Widzę, że albo nie chcecie rozumieć, co do Was pisze, albo nie potraficie. Nie wiem już, co lepsze.
Cytat:
Z czego wynika, że jak uczeń chce, to sobie może chodzić do szkoły, bo jest dostępna (bo "jest dla ucznia"). A jak nie chce, to nie musi, tak?
Nie. Wynika, że szkoła a praca to dwie różne rzeczy i nie mogą być porównywane. Dzisiejsze społeczeństwo inaczej postrzega szkołę, a inaczej pracę.
Cytat:
Chciałeś powiedzieć: "dla pieniędzy", tak?
No siłą rzeczy pracownik wynagradza pracodawcę za pracę. Ale nie o to tu chodzi. Chodzi o to, że w pracy to pracownik jest dla pracodawcy (bo mu płaci, więc ma takie prawo tak traktować tę zależność), natomiast w szkole inaczej - szkoła jest dla ucznia. To podstawowy powód, dla którego porównania szkoła / praca są bezzasadne.
Cytat:
Ma takie przełożenie na pracę, że ci sami ludzie, stając się pracownikami, nagle z dnia na dzień przestają "chorować".
Ma takie przełożenie, że nie ma żadnego związku. Szkoła to szkoła - praca to praca. To, że ktoś gospodaruje czasem w taki sposób, że szkołę traktuje mało poważnie nie oznacza, że pracę też sobie odpuści.
I w tym momencie, właśnie z tego powodu, z hukiem upadają wszystkie wasze rzucone w tej dyskusji argumenty typu "bo w pracy nikt się nie będzie cackał z <<wagarowiczem>>".
Szkoła to nie praca, z tego wynika, że nauczyciel nie powinien traktować absencji w szkole tak surowo, jak traktuje ją pracodawca w pracy. I tyle.
Cytat:
To już widzę, jakiej motywacji oczekujesz, by chodzić do szkoły. Żal.
Właśnie nie widzisz. Wyciągasz zdania z kontekstu i na ich podstawie formułujesz banalne wnioski demonizując moją osobę... Nie wyjdzie Ci to na dobre. Głównie dlatego, że pokazujesz nawet nie prostotę, a prostactwo SWOJEGO myślenia.
A co do moich motywacji - są, myślę, jasne. Zdobyć przydatną wiedzę w przystępny sposób. Jeżeli nie da się tej wiedzy w szkole zdobyć, albo nie jest to wystarczająco przystępne - motywacji nie ma i zaczyna się kombinowanie, co zrobić, by czas spędzony na lekcjach nie był zmarnowany.
Cytat:
Proponuje skok na bank. Z tego to dopiero jest kasiora... :|
To tak samo, jak ja bym zaproponował nauczycielom pracę jako strażnicy w obozie koncentracyjnym. Tam to dopiero można było karać ludzi za nieobecności! Proste myślenie dzisiejszych pełnoletnich w dobie "onetyzacji" procesu komunikacji. Nie przystaje to nijak do dyskusji i jest raczej... niedojrzałym wybiegiem.
Nie prościej zwyczajnie schować dumę do kieszeni i powiedzieć "dobra, masz rację", zamiast ciągle się pogrążać coraz to mniej przystającymi dojrzałym ludziom błędami?
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
Nie prościej zwyczajnie schować dumę do kieszeni i powiedzieć "dobra, masz rację"
Byłoby prościej, gdybyś ją miał. Ty się po prostu ślepo upierasz przy swoich poglądach. Życie je jednak zweryfikuje i to już dość szybko.
676 napisał/a:
No siłą rzeczy pracownik wynagradza pracodawcę za pracę. Ale nie o to tu chodzi. Chodzi o to, że w pracy to pracownik jest dla pracodawcy (bo mu płaci, więc ma takie prawo tak traktować tę zależność), natomiast w szkole inaczej - szkoła jest dla ucznia.
Czy dobrze rozumiesz co napisałeś? Owszem, pracownik wypracowuje dochód pracodawcy, ale to jednak pracodawca wynagradza pracownika za pracę.
Szkoła również w określony sposób wynagradza ucznia za pracę.
I pracodawca, i szkoła mają prawo, a nawet obowiązek, wymagać rzetelnej pracy, systematyczności, poważnego traktowania swoich obowiązków.
Ups, zagalopowałam się. Przecież uczniowie mają tylko swoje prawa, obowiązki to ma nauczyciel.
_________________
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 183, Wysłany: 2009-12-12, 10:09
Nauczycieli zapraszam do kontynuowania ewentualnej dyskusji w nowym wątku, w innym dziale. Jałowe przekomarzanki z osiemnastolatkiem to naprawdę nie jest coś, co daje satysfakcję. Chyba po to wchodzimy na forum, żeby prowadzić dyskusje na poziomie, a nie by szukać powtórki z lekcji?
Byłoby prościej, gdybyś ją miał. Ty się po prostu ślepo upierasz przy swoich poglądach. Życie je jednak zweryfikuje i to już dość szybko.
Od lat weryfikuje je na moją korzyść.
Cytat:
Jałowe przekomarzanki z osiemnastolatkiem to naprawdę nie jest coś, co daje satysfakcję. Chyba po to wchodzimy na forum, żeby prowadzić dyskusje na poziomie, a nie by szukać powtórki z lekcji?
W forum dyskusyjnym utrzymującym się na poziomie obrażający dyskutantów troll zostałby natychmiast usunięty ze społeczności. Tutaj zdobywa on ponadto poklask.
Ogół swych wywodów natomiast podsumuję krótko:
Rodzice i uczniowie od dawna widzą, gdzie leży problem, natomiast nauczyciele potrzebują jeszcze sporo czasu, żeby dojść do tego, co jest prowadzeniem lekcji, a co marnowaniem czasu uczniów i publicznych pieniędzy.
Wciąż niektórzy nie odróżniają bo nie chcą odróżniać czytania (bądź nakazania uczniom czytania) słowo w słowo podręcznika przez 45 minut (to uczeń może zrobić w domu) albo rozmowy przez telefon z małżonkiem i picia kawy od prowadzenia zajęć.
I wciąż się niektórzy dziwią, albo zręcznie udają zdziwienie, że sytuacja w polskiej szkole i stosunek uczniów i rodziców do szkoły wygląda tak, a nie inaczej. Pobudka! Przykład idzie z góry! Ta zła i niedobra młodzież skądś się tego nauczyła!
No, ale nauczyciel to ma tylko przywileje zawodowe - obowiązków żadnych.
_________________ Szanuj ucznia swego, możesz nie mieć żadnego...
Ostatnio zmieniony przez 676 2009-12-12, 16:10, w całości zmieniany 1 raz
Nauczycieli zapraszam do kontynuowania ewentualnej dyskusji w nowym wątku, w innym dziale. Jałowe przekomarzanki z osiemnastolatkiem to naprawdę nie jest coś, co daje satysfakcję. Chyba po to wchodzimy na forum, żeby prowadzić dyskusje na poziomie, a nie by szukać powtórki z lekcji?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum