Post nr 1, Wysłany: 2012-01-11, 08:41 Czy nauczyciel ma prawo oskarżyć ucznia o ściąganie??
Witam wszystkich rodziców,
mam duży kłopot, otóż moja córka napisała test z j.ang na ocenę bdb, do tego testu przygotowywała się na korepetycjach i wiedziała co będzie na tym teście. Po paru dniach nauczycielka oddając prace oskarżyła ją o ściąganie, twierdząc że jest to niemożliwe aby napisała go tak dobrze (nadmieniam że nauczyciel nie opuszczał klasy w czasie trwania testu i nie złapał córki na ściąganiu) i kazała jej ponownie napisać test ale z innej grupy, córka była tak zestresowana i zdenerwowana tą całą niesprawiedliwością że nie była w stanie skupić się nad odpowiedziami i napisała go na dst+, co oczywiście utwierdziło nauczycielkę o swojej słuszności i wstawiła jej tą gorszą ocenę.
W związku z tym mam ogromną prośbę do Państwa o podpowiedzenie mi , czy takie postawienie sprawy przez nauczyciela jest w porządku ?, co w takiej sytuacji jako rodzic powinnam zrobić?
Jeżeli córka do tej pory kiepsko radziła sobie na tych lekcjach, a "nagle" napisała test bardzo dobrze, to naturalnym odruchem jest, że to nie jest "równie nagły" postep.
Ja osobiście wziąłbym pod uwagę możliwość przygotowania się z dość wąskiego zakresu materiału (nie wiem jaki był zakres tego testu) i dla pełnego obrazu sytuacji lub przekonania, że wystawienie Twojej córce oceny wyższej jest właściwą decyzją "sprawdzał" ją dalej.
Ocenianie, ba cały proces nauczania, nie ma na celu "ustrzelenie" dobrej oceny z tego, czy innego testu, a przyswojenie określonych umiejętności i zdobycie określonej wiedzy.
Rozumiem Twoje lub Twojej córki rozżalenie, choć nie mam pełnego obrazu problemu, i raczej nie skłaniałbym się ku dość kategorycznemu i co gorsza agresywnemu wyrokowi - "na pewno nie pisałaś samodzielnie".
Jednak co do słuszności poglądu na temat umiejętności twojej córki, to zależy od tego jak sytuacja wygląda w całości, jak wyglądała jej praca do tej pory, jak radziła sobie z rożnymi zdaniami stawianymi przez nauczyciela, jaki był jej stosunek do obowiązków, no i jak radziła sobie z testami dotychczas. To wiesz Ty, Twoja córka i jej nauczyciel.
Co możesz zrobić? Porozmawiać z nauczycielem. Powinien bez problemu uzasadnić swoją decyzję, opisać dokładnie "problem" Twojej córki, jeśli o to nie prosiłaś do tej pory lub nie rozumiesz obecnej sytuacji.
Może zbyt rutynowo podszedł do Twojego dziecka, a może zbytnio wierzysz w "przemianę", czy "zdenerwowanie niesprawiedliwością"?
Basso profondo
Wiek: 40 Dołączył: 04 Sie 2007 Posty: 4421
Post nr 3, Wysłany: 2012-01-11, 11:48
W pełni popieram Przedmówcę.
_________________ Nemo suo iure uti debet, ut alteri laedat.
Pewnie nauczyciel podał zakres materiału do zaliczenia.
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 6, Wysłany: 2012-01-12, 18:02
A ja bym raczej podejrzewała, że z korepetytorem rozwiązała ten test w domu w ramach "przygotowania do testu". Nauczyciele korzystają często z wcześniej przygotowanych testów (choćby po to, by we wszystkich klasach uczonych przez różnych nauczycieli wyniki były porównywalne) a niektórzy korepetytorzy podchodzą nieuczciwie do swojej pracy i liczy się dla nich, jaką ocenę dziecko dostanie (bo wtedy rodzic-pracodawca zadowolony) a nie ile w głowie zostaje, więc wyszukują testów i później z dziećmi rozwiązują, podając im prawidłowe odpowiedzi. Są to napradę częste przypadki.
A ja bym raczej podejrzewała, że z korepetytorem rozwiązała ten test w domu w ramach "przygotowania do testu". Nauczyciele korzystają często z wcześniej przygotowanych testów (choćby po to, by we wszystkich klasach uczonych przez różnych nauczycieli wyniki były porównywalne) a niektórzy korepetytorzy podchodzą nieuczciwie do swojej pracy i liczy się dla nich, jaką ocenę dziecko dostanie (bo wtedy rodzic-pracodawca zadowolony) a nie ile w głowie zostaje, więc wyszukują testów i później z dziećmi rozwiązują, podając im prawidłowe odpowiedzi. Są to napradę częste przypadki.
Nawet jeśli przerobili testy, z których korzysta nauczyciel w szkole, to raczej problem tego nauczyciela, a nie korepetytora.
Korepetytor, jak każdy inny nauczyciel - ma prawo korzystać z wszystkich dostępnych publikacji na rynku, nie łamie praw autorskich, nie narusza dóbr osobistych, coś innego złego robi?
Przecież chyba nie masz na myśli tego, że wykradł nauczycielowi tworzone przez niego testy i przerobił z uczniem.
Moim zdaniem nietrafiony zarzut.
Gdybyś ty udzielała tych korepetycji zapewne korzystałabyś jedynie z autorskich testów?
katty
Przedmiot nauczania: Język angielski
Wiek: 27 Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 428 Skąd: mazowieckie
Post nr 9, Wysłany: 2012-01-13, 11:50
Vuem, tak się składa, że przez wiele lat udzielałam korepetycji. Wielu uczniów pokazywało mi testy, które piszą w szkole i okazywało się, że to testy przygotowane przez wydawnictwo, ani trochę niezmienione. Ja te wszystkie testy na komputerze mam. Jedno kliknięcie i już mi się drukuje. Wspaniale, prawda? Wyobraź sobie teraz, że idę na zajęcia, przerabiam z dzieckiem test, który wiem, że będzie pisało, omawiam dokładnie, następnego dnia dziecko pisze dokładnie ten sam test w szkole, dostaje piątkę. Dziecko zadowolone, rodzice zadowoleni, mi rośnie reputacja jako korepetytorowi. Fajnie? Same plusy, prawda? Tyle tylko, że co mi z tego, że dziecko dobrze napisze test, skoro w rzeczywistości niewiele będzie przy takim podejściu umiało? Jako korepetytor nie jestem od tego, żeby dzieci przygotowywać do testów i windować im oceny, tylko żeby jak najrzetelniej ich nauczyć. A dobre oceny same przyjdą, jak dziecko właściwie opanuje materiał, nie trzeba im wcześniej pokazywać testu, który będą pisać.
Zgadzam się z Tobą, vuem, że taki korepetytor nie łamie żadnych przepisów, nie zgodzę się natomiast z tym, że nie robi niczego złego. To pójście na łatwiznę, w dodatku w mojej ocenie niemoralne, bo traci na tym dziecko.
Niestety rodzicom często zależy wyłącznie na dobrych ocenach. Wręcz myślą, że korepetycje to usługa wykupowania dobrych zaliczeń. A do tego dołóżmy sytuacje taką, ze rodzic płaci za nie dlatego, że dziecko nie interesuje się danym przedmiotem więc taki korepetytor w zgodzie w duchu swojej powinności musiałby kłaść nacisk na zaciekawienie przedmiotem.
matmanamaksa
Przedmiot nauczania: Matematyka
Dołączył: 13 Wrz 2009 Posty: 387 Skąd: ze szkoły
Rodzice za często myślą, że korepetycje to takie doładowanie jak w telefonie komórkowym - płacisz i rozmawiasz. Miewałem przypadki, że ludzie przywozili dziecko na korka, zupełnie niezainteresowane i nie do zainteresowania, i oczekiwali cudu. A po odmowie dalszej współpracy mówili mi, że skoro sobie nie radzę (i na pewno mieli rację) powinienem zająć się malowaniem usługowym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum