciele nie dzielą się na dobrych i kiepskich, a na świętych i przenajświętszych... Niedługo się okaże, że kanonizacja (i to za życia) jest integralną częścią nauczycielskiego procesu awansu zawodowego.
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum