Post nr 1, Wysłany: 2010-02-01, 19:05 6-latki do pierwszek klasy czy do zerowki ?????
witam,
trafilam na te forum szukajac wszedzie gdzie sie da informacji na temat posylania dzieci do 1 klasy w wieku 6 lat.
czy wiecie gdzie (a moze na tym forum) ktos moze mi przedstawic realna sytuacje dzieci 6 letnich w lawkach szkolnych.
Bo ludzie wiele mowia. jedni ze teraz w pierwszej klasie nudy, nic sie nie robi, inny ze strasznie duzo pracy.
A ja za moment musze podjac decyzje co zrobic z moja coreczka
Psycholog niby powiedziala ze jest super madra, itd, itd
ale i tak nie czuje przekonania do poslania jej do 1 klasy.
ciezko mi wyobrazic ja za kilka miesiecy w lawce gdzie ma sie skupic, uczyc i po powrocie do domu odrobic lekcje. a jeszcze zanim wroci do domu odsiedziec w swietlicy zanim ja skoncze prace.
Bardzo prosze o opinie, jak naprawde wygladaja teraz lekcji w pierwszej klasie (czy jest roznica w klasie 6 i 7 latkow)
Bede wdzieczna za kazda opinie
mama 6latki
niebo77
Przedmiot nauczania: Język angielski|Zajęcia zintegrowane
Wiek: 35 Dołączyła: 21 Mar 2008 Posty: 111 Skąd: dolnośląskie
Post nr 2, Wysłany: 2010-02-02, 09:57
Mam w klasie dwoje 6-latków. Nie "odstają" od 7-latków, czasem nawet bywają lepsze.
Co do siedzenia w ławkach to wszystko zależy od nauczyciela i podręcznika, który wybrał. Ja uczę z takiego, gdzie nie ma wiele do robienia, natomiast jest czas na rozmowy, kolorowanki, zabawy. Wiem, że są i takie książki, gdzie materiału jest sporo.
Najłatwiej byłoby zorientować się jak wygląda praca w obecnych I klasach ( w szkole, do której mała pójdzie). Popytać rodziców już uczących się dzieci, dowiedzieć się czegoś o nauczycielach. Każdy uczący ma swoją specyfikę pracy i trudno tutaj uogólniać.
Jestem mamą sześciolatka, który jest właśnie w pierwszej klasie. Długo byłam przeciwna wcześniejszemu zapisaniu go do szkoły, ale on bardzo chciał. Jako pięciolatek chodził do zerówki - umiał pisać, czytać i miał "pęd" do wiedzy. Decyzję podjęłam w marcu 2009 r. w oparciu o opinię pracownika z Poradni Psych.-Ped. oraz nauczyciela z zerówki.
Z perspektywy minionego semestru - w wielu względach podzielam zdanie niebo77 - wszystko zależy od warunków i nauczyciela uczącego w konkretnej szkole.
W szkole, w klasie mojego syna - na początku - trochę byłam zaskoczona "reżimem" wychowawczym, jaki akurat jego pani narzuciła. Pani (uchodząca za "ostrą") działała wg praktykowanych wcześniej zasad. Ja jestem zwolenniczką wpajania określonych zasad wychowawczych, ale musiałam odbyć z panią rozmowę, w której wyjaśniłyśmy sobie pewne kwestie. Pani też (wydaje mi się) refleksyjnie podeszła do swojej nowej sytuacji zawodowej. Na szczęście moje dziecko dobrze sobie radzi, chętnie odrabia zadania domowe, nadal widzę u niego ten zapał. Zadania są rzeczywiście w formie kolorowanek, wycinanek, pisania po śladzie i nie ma tego zbyt dużo. Pani uczy dzieciaków obowiązkowości, terminowości i ja jestem z tego zadowolona: "Czym skorupka za młodu nasiąknie...".
Pozdrawiam i życzę trafnej decyzji
Ja maturę zdawałam mając lat 17 i na dodatek 43 lata temu.
_________________
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 7, Wysłany: 2011-11-13, 23:03
"Rocznikowe" podejście do liczenia wieku jest zgubne. Matura jest w maju, nie w listopadzie, nawet jeszcze połowa roku nie przejdzie. To trochę jakbym w grudniu dała Ci kredyt na rok a w maju przyszła po jego odbiór, bo przecież rocznikowo to już czas Przy czym przy okazji matury to myślę, że aż tak wielkiego znaczenia nie ma, natomiast w przypadku wspomnianych sześciolatków, mam w tym roku do czynienia z dwoma takimi klasami i pracuje się dość ciężko, bo sześciolatek ze stycznia a "sześciolatek" z grudnia, który de facto ma lat pięć, to naprawdę przepaść w tym wieku.
Ja wiem, że w przypadku maluchów to jest spora różnica (pracuję obecnie na wsi - tu w ogóle będzie masakra, bo może się zdarzyć, że w jednej klasie będą styczniowe 7-latki i grudniowe 6-latki, czy właściwie 5-latki), ale przy okazji matury jednak mówienie, że będzie zdawana w wieku 17 lat jest też przesadą
_________________ Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy
Zdecydowanie się zgadzam z ann. Dla nastolatków to już nie ma różnicy kilka miesięcy i nie widzę nic złego w tym, ze szybciej napiszą maturę, nie będą przez to mieli mniejszych szans.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum