Zdecydowanie jestem humanistką. Ulubione przedmioty to język polski, historia i WOS. Moją pietą achillesową są języki. Delikatnie mówiąc, nie najlepiej (na 3) radzę sobie również z fizyką i chemią. Moim priorytetem jest pierwszy wymieniony przedmiot. Na niego kładę największy nacisk, biorę udział w konkursach i uczę się z wielką przyjemnością.
Ja mam bardzo różne zainteresowania, jeśli chodzi o przedmioty. Lubię język polski, przepadam za fizyką, podoba mi się twórcze przeobrażanie świata (jeden z moich przedmiotów profilowanych). W przyszłym roku dojdzie mi parę nowych przedmiotów i jeśli "wytrwam" (patrz sąsiedni wątek), to mam nadzieję, że szykują mi się kolejni przedmiotowi faworyci
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Jeśli chodzi o naukę w szkole, to zdecydowanie matematyka. Bardzo lubię też język angielski. Po szkole biegam na rosyjski, który w mojej szkole nie jest nauczany, i dosłownie przepadam za nim.
Dlatego w przyszłości chciałabym uczyć albo matematyki albo rosyjskiego : ))
gdynianka94, tak z ciekawości zapytam. Która dzielnica Gdyni?
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Najgorzej to było w szkole podstawowej. Nauka reguł gramatycznych, zamiast kontakt z żywym językiem. Brr... Do dzisiaj nie rozumiem, w jakim celu.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Gramatyka nigdy nie sprawiała mi większych trudności. Widziałam w niej prawie tak samo logiczne powiązania, jak w matematyce.
Uwielbiałam czytać.
A jednak polski nie był moim ulubionym przedmiotem. może dlatego, że zazwyczaj trafiałam na polonistki, które wymagały interpretacji utworów literackich ściśle według ich toku rozumowania. Uczeń nie miał prawa mieć własnego zdania. Czasami pisałam (jak temat mnie zainteresował) podwójne wypracowania. W jednym dawałam upust własnym myślom i wyobraźni, w drugim próbowałam trafić w punkt widzenia nauczycielki. Oczywiście oficjalne było to drugie.
Ja z gramatyką też nie miewam większych problemów. Dziwiło mnie jednak wkuwanie na pamięć regułek, których się co prawda nie znało, ale i tak nie było to potrzebne. Np. nie potrafiłbym uzasadnić pisowni wielu wyrazów, ale czy to jest potrzebne do poprawnego posługiwania się polszczyzną?
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
No wiesz, malgalo, gramatyka mi trudności nie sprawia, ale wolę literaturę. Tam mozna poszaleć, dać upust wyobraźni na szczęście trafiam na nauczycielki, które pomagaja uczniowi rozwinac jego własny tok rozumowania. Efekt jest taki, że moja pani zwykle mówi do mnie (w żartach oczywiście) : "A ty filozofie, jakie masz zdanie?", "Znowu filozofujesz!", "Ty i te Twoje teorie.."
W pobliżu obwodnicy? To strasznie daleko do plaży masz.
_________________ "A teraz weźmy taką statystykę [..] zakładając, że państwa razem ze mną jest sto [..] a ja nie mam jednej nogi, to statystycznie [..] każdy z państwa ma po 1,99 nogi [...] jak cena w Biedronce."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum